Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
267 postów 9879 komentarzy

Bona diagnosis, bona curatio. Bez Boga ani do proga.

Rebeliantka - Zna się na zarządzaniu. Konserwatystka. W wieku średnim, ale bez oznak kryzysu. Nie znosi polityków mamiących ludzi obietnicami bez pokrycia (fumum vendere – dosł.: sprzedających dym). Współzałożycielka Konfederacji Rzeczpospolitej Blogerów

Niewiarygodna policja drogowa. I co dalej?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Drobna kolizja na ośnieżonej drodze w lutym 2013 roku w Czechowicach-Dziedzicach, spowodowana nieuwagą jednego z kierowców, doprowadziła - na skutek „błędów” policjantów drogówki - do licznych procesów sądowych. Końca tej farsy nie widać.

 
Czy skręt w prawo wchodzi w kolizję z ruchem pojazdu skręcającego w lewo?
 
Tak uważają policjanci z drogówki w Bielsku-Białej. To zadziwiające. Fotografia. nr 1 obrazuje jakie manewry wykonywały samochody uczestniczące w  kolizji. Samochód Opel Vivaro bus skręcał w prawo z ulicy Krętej w ul. Lipowską, samochód Hyundai  w lewo z ul. Lipowskiej w ul. Krętą. Ul. Kręta jest drogą podporządkowaną względem Lipowskiej, ale przy prawidłowym wykonywaniu skrętów oba tory jazdy są równoległe, niekolizyjne względem siebie. Potwierdził to w odpowiedzi na pytanie Sądu biegły z zakresu ruchu drogowego inż. Radosław Romanek. Bez jego opinii nie można było rozstrzygnąć tej „skomplikowanej” sprawy (sic!).
 
 
 
Fotografia Nr 1. Prawidłowe tory ruchu samochodów
 
 
 
Kolizja zdarzyła się w miejscu pokazanym na fotografii nr 2.
 
 
 
Kierujący Oplem Vivaro (bus) pan Fryderyk Szweda wjechał zaledwie dwadzieścia kilka centymetrów na ul. Lipowską. Jego samochód został uderzony przez Hyundaia, który ściął zakręt i zahaczył go lewym narożem zderzaka przedniego oraz lewym przednim kierunkowskazem. W samochodzie kierowanym przez pana Szwedę uszkodzony został klosz lewego przedniego kierunkowskazu oraz zderzak przedni z lewej strony (zdjęcie nr 3).
 
 
 
 
 
 
Stłuczkę spowodowała kobieta prowadząca Hyundaia, która nie zachowała należytej ostrożności na śliskiej drodze, a poza tym podczas jazdy korzystała z telefonu komórkowego, trzymając słuchawkę w ręce. Pani ta - po spowodowaniu zderzenia - zjechała na pobliski parking i zadzwoniła do męża, który wezwał policję. Mąż sprawczyni po przyjeździe na ul. Lipowską zażądał od poszkodowanego pana Szwedy 1000 zł (jak się wyraził „patola”), twierdząc, że to  właśnie Szweda spowodował kolizję oraz zapowiadając, że jeśli nie zapłaci, na pewno będzie miał sprawę w sądzie i zostanie mu odebrane prawo jazdy na pół roku. 
 
Policjanci dwukrotnie przyjeżdżali na miejsce stłuczki. Pierwszy raz około godziny 11, jadąc do „innego zdarzenia” na ul. Żurawiej (bardzo blisko skrzyżowania Lipowska- Kręta), a drugi raz około godziny 13. Nie wykonali żadnych czynności dowodowych oprócz wysłuchania obu kierowców. Nie wykonali też zdjęć, gdyż rzekomo popsuł im się aparat fotograficzny.
 
Ich ocena kolizji pokrywała się w pełni z oceną męża sprawczyni. W dokumentach, które sporządzili znalazły się sformułowania: „kierujący pojazdem marki Opel Vivaro jadąc ulicą Krętą nie zastosował się do znaku A-7 i w wyniku nieustąpienia pierwszeństwa przejazdu uderzył w prawidłowo jadący pojazd marki Hyundai…..W trakcie zdarzenia wykazał się brakiem zrozumienia przepisów ruchu drogowego”.  
 
Przeciwko panu Szwedzie wniesiono sprawę do Sądu w Pszczynie na podstawie art. 86 par. 1 kodeksu wykroczeń („Kto na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, podlega karze grzywny”). Ponadto Policja odebrała mu prawo jazdy celem przesłania do Sądu wraz z wnioskiem o zatrzymanie go na pół roku, czyli tak, jak przewidywał mąż kobiety kierującej Hyundaiem.
 
We wniosku o ukaranie Policja napisała, iż pan Fryderyk: „nie zastosował się do znaku A-7, powodując zderzenie z prawidłowo jadącym Hyundai, czym spowodował zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym”. Wydział Ruchu Drogowego powołał jako świadków: rzekomo pokrzywdzoną, a faktyczną sprawczynię kolizji i dwóch policjantów, którzy przyjechali na miejsce stłuczki. W dokumencie wniosku zapisano, że innych świadków nie było, co stanowiło nieprawdę, gdyż pan Szweda przewoził busem pracowników wracających z pracy. 
 
O tym, jak sędziowie na początku bezkrytycznie wierzyli Policji 
 
Zarzuty Policji były absurdalne, gdyż w oczywisty sposób tory jazdy obu samochodów  - przy prawidłowo wykonywanych manewrach skrętu - nie przecinały się, czyli fakt, że ulica Kręta była podporządkowana względem Lipowskiej, nie miał żadnego znaczenia „w sprawie”. Kolizja mogła nastąpić tylko wówczas, gdy któryś z samochodów zjechał na „niewłaściwy pas”. 
 
Mimo to panu Szwedzie zabrano prawo jazdy na pół roku. W postanowieniu Sądu z dnia 12 lutego 2013 r. (sygn. II Ko 13/13), utrzymanym w mocy  22 marca, powoływano się na twierdzenia Policji, że to pan Szweda spowodował kolizję i ma rzekomo problemy ze znajomością znaków drogowych oraz że prowadzenie przez niego pojazdów samochodowych może zagrażać bezpieczeństwu komunikacji. Brzmiało to mocno dysonansowo na tle faktu, iż ewidencja kierowców naruszających przepisy ruchu drogowego potwierdziła, iż F. Szweda nigdy nie figurował w tej ewidencji, czyli nigdy nie zapłacił nawet mandatu.
 
W dniu 14 lutego 2013 r. wydano wyrok nakazowy (sygn. akt II W 116/13), w którym skazano pana Szwedę na grzywnę w wysokości 450 zł i koszty sądowe w wysokości 95 zł. Po wniesieniu przez niego sprzeciwu sprawa toczyła się na zasadach ogólnych.
 
Proces ujawnił, że policjanci we wniosku o ukaranie napisali „dziwne rzeczy” i wnieśli sprawę do sądu bez zebrania koniecznego materiału dowodowego. Konsekwentnie zeznawali oni, że przyczyną kolizji było rzekome „nieustąpienie przez pana Szwedę pierwszeństwa przejazdu z drogi podporządkowanej”. Dopiero późniejsza kategoryczna opinia biegłego wykluczyła taką interpretację przepisów.
 
Pan F. Szweda przedstawił liczne fotografie skrzyżowania wraz z pomiarami szerokości ulic i wniósł o przesłuchanie świadków kolizji – pracowników, których przewoził busem. Wszyscy oni zeznali, że zderzenie samochodów spowodowała kierujaca Hundaiem, która ścięła zakręt, uderzyła w busa i podczas zderzenia miała w ręce telefon komórkowy. Kierująca zeznawała chwiejnie, zmieniała zdanie co do miejsca, gdzie miała miejsce stłuczka, podawała fałszywe informacje nt. szerokości ulic, umiejscowienia znaku A-7 itd., a podczas drugiego przesłuchania przyznała się, że miała w ręce komórkę.
 
Biegły stwierdził w opinii, iż wobec faktu, iż policjanci nie zabezpieczyli śladów zdarzenia, nie wykonując zdjęć, o miejscu kolizji mogą przesądzić tylko dowody osobowe. Stanowczo wykluczył też interpretację przepisów drogowych, podawaną przez funkcjonariuszy, iż F. Szweda nie miał prawa wykonywać skrętu w prawo na skrzyżowaniu, gdy kierująca Hyundaiem skręcała w lewo z drogi głównej w ulicę podporządkowaną.
 
Pan Fryderyk został 4 października 2013 r. uniewinniony i jeszcze w trakcie procesu zwrócono mu prawo jazdy. Policja nie odwołała się od wyroku. Sprawczyni kolizji na wniosek F. Szwedy, popierany przez Policję,  została ukarana przez sąd grzywną w wysokości 300 zł. Zasądzono też wobec niej 130 zł kosztów. Dla porównania: uchylony wyrok nakazowy wobec F. Szwedy opiewał na 450 zł grzywny (sic!).
 
Czego nie wyjaśnił Sąd, a co powinien?
 
W tej sprawie jest jeszcze jedna bulwersująca kwestia: co robili policjanci z drogówki w godzinach  od 10.30-13.40 i kiedy „popsuł się” aparat fotograficzny?
 
Rzeczniczka prasowa bielskiej Policji potwierdziła, że policjanci Marchwicz i Frączek obsługiwali w tym dniu tylko 2 zdarzenia drogowe: 1/ w godz. 10.30 – 11.30 w Czechowicach-Dziedzicach na ul. Żurawiej. Podczas dojazdu na miejsce zdarzenia na ul. Żurawią, policjanci przejeżdżali obok zdarzenia drogowego na ul. Lipowskiej. W czasie obsługi zdarzenia na ul. Żurawiej nie wykonywali dokumentacji fotograficznej, a czynności zakończono ukaraniem sprawcy wykroczenia mandatem karnym. 2/ w godz. 11.30 – 13.40 w Czechowicach-Dziedzicach na ul. Lipowskiej (trasa dojazdu – Czechowice-Dziedzice ulicami: Żurawia, Krucza, Lipowska). Podała, iż w trakcie obsługi tego zdarzenia policjanci ujawnili awarię aparatu fotograficznego.. 
 
Ten scenariusz jest wątpliwy. Skoro jadąc na ul. Żurawią, policjanci przejeżdżali po godz. 11 koło miejsca kolizji na ul. Lipowskiej, a o 11.30 zakończyli interwencję na ul . Żurawiej, to gdzie byli przez ponad godzinę między godziną 11.40 a 13.00, gdyż dopiero o tej porze ponownie przyjechali na Lipowską. Oboje kierowcy zeznali, że oczekiwali na powtórny przyjazd Policji prawie 2 godziny (sprawczyni podała: „czekaliśmy te 2 godziny zmarznięci, aż dojadą”).  
 
Ciekawe jest, że policjanci pobrali do służby aparat fotograficzny, odmówili wykonania zdjęć przejeżdżając po raz pierwszy ul. Lipowską, nie wykonywali zdjęć podczas pierwszego zdarzenia na ul. Żurawiej, gdzie nałożyli mandat, a podczas drugiego przyjazdu na Lipowską mieli „ujawnić awarię aparatu fotograficznego”, co jest dziwne, bo nikt wówczas już nie domagał się zdjęć. Były one zbędne wobec tego, że śnieg stopniał, nie było żadnych śladów, a oboje kierowcy  przestawili samochody i nie było już czego fotografować.
 
Ta okoliczność jest interesująca także dlatego, iż podczas rozprawy pan F. Szweda złożył wniosek o zabezpieczenie nagrania z monitoringu na I piętrze Sądu na korytarzu w pobliżu sali rozpraw w dniu 29 maja 2013 roku i o włączenie tego dowodu w poczet dowodów sprawy. Na nagraniu powinno być widoczne, jak ustalona w późniejszym procesie faktyczna sprawczyni kolizji rozmawia na korytarzu przed rozprawą z policjantem-oskarżycielem, a z ich zachowań pod salą wynikało, że mogą być bliskimi znajomymi. Sąd w dniu 31 lipca poinformował, że zabezpieczył nagranie, ale ostatecznie nie przeprowadził tego dowodu. Szkoda!
 
Czy Policja może bez powodu zabrać dowód rejestracyjny kierowcy, a Sąd ukarać pokrzywdzonego?
 
Pan Szweda został też jednak ukarany przez Sąd (sygn. II W 68/140). Policja wniosła o ukaranie go za to, iż pomimo zabrania mu w dniu kolizji dowodu rejestracyjnego z powodu „uszkodzeń powypadkowych” (pęknięty klosz  lewego kierunkowskazu, zadrapanie zderzaka lewego przedniego) poruszał się po drodze publicznej. Pan Szweda dowiódł przed Sądem, iż z zaświadczenia stacji diagnostycznej - uzyskanego w dniu po stłuczce - wynikało, iż samochód był sprawny, a zatem działania Policji były nieuzasadnione.  Mimo to Sąd stanął na stanowisku, że istotny jest tylko fakt, że poruszał się on po drodze bez dowodu rejestracyjnego, a zatem naruszył obowiązujący porządek prawny, choć był to czyn o niskiej społecznej szkodliwości. Kara została określona jako grzywna w wysokości 100 zł,  zasądzono też 130 zł kosztów sądowych. Nic mi natomiast nie wiadomo o tym, aby ukarano policjantów za zbędne zabranie dowodu rejestracyjnego.
 
Kto za to wszystko zapłaci?
 
Po uniewinnieniu przez Sąd od zarzutu spowodowania kolizji pan Szweda wezwał Komendę Miejską Policji w Bielsku-Białej do dobrowolnej zapłaty odszkodowania za zarobki, które  utracił wskutek błędnego oskarżenia go i z powodu zabrania mu prawa jazdy (wniosek o ukaranie zaskutkował tym, iż stracił on pracę kierowcy busa dowożącego pracowników do firmy). Wnioskował też o dobrowolną wypłatę przez Policję zadośćuczynienia za naruszone dobra osobiste. Policja stwierdziła, iż działania funkcjonariuszy nie były bezprawne i nie widzi podstaw do wypłacenia żądanych kwot. Pouczyła też, że pan Szweda może dochodzić swoich roszczeń na drodze postępowania cywilnego.
 
A ja się pytam, po co nam taka niekompetentna Policja, po co tyle procesów, mnożących koszty prywatne i społeczne, za które funkcjonariusze nie są pociągani do odpowiedzialności służbowej i materialnej? Czy ktoś odpowie na to pytanie?


Artykuł ukazał się w numerze 34. "Warszawskiej Gazety".
 
 
 






 
 
Appendix.

Sąd Okręgowy w Katowicach uchylił wyrok sygn. II W 68/140, skazujący pana Szwedę za poruszanie się po drodze publicznej bez dowodu rejestracyjnego. Sprawa będzie ponownie rozpatrzona przez Sąd Rejonowy w Pszczynie w drugiej połowie stycznia przyszłego roku. Przypomnijmy, że kolizja miała miejsce w lutym 2013 roku. Zaiste, tempo procedowania imponujące.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

KOMENTARZE

  • Czy doczekamy się,
    że funkcjonariusze zaczną płacić ze swojej własnej kieszeni za "rażące błędy"?
  • @Rebeliantka 05:37:44
    Nie Krysiu, nigdy tego w tej chuj, dupa i kamieni kupa się nie doczekamy. Pozdrawiam i 5++! dałem.
  • @Rebeliantka 05:37:44
    Szokujące nagrania i patologia w wymiarze sprawiedliwości. Sąd Najwyższy w praktyce: „ustawienie” kasacji i rynsztokowe rozmowy o „dziewczynkach”…(krótko mówiąc pedofile. W Thailandii jest za to kara śmierci jak złapią!) http://wpolityce.pl/polityka/225496-szokujace-nagrania-i-patologia-w-wymiarze-sprawiedliwosci-sad-najwyzszy-w-praktyce-ustawienie-kasacji-i-rynsztokowe-rozmowy-o-dziewczynkach Takie nagrania to jeszcze nic ,są ponoć lepsze i ciekawsze. Nie ma co się dziwić, bo czego można się spodziewać po prymitywnej ubeckiej i poubeckiej progeniturze rodem z czworaków lub przywleczonych z i za enkawudzistami, smierszowcami, krasnoarmiejcami lub pozostałości po Werwolfie i banderowcach po Akcji "Wisła" i tych nowych jako narybek sprowadzanych. W 90% to smierszowiec, enkawudzista, żydoubek, werwolf, czy banderowiec w genotypie. Odebrać sędziom wszystkie przywileje. Przeprowadzić weryfikację. Cały "wymiar sprawiedliwości" won czyli OPCJA ZERO! wynająć uczciwych zagranicą. Rządzi nami i nas sądzi, oskarża banda opryszków o mentalności żula. Nędzne szuje gotowe ukraść ręcznik hotelowy o o manierach wielbłąda w rui... Nie wiem, czy tym narodem coś wreszcie wstrząśnie....Warto przypomnieć, że znani z ubóstwa sędziowie i prokuratorzy w Polsce, nie płacą składek ZUS a pobierają co rusz waloryzowane pensje dożywotnio!!! Także immunitet mają dożywotni!!! Są nietykalną postubecką bezkarną kastą. .
  • Kluczowe w całej sprawie jest niestety to zdanie, które zamieściłaś:
    //Na nagraniu powinno być widoczne, jak ustalona w późniejszym procesie faktyczna sprawczyni kolizji rozmawia na korytarzu przed rozprawą z policjantem-oskarżycielem, a z ich zachowań pod salą wynikało, że mogą być bliskimi znajomymi. //

    Państwo kolesi niestety...

    pozdrawiam
  • @Kula Lis 62 11:29:47
    Dzięki za piąteczkę.

    Co do rychłego doczekania się na państwo praworządne też jestem pesymistą.
  • @Kula Lis 62 11:44:41
    Czytałam ten tekst i też byłam wstrząśnięta. Strasznie.
  • @Astra 14:24:51
    Co ciekawe, sędzia najpierw dopuścił ten dowód, a później zmienił zdanie.

    Gdy zobaczył zdjęcia z wizji lokalnej wykonanej samodzielnie przez fałszywie oskarżonego pana Szwedę, był bardzo niezadowolony, że policjanci w tak oczywisty sposob mataczyli i wprowadzali go w błąd.

    Natychmiast dopuścił dowód z zeznań świadków - pasażerów busa i z opinii biegłego.

    Wielka szkoda, że zatrzymał się w pół drogi i nie przeprowadził dowodu z monitoringu.

    A więc, gdzie są nagrania z monitoringu korytarzy sądowych? W budynku policji (sic!!!).
  • @Rebeliantka następny przykład.
    Oto potęga trzeciej władzy! Sąd skazuje na areszt za nieuiszczenie 30 zł mandatu. Zaocznie!!! Areszt za jazdę rowerem? I to zasądzony „zaocznie”? Taką właśnie karę będzie musiał odbyć Marek Waniewski, działacz Prawicy Rzeczpospolitej z Gliwic.
    O co poszło? Otóż 2 lata temu Waniewski przejeżdżał rowerem przez tunel pod dworcem. Miał pecha. Trafił na policjanta, który wlepił mu mandat.
    Odmówiłem zapłaty 30 zł, chcąc racje rowerzystów przedstawić przed sądem
    — tłumaczy Waniewski.
    Sąd sprawą się zajął. Tyle, że oskarżony nic o tym nie wiedział.
    Sąd nie zawiadomił mnie o rozprawie (z 7/12/2012), nie zawiadomił mnie o wyroku.
    — twierdzi. W końcu jednak otrzymał wyrok:
    Sąd postanawia zarządzić wykonanie kary 1 (słownie: jeden) dni aresztu w zamian za grzywnę w wysokości 30,00 złotych wymierzoną przez Sąd Rejonowy w Gliwicach orzeczeniem z dnia 07/12/2012 r. w sprawie IX W 1765/12 przyjmując, że jeden dzień aresztu jest równoważny kwocie 30,00 złotych
    z następującym uzasadnieniem:
    Dłużnik nie uiścił grzywny w terminie, a mając na uwadze fakt, iż należność z tego tytułu jest niewielka Sąd uznał, że egzekucja komornicza grzywny oraz jej wykonanie w formie zastępczej pracy społecznie użytecznej nie jest celowe.
    Marek Waniewski zamierza karę odbyć. Do Zakładu Karnego ma się stawić 17 grudnia.
    ansa Ps. Podać nazwisko sędziego na infamię. To potomek Cyrankiewicza? Takiego sędziego powinno się zwolnić i skierować do psychiatrycznego leczenia. "senciowie" rżną tajlandzkie 13 latki i wszystkich Polaków bez względu na wiek ... patrzą tylko na POchodzenie ...koalicyjne! Sąd Najwyższy, dał im przykład, kogo mają karać, a kogo nie. Dzisiaj w trójce red. Zaborski uparcie żądał od rzecznika PiS dowodów na poparcie tezy, że III RP nie jest państwem prawa. Niech przestudiuje wyroki polskich(?) sędziów.
  • @Kula Lis 62 18:05:21
    toż-to-pola-gangsta... zbrójmy się lepiej ;)))
  • a już się martwiłem, że moje Modlitwy
    okazały się nieskuteczne i Rebeliantka zasłabła... na szczęście i wigor w sercu płonie, i Duch czujny nadal :)))
  • @Kula Lis 62 18:05:21
    To rzeczywiście jakaś aberracja. Nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać.
  • @sosenkowski 20:03:48
    Bóg Ci zapłać za modlitwy. Nie zasłabłam, ale to tylko pewnie dzięki interwencjom z Nieba ;)

    Pozdrawiam serdecznie.
  • @fan-wolności 10:07:01
    W praworządnym państwie Sąd powinien zainicjować z urzędu sprawę przestępczego układu, no ale .... my tu mamy - jak słusznie zauważyłeś - "państwo magdalenkowe".

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY

więcej