Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
321 postów 10650 komentarzy

Bona diagnosis, bona curatio. Bez Boga ani do proga.

Rebeliantka - Zna się na zarządzaniu. Konserwatystka. W wieku średnim, ale bez oznak kryzysu. Nie znosi polityków mamiących ludzi obietnicami bez pokrycia (fumum vendere – dosł.: sprzedających dym). Współzałożycielka Konfederacji Rzeczpospolitej Blogerów

Standardy Sądu Okręgowego w Katowicach, czyli szykują nam państwo super-policyjne

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Przedwczoraj 2 ważne sędzie funkcyjne z Katowic i jedna z minionej epoki wydały symptomatyczny wyrok. 83-letniej staruszce, napadniętej bezpodstawnie 6 lat temu we własnym mieszkaniu przez policję, nie należy się żadne zadośćuczynienie.

 
 
 
O co chodziło z tym napadem?
 
W dniu 12 stycznia 2007 r. na zlecenie Prokuratury z Poznania do mieszkania leciwej pani Felicji Górzyńskiej (77 lat) w Czechowicach-Dziedzicach na Śląsku wtargnęła (przedtem niszcząc ogrodzenie terenu nieruchomości) grupa antyterrorystyczna z bronią maszynową, w kamizelkach kuloodpornych i maskach na twarzy oraz z psem, domagając się wydania wszystkich komputerów w domu. Policjanci posługiwali się nakazem, w którym było napisane, że z jakiegoś komputera pod tym adresem miało nastąpić znieważenie sędziego Sądu Okręgowego z Poznania. Po przyjeździe właścicieli do domu Policja zabrała 4 sztuki komputerów do badań. W ich efekcie ustalono, że nie było w komputerach żadnych śladów żadnych zapisów znieważających i śledztwo umorzono. Jednakże 3 komputery po policyjnych badaniach powróciły bezpowrotnie zniszczone, w tym te, które należały do Krystyny Górzyńskiej, doradcy w dziedzinie zarządzania. Nakaz prokuratorski był nie tylko bezzasadny, ale także bezprawny, gdyż w świetle wyroku Trybunału Konstytucyjnego sygn. P 3/06 z 11.10.06 prokuratura nie miała prawa prowadzić  takiego śledztwa  z urzędu, a rzekomo pokrzywdzony sędzia żadnego postępowania się nie domagał. Właścicielka części domu, pani Elżbieta Górzyńska-Tomanek oraz jej matka 80-letnia pani Felicja Górzyńska wystąpiły z powództwem cywilnym przeciwko Prokuraturze z Poznania i Policji domagając się odszkodowania oraz zadośćuczynienia za krzywdę.  W dniu 14 sierpnia 2012 r. ich powództwo zostało przez Sąd Rejonowy w Pszczynie oddalone. Nadto obciążono je (w tym ponad 80-letnią emerytkę) kosztami zastępstwa procesowego w kwocie około 5 tysięcy złotych. 
 
 
 
„Zmiana” wyroku przez Sąd Okręgowy w Katowicach
 
Sąd Okręgowy w Katowicach orzekł przedwczoraj w sprawie apelacji powódek od kompromitującego wyroku Sądu Rejonowego w Pszczynie sygn. akt I C 12/10. Wyrok zmieniono jedynie w zakresie kosztów sądowych, odstępując m.in. od zasądzenia kosztów zastępstwa procesowego dla pełnomocników procesowych Prokuratora Okręgowego w Poznaniu i Komendanta Wojewódzkiego Policji w Katowicach. W pozostałym zakresie apelację oddalono, nie znajdując podstaw do zapłaty przez Skarb Państwa żadnego odszkodowania, ani zadośćuczynienia pokrzywdzonym powódkom: Felicji Górzyńskiej i Elżbiecie Górzyńskiej-Tomanek.
 
Wyrok sygn. III Ca 125/13 wydał następujący skład orzekający: 
  • SSO Urszula Kiepul – przewodnicząca składu (wiceprzewodnicząca III Wydziału Cywilno-Odwoławczego)
  • SSO Irena Rykała - sprawozdawca
  • SSR del. Elżbieta Służałek (sędzia Sądu Rejonowego Katowice-Zachód, członek Kolegium Sądu Okręgowego w Katowicach).
 
Podczas rozprawy apelacyjnej zmienił się skład Sądu. Podczas pierwszego terminu rozprawy w dniu 25 czerwca 2013 r. orzekał Sąd w składzie:
  • Przewodnicząca: Wiceprezes Sądu SSO Grażyna Kardolińska
  • Sprawozdawca: SSO Irena Rykała
  • SSO Ewa Ślęzak
 
Podczas drugiego terminu rozprawy w dniu 9 października 2013 r., który odbywał się wobec licznie zgromadzonych przedstawicieli mediów, pełnomocnik powódek Krystyna Górzyńska nie mogła już przedstawić stanowiska strony, którą reprezentowała. Sędzia Przewodnicząca SSO Urszula Kiepul odmówiła temu wnioskowi, argumentując, iż Sąd podczas poprzedniego terminu został już zaznajomiony ze stanowiskiem strony. Tylko że – należy zauważyć – było ono referowane wobec innego składu sądzącego, z którego pozostała tylko SSO Irena Rykała. 
 
Do akt sprawy, wbrew przepisom art. 41 a § 2 i 3 P Ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. Prawo o ustroju Sądów Powszechnych (Dz. U. 01.98.1070) wraz z późniejszymi zmianami, nie zostały dołączone liczne pisma organizacji społecznych i blogerskich, które domagały się wyjaśnienia podczas procesu kontrowersyjnych aspektów tego bulwersującego policyjnego napadu.
 
Opinia publiczna powiadomiła też o swoich wątpliwościach Prezesa Sądu Okręgowego SSO Jacka Gęsiaka i Prezesa Sądu Apelacyjnego SSA Romana Sugiera.
 
Przed ogłoszeniem wyroku pojawiły się zdecydowane interwencje medialne (m.in. w telewizji publicznej i „Gazecie Wyborczej”).
 
Nie miało to dla Sądu żadnego znaczenia.
 
 
„Niezawisła” sędzia Irena Rykała orzeka wbrew wyrokom strasburskim i Konstytucji RP 
 
Podczas procesu,  zarówno w pierwszej, jak i drugiej instancji, pełnomocnik powódek przedstawiła liczne naruszenia praw człowieka i obywatela, które miały miejsce podczas policyjnej interwencji w 2007 roku. Odwoływała się do Konstytucji RP i orzeczeń ETPC w Strasburgu, które dają jasną wykładnię, w jaki sposób organa ścigania mogą realizować przeszukania.
 
ETPCz dobitnie stanowi w swoich wyrokach, że „państwa strony Konwencji mają prawo uznawać przeszukanie za jeden ze środków pozyskiwania dowodów w postępowaniu karnym. Niemniej jednak, Trybunał podkreśla swoją kompetencję do dokonywania oceny, czy powody dla których przeprowadzono przeszukanie są „odpowiednie” i „wystarczające”, oraz czy sięgając po ten środek procesowy zachowano zasadę proporcjonalności”. Badając sprawę Trybunał podkreśla, że „nakaz przeszukania nie może być sformułowany w ogólny sposób pozwalający na zatrzymanie każdej rzeczy i dokumentu oraz naruszający tajemnice osobiste i zawodowe” (m.in wyrok Smirnov przeciwko Rosji).. Przeprowadzając test proporcjonalności Trybunał akcentuje też, że należy brać pod uwagę ciężar gatunkowy czynu.
 
W cytowanym wyroku Smirnov przeciwko Rosji Trybunał uznał także, iż  „zabezpieczenie dowodu dla potrzeb postępowania karnego w trakcie przeszukania u osoby nie będącej stroną tego postępowania stanowi ingerencję w prawo do poszanowania własności. Ingerencja ta musi być uzasadniona i nie powinna stanowić dla posiadacza rzeczy dolegliwości większej, niż to konieczne dla celów postępowania karnego”.
 
Powódki Felicja Górzyńska i Elżbieta Górzyńska-Tomanek niewątpliwie doznały nieuzasadnionych krzywd. Wtargnięto do ich domu bez wystarczającego uprawdopodobnienia dokonywania jakichkolwiek zapisów znieważających lub zniesławiających poznańskiego sędziego z numeru IP należącego do Elżbiety Górzyńskiej-Tomanek, które to zapisy nb. były nieomal natychmiast usuwane przez moderatora forum gazety „Głos Wlkp.”.  E. Górzyńska-Tomanek będąc mieszkanką Czechowic-Dziedzic i pracownikiem Banku w Bielsku-Białej nie miała żadnego powodu uczestniczyć w nocnych dyskusjach internetowych nt. wyboru prezydenta Poznania i protestów wyborczych związanych z tą kampanią, a ponadto w takich dyskusjach tym bardziej nie mogła uczestniczyć 77-letnia wówczas Felicja Górzyńska, nie mająca komputera, ani podłączonej Neostrady, ani nie posiadająca umiejętności posługiwania się komputerem.. Wtargnięcia do domu powódek dokonano licznymi siłami policyjnymi  (grupa antyterrorystyczna z bronią maszynową, w kamizelkach kuloodpornych i maskach na twarzy oraz z psem), co wywołało przerażenie i rozstrój zdrowia u domowników. Przeszukanie realizowano na podstawie nielegalnego nakazu (zawierającego niedopuszczalną podstawę prawną).  Zabór (zabezpieczenie) wszystkich komputerów stanowił nieuzasadnioną ingerencję w prawa własności, gdyż tylko jeden spośród 4 zabranych komputerów miał zainstalowaną neostradę, co można było ustalić w miejscu zamieszkania powódek, gdyby policjanci przyszli w towarzystwie policyjnego informatyka, a nie antyterrorystów. Dokonano zniszczenia 3 spośród 4 zabranych komputerów oraz innych szkód. Naruszono dobre imię powódek, tajemnicę korespondencji i danych osobistych, zgromadzonych w komputerach, etc. 
 
Wszystkie te okoliczności sędzia sprawozdawca przedstawiła jednak jako zgodne z prawem i nie dające podstawy do jakiegokolwiek odszkodowania i zadośćuczynienia. To skandal!
 
 
Sędzia Rykała pluje w twarz 83-letniej starszej pani
 
Sędzia Sądu Okręgowego w Katowicach Irena Rykała posunęła się nawet do oczywistych i aroganckich kłamstw na szkodę 83-letniej Felicji Górzyńskiej. Wygłosiła je  wobec zgromadzonych na sali dziennikarzy, wysłuchujących uzasadnienia wyroku. Twierdziła mianowicie, że Felicja Górzyńska sama miała rzekomo podawać, że policjanci zachowywali się właściwie, gdyż jej ani nie pobili, ani nie popychali, ani nie obrzucali obelgami (sic!). Abstrahując od niewybrednej wykładni narzucanej przez sędzię, że przemocą można nazwać tylko bicie i obrzucanie wyzwiskami starszych osób, to tego rodzaju konkluzjom przeczą w całości zeznania Felicji Górzyńskiej, zamieszczone w aktach sprawy na kartach 142-143, 424v-425. Pani F. Górzyńska dobitnie i stanowczo zeznawała, że od czasu wtargnięcia Policji do domu wszystkiego się boi, ma uraz, który jej chyba pozostanie do śmierci, lęk wywołuje u niej każdy samochód, który zatrzymuje się przed domem.
 
 
Sędzia Rykała szydzi z pokrzywdzenia właścicielki części domu
 
Podobnie szyderczy charakter miała rekapitulacja sędzi sprawozdawcy, iż druga z powódek E. Górzyńska Tomanek nie doznała podczas przeszukania żadnego stresu, gdyż zachowywała się racjonalnie i rzeczowo, np. analizowała treść przedstawionego jej postanowienia o przeszukaniu, dzwoniła na Policję w celu uzyskania wyjaśnień, etc., a to ma świadczyć o tym, że nie doznała żadnej krzywdy psychicznej. Nie miało – zdaniem Sędzi – żadnego znaczenia nawet to, że po „wizycie” Policji Elżbiecie Górzyńskiej-Tomanek udzielało pomocy pogotowie ratunkowe.
 
 
Pomawianie pokrzywdzonego Janusza Górzyńskiego
 
Sędzia sprawozdawca stwierdziła, że zastosowanie drastycznych środków podczas przeszukania (liczna, silnie uzbrojona, grupa „szybkiego reagowania”) było uzasadnione faktem poszukiwania przez Policję „przy okazji” „ściganego listem gończym” Janusza Górzyńskiego.
 
„Zapomniała” tylko dodać parę istotnych szczegółów. Mianowicie np. ten, że w aktach sprawy znajdują się 2 wyroki uniewinniające Janusza Górzyńskiego (dopuszczone zresztą jako dowód na rozprawie apelacyjnej): Sądu Rejonowego w Gostyniu sygn. akt II K 85/05 (K. 217-229) i Sądu Okręgowego w Poznaniu sygn. akt  IV Ka 1736/10 (K. 260-261), w których uzasadnieniu stwierdzono m.in.:
 
Str. 7 „Sąd nie cytuje w tym miejscu wprost zarzutu aktu oskarżenia (odsyłając zainteresowanych do lektury tego dokumentu na k. 218-220 akt), gdyż jest on niezrozumiały i niepoprawny nie tylko w sensie prawnym (redakcja aktu oskarżenia pod kątem art. 332 § 1 punkt 2 kpk), ale już nawet w sensie językowym. Tak sformułowany akt oskarżenia winien podlegać reasumpcji i to w trybie art. 337 kpk lub nawet art. 345 kpk i wymagał ponowienia czynności procesowych postawienia zarzutów. Skoro bowiem Sąd  orzekający nie jest w stanie objąć merytorycznie aktu oskarżenia, tym bardziej ma z tym problem zwykły obywatel".
 
Str. 8 „Z uwagi na fakt, że zarzut aktu oskarżenia zbudowany jest z jednego zdania, zebranego w 45 liniach trudno wydedukować, co tak naprawdę zarzuca się oskarżonym w świetle faktów wynikających ze zgromadzonych w sprawie dokumentów.”
 
Przypomnijmy, o co chodziło w akcie oskarżenia.
 
W  1999 r. małżonka Janusza Górzyńskiego Wiesława została oszukana przez właściciela sklepu, u którego chciała zakupić komputer dla syna finansowany przy pomocy tzw. kredytu bezgotówkowego. Dostarczyła stosowne dokumenty i podpisała umowę kredytową. Komputera jednak nigdy nie otrzymała, a bank zaczął domagać się spłaty zaciągniętego kredytu. Zawiadomiono o oszustwie organa ścigania. Po dwóch latach organa zaczęły prowadzić śledztwo, w trakcie którego ustalono, że oszukańczy dostawca sfałszował umowę kredytową, m.in. potwierdzając na niej, że dostarczył towar oraz że umowę podpisał - jako gwarant - Janusz Górzyński. Dzięki temu dostawca otrzymał z banku pieniądze. Analiza grafologiczna jednoznacznie potwierdziła jednak, że Janusz Górzyński umowy nie podpisywał. Stwierdzono też, że dostawca nie mógł dostarczyć Wiesławie Górzyńskiej żadnego komputera, gdyż nie posiadał dowodu jego zakupu.
 
Mimo to czterokrotnie umarzano śledztwo, twierdząc, że nie można ustalić, czy towar został dostarczony, ponieważ nieuczciwy dostawca (Zenon Biela i jego współpracownik Ferdynand Górny) bronili się w ten sposób, że prawdą jest, że nie dostarczyli zamówionego komputera, ale rzekomo zmodernizowali jakiś stary. Nie posiadali wprawdzie żadnych dowodów tej modernizacji, ani nawet nie potrafili nawet powiedzieć, na czym ona polegała, ale prokuratura „dała im wiarę”. Następnie oskarżono Górzyńskich, że wyłudzili oni kredyt z banku, gdyż rzekomo zaciągnęli pozornie kredyt w banku na nowy komputer, a tymczasem chcieli mieć modernizację starego.
 
Sąd Rejonowy w Gostyniu odrzucił oskarżenie prokuratury dobitnie stwierdzając, że (str. 5):
 
„Wersja sprawy przedstawiona przez świadków: Górnego i Bielę nie ma pokrycia w dokumentach i jako taka nie zasługuje na aprobatę Sądu”.
 
I to jest clou sprawy. Państwo Janusz i Wiesława Górzyńscy byli w rzeczywistości pokrzywdzonymi przez oszustów Zenona Bielę i Ferdynanda Górnego, wprowadzających w błąd Bank PKO BP. Gdy Górzyńscy zawiadomili organa ścigania o przestępstwie, Policja wespół z  prokuraturą oskarżyła o oszustwo zawiadamiających-pokrzywdzonych, wyłącznie na podstawie zeznań kanciarzy Bieli i Górnego. pomijając w ogóle dowody z dokumentów oraz logikę, cel i sens zdarzeń gospodarczych.
Sąd Rejonowy w Gostyniu w wyroku uniewinniającym zwrócił uwagę na liczne „błędy” Prokuratury Rejonowej w Środzie Wlkp. i dobitnie zrekapitulował.:
  1. Prokuratura. pomijała dowody z dokumentów oraz wykazała się brakiem znajomości logiki, celu i sensu zdarzeń gospodarczych,
  2. zeznania oskarżonych Górzyńskich  były zbieżne z treścią dokumentów, a zeznania świadków Bieli i Górnego nie znajdowały  pokrycia w dokumentach,
  3. prokuratura formułowała akt oskarżenia wbrew doświadczeniu życiowemu i zasadom obrotu gospodarczego w Polsce.
Jeszcze bardziej dobitnie wyraził to Sąd Okręgowy w Poznaniu, stwierdzając w wyroku podtrzymującym wyrok uniewinniający Sądu Rejonowego w Gostyniu, że: „zarzuty aktu oskarżenia były sformułowane w sposób całkowicie niezrozumiały i wręcz kuriozalny, czyniąc niemożliwym zrozumienie na czym miałoby polegać przestępcze działanie oskarżonych”.
 
 
Dlaczego sędzia Rykała ukryła przed publicznością, że nie istniały żadne podstawy do ścigania Janusza Górzyńskiego? Czy kryje w ten sposób przestępstwa fałszywego oskarżania przez prokuraturę wielkopolską?
 
Sędzia Irena Rykała w skrajnie nieuczciwy sposób legalizowała przekroczenie uprawnień przez organa ścigania, które nie miały żadnych podstaw do poszukiwania Janusza Górzyńskiego z użyciem grupy antyterrorystycznej.
 
Być może uczyniła to w interesie Prokuratora Okręgowego z Poznania Krzysztofa Grześkowiaka, którego brat był powiązany z jednym z oszustów, którzy oszukali Wiesławę Górzyńską i Janusza Górzyńskiego, mianowicie Ferdynanda Górnego.
 
Bezpodstawny i kuriozalny akt oskarżenia wobec Janusza Górzyńskiego i jego żony był wyłącznie zemstą prokuratury wielkopolskiej za domaganie się przez Górzyńskich ścigania wyłudzaczy powiązanych z rodziną poznańskiego Prokuratora Okręgowego.
 
To skandal, że zarówno Sąd Rejonowy w Pszczynie, jak i Sąd Okręgowy w Katowicach, nie pamiętają o obowiązkach wynikających z art. 304 § 2 kpk, mianowicie o ustawowym obowiązku denuncjacji przestępstw  wykrytych podczas postępowania sądowego. 
 
Trzeba też zapytać, z jakich powodów sędzia sprawozdawca Irena Rykała „zapomniała” w swoim sprawozdaniu podać, że policjanci w dniu 12 stycznia 2007 roku nie poinformowali powódek o tym, że „przy okazji” przeszukiwania domu w celu zaboru komputerów, poszukują Janusza Górzyńskiego?
 
W protokole przeszukania nie ma ani słowa o szukaniu  J. Górzyńskiego na terenie nieruchomości (K. 41-43). Gdyby informacja taka się tam znalazła, powódki mogłyby zaskarżyć tą czynność. Przez jej ukrycie przez Policję zostały tej możliwości pozbawione.
 
 
Jak udowodnić, że to organa ścigania są winne zniszczenia komputerów rodziny Górzyńskich?
 
W ustnych motywach rozstrzygnięcia wyroku podanych przez sędzię Irenę Rykała znalazło się jeszcze jedno kuriozum.
 
Sędzia mianowicie podała, że powódki nie udowodniły, że to Policja odpowiada za zniszczenie komputerów.
 
Niekompetencja lub zła wola sędzi jest wprost niewiarygodna. 
 
Ekspertyza komputerów przeprowadzona przez biegłego (K. 153-161) potwierdziła, że 3 komputery są poważnie uszkodzone (w dwóch były zniszczone twarde dyski, a w jednym jednostka centralna).
 
Policjanci zabierając komputery z terenu nieruchomości nie włączyli ich, nie sprawdzili, czy są sprawne. Potwierdzają to ich zeznania (K. 192-195, 283v-285) oraz spis zabranych komputerów, protokół oględzin i protokół zdawczo-odbiorczy,  gdzie  komputery nazywane są „obudowami komputerowymi z nieustaloną zawartością” (K. 43-45, 52).
 
Komputery nie były podczas zaboru przez Policję w żaden sposób zabezpieczone przez Policję. Zostały wrzucone do policyjnego samochodu, jak worki ziemniaków. Potwierdzają to zeznania funkcjonariuszy.
 
Ciekawe, w jaki sposób i jaki biegły po 3 latach miałby udowodnić, kiedy komputery zostały zniszczone?
 
Trzeba bowiem podkreślić, że pełnomocnik powódek Krystyna Górzyńska zaraz w poniedziałek po przeszukaniu, które miało miejsce w piątek, zawiadomiła Prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez funkcjonariuszy policji. Prokurator, prowadzący na tą okoliczność śledztwo w Tychach  sygn. 3 Ds. 140/07 nie ustalił jednak rozmiaru szkód spowodowanych przez Policję, pomimo tego, że było to jego obowiązkiem na podstawie Art. 297 § 1 punkt 4 kpk. Powódki wnosiły zażalenie na taki sposób prowadzenia śledztwa (K. 414-421), jednakże Sąd Rejonowy w Pszczynie w ogóle nie odniósł się do tych zastrzeżeń i „pobłogosławił” w ten sposób zaniechania prokuratora.
 
Wszystkie organa śledcze i sądowe występujące w tej sprawie wykazały się skrajną pogardą dla własności powódek.
 
 
To na razie tyle

Do sprawy wrócę po uzyskaniu pisemnego uzasadnienia wyroku.
 
Polecam komentarze do poniższych tekstów, ilustrujące, jak dalece postrzeganie działań Prokuratury i Policji przez opinię publiczną różni się od wykładni sądowej.
 
 
 
 
 
Trzeba zadać pytanie, po co nam takie Sądy, które orzekają wbrew wartościom wyznawanym przez społeczeństwo, zawartym w Konstytucji RP i Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności?
 

KOMENTARZE

  • Podziękowanie
    Serdecznie dziękuję Wszystkim, którzy trzymali za nas kciuki w niniejszej sprawie.

    Niestety, prawa człowieka w Polsce, to czysta fikcja i taki kwiatek do kożucha, zapisany w Konstytucji tylko po to, aby się Unia Europejska o brak stosownych przepisów nie czepiała.
  • @Rebeliantka
    "W pozostałym zakresie apelację oddalono, nie znajdując podstaw do zapłaty przez Skarb Państwa żadnego odszkodowania, ani zadośćuczynienia pokrzywdzonym ..."

    ---> Jak widać, mamy do czynienia ze zwykłymi, bandytami, przestępcami a nie z sędziami, którzy ściśle współdziałają z innymi bandytami ...
    Mam nadzieję, że takie osoby nie tylko zostaną wyrzucone z zawodu, ale że pójdą siedzieć do więzienia za swoje zbrodnie ... bo to co robią, nie jest zwykłą głupotą, ale zbrodnią!

    Pozdrawiam
  • @1normalnyczlowiek 08:59:33
    Dzięki za wsparcie.

    Szczerze przyznaję, że życzyłabym sobie, aby w przyszłości sędziowie popełniajacy dzisiaj przestępstwa poplecznictwa odczuli na własnej skórze, co oznacza naruszanie prywatności domu, korespondencji, danych osobistych, godności oraz bezmyślne niszczenie własności. Szkoleni przez nich policjanci, zapewne im to zafundują, a my też nic nie będziemy mogli zrobić w sprawie "pomyłek" ;)

    Oczywiście, to tylko retoryczne stwierdzenie. Jesli zmienimy ustrój, wykorzenimy z Polski totalitarne metody.

    pozdrawiam
  • @Rebeliantka 09:09:46
    Jeżeli My tolerujemy liczbę nieparzystą (3) dającą równowagę w Konstytucji III RP to, co teraz można żądać od sędziów?
    Życzę dużo zdrowia Twojej mamie.

    Serdecznie Pozdrawiam
  • Sądy są po to, aby realizowały posłusznie wolę aktualnego okupanta. I tu
    dotyczy to dyspozycyjnych sędziów, którzy są wynajmowani do konkretnych spraw. Reszta sadownictwa może już działać prawidłowo dając poczucie namiastki sprawiedliwości, a zafałszowując zasadnicze trend.

    Wytyczne są proste - Państwo nie może płacić odszkodowań, zwłaszcza w związku z "bezpieczeństwem". To typowa gra na zniechęcenie i na czas, aby dodatkowo upodlić dana osobę i dać "chołocie" do zrozumienia, że jak policja zrobi nalot i złamie kręgosłup (jak pewnemu studentowi o 6 rano) to nie dostanie nic, bo to było działanie w ramach bezpieczeństwa Państwa.

    To co pozostaje w ramach drogi prawnej to skarga do ETS. I oni dobrze o tym wiedzą, ale się nie przejmują, bo 1 z 20 osób zgłosi się do ETS, a reszta wymięknie. I o to chodzi, o czysty zysk. Podobnie postępują firmy ubezpieczeniowe - płacą po wyrokach sądowych...
  • @Rebeliantka
    Materiału na serial o wymiarze sprawiedliwości (?), prawie i życiu.
  • Jaki sędzia może nie kierować się sprawiedliwością w orzekaniu wyroku?
    - Taki, który jest niegodny tego miana. Proponuję opublikować pełne wizerunki tych "sędziów" wraz z adresem zamieszkania. Oni nie powinni czuć się anonimowi i bezkarni wśród społeczeństwa. Sąsiedzi powinni wiedzieć kto mieszka naprzeciwko i że nie jest to tylko miła pani i troskliwa mama, albo uczynny elegancki sąsiad. Pikieta przed domem takiego "sędziego" dała by mu / jej do myślenia i przypomniał by sobie może o przyzwoitości.
    Takie mafijne związki i soidarność korporacyjną należy napiętnować z całą stanowczością. W tym przypadku mam nadzieję, że sprawiedliwości stanie się zadość i policja oraz sądy naprawią wyrządzoną szkodę z nawiązką. TV, radio, prasa, portale interetowe, You Tube powinny mieć temat na najbliższe miesiące. Temu skorumpowanemu środowisku sędziowskiemu i policyjnemu należy się przyglądać i bez litości wyciągać na światło dzienne wszelkie nieprawidłowości. Nie ustawać w wysiłkach dochodzenia do prawdy i sprawiedliwości. Jak będzie trzeba to Trybunał Sprawiedliwości w Strasburgu zaangażować. Bogu zawierzyć.
    Życzę sił i dużo samozaparcia. Pozdrowienia dla Szanownej Mamusi.
  • @All
    Przepraszam Wszystkich za brak odpowiedzi. Cały dzień byłam dzisiaj nieobecna.

    Odniosę się do komentarzy rano. Juz teraz za wszystkie dziękuję.
  • @Rebeliantka 01:02:26
    Krysiu tylko jedno słowo ciśnie mi się na usta: skurwysyństwo bolszewickochazarskie, ich miotu i ich POpleczników szabeschazarobolszewii. Pozdrawiamy.
  • @Rebeliantka 09:09:46
    Krysiu jak widać sędziowie katowiccy jak i opolscy kształcili się "gdzieś na wschodzie" i panuje tam do dzisiaj typowy reżim sowiecki i nieznajomość polskiego prawa o czym niejednokrotnie przekonaliśmy się oboje i nie tylko my, wszak najwięcej przestępstw popełniają sędziowie...i są w tym bezkarni!!!
  • @goodness 11:18:04
    Z przyjemnością przekażę życzenia dla mamy.

    Dziękuję i pozdrawiam
  • @Andron 11:48:14
    Bardzo trafne podsumowanie. Thx.
  • @cyborg 16:25:52
    Rzeczywiscie. Wkrótce zacznę pisać scenariusz do tego serialu.
  • @Mind Service 17:31:19
    Dzięki za wyrazy solidarności i pozdrowienia. Proszę o upowszechnianie linku do tego tekstu.
  • @Kula Lis 62 11:22:19
    Nie wiem, czy sędzia Rykała jest z rodziny chazarskiej, czy też nie. Nie będę też tego badać. To zadanie dla historyków i socjologów, ustalić jakie są korzenie sędziów orzekających wbrew polskiej Konstytucji.

    Bezsporne jest dla mnie natomiast, że sędzia sprawozdawca okazywała w sposób jawny i ostentacyjny pogardę dla praw obywatelskich powódek, gwarantowanych Konstytucją i Europejską Konwencją.
  • @Kula Lis 62 11:27:57
    Nie musieli się kształcić na wschodzie. Po wojnie wschód przyszedł do nas i w dużym zakresie już tak pozostało.
  • @Rebeliantka 16:02:17
    Oni une mają wszystkie podpisane przez III RP/PRLbis i nas Polaków serdecznie w dupie. Pozdrawiamy.!
  • Nie rozumiem dlaczego tak sie dzieje?
    Trudno mi zrozumieć dlaczego tak trudno przyznać się do pomyłki , przeprośic i naprawić szkody?
  • @Ed emeryt 18:37:26
    Też tego nie rozumiem.
  • Ankieta w "Fakcie"
    "Fakt” też napisał na ten temat:

    http://www.fakt.pl/komputery-zniszczone-odszkodowania-nie-ma,artykuly,425556,1.html

    Pod tekstem jest ankieta, w której czytelnikom zadano pytanie:
    Czy Górzyńskim należy się odszkodowanie?

    W głosowaniu wzięły udział 202 osoby.

    Wyniki:
    NIE 1%
    TAK 99%

    To pokazuje jak bardzo sędziny, które oddaliły powództwo, są oderwane od społeczeństwa.
  • @Rebeliantka 18:49:57 i Ed emeryt
    Najważniejsze prawa natury według Grocjusza:
    Pacta sunt servanda - umów należy dotrzymywać.
    Należy naprawić wyrządzoną szkodę.
    Nakaz karania za popełnienie przestępstwa.
    Prawo do własności.

    Grocjusz uważał, że prawo naturalne obowiązuje nawet wtedy, gdy Boga by nie było lub, gdyby nie interesował się sprawami ziemskimi. Prawo natury wiąże niezależnie od ludzi i jest dziedzictwem całej natury. Nawet Bóg nie może go zmienić "tak jak nie może sprawić by dwa dodać dwa nie równało się cztery". Dokonać mógłby tego jedynie poprzez zmianę natury ludzkiej. Musiałby więc sprawić by ludzie przestali być ludźmi....
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Hugo_Grocjusz
  • @goodness 20:53:59
    Piękne przypomnienie. Dziękuję.
  • @Rebeliantka 20:58:03
    Jak wiesz od dawna upominam się o wprowadzenie możliwości równowagi decyzji władzy przedstawicielskiej w sumie czterech podmiotów Ale art 10 pkt. 1. przewiduje tylko sumę trzech podmiotów. Dziwny zapis w Konstytucji, który niszczy skutecznie polską demokrację, poniża Polaków do przedmiotu wbrew naturze i ubliża matematycznej równowadze wartości, liczbą nieparzystą „3” To nie Bóg tylko zapis pozbawia ludzi, aby byli ludźmi.
  • Sędzia Rykała wybiera się do Sądu Apelacyjnego
    Właśnie ze zdumieniem konstatuję, że sedzia Rykała wybiera sie do SA w Katowicach. Często tam orzeka jako sedzia delegowana (znalazłam w internecie).

    Tragedia. Przeniesie nawet tam te swoje antykonstytucyjne standardy ;(((
  • @goodness 21:10:28
    Chciałbyś odwoływać sędziów? Marzenie ściętej głowy. Oni mają nadaną nieusuwalność przez społeczeństwo. Żaden impeachment nie wchodzi obecnie w rachubę. A byłby konieczny - w pełni się z Tobą zgadzam - jako straszak dla bezkarnych sędziów, łamiących Konstytucję.
  • @Rebeliantka 21:19:49
    Chciałbyś odwoływać sędziów? ....... Nic takiego nie napisałem, Chodzi o możliwość zrównoważonej decyzji 4 podmiotów, gdzie czwartym podmiotem, stanowiącym przepisy prawa, byliby reprezentanci ludu. Przy zapisie 3 podmiotów, demokracji w Sejmie nie ma. A wystarczy do sejmu dodać posłów przedstawicieli ludu z wszystkich warstw społecznych. I to powinno naprawić ludzki błąd nierównowagi arytmetyki. Według Grocjusza praw natury, nawet Bóg nie może go zmienić "tak jak nie może sprawić by dwa dodać dwa nie równało się cztery". Czy wierzysz, że 3 liczba nieparzysta ma znamiona równowagi?
  • @goodness 22:08:19
    Nie moze chodzić tylko o stanowienie prawa, ale takze o jego wykonywanie!
  • @Rebeliantka 22:51:19
    „Nie może chodzić tylko o stanowienie prawa, ale także o jego wykonywanie!”
    Według mojej wiedzy nie masz racji. Ponieważ zapisany błąd do stosowania musi mieć zero tolerancji, produkuje on masę różnego rodzaju pokrewnych błędów wykonania. Urzędnicy jakby niewinni, błąd staje się prawem i masz szczęście, że nie obciążono Twojej mamy za dojazd do interwencji, nie wspominając o kosztach obrony prawnej.

    Konfucjusz (551–479 p.n.e.) – Chiński filozof i myśliciel. „Prawdziwym błędem jest błąd popełnić i nie naprawić go”.

    Serdecznie Pozdrawiam
  • @Rebeliantka 08:49:01. Okupanci nigdy nie przestrzegają prawa
    wzgledem okupowanych i nie maja w zwyczaju zadośćuczynic szkodom spowodowanych przez zgraje ich oprychow.
    W PO sowieckiej Polsce było tak od zawsze we wszystkich instancjach tego skorumpowanego tworu chowajacego sie za szyldem sąd.
  • @Rebeliantka 21:11:07. Sędzia Rykala przenosi sie do Sadu Apelacyjnego w Katowicach
    Czyli przenosi sie do takiego samego towarzystwa z jakiego ona sie wywodzi..ani na jote nie bedzie odstawiać od reszty POsowieckich sędziów w Sądzie Apelacyjnym w Katowicach..
    Nieusuwalnosc sędziów zapewnił " okrągły stół" gwarant państwa totalitarnego i takim POlska jest zgodnie z tymi ustaleniami.
  • @goodness 10:57:42
    Myślę, że się nie zrozumieliśmy. Ja myślałam o tym, ze głos ludu jest potrzebny tez w fazie orzekania, np. w postaci ław przysięgłych.
  • @teresa kawiak 00:36:44
    Wielkie dzięki za rozsyłanie linku i sprawozdanie z Pani spraw.

    Idea pozwu zbiorowego do Strasburga - znakomita!
  • @Eclipse 11:50:20
    Zmiana ustroju sądownictwa jest konieczna!!!
  • @Eclipse 11:36:59
    Gorzkie słowa, ale jak inaczej tłumaczyć takie naigrywanie się z praw obywatelskich Polaków? Jak wyjaśnić szydzenie z krzywdy 80-letniej pani?
  • @Rebeliantka 12:08:52. Szydzą z nas, bo jesteśmy Polakami niezależnie od wieku
    od urodzenia aż do śmierci, która okupacyjne oprychy wielu zawodów wielokrotnie zadawali smierć fizycznie czy cywilnie a zanosi sie na gorsze.
    Polacy maja wyginać albo zostać niewolnikami. Każde pokolenie Polaków na przestrzeni lat musiało walczyć o wolność i nic sie zmienilo. Walka nadal z Polakami trwa...


    Ja nie mam słów oburzenia, bo na zdjęciu Pani z Mama widzę moja Mamę. Kim trzeba być mentalnie by nie uznać racji w świetle tak oczywistych dowodów?odpowiem POsowieckim sędzia- zaprzańcem w Polsce w moim kraju przez okupantów zawlaszczonym.

    Kiedy poszkodowani Polacy mieli jakiekolwiek prawa? Nie przypominam sobie.


    Sowiecka banda zostawila PO 1989 roku POsowiecka bandę, swołocz patologiczna w policji, sadach, prokuraturzel by nadal zniewalaly Polaków. I nie maja sie co obrażać o moje słowa, bo ich niszczące Polaków czyny wystawiają im świadectwo kim ci ludzie i komu sluza.
    Do cywilizacji daleko w tym skundlonym środowisku, znam ich a moje doświadczenia datują sie o duuuuzo wcześniej. Gangrena sie rozprzestrzenia.
  • @Eclipse 13:05:52
    Dziękuję za wyrazy solidarności z moją mamą.

    Coś jeszcze chciałabym dodać.

    Gdy przypominam sobie, W JAKI SPOSÓB sędzia sprawozdawca wygłaszała uzasadnienie wyroku, to widzę kobietę wykazującą wielkie samozadowolenie, wygłaszającą nieprawdy na temat faktów i prawne bzdury z wielkim poczuciem wyższości i pewności siebie, z całkowitym brakiem jakiegokolwiek zawstydzenia czy zażenowania.

    To naprawdę nie daje się wyjaśnić racjonalnie. Za tym rzeczywiście stoi pogarda dla praw konstytucyjnych Polaków.
  • @Rebeliantka 13:38:37. Artykuł Faktu to tez skrywanie prawdy nie podając nazwisk mataczy...
    Takie odnoszę wrażenie po lekturze tego artykułu..Chcą coś opisać a sędzia z Pszczyny i sędzia z Katowic IRENA RYKALA nie jest wymieniona.
    Do kitu z takim dziennikarstwem. Nazwiska poszkodowanych łącznie z adresem są podane a tych patologiczne indywidua są anonimowe.
    Podają enigmatycznie Sad a to jest instytucja, budynek, urząd w którym pracują w/w matacze, którzy pozostają anonimowi..
    Długo można pisać i sie zapisać do upadłego o patologii w sadach kiedy nie ujawnia sie personalnie mataczy winnych krzywd Polaków.
    Chca coś zrobić, coś napisać ale tak by nie urazić draństwa POsowieckiego.

    Musial dopiero odpowiednio tych dziennikarzy podsumować prof Chris Cieszewski w Polsacie oraz obalić "teorie pancernej brzozy" bo w kraju jest jakoś nikt sie odważy.

    Ktokolwiek chce zmienić w Polsce to należy zacząć drukowac ulotki z fotografia wszelkiej maści oszustow z pełnym imieniem i nazwiskiem oraz miejsce zamieszkania i rozrzucać wszędzie gdzie sie da.
    Trzeba ludzi uświadomić, sasiadow, niech ich dzieci, rodzina zaczną sie za nich wstydzić...Trzeba od czegoś zacząć..
    Blog ma krótkie życie i czytają osoby, których to zagadnienie interesuje i mogą tylko dostać kolejny odruch wymiotny, ze znowu draństwo kogoś skrzywdzilo i rady na nich nie ma.
    To są tchórze, mocni za szyldem "Sąd" a powinni być osobiście napiętnowani.
    dzisiaj Rodzina Gorzynskich została sromotnie poszkodowana a jutro może ktoś inny wpaść w pułapkę bezkarnych mataczy.
  • @Eclipse 16:33:27
    Uważam, że dziennikarze mediów głównych zachowali się OK. Opisywali sprawę rzetelnie, wskazując na pokrzywdzenie powódek przez funkcjonariuszy.

    Ten wyrok to także psztyczek w nos dziennikarzy. Jeden z nich, wychodząc z sali sądowej, powiedział mi:

    "Nam też wysłano sygnał przez ten wyrok. Jak napiszemy coś negatywnie o jakimś prokuratorze, zrobią nam kipisz w domu i żadne papierowe gwarancje prawne nic nam nie pomogą".
  • @Rebeliantka 16:49:11. POlska to totalitarne państwo i tyle,
    Czyli ZAMORDYZM w całym tego słowa znaczeniu.

    ze nie podają dziennikarze nazwisk, krętaczy, mataczy w togach to wynika z zastraszenia niestety.
    już kilku dziennikarzy od 1989 nie żyje..a w Rosji setki..

    Trzeba zejść do PODZIEMIA nie ma innej drogi.
    Printer każdy ma w domu, aparat fotograficzny w komórce i do dzieła..
    To nie czasy, kiedy Xsero śmierdziało denaturatem a żeby zrobić kopie jakiegoś dokumentu prywatnego w pracy trzeba było sie nachodzić do wszystkich dyrektorów po podpisy na pozwolenie..

    Nie dajmy sie zamordyzmowi prokuratorskiemu i sędziom...czyli tchórzom..
  • @Eclipse 17:36:41
    Tak, władza bezceremonialnie próbuje zastraszać dziennikarzy. Tym bardziej godne pochwały, że część z nich się nie daje.
  • Oto obraz "państwa" ryżego i POlicji jego.
    Gangster „Kanada” sypie policję
    http://niezalezna.pl/uploads/imagecache/nowa-wiadomosc/foto2013/46170-515031379536682.jpg
    Gangster „Kanada” sypie policję - niezalezna.pl
    foto: Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska
    Przestępca Krzysztof W. ps. Kanada, syn policjanta, to znany złodziej samochodów. Od lat także świadek, którego opowieści miały wstrząsnąć poznańskim półświatkiem i rozwikłać wiele zbrodni. Teraz mężczyzna ujawnia „Gazecie Polskiej” nie tylko kulisy przestępczej działalności, ale i współpracy z policją. Zeznania – również niezgodne z prawdą, a niektóre sugerowane przez policjantów – miał składać za obietnicę wyjścia z więzienia, łagodniejszy wyrok, a nawet paczki, pikniki czy zakupy w supermarkecie.

    O wszystkim opowiedział reporterowi „Gazety Polskiej” podczas widzenia w areszcie śledczym. Jest też w tej opowieści szokujący wątek biznesu byłego funkcjonariusza Biura Spraw Wewnętrznych z oskarżonym o przynależność do groźnego gangu, którego policjant wcześniej „zamykał”.

    O Krzysztofie W., synu policjanta, równocześnie złodzieju z długim wyrokiem do odsiadki (11 lat, od siedmiu za kratami), napisano wiele. 40-letniego obecnie mężczyznę przedstawiano początkowo jako skruszonego przestępcę z ogromną wiedzą, który wyśle do więzienia byłych wspólników, rozbije bandy działające nie tylko na terenie Poznania, pozwoli rozwikłać największe zbrodnie (także głośne zabójstwa) czy oczyścić policję z czarnych owiec. Od 2006 r., gdy zaczął współpracę z wymiarem sprawiedliwości, złożył bardzo obszerne zeznania, które prokuratorom pozwoliły sformułować kilka aktów oskarżenia, a procesy w najpoważniejszych sprawach ciągle trwają.

    Dzisiaj jednak o „Kanadzie” coraz częściej mówi się jako o człowieku z wybujałą fantazją. Ale najciekawsze, że on sam zaczął opowiadać, jak – rzekomo na wyraźne życzenie policjantów z Biura Spraw Wewnętrznych – mówił więcej, niż wiedział. Sensacyjnie zwłaszcza brzmi protokół jego przesłuchania podczas rozprawy z 6 sierpnia tego roku. Na tyle, że reporter „Gazety Polskiej” postarał się o zgodę na widzenie z „Kanadą”, przebywającym obecnie w areszcie śledczym. On sam zgodził się od razu. A to, co miał do powiedzenia – szokuje.

    „Gazeta Polska” dysponuje kopią zarządzenia podpisanego przez sędzię Marię Kostecką, która nakazała sporządzić wyciąg z protokołu rozprawy (tej sprzed półtora miesiąca) i przesłać do prokuratury

    „(…) celem rozważenia, czy zawarte w zeznaniach Krzysztofa W. informacje dot. zachowania względem świadka wymienionych w zeznaniach funkcjonariuszy Komendy Wojewódzkiej w Poznaniu stanowią podstawę do podjęcia przez prokuraturę czynności procesowych” – czytamy w piśmie.

    A bez prawniczego żargonu: prokuratura powinna sprawdzić, czy policjanci, których wsypał „Kanada”, złamali prawo. Chodzi przede wszystkim o Pawła G. i Wojciecha W.

    „Policjanci oszukali mnie”

    Reporter „Gazety Polskiej” spotkał się z „Kanadą” we wtorkowy poranek 3 września. Widzenie odbyło się w części poznańskiego aresztu przeznaczonej dla więźniów szczególnie niebezpiecznych, ale on sam nie jest zaliczany do „enki”. Od dawna siedzi jednak w pojedynczej celi ze względu na jego bezpieczeństwo. Pojawił się w pomarańczowym uniformie. Rozmowa z „Gazetą Polską” cały czas była monitorowana przez strażnika. Przez blisko godzinę cenny dla prokuratury świadek opowiadał „Gazecie Polskiej” o kulisach współpracy z wymiarem sprawiedliwości. Trwające 56 minut nagranie to tykająca bomba, która może storpedować wiele śledztw i procesów. „Kanada” postanowił bowiem zeznawać także przeciwko policjantom.

    – Bo mnie oszukali – mówi wprost. – Cała ta sytuacja zaczęła mnie denerwować. Mam obiecywane, jestem mamiony obietnicami bez pokrycia. Nie jestem głupim człowiekiem, żeby pogrążać się samemu za darmo, za nic – powiedział „Kanada” już na początku spotkania. Za złożone zeznania chciał wyjść na wolność. Choćby w ramach przedterminowego warunkowego zwolnienia. Miał dostać taką gwarancję od policjantów.

    Z relacji „Kanady” wynika, że większość czynności przeprowadzało z nim – oprócz prokuratorów – dwóch funkcjonariuszy z Biura Spraw Wewnętrznych: Paweł G. i Wojciech W. „Kanada” nawet nie ukrywa urazy, szczególnie do pierwszego z nich. – To on najbardziej naciskał, chciał więcej szczegółów – mówi „Kanada”.

    Chodzi o policjanta z Poznania, wcześniej zajmującego się przestępczością samochodową, a później oddelegowanego do pracy w Biurze Spraw Wewnętrznych, czyli „policji w policji”.

    Już podczas sierpniowej rozprawy Krzysztof W. wspominał o podrasowywaniu swoich zeznań:

    „Funkcjonariusz G. mówił, że ma operacyjną wiedzę, podawał mi ją, a ja miałem zeznawać na niektóre okoliczności, bo jak się ma operacyjną wiedzę, to tak jakby posiadało się wiedzę faktyczną, tylko brakuje dowodu, żeby to potwierdzić. Pan G. dawał mi protokoły dot. jakichś przestępstw samochodowych i miałem się nich nauczyć na pamięć”.

    Albo: „Tylko nie było broni ostrej, tzn. była broń na kulki gazowe, kupić ją można za 400 zł w sklepie militarnym, bez pozwolenia. Policjanci powiedzieli, żeby była to broń ostra w tym zarzucie, bo zarzut będzie poważniej wyglądał”.

    Podobnych akapitów jest więcej. Przed sądem „Kanada” twierdził, że koloryzował na życzenie policjantów. W rozmowie z „Gazetą Polską” potwierdził tę wersję.

    Policja powinna dowiadywać się o pewnych zdarzeniach od Krzysztofa W., a tymczasem Krzysztof W. najpierw zdobywał wiedzę od policjantów, a dopiero później składał zeznania. – Czy były takie sytuacje? – pytała „Gazeta Polska”.

    – To znaczy się… – „Kanada” zawał się chwilę. – No, bywały.

    To było na samym początku, gdy najwięcej zeznawałem – dodał. Gdy dziennikarz „Gazety Polskiej” powątpiewał, czy „Kanada” mówi prawdę, pomawiając policjantów, ten zapewniał: „Mogę poddać się badaniu wariografem”.

    Superświadek? A może mitoman?

    Ile razy „Kanada” składał zeznania? On sam mówi o setkach przesłuchań. A początek był w 2006 r.

    – Uzbierało się przez siedem lat, bywało, że dzień w dzień, po sześć, siedem godzin byłem przesłuchiwany. Z początku czytałem te protokoły, ale później to mi się nie chciało – twierdzi. A jaka część z tego była podrasowana? Na to pytanie Krzysztof W. uśmiecha się z zakłopotaniem.

    Mimo to w Gorzowie Wielkopolskim uparcie twierdzą, że „Kanada” jest dla nich wiarygodny. "Gazeta Polska" rozmawiała kilkakrotnie z prokuratorem Dariuszem Domareckim, rzecznikiem prasowym Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp., wykonującym również czynności z udziałem Krzysztofa W. „Jesteśmy zaskoczeni treścią zeznań złożonych przed poznańskim sądem” – powtarza prokurator. "Gazeta Polska" relacjonowała mu fragmenty dziennikarskiej rozmowy z „Kanadą”. Wieloma wątkami był zaskoczony, ale opinii o świadku nie zmienił.

    Zaskakuje wiara śledczych w słowa „Kanady”. Rozmawiając z nim, nie można pozbyć się wrażenia, że chce uchodzić za człowieka doskonale poinformowanego. Aż za bardzo. W trakcie niespełna godzinnego spotkania Krzysztof W. zapewniał "Gazetę Polską", że zna kulisy zbrodni niewyjaśnionych od lat. O zabójstwie Michała Z., syna bankiera, którego ciała nigdy nie odnaleziono, mówił: „to mój as w rękawie”; o uprowadzeniu dziennikarza Jarosława Ziętary: „wiem, kto go porwał i na czyje zlecenie”. Podaje nazwiska. Bardzo znane w Poznaniu. Jeden z gangsterów (odsiadujący dożywocie za zabójstwo policjanta) miał rzekomo się przyznać do porwania dziennikarza. „Kanada” pochwalił się też wezwaniem na sprawę zabójstwa gen. Marka Papały. – Ale tutaj nie wiem, o co chodzi – przyznaje.

    Przekonuje również, że ma wiedzę o historii Damiana Sz., ps. Twardziel, uważanego w latach 90. za czołową postać poznańskiego półświatka. Zniknął dawno temu, nikt nie ma wątpliwości, że został zamordowany. Ale kiedy, jak, przez kogo? Nie wiadomo. Za sprawą zeznań „Kanady” doszło do słynnego w Poznaniu incydentu z basenem na terenie posesji rodziny B. Pod jego fundamentami śledczy szukali ciała „Twardziela”. Niczego nie znaleziono.

    – Nie wskazywałem żadnego miejsca, prokuratura sama z policją sobie pojechała i tam kopała, bo zasugerowali się, że w 1996 r. czy wcześniej, jak Sz. zginął, to ten basen był budowany – mówi nam teraz „Kanada”.

    Informacje o zamordowaniu Jarosława Ziętary były tak zaskakujące, że "Gazeta Polska" natychmiast skontaktowała się z Prokuraturą Apelacyjną w Krakowie. Prokurator Piotr Kosmaty potwierdził złożenie zeznań przez „Kanadę”, ale choć brzmią sensacyjnie, przełomem nie były.

    – Przesłuchiwaliśmy Krzysztofa W. na początku roku. Do dzisiaj nikomu nie postawiliśmy zarzutów, tym bardziej nikt nie mógł przyznać się do winy – kwituje pytania. Unikał jednoznacznego stwierdzenia, ale można było odnieść wrażenie, że opowieści „Kanady” są mało wiarygodne. I nieco zaskoczony pytał: „Czy na pewno chce pan o tym pisać?”.

    A jeszcze w marcu tego roku – jak podał „Głos Wielkopolski” – psycholog uznał „Kanadę” za człowieka, który nie ma skłonności do konfabulacji. Zabawnie brzmi to dzisiaj, gdy sam Krzysztof W. opowiada o swoich kłamstwach.
    Za: http://niezalezna.pl/46170-gangster-kanada-sypie-policje
    Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”
  • Oto obraz "państwa" ryżego i POlicji jego.
    SKANDAL! Policyjne paczki i zakupy dla gangstera „Kanady”.
    http://niezalezna.pl/uploads/imagecache/nowa-wiadomosc/foto2013/47635-537441382887289.jpg
    SKANDAL! Policyjne paczki i zakupy dla gangstera „Kanady” - niezalezna.pl
    foto: sxc.hu
    „Kanada”, złodziej samochodów, który miał pogrążyć kompanów, teraz ujawnia kulisy pracy „prowadzących go” funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych. Opowiada o imprezach z policjantami, wspólnych grillach, czy wypadach nad jeziorko, wizytach w mieszkaniu jednego z nich, „kreowaniu” zeznań... To jednak relacja przestępcy, któremu trudno bezkrytycznie wierzyć, bo kłamał już wiele razy. Tymczasem najbardziej agentów BSW pogrążył mail, który otrzymaliśmy z… Komendy Głównej Policji.

    Krzysztof W. został zatrzymany w 2006 roku i niemal od samego początku współpracował z wymiarem sprawiedliwości, a jego wspomnienia miały pomóc w walce z zorganizowaną przestępczością. Niektóre opowieści złodzieja samochodów budziły jednak poważne wątpliwości, bo pamięć „poprawiała” mu się wraz z upływem czasu, wiedział wszystko i o wszystkich, nie zaprzeczał, że robi to z zemsty. A kilka miesięcy temu nagle zmienił front. Teraz ujawnia okoliczności współpracy z funkcjonariuszami Biura Spraw Wewnętrznych, których oskarża o nadużycia i działanie w sposób co najmniej nieformalny – w niektórych sytuacjach można byłoby użyć mocniejszych określeń, ale od tego jest prokuratura. Sensacyjne zeznania „Kanada” złożył nie tylko przed poznańskim sądem, ale również opowiedział o nich naszemu dziennikarzowi.

    Złodziej z aresztu idzie na imprezę

    Przez trzy miesiące, jakie minęły od głośnej już rozprawy, nasz reporter przeprowadził dziesiątki rozmów. Przede wszystkim dwa razy spotkał się w poznańskim areszcie z samym „Kanadą”. Jego opowieść – w sumie trwająca dwie i pół godziny – jest zdumiewająca. Poza tym rozmawialiśmy z prawnikami, prokuratorami, sędziami, policjantami, osobami, które w wyniku zeznań „Kanady” trafiły na ławę oskarżonych, a także postronnymi świadkami. Wiele spotkań, dziesiątki rozmów telefonicznych, godziny rozmów. Wyłania się z tego dość szokujący obraz. Oczywiście, można podejrzewać, że nie wszyscy byli szczerzy, niektórzy na pewno ubarwiali swoje relacje, ale… No, właśnie. Podejrzenia są zbyt poważne, aby je zlekceważyć, jak chciałaby Komenda Główna Policji, które próbuje bagatelizować sprawę pisząc, że „sytuacja, kiedy podejrzany, oskarżony czy też skazany przedstawia organom ścigania różnego typu argumenty, mające świadczyć o tym, że funkcjonariusze naruszyli prawo lub procedury, nie jest sytuacją wyjątkową”. To prawda. Tylko jest pewien szkopuł - dla BSW i prokuratury dotychczas „Kanada” był wiarygodną osobą, który zeznaje prawdę i tylko prawdę. Taki szczery chłopak.

    Ponieważ o „Kanadzie” pisaliśmy już kilkukrotnie, nie będziemy przypominać od początku całej historii. Nasi Czytelnicy tutaj mogą przeczytać, co pisaliśmy o sierpniowych zeznaniach i pierwszym widzeniu. Wydawało się, że na tym zakończymy, ale niemalże z każdym tygodniem pojawiały się nowe okoliczności. Niektóre tak zdumiewające, że trudno uwierzyć w ich prawdziwość. „Kanada” bardzo chętnie opowiadał – także podczas drugiego, październikowego spotkania – o „nowatorskich” metodach śledczych z BSW. Kilka przykładów:
    - udostępnianie materiałów operacyjnych policji przez złożeniem zeznań
    - „poprawianie” zeznań
    - sugerowanie zeznań niezgodnych z prawdą
    - retusze przebiegu eksperymentów procesowych
    - składanie zeznań podczas pobytu nad… jeziorem
    - wspólne, z policjantami, wypady na grilla, obiady w knajpach (pamięta chociażby wspólny wyjazd nad granicę, aby opowiedzieć o przerzucaniu aut i wizytę w restauracji w Cedyni)
    - „zapoznawczy wieczorek” w mieszkaniu jednego z policjantów. Funkcjonariusz BSW kategorycznie temu zaprzeczył, ale „Kanada” podał bardzo charakterystyczne elementy wyposażenia mieszkania, a nawet rasę psa. Potwierdziliśmy to w innym źródle
    - przekazywanie pieniędzy pomiędzy uczestnikami konfrontacji (relacja dwóch stron)
    - biznesowa współpraca funkcjonariusza BSW, który wszedł w spółkę z mężczyzną, którego ten sam policjant wcześniej… przesłuchiwał

    Ile w tym prawdy? Nie wiadomo, bo „Kanada” ma skłonności do konfabulacji. Przekonaliśmy się o tym. Krzysztof W. podczas spotkań z naszym reporterem mówił chętnie i dużo. Chociażby o tym, że występuje w wielu ważnych śledztwach. Nawet zabójstwa gen. Marka Papały. Miał rzekomo być wskazany na świadka przez słynnego „Patyka”. „Przyjechał prokurator z Prokuratury Generalnej, ale nie chciałem z nim rozmawiać” – twierdził podczas widzenia. Równie sensacyjne wersje podaje o innych sprawach. Wystarczyło jednak przeprowadzenie kilku rozmów, aby ustalić, że Krzysztof W. kłamie.

    Prokurator Jarosław Szubert z Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi, która wyjaśnia okoliczności morderstwa gen. Papały, wprawdzie potwierdził nam, że był w poznańskim areszcie i rozmawiał z „Kanadą”, ale zaprzeczył reszcie jego opowieści. - To Krzysztof W. napisał do nas list, że posiada istotne informacje. Pojechałem, bo weryfikujemy wszystkie sygnały. Spotkanie trwało około pięciu godzin – stwierdził prokurator Szubert.

    Co z tą kasą?

    Zbierając informacje do poprzednich publikacji wysłaliśmy pytania również do Biura Spraw Wewnętrznych, które reprezentowali Paweł G. i Wojciech W. podczas śledztw z udziałem „Kanady”, a nadzorowanych przez Prokuraturę Okręgową w Gorzowie Wlkp. Niestety, na odpowiedź czekaliśmy bardzo długo. Mail z biura prasowego Komendy Głównej Policji nadszedł dopiero po kilku tygodniach.

    Początek nie zapowiadał nic ciekawego, standard w stylu „trwa śledztwo, nie ma zarzutów, nasi funkcjonariusze działali zgodnie z prawem, wszystko jest w porządku”. Bez zaskoczeń. Także w tym, że odmówiono nam odpowiedzi na szczegółowe pytania.

    „Informacje, jakie przekazał „Kanada” oraz stanowisko policjantów wobec tych zarzutów stanowią obecne materiał postępowania i jako taki nie może być udostępniony opinii publicznej” – czytamy.

    Najciekawszy jednak okazał się przedostatni akapit. Na tyle, że zacytujemy go w całości i w oryginalnym brzmieniu.

    „Funkcjonariusze BSW KGP nie płacili Krzysztofowi W. za jakiekolwiek zeznania i nie prezentowali mu paczek, jak również nie obiecywali wyjścia na przepustkę. Według BSW wiedzy Krzysztof W. nie wyszedł ani razu na przepustkę. Należy zaznaczyć, że był on osobą szczególnie chronioną i wszystkie czynności z nim związane były prowadzone tak, aby nic mu nie zagrażało. Jeżeli chodzi o jedzenie to na wyraźne żądanie zainteresowanego, aby uniknąć ewentualnego zatrucia, za pieniądze zainteresowanego bądź członków jego rodziny, funkcjonariusze sami dokonywali zakupów, kompletując je w przysługujących odbywającemu karę pozbawienia wolności w tzw. paczkach żywnościowych (!!! -dop. red.). Zawsze odbywało się to za porozumieniem z funkcjonariuszami Aresztu Śledczego. Stwierdzenie, że funkcjonariusze obiecywali mu załatwienie wyroku nie jest zgodne z prawdą. Przebieg całego postępowania przygotowawczego łącznie ze stanowiskiem co do sposobu odbycia kary przez wymienionego za przestępstwa już osądzone omawiany był przez Krzysztofa W. z prokuratorami prowadzącymi śledztwo”.

    Funkcjonariusze BSW brali pieniądze od „Kanady” lub jego członków rodziny i robili mu paczki? Gdy zacytowaliśmy ten fragment niektórym prawnikom i byłym policjantom, wszyscy łapali się za głowę i ich opinia była stanowcza: tylko ten fakt jest wystarczający do wszczęcia przez prokuraturę śledztwa. Z treścią maila zapoznaliśmy również prokuratora Dariusza Domareckiego z gorzowskiej prokuratury.

    - Nie wiedzieliśmy o tej sytuacji. Ale nie będę gdybać, co byśmy zrobili znając te okoliczności – stwierdził. Dało się jednak wyczuć zaskoczenie faktem, że policjanci biegali po sklepach, aby zrobić zakupy i paczki dla „Kanady”.

    - Na jakiej podstawie to robili, jak rozliczali pieniądze, gdzie są pokwitowania – pytali nasi rozmówcy. Wysłaliśmy więc drugiego maila z tymi wątpliwościami. Tym razem odpowiedź przyszła dość szybko. Ale była bardziej niż lakoniczna.

    „Każdorazowo wraz z przekazanymi produktami dostarczano zainteresowanemu paragon fiskalny, który stanowił rozliczenie z poczynionych zakupów. Z tytułu odbywania kary pozbawienia wolności przysługiwały mu określone prawa. Tym samym miał on możliwość telefonicznego kontaktu z rodziną i funkcjonariuszami BSW KGP, a co za tym idzie możliwość pełnej kontroli przepływu środków oraz ich rozliczenia przy użyciu otrzymanych paragonów” – napisał podinspektor Piotr Bieniak.

    Ponieważ nadal nie dowiedzieliśmy się na jakiej podstawie prawnej funkcjonariusze BSW przyjmowali pieniądze od „Kanady”, kilka dni temu ponownie zatelefonowaliśmy do Komendy Głównej Policji. Podinsp. Bieniak obiecał szybko oddzwonić. Nasz reporter nadal czeka.

    Gdzie prokurator zgubił sprawę

    W tej historii jest wiele zagadek. Chociażby co się stało z zarządzeniem sędzi Marii Kosteckiej, która po sensacyjnych, sierpniowych zeznaniach Krzysztofa W. wydała zarządzenie o powiadomieniu prokuratury, aby sprawdziła, czy są podstawy „do podjęcia przez prokuraturę czynności procesowych”.

    Przez kilka tygodni prokuratury przerzucały się tym „gorącym kartoflem”. Najpierw pismo trafiło do Poznania, a później odesłano je do Gorzowa Wielkopolskiego, tamtejsi śledczy jednak nie chcieli zajmować się sprawą i ponowne powędrowała do Poznania. I tutaj trop się urywa. Ostatnia informacja od prokurator Magdaleny Mazur-Prus, rzecznik PO w stolicy Wielkopolski, była, że zarejestrowano ją w wydziale VI ds. przestępczości gospodarczej poznańskiej prokuratury.

    - Nie mamy takie sprawy – stwierdził przedwczoraj stanowczo Jacek Derda, naczelnik wydziału. To gdzie ona jest?! Bywało, że prokuratorzy gubili akta, ale żeby zapodziać całą sprawę? za: http://niezalezna.pl/47635-skandal-policyjne-paczki-i-zakupy-dla-gangstera-kanady
  • @Rebeliantka 11:51:21
    To naprawdę daje się wyjaśnić racjonalnie. Za tym rzeczywiście stoi pogarda i nonszalancja dla praw konstytucyjnych Polaków odsuniętych zapisami w ustawie na margines ………….. Przy pogardzie dla arytmetyki decyzji, nie mamy szans marzyć o młodej polskiej demokracji i ławie sędziów przysięgłych. Szybciej dopadnie nas atak arytmii …………………..
    Zaburzenie rytmu serca, arytmia, dysrytmia, niemiarowość serca – stan, w którym skurcze mięśnia sercowego są nieregularne, a ich częstotliwość wychodzi poza bezpieczny zakres 60-100 uderzeń na minutę. Stan taki często stanowić może zagrożenie dla życia, chociaż nie jest to regułą.
    Ale, głos ludu jest konieczny dla możliwości powstania równowagi.
  • @Rebeliantka 17:39:53 Pozdrawiamy.
    Tu i nie tylko tu POlicja bezradna choć mają tego blogera z jego groźbami na talerzu, i nie tylko tu, gdyby chodziło o synagogę, etc... to już by sprawców złapali. Oto w jakim my "państwie" żyjemy. - Kiedy dość? Najpierw kapłanowi grożono, teraz nieznani sprawcy próbowali spalić kościół. W tle medialna nagonka na księży i przyzwolenie, aby publicznie poniżać Kościół! http://wpolityce.pl/artykuly/65667-kiedy-dosc-najpierw-kaplanowi-grozono-teraz-nieznani-sprawcy-probowali-spalic-kosciol-w-tle-medialna-nagonka-na-ksiezy-i-przyzwolenie-aby-publicznie-ponizac-kosciol Sprawa podpalenia kościoła w Sulistrowiczkach jest bardzo wymowna. Trudno na jej przykładzie nie dostrzec logicznych sekwencji. Najpierw nagonka w lewicowych mediach i budowanie za pomocą jednostkowych, soczystych przykładów tezy o księżach zboczeńcach, a potem generalizacja tej tezy na cały Kościół. Całość maglowana tygodniami w dużych telewizjach. Jeśli dodamy do tego brak adekwatnej reakcji odpowiednich mechanizmów państwa (sądów, policji), społeczne konsekwencje tak spreparowanego obrazu są nieodwołalne. Wystarczy tylko poczekać. A oto konkretny przykład:

    Duszpasterz z Sulistrowic, szanowany i lubiany przez mieszkańców 70-letni kapłan, jest od jakiegoś czasu publicznie znieważany przez grupy satanistów, które co rusz odwiedzają górę Ślężę.

    Syczą na mój widok i pokazują rękami satanistyczne symbole – mówi – Nie zgłaszałem tego policji, bo dotychczas myślałem, że to tylko takie wybryki.

    Ten sam kapłan zaczął otrzymywać pogróżki przez internet. Oto próbka gróźb blogera o pseudonimie Opolczyk, który swoją twórczość publikuje otwarcie na Wordpressie:

    Mściwy żydłaku, fanatyku rzymskiej szubienicy – won ze Ślęży. Nie masz do niej, renegacie i zaprzańcu żadnego prawa. To jest nasza pogańska Święta Góra. Wy macie wasze “święte” miejsca nad Jordanem. I tam się wynoście. Przestańcie plugawić naszą Świętą Słowiańską Ziemię jakimiś obskurnymi gusłami rodem znad Jordanu.

    Systematycznie – od kilku miesięcy - w parafii ks. Staszaka niszczone są zamontowane wzdłuż żółtego szlaku z Przełęczy Tąpadła na szczyt Ślęży stacje Drogi Krzyżowej. Sprawcy nie ujęto. Do tej pory parafia na własny koszt naprawiała zdewastowane kapliczki.

    Warto na koniec dodać, że próba podpalenia świątyni w Sulistrowiczkach, to drugi w odstępie kilku dni, tego rodzaju akt bandytyzmu na Dolnym Śląsku. Wcześniej ujęci już przez policję podpalacze próbowali spalić świątynię prawosławną przy ul. św. Mikołaja we Wrocławiu.

    Znieważanie, grożenie, wandalizm, powtarzalność tych samych aktów bandytyzmu - trudno wyobrazić sobie takie działania w normalnie funkcjonującym państwie prawa. W Niemczech, Holandii czy USA – po prostu nie mogłyby mieć miejsca. Ale póki co, u nas mogą. Pocieszająca w tym wszystkim jest reakcja wiernych, z którymi rozmawiałem w niedzielne popołudnie. Ludzie są z jednej strony są zaszokowani, z drugiej mają świadomość genezy takich działań. Bezbłędnie operują tytułami gazet i stacji telewizyjnych, z których wychodzi jad. Ps. Wiara Ojców naszych jest wiarą naszych dzieci....My Polacy pamiętajmy o tym. Chuligańska nagonka na Kościół Katolicki za cichym przyzwoleniem rządu, przy wsparciu prorządowych żydoniemieckich mediów. Sprawców nie ujęto, bo sprawcy sa nasyłani przez słuzby i policję, a to wszystko w ramach walki z polskością na Dolnym Śląsku, wg wytycznych Tuska i jego pomagierów niemieckich. W tym roku już trzy razy były demolowane płyty nagrobne na cmentarzu parafialnym w Orzeszu Jaśkowicach i jedna próba podpalenia kościoła. Po "nieznanych sprawcach" mamy już "Satanistów nieznanych". To już się dzieje w Krakowie. Ratujmy nasze zabytki przez POwskimi bandytami, którzy pragną zniszczyć naszą Ojczyznę. Oglądnij i roześlij dalej póki POwskie gadziny nie skasują i prawda nie wyjdzie na jaw: http://www.savetubevideo.com/?v=Q1O4ghH_ruQ
  • Krysiu co Ty na to?
    Cyt: Przesłuchano świadków. A jednak o przesłuchaniu nie poinformowano ani pana Biedrzyńskiego, ani też jego pełnomocnika, co jest sprzeczne z przepisami Kodeksu Postępowania Karnego!!!!!!!! Mnie także nigdy nie poinformowano o przesłuchaniu świadków i tym co oni mieli do powiedzenia. Pzdr!
  • @Rebeliantka 17:39:53
    60-70 % Polaków nauczyło się przez 20 lat żyć ze złodziejstwa i wad systemu, dlatego będą bronić rządu gwarantującego im bezkarność "do krwi ostatniej", czyli do chwili, gdy w sklepach zostanie tylko ocet i musztarda. Ale to już niedługo. Chociaż nie od razu. Potem staną na czele rewolucji i znowu wzniosą słuszne hasła. Tu trzeba już radykalnych metod odzyskania Państwa przez Obywateli, przez Suwerena, kartka wyborcza już nic nie pomoże, nie zmieni!
  • @Kula Lis 62 08:13:18
    Zgadzam się w sprawie tego, że kartka wyborcza nie gwarantuje wystarczających zmian.

    Dziękuję za obszerne , ciekawe, choć niezwykle smutne komentarze.
  • @Rebeliantka 19:33:28
    Sędzia zakreślił również 7-dniowy termin na ustalenie komisji biegłych do przebadania ......... W takim razie, mój sędzia nie dopełnił obowiązku? jak uważasz? pozdrawiamy.
  • @Kula Lis 62 10:33:48
    Zobaczymy, co odpowiedzą na Twoją apelację.
  • @Rebeliantka 16:46:58
    Tak będzie i u nas!!!! Grecja- więzienie za krytykę UE

    http://wolna-polska.pl/wp-content/uploads/2013/10/r20001-266x300.jpg

    Grecja będzie karać więzieniem za protesty przeciwko żydomasońskiej Unii Europejskiej. O więzieniu za negowanie holocaustu już słyszeliśmy. Teraz jest nowy temat. Grecki rząd próbuje wprowadzić poprawki do Kodeksu Karnego, w istocie, zakazujące krytyki Unii Europejskiej i grożące „wichrzycielom” półrocznym, co najmniej, więzieniem. Tekst poprawki-”każdy, kto zamierza naruszyć sankcje albo ograniczenia przeciwko państwom albo poszczególnym obywatelom, ustanowione decyzjami organów prawodawczych Unii Europejskiej lub Organizacji Narodów Zjednoczonych, podlega karze pozbawienia wolności na okres nie mniejszy niż 6 miesięcy”. Pod ten artykuł, w szczególności, podpadają protesty przeciwko atakom na Jugosławię albo Syrię, albo przeciwko każdemu innemu krajowi w przyszłości, jeżeli na to istnieją sankcje Unii Europejskiej. Rząd Grecji już wcześniej oskarżał opozycję o „ekstremizm” za krytykę Unii Europejskiej, euro i unijnej polityki.

    Na podstawie: http://3rm.info/40507-greciya-tyurma-za-kritiku-evrosoyuza.html

    Data publikacji: 30.10.2013

    Przekład: RX
  • @Kula Lis 62 07:38:33
    Podczas zawiadamiania o terminach rozpraw sądowych nie informuje się stron postępowania o tym, czy będą przesłuchiwani świadkowie i którzy. Natomiast ze zwrotek w aktach lub informacji pozyskanych w sekretariacie można się o tym dowiedzieć.

    Z kolei podczas śledztwa można złożyć wniosek o to, aby świadkowie byli przesłuchiwani w obecności stron. Wówczas - jeśli wniosek zostanie uwzględniony - strona powinna być zawiadomiona o terminie przesłuchań.
  • Kraj policyjny rozwija się
    Najpierw deptali prawa 80-letnich starszych pań. Teraz wzięli się za posłów:

    http://www.ekspedyt.org/elig/2013/10/31/19716_czy-jaroslaw-gowin-rzuci-sie-teraz-na-pluton-policjantow.html

    Dokąd dojdą?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej