Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
321 postów 10650 komentarzy

Bona diagnosis, bona curatio. Bez Boga ani do proga.

Rebeliantka - Zna się na zarządzaniu. Konserwatystka. W wieku średnim, ale bez oznak kryzysu. Nie znosi polityków mamiących ludzi obietnicami bez pokrycia (fumum vendere – dosł.: sprzedających dym). Współzałożycielka Konfederacji Rzeczpospolitej Blogerów

Tajne przez poufne w Sądzie Okręgowym w Krakowie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Bliskość najstarszego polskiego uniwersytetu powinna zobowiązywać do szczególnie wysokich standardów procesowych. Czy tak się dzieje obecnie w Krakowie? Sprawa Z. Korusa o odszkodowanie za represje polityczne nie napawa optymizmem.

 
Krystyna Górzyńska - Bliskość najstarszego polskiego uniwersytetu powinna zobowiązywać do szczególnie wysokich standardów procesowych. Czy tak się dzieje obecnie w Krakowie?
 
Na stronie internetowej Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego czytamy:
 
„Tradycje krakowskiego Wydziału Prawa sięgają początków Uniwersytetu Jagiellońskiego. W zamyśle fundatora Wszechnicy, króla Kazimierza Wielkiego, zakładane w Krakowie w 1364 r. pierwsze w Polsce studium generale miało być przede wszystkim uniwersytetem prawniczym. Na 11 katedr uposażonych ze skarbu królewskiego, 8 przyznano prawnikom. Królestwo Polskie potrzebowało wykształconych jurystów, zdolnych krzewić w społeczeństwie zasady dobra publicznego, porządku i sprawiedliwości”.
 
To piękne tradycje. Jak się jednak wydaje, dzisiejsi krakowscy prawnicy nie zawsze o nich pamiętają. Oto jeden z typowych przykładów:
 
 
 
Jak by tu sprawę totalnie utajnić?
 
Sąd Okręgowy w Krakowie prowadzi w Wydziale Karnym sprawę o sygn.. akt III Ko 360/13 (przedtem III Ko 179/10) o odszkodowanie z wniosku Zygmunta Korusa, przywódcy Międzyuczelnianego Komitetu Strajkowego w Krakowie w 1968 r. Korus był za tę działalność aresztowany w okresie 22-30.03.1968 r., a następnie został skazany. W późniejszym okresie był poddawany przez władze komunistyczne rozmaitym represjom, m.in. podaje, że nie mógł być zatrudniony na etacie jako dziennikarz, co spowodowało w efekcie skrócenie o 15 lat okresu odprowadzania składek na ubezpieczenie emerytalno-rentowe i utratę wynagrodzeń za pracę (Korus w tym czasie otrzymywał tylko honoraria autorskie).
 
Wyrokiem z dnia 7 kwietnia 2010 r. uniewinniono Korusa od zarzutów z 1968 r. (sygn. akt III Ko  1067/08), a przedtem w marcu 2010 r. otrzymał on Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Mimo upływu prawie 3 lat, sprawa o odszkodowanie za polityczne represje nie jest zakończona. Toczy się ona obecnie po raz drugi, gdyż Sąd Apelacyjny w Krakowie uchylił pierwszy wyrok Sądu Okręgowego.
 
Ponowne rozpoznawanie sprawy jeszcze się nie rozpoczęło, gdyż towarzyszą jej nieoczekiwane komplikacje. Mianowicie, rozprawa wbrew konstytucyjnej gwarancji jawności, zapisanej w art. 45 ust. 1, została utajniona. Publiczność i dziennikarze obywatelscy, którzy licznie stawili się na proces, z oburzeniem komentowali niewpuszczanie ich na salę rozpraw i kolejne, trzecie już odroczenie rozprawy, które miało miejsce w dniu 21 lutego.  W związku z tym zwróciłam się do Rzecznika Prasowego Sądu Okręgowego z następującymi pytaniami:
 
1) Z jakich powodów faktycznych i na jakiej podstawie prawnej niniejszy proces ma się toczyć z wyłączeniem jawności? 
2) Z jakich powodów na sali rozpraw  nie mogą być obecni nawet tzw. mężowie zaufania wnioskodawcy pana Zygmunta Korusa? 
3) Kto i dlaczego wydał nakaz rewidowania wnioskodawcy pana Zygmunta Korusa i jego adwokata mecenasa Zbigniewa Cichonia przed wejściem na salę rozpraw? 
4) Z jakich powodów pod salą rozpraw przebywa podczas procesu liczna grupa policjantów sądowych? 
 
W dniu 14 marca otrzymałam odpowiedź pani sędzi Beaty Górszczyk Rzecznik Prasowej Sądu Okręgowego w Krakowie. Wyjaśniła ona, że wyłączenie jawności rozprawy nastąpiło na podstawie art. 360 § 1 pkt 1 k.p.k, ponieważ: „Zdaniem Sądu w razie przeprowadzenia rozprawy z udziałem publiczności realnym jest niebezpieczeństwo zakłócenia spokoju publicznego, gdyż uzasadnioną jest obawa wywołania różnego rodzaju ekscesów.” 
 
Nadto podała, że: 1/ „W dniu 21 lutego 2014 r. na rozprawie, wnioskodawca złożył wniosek o odroczenie rozprawy celem przedstawienia na piśmie swojego stanowiska co do udziału w rozprawie mężów zaufania i  Sąd uwzględnił jego wniosek”;  2/ „Sąd zwrócił się do Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie o zabezpieczenie sali rozpraw, natomiast sposób jej zabezpieczenia, metody i środki zabezpieczenia należą do kompetencji Policji”.  
 
Powyższe wyjaśnienia nie są wystarczające. Nawet gdyby przyjąć, że prowadzenie rozprawy z udziałem publiczności może stwarzać niebezpieczeństwo wywołania jakowychś ekscesów, to kompletnie niezrozumiałe jest, z jakich powodów niemożliwe jest obserwowanie procesu nawet przez  tzw. mężów zaufania.
 
Art. 361 § 1 kpk stanowi, że: „W razie wyłączenia jawności mogą być obecne na rozprawie, oprócz osób biorących udział w postępowaniu, po dwie osoby wskazane przez oskarżyciela publicznego, oskarżyciela posiłkowego, oskarżyciela prywatnego i oskarżonego. Jeżeli jest kilku oskarżycieli lub oskarżonych, każdy z nich może żądać po-zostawienia na sali rozpraw po jednej osobie”.
 
Możliwość ta jest wyłączona tylko w przypadku obawy ujawnienia przez „osoby wskazane” informacji niejawnych o klauzuli tajności „tajne” lub „ściśle tajne” (art. 361 § 2 kpk). 
 
A zatem, skoro proces został utajniony wyłącznie z powodu obawy o niewłaściwe zachowanie publiczności, a nie z powodu nadania sprawie klauzuli tajności,  bo w tym znaczeniu proces nie jest tajny, to nie zachodzą podstawy do zakazu uczestnictwa podczas rozprawy dwóch obserwatorów – „mężów zaufania” pana Zygmunta. Korusa.
 
Bulwersujące są też inne okoliczności w tej sprawie.
 
 
 
Czy w Sądzie Okręgowym w Krakowie „rządzi” Policja?
 
Przed wejściem na salę rozpraw w dniu 21 lutego policja zrewidowała Zygmunta Korusa i jego pełnomocnika adwokata Zbigniewa Cichonia, byłego senatora PiS. Mecenasowi Cichoniowi nakazano odnieść telefony do depozytu.
 
Rzecznik prasowa Sądu Okręgowego nie odpowiedziała na pytanie, kto wydał nakazy rewizji. Stwierdziła jedynie, że: „sposób zabezpieczenia rozprawy, metody i środki zabezpieczenia należą do kompetencji Policji”.  Wydaje się w najwyższym stopniu zaskakujące, że policja z własnej inicjatywy dokonuje interpretacji celu utajnienia rozprawy (żąda oddania telefonów, które mogłyby służyć do nagrywania, gdy celem wyłączenia jawności – zgodnie z postanowieniem sądu – jest tylko „uniemożliwienie ekscesów”), a nadto posuwa się do szykan w postaci rewizji szanowanego mecenasa, a także wnioskodawcy, pokrzywdzonego wcześniejszymi represjami politycznymi.
 
Poprosiłam pana Zygmunta Korusa o skomentowanie dotychczasowego przebiegu rozprawy. Otrzymałam mail następującej treści:
 
„Nie mogę skomentować zaistniałej sytuacji, ponieważ podczas rozprawy 21 lutego b.r.  sędziowie zabronili mi oraz mojemu adwokatowi wypowiadania się o przebiegu rozprawy pod karą grzywny”.
 
Czyżbyśmy powracali stopniowo do niechlubnej tradycji „procesów kiblowych”? W Krakowie, mieście o pięknych, wielowiekowych tradycjach kształcenia prawników „zdolnych krzewić w społeczeństwie zasady dobra publicznego, porządku i sprawiedliwości”?
 
Mam nadzieję, że władze Sądu Okręgowego w Krakowie wyjaśnią wkrótce kwestie dziwnych procedur sądowych, zastosowanych w sprawie Zygmunta Korusa. Skład sędziowski orzekający w tej sprawie to: SSO Aleksandra Almert (przewodnicząca) oraz SSO Zygmunt Długogórski i SSO Bogdan Jędras.
 
 
 
/Artykuł opublikowany w "Warszawskiej Gazecie" Nr 13, 28 marca - 3 kwietnia 2014 r./
 
 
 
 

KOMENTARZE

  • Na zdjęciu
    Po lewej - mecenas Cichoń, po prawej - Zygmunt Korus.
  • @Autorka
    Sądzę, że bliskość tego uniwersytetu nie jest niczym pozytywnym, a wręcz przeciwnie.

    Pozdrawiam.
  • @AdNovum 09:59:16
    Szkoda. Jest aż tak źle?
  • @Rebeliantka 12:56:35
    Krakowska sbecko/prawnicza mafia.

    Pozdrawiam.
  • @AdNovum 13:10:27
    Mocne słowa.

    Warto zwrócić uwagę, że składowi orzekającemu przewodniczy sędzia Aleksandra Almert. Ta sama, która utajniła rozprawę w sprawie oskarzonego nauczyciela akademickiego, pana Kwietnia, domniemanego "terrorysty", niedoszłego zamachowca na Sejm ;)
  • @Rebeliantka 13:12:13
    "Mocne słowa"- nie mocne tylko oczywiste.
    Mocne zaś byłyby dopiero wtedy gdybym dodał do tej układanki trzeci element, ale nie chcę tego robić, bo nie jest przyjemne mieszać patykiem w szambie.
    Bo to jest szambo!!!!!!

    Pozdrawiam.
  • @AdNovum 14:03:13
    Pokrzywdzeni przez system sądowniczy niejednokrotnie używają najmocniejszych słow. Trudno się dziwić!
  • @Rebeliantka 14:15:29
    Nie tylko pokrzywdzeni, ale każdy kto wie jak funkcjonuje ten układ zamknięty.
    Najdziwniejsze jest to, że tej oczywistej sprawy nie chcą dostrzec, i zająć się jej naprawą, politycy reprezentujący wszystkie opcje polityczne.
    Widocznie tak ma być, bo w mętnej wodzie grube ryby się łowi i do tego bezkarnie.

    Pozdrawiam.
  • @AdNovum 17:48:16
    Zgadzam się z Tobą, że wszystkie ugrupowania parlamentarne właściwie to udają, że nie widzą problemu.

    pozdrawiam serdecznie
  • @Rebeliantka jarek ostatnio to zauważył, lepiej późno niż wcale. Tylko opcja ZERO!
    Kaczyński wzywa do konsolidacji narodu i naprawy państwa.

    Trzeba naprawić polskie państwo, które dzisiaj jest systemem korporacji


    mówił na spotkaniu z mieszkańcami Koluszek (Łódzkie) szef PiS Jarosław Kaczyński.

    Szef PiS podkreślił, że do wprowadzania wszelkich zmian niezbędna jest naprawa państwa, które musi być traktowane jako instrument społeczeństwa a dzisiaj jest — według niego — zespołem korporacji.

    Zdaniem Kaczyńskiego na czele tych korporacji stoją sądy, które „nie liczą się z poczuciem sprawiedliwości”.

    Nie ma na świecie instytucji, która działałaby dobrze w sytuacji, gdy jest poza jakąkolwiek kontrolą. A tak działają obecnie polskie sądy. To chcemy zmienić

    — powiedział szef PiS.

    Zapowiedział, że jego partia chce m.in. doprowadzić do tego, żeby odpowiedzialność dyscyplinarna sędziów została „wyprowadzona poza sądy”, PiS proponuje też zmiany dotyczące prokuratury.

    Prokuratura nie może być kolejną korporacją, która robi co chce

    — stwierdził Kaczyński.

    Prezes PiS przekonywał, że do przeprowadzenia zmian i osiągnięcia sukcesu potrzebna jest konsolidacja narodu.

    60 lat temu Korea Południowa miała 70 proc. analfabetów. Byli wówczas
    nieporównanie biedniejsi niż Polska, która w tym czasie również była biedna. Teraz są bogaci, bo skonsolidowali się, zjednoczyli i wygrali. My też możemy wygrać. Czym silniejszy i bardziej skonsolidowany naród, tym łatwiej o poczucie bezpieczeństwa. Naród skonsolidowany jest silniejszy niż rozbity

    — mówił.

    Według Kaczyńskiego, program PiS jest odpowiedzią na pytania „jak może być” i „co można zrobić”. Dodał, że najważniejszą sprawą w tej chwili jest podnoszenie jakości życia Polaków tak, by zbliżała do tej, jaka jest w krajach na zachód od Polski.

    Jeżeli będziemy zmniejszać tę różnicę a później ją zniwelujemy, to będziemy mogli mówić, że jesteśmy Europejczykami. To się stanie, jeśli będziemy trwali. A mamy katastrofę demograficzną

    — powiedział Kaczyński.

    Dlatego - podkreślił - w Polsce trzeba wprowadzić intensywną politykę prorodzinną.

    Ta polityka to
    również praca, mieszkania i dobra służba zdrowia. Jeżeli młodzi nie będą mieli na to szans, to nie będą zakładać rodzin tylko będą wyjeżdżali. Dlatego państwo musi przejąć na siebie pewną część obowiązków związanych z wychowaniem dzieci

    — mówił Kaczyński.

    Dodał, że PiS w swoim programie przewiduje m.in. comiesięczne wypłaty po 500 zł na każde dziecko w rodzinach mniej zamożnych oraz na drugie dziecko i kolejne w bogatszych, do tego darmowe przedszkole oraz opieka medyczna w przedszkolach i szkołach.

    To wszystko razem znacznie obniża koszty wychowania dzieci

    — powiedział Kaczyński.

    Zaznaczył jednak, że aby to zrobić trzeba sprawić, by gospodarka zaczęła się rozwijać i wyszła z „pułapki średniego rozwoju”. Zdaniem Kaczyńskiego ta pułapka to poziom, którego nie można już wprawdzie uznać za niski, ale który jest na tyle mały, że hamuje rozwój. Jako przykład podał Portugalię, która „jest trochę bogatsza od Polski, ale od wielu lat właściwie stoi w miejscu”.

    Jeżeli się z tego nie wyrwiemy, to nie będziemy w stanie rozwiązać żadnych problemów społecznych

    — powiedział.

    Według niego wyrwanie się z tej pułapki będzie możliwe tylko dzięki silnej, stymulowanej odpowiednią polityką gospodarce.

    Państwo musi się rozejrzeć za zasobami, które można wykorzystać do rozwoju gospodarki. Te zasoby to również zniesienie przeszkód dla przedsiębiorców

    — mówił Kaczyński.

    Jego zdaniem w Polsce z różnych źródeł (m.in. środków unijnych i z tzw. nadpłynności bankowej) można zebrać ponad bilion zł rocznie i wykorzystać te pieniądze na rozruszanie gospodarki.

    Program partii przewiduje też m.in. odchudzenie administracji państwowej, powrót do reformy i modernizacji służb mundurowych oraz wzmocnienie urzędu wojewody. Duży nacisk PiS chce położyć również na zmiany w oświacie, polityce kulturalnej i w mediach. Partia chce odejść od nieudanych eksperymentów, takich jak gimnazja czy testy sprawdzające wiedzę. Chce również odbudować
    szkolnictwo zawodowe.

    Zdaniem Kaczyńskiego szkoła powinna być nastawiona na budowanie patriotyzmu, dumy narodowej i poczucia siły. Podobne zadanie powinny mieć, zdaniem szefa PiS, instytucje kultury i media.

    Bez dobrze funkcjonujących mediów nie ma demokracji. Obecnie większość jest jednak w jednym ręku. To sytuacja, która z demokracją nie ma nic wspólnego. W Polsce nie ma krytycznych mediów, więc nie ma kontroli nad państwem. Musimy to zmienić tworząc prawdziwą telewizję publiczną, która będzie spluralizowana, gdzie będą zarówno ci z prawej jak i z lewej strony

    — powiedział Kaczyński.

    Szef PiS w sobotę spotka się również z mieszkańcami Łodzi, gdzie zaprezentuje pełną listę kandydatów do Parlamentu Europejskiego z woj. łódzkiego.

    KL,PAP
    POZDRAWIAM. Dałem 5++++++!
  • @Kula Lis 62 20:21:48
    Dzięki za "5". A z Kaczyńskim zobaczymy, jak będzie :)
  • @Kula Lis 62 20:21:48
    W kampanii wyborczej w 2005 roku Kaczyński zapowiadał Komisję Prawdy i Sprawiedliwości. Po wygranych wyborach "zapomniał".
  • @Rebeliantka 21:34:24
    Oto obraz sądów i policji III RP/PRLbis. Szary obywatel by już siedział.- Policjantka spowodowała wypadek i uciekła. Wyrok: 2 lata w zawieszeniu .
    Na dwa lata więzienia w zawieszeniu skazał we wtorek sąd w Dąbrowie Górniczej (woj. śląskie) b. policjantkę z tego miasta Annę K. Kobieta oskarżona była o spowodowanie wypadku drogowego. Według sądu w 2009 roku funkcjonariuszka potrąciła na pasach kobietę i uciekła, nie udzielając jej pomocy.

    Poza karą więzienia w zawieszeniu sąd zakazał b. policjantce prowadzenia pojazdów mechanicznych na 5 lat, zasądził też nawiązkę na rzecz poszkodowanej w wysokości 30 tys. zł. Wyrok jest nieprawomocny.

    Sędzia Edyta Dyjak-Łojewska zaznaczyła, że choć w sprawie nie ma bezpośrednich dowodów wskazujących na sprawstwo Anny K., to jednak obciąża ją wiele poszlak, które według sądu tworzą logiczną całość. Są to m.in. zeznania świadka, który kilka ulic dalej widział, jak samochód Anny K. uderzył w znaki drogowe, gubiąc tablicę rejestracyjną. Także biegły z zakresu ruchu drogowego bez wątpliwości uznał, że to samo audi potrąciło pieszego.

    Do okoliczności łagodzących sąd zaliczył dotychczasową niekaralność, nienaganny przebieg służby i pozytywne opinie na temat Anny K. Dlatego zawiesił wykonanie kary na cztery lata.
    Oskarżona może wrócić do policji Anna K. twierdzi, że to nie ona prowadziła samochód, lecz jej koleżanka z komendy Iwona M., a ona sama była pasażerką. Tę wersję potwierdziła sama M., która jednak zaprzeczała, by kogokolwiek potrąciła. Sąd uznał zeznania Iwony M. za niewiarygodne. Podważyła je m.in. analiza połączeń telefonicznych obu policjantek. Analiza prowadzi do wniosku, że Anna K. i Iwona M. nawiązywały kontakt telefoniczny już po wypadku i były w zupełnie innych miejscach – powiedziała sędzia.

    Sąd nie orzekał zakazu pełnienia służby w policji, bo – jak zaznaczyła sędzia Dyjak-Łojewska – wypadek nie miał bezpośredniego związku z wykonywaniem przez Annę K. obowiązków służbowych. Anna K. i tak do momentu zatarcia skazania nie mogłaby wrócić do policji ze względu na wyrok – przypomniała.
    Do dziś nie odzyskała pełnej sprawności

    Do wypadku doszło w listopadzie 2009 roku. Beata Stępień, nauczycielka wychowania fizycznego, została potrącona, gdy przechodziła przez przejście dla pieszych. Miała zielone światło. Według ustaleń prokuratury, potwierdzonych we wtorek przez sąd, samochód audi a6 prowadziła Anna K., wracająca wieczorem z uroczystości przyznania miejscowej komendzie sztandaru. Stępień doznała w wypadku obrażeń głowy, złamań i zwichnięć. Kobieta do dziś nie odzyskała pełnej sprawności fizycznej i przechodzi zabiegi rehabilitacyjne. Domagała się zadośćuczynienia w wysokości 80 tys. zł. Chociaż z samego wyroku jest zadowolona, nie wyklucza, że będzie się domagała od Anny K. odszkodowania na drodze cywilnej. – komentarze:
    pesob 55 minut temu

    Czyli w praktyce każdy skazany policjant, który ma znajomości może po zatarciu wyroku wrócić do firmy.
    zgred151 2 godziny temu

    Juz samo skladanie roznych a tym samym,nieprawdziwych zeznan przez policjantki dyskwalifikuja je do pracy w policji , nie mowiac juz o ucieczce z miejsca , ale jak widac w polskiej policji to normalka wiec moga byc dalej zatrudniane , tylko jak to sie ma do wiarygodnosci tej sluzby ??
  • @Kula Lis 62 15:02:54
    Też czytałam. Jak widać, są równi i równiejsi.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej