Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
264 posty 9815 komentarzy

Bona diagnosis, bona curatio. Bez Boga ani do proga.

Rebeliantka - Zna się na zarządzaniu. Konserwatystka. W wieku średnim, ale bez oznak kryzysu. Nie znosi polityków mamiących ludzi obietnicami bez pokrycia (fumum vendere – dosł.: sprzedających dym). Współzałożycielka Konfederacji Rzeczpospolitej Blogerów

Sądom nie wolno bezpodstawnie imputować niepoczytalności

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Są prokuratorzy i sędziowie, którzy bezpodstawnie „podejrzewają” u podsądnych niepoczytalność. Jest to niedopuszczalne. Stanowi rażące naruszanie praw człowieka.

W polskim wymiarze sprawiedliwości nierzadko jest stosowana metoda fałszywego rozstrzygania spraw karnych,  zwana metodą „na wariata”. Polega to w skrócie na tym, że najpierw bezpodstawnie imputuje się podsądnemu niepoczytalność, a potem wysyła go na badania sądowo-psychiatryczne, gdzie dyspozycyjni psychiatrzy ustalają „chorobę psychiczną, upośledzenie umysłowe lub inne zakłócenie czynności psychicznych, uniemożliwiające rozpoznanie znaczenia czynu lub pokierowanie postępowaniem”. W efekcie sprawa jest umarzana na podstawie art. 31 par. 1 kodeksu karnego.
 
W ten sposób można uwolnić od odpowiedzialności karnej rzeczywistych przestępców, ale i też „załatwić” fałszywie oskarżanych, którzy nigdy nie doczekają się uniewinnienia. Za to pozostaną z piętnem „wariatów”.
 
Aby zrealizować tą „procedurę” (dla przypadku osób bezpodstawnie pomawianych), potrzebne są 2 rodzaje nadużyć proceduralnych:
 
1) Prokurator lub sędzia nie weryfikuje zarzucanego czynu, tylko od razu wysyła podejrzanego (oskarżonego) na badania sądowo-psychiatryczne.
2) Prokurator lub sędzia bezpodstawnie imputuje podsądnemu niepoczytalność.
 
W tym miejscu trzeba podkreślić, że przed badaniem poczytalności podejrzanego lub oskarżonego należy przede wszystkim wykazać, iż czyn zabroniony miał w ogóle miejsce.
 
Zgodnie z Postanowieniem SN z dnia 18 lutego 2009 r., IV KK 306/08: „Żaden przepis prawa nie zwalnia sądu z obowiązku ustalenia, czy oskarżony, który według opinii biegłych psychiatrów jest niepoczytalny w rozumieniu art. 31 § 1 k.k. popełnił zarzucany mu czyn. Użyte sformułowania w art. 31 § 1 k.k. „w czasie czynu” oraz w art. 414 § 1 k.p.k. „w chwili czynu” wskazują jednoznacznie, iż musi zachodzić zbieżność w czasie dwóch zaszłości, a więc czynu oskarżonego oraz jego niepoczytalności”.
 
A zatem badanie poczytalności w postępowaniu karnym jest dopuszczalne tylko wówczas, gdy wiadomo z wysokim prawdopodobieństwem, że popełniono czyn zabroniony. Sądu karnego nie powinien interesować stan zdrowia psychicznego podsądnego, jeśli nie ma on związku z zarzucanym czynem. Zbyt często jednak zasada ta jest łamana w praktyce.
 
Równie nagminnie insynuuje się podejrzanym (oskarżonym), że są niepoczytalni. Także tym, którzy sobie tego nie życzą. Jest to oburzające.
 
Zgodnie z Uchwałą składu siedmiu sędziów z 16 czerwca 1977 r. (sygn. akt VII KZP 11/77, OSNKW nr 7-8/1977, poz. 68), której nadano moc zasady prawnej, szczególny charakter dowodu z opinii biegłych lekarzy psychiatrów przemawia "za koniecznością ograniczenia dopuszczalności poddania oskarżonego badaniu tych biegłych w celu wydania opinii o stanie jego zdrowia psychicznego tylko do tych wypadków, w których zachodzą uzasadnione - a więc oparte na konkretnych okolicznościach i dowodach - wątpliwości w tym względzie". 
 
Wielu prokuratorów i sędziów nie przejmuje się jednak tą uchwałą. Nie formułuje tych żądanych w/w Uchwałą SN – uzasadnionych wątpliwości, a mimo to kieruje ludzi na badania sądowo-psychiatryczne.
 
Badania te stygmatyzują podsądnych w oczach opinii publicznej. Trybunał Konstytucyjny i Sąd Najwyższy wielokrotnie przestrzegały przed pochopnym kierowaniem na tego rodzaju badania.
 
W wyroku TK z dnia 10 lipca 2007 r. sygn. SK 50/06 zaznaczono, iż: „Należy bowiem mieć na uwadze, że dowód z opinii biegłych lekarzy psychiatrów – połączony przecież z badaniem psychiatrycznym, …… nie jest obojętny dla osoby badanej z punktu widzenia jej odczuć i pozycji w społeczeństwie”. 
 
"Surowsze standardy oceny przykładać należy do regulacji praw i wolności osobistych i politycznych niż do praw ekonomicznych i socjalnych" (orzeczenie z 17 października 1995 r., sygn. K. 10/95, OTK ZU nr 2/1995, poz. 10; wyrok z 12 stycznia 1999 r., sygn. P. 2/98, OTK ZU nr 1/1999, poz. 2). Podobna zasada obowiązuje w orzecznictwie FSK, gdzie przyjmuje się, że ochrona danych dotyczących stanu zdrowia, stanu psychicznego i charakteru człowieka jest tym bardziej intensywna, im bliżej sfery życia intymnego zainteresowanego pozostają te dane, jako że każdy ma prawo do nienaruszalności obszaru życia prywatnego, jego poszanowania i ochrony przez wszelką władzę państwową (zob. orzeczenie FSK w sprawie 2 BvR 1523/01)". 
 
Podobnie w Postanowieniu SN z dnia 23 listopada 2001 r., sygn. III KKN 109/99, LEX nr 51578 podkreślono: 
 
"Pamiętać trzeba również o tym, że badanie psychiatryczne stanowi znaczną dolegliwość dla badanego i dlatego powinno być wyjątkiem, a nie regułą, w szczególności, kiedy te rzekome wątpliwości nie zostały dostatecznie uprawdopodobnione konkretnymi okolicznościami". 
 
Stanowisko takie podziela też L. K. Paprzycki stwierdzając, że: "przede wszystkim pamiętać trzeba o tym, że badanie psychiatryczne stanowi, z różnych zresztą powodów, znaczną dolegliwość dla badanego i dlatego po ten dowód należy sięgać ze szczególną ostrożnością. (…) Zwrócić trzeba uwagę prawników na konieczność przejawiania szczególnej staranności przy podejmowaniu decyzji w tym przedmiocie. Nie tylko ze względu na ochronę praw oskarżonego, ale także by niepotrzebnie nie angażować  psychiatrów i by minimalizować koszty postępowania"( L. K. Paprzycki, Podstawowe zasady opiniowania sądowo-psychiatrycznego co do poczytalności oskarżonego i zdolności jego uczestniczenia w postępowaniu karnym – zagadnienia prawne, Prok. i Pr. 1996, nr 9, s. 110–111).  
 
 
 
A zatem, kiedy można mówić o uzasadnionych wątpliwościach co do poczytalności podsądnego? 

Podaję za tekstem Anety Wilkowskiej-Płóciennik „Uzasadnione wątpliwości co do poczytalności oskarżonego jako przesłanka obrony obligatoryjnej”:
 
Orzecznictwo wskazuje różne przyczyny, mogące stanowić przesłanki powzięcia uzasadnionych wątpliwości co do poczytalności sprawcy. Można je podzielić na przyczyny o charakterze medycznym oraz przyczyny o charakterze faktycznym. Do tych pierwszych należą przede wszystkim:
 
– choroba psychiczna, udar mózgu lub inna choroba mogąca doprowadzić do zmian w psychice1 – takimi innymi chorobami mogą być schorzenia o charakterze neurologicznym (np. padaczka), a także choroby prowadzące do zmian organicznych w mózgu (np. zespoły psychoorganiczne występujące w wieku starczym),
– nadużywanie środków odurzających2,
– leczenie z powodu niewydolności krążenia ze stwierdzeniem wcześniej występujących wypadków utraty przytomności3
– zaburzenia w sferze popędu płciowego4
– psychopatia, niedorozwój umysłowy oraz organiczne uszkodzeniu o.u.n. w stopniu znacznym5
– patologia ciąży6
 
Nie każdy fakt przebycia choroby neurologicznej daje podstawy do powzięcia uzasadnionej wątpliwości co do poczytalności podejrzanego: „Jeśli się zważy, że kuracja neurologiczna nie miała żadnego wpływu na przyszłość skazanego, który po jej odbyciu podjął i, wedle oświadczenia jego obrońcy na rozprawie kasacyjnej, pomyślnie ukończył wyższe studia, a w przypisanych mu przestępstwach, jak i zachowaniu w toku postępowania przygotowawczego i sądowego nie sposób dopatrzyć się nietypowości, to, zdaniem Sądu Najwyższego, za oczywiście bezzasadny należało uznać wniosek, jakoby wystąpiły okoliczności obligujące do powzięcia wątpliwości co do stanu jego poczytalności w chwili popełnienia przypisanych mu czynów”7.
 
Sama informacja o leczeniu „w Poradni Zdrowia Psychicznego” czy też przebywaniu „na wywiadzie w szpitalu” nie prowadzi automatycznie do uzasadnionych wątpliwości co do poczytalności osób korzystających z pomocy poradni tego typu. Do organu procesowego należy jednak ustalenie przebiegu leczenia, a tym samym ustalenie, czy owe wątpliwości mogły zaistnieć. Zaniechanie obowiązku szczegółowego zbadania i wyjaśnienia wszystkich kwestii związanych z leczeniem oskarżonego w poradni zdrowia psychicznego stanowi oczywiste naruszenie prawa procesowego i to w stopniu rażącym.
  
Do przyczyn o charakterze faktycznym zaliczyć można m.in.:
 
– brak racjonalnego uzasadnienia dopuszczenia się przestępstwa lub całkowicie nieadekwatna motywacja oskarżonego do konkretnego czynu8,
– utrudniony kontakt z oskarżonym i sprawianie wrażenia człowieka, który nie rozumie zadawanych mu pytań i wyraża się z trudnością9,
– odbiegająca od normy treść pism procesowych oskarżonego10,
– osobowość oskarżonego, tj. gdy analiza osobowości sprawcy, z uwzględnieniem jego życia do chwili popełnienia czynu, a nawet po tym wydarzeniu, jak też tego, co objęte jest postawionym mu zarzutem popełnienia przestępstwa, daje podstawę do nabrania uzasadnionej wątpliwości co do jego poczytalności w chwili czynu, a także z punktu widzenia zdolności do odpowiadania przed sądem11,
– zachowanie sprawcy odbiegające w sensie życiowym od postępowania ludzi normalnych pod względem psychicznym12. Stwierdzenie takie może budzić pewne wątpliwości o charakterze praktycznym. Wchodzimy tu bowiem w pojęcie normy psychicznej, które nie jest jednolite. Przykładowo norma w psychologii i psychiatrii to „konstrukt naukowy wyznaczający granice zachowań normalnych człowieka. Nie jest jednoznaczna i nie określa jasno, jakie zachowania są patologiczne. Ze względu na znaczną szkodliwość społeczną i wartość stygmatyzującą diagnozy psychologicznej i psychiatrycznej określenie, że dane zachowanie jest „nienormalne”, wymaga nie tylko fachowej wiedzy, ale także świadomości następstw takiej diagnozy”13. Skoro dla psychologów i psychiatrów pojęcie normy psychicznej jest sprawą tak skomplikowaną, tym trudniejsze może wydać się dla sędziego ustalenie, co jest zachowaniem „normalnym” w danej sytuacji, a co od tej normy odbiega.
  
  ----------------------------
 
No cóż. Widziałam wiele postanowień o powołaniu biegłych psychiatrów w postępowaniach karnych i żadne z nich nie precyzowało, jakie to konkretne wątpliwości co do zdrowia psychicznego podsądnego posiada prokurator lub sędzia. To jest wolnoamerykanka, czyste bezhołowie, nieprzestrzeganie żadnych norm.
 
To jeszcze jeden aspekt funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości wymagający pilnej zmiany.  Trzeba znowelizować treść artykułu 202 kpk tak, aby Sąd był zobowiązany  uzasadnić swoje wątpliwości co do stanu zdrowia psychicznego sprawcy. Trzeba też wprowadzić możliwość składania zażaleń na postanowienia o przeprowadzeniu dowodu z opinii biegłych psychiatrów.
 
 
 
Przypisy:
1 Por. m.in. wyrok SN z dnia 20 czerwca 1986 r., sygn. III KR 154/86, OSNPG 1987, nr 4, poz. 50; wyrok SN z 11 stycznia 2002 r., sygn. III KKN 234/01, LEX nr 53011.
2 Wyrok SN z dnia 20 maja 1984 r., sygn. I KR 102/84, OSNPG 1984, nr 12, poz. 112.
3  Wyrok SN z dnia 11 maja 1983 r., sygn. V KRN 83/83, OSNPG 1983, nr 10, poz. 102.
4  Wyrok SN z dnia 29 kwietnia 1982 r., sygn. III KR 72/82, OSNPG 1982, nr 8–9, poz. 122.
5 Wyrok SN z dnia 26 lutego1985 r., sygn. V KRN 28/85, OSNPG 1986, nr 2, poz. 23.
6 J. Gurgul, Glosa do wyroku SN z dnia 14 marca 1991 r., II KR 155/90, Przegląd Sądowy 1998, nr 1, s. 99–106.
7 Postanowienie SN z dnia 18 czerwca 2002 r., sygn. IV KK 113/02, LEX nr 55181.
8 Wyrok SN z dnia 11 stycznia 1989 r., sygn. V KRN 268/88, OSNPG 1989, nr 8 poz. 97.
9 Wyrok SN z dnia 19 czerwca 1987 r., sygn. IV KR 197/87, OSNKW 1987, nr 11–12, poz. 109.
10 Wyrok SN z dnia 9 grudnia 2002 r., sygn. IV KKN 150/00, LEX nr 75495.
11 Postanowienie SN z dnia 8 lutego 1985 r., sygn. IV KZ 21/85, OSNKW 1985, nr 9–10, poz. 79.
12 Wyrok SN z dnia 20 czerwca 1986 r., sygn. III KR 154/86, OSNPG 1987, nr 4, poz. 50, podobnie wyrok SN z dnia 23 kwietnia 1979 r., sygn. I KR 50/79, LEX nr 21811.
13 http://pl.wikipedia.org/wiki/Norma_%28psychologia%29.

KOMENTARZE

  • Wkrótce
    opublikuję kilka historii opisujących, w jak bezczelny sposób wrabia się ludzi w sądach w rzekome "wariactwo".

    Psychuszki w Polsce istnieją naprawdę.
  • Admin
    Świetna fotografia na pudle. Dziekuję :)
  • Komentarz Marka Lipskiego do tego tekstu
    Cytuję:

    ...... temat dotyczy nie tylko Polski ale i EU zachodniej.Przykład?

    Rodzina wyjechała do innego miasta.Zachorowałałeś.Potrzebujesz pomocy po wyjściu ze szpitala.Masz pieniądze..Pracownik socjalny, psycholog w szpitalu ocenia Ciebie i Twoją sytuację.Daje Tobie propozycje:szpital psychiatryczny lub „opiekuna” prawnego,który od tej chwili będzie Ciebie, twój majątek kontrolować i wypłacać Twoje pieniądze.Procedura prawna trwa 3 tygodnie.Po wyjściu ze szpitala,przestajesz być wolnym człowiekiem.

    Masz wybór?

    Nie. Opiekunami prawnymi są …prawnicy.Rodzina po fakcie otrzymała od Ciebie informacje.Niestety po 4 tygodniach.Twoje własne dzieci,twoja rodzina nie może Tobie pomóc,gdyż na to nie wyraża zgody opiekun prawny.

    Wydziały psychiatryczne mają bardzo wysoskie dotacje i lobbystów..

    Cytat autorki:Trzeba znowelizować treść artykułu 202 kpk tak, aby Sąd był zobowiązany uzasadnić swoje wątpliwości co do stanu zdrowia psychicznego sprawcy. Trzeba też wprowadzić możliwość składania zażaleń na postanowienia o przeprowadzeniu dowodu z opinii biegłych psychiatrów….

    Podobne przepisy prawne w EU zachodniej,wymagają zmian.Pozdrawiam.
  • @
    cyt:// Przykładowo norma w psychologii i psychiatrii to „konstrukt naukowy wyznaczający granice zachowań normalnych człowieka. Nie jest jednoznaczna i nie określa jasno, jakie zachowania są patologiczne. Ze względu na znaczną szkodliwość społeczną i wartość stygmatyzującą diagnozy psychologicznej i psychiatrycznej określenie, że dane zachowanie jest „nienormalne”, wymaga nie tylko fachowej wiedzy, ale także świadomości następstw takiej diagnozy”13//

    Psychologię i Psychiatrię należy "wyrwać" z żydowskich rąk nadać im rangę nauki. Bez tego wszystko będzie płynne. Jednym z tych, którzy to próbowali był Raymond Cattell, który pod koniec swojego życia musiał się zmagać z żydowską dominacją w tych sferach.
  • @Rebeliantka 10:51:03
    Szanowna Pani,

    Zdjęcie jest z obrad/posiedzenia Naczelnej Rady Adwokackiej.
    Chyba dobrze pasuje - do Pani świetnego tekstu.

    Sam osobiście wkleiłem.
    Jak Pani może wie, mamy ostatnio (a może i zawsze), ciągłe zawirowania z administracją i wygląda na to, że będę musiał to - częściej robić sam.
    (Pomimo braku jakiegokolwiek doświadczenia).

    Trudno. Właściwie od początku powstania Nowego Ekranu, zwłaszcza w momentach względnej stabilności (a zwłaszcza poczytności), ktoś, jakoś
    zawsze próbował zamknąć Nowy Ekran czy obecnie Neon24.

    Ale myślę, że dopóki we mnie jest nadzieja, dopóki we mnie jest energia - Neon24 będzie zawsze jakoś funkcjonował.
    Oczywiście Pan Bóg też nam pomaga.
    Oby tak było jak najdłużej.

    Przesyłam ukłony

    Ryszard Opara
  • @Rebeliantka 10:53:35
    Ludzie chyba nie łapią JEDNEGO...

    Sędzia / prokurator też człowiek, ma imię, nazwisko i adres. A może i rodzinę...

    Za "komuny" bardziej ufałem "władzy"...
  • @laurentp 12:44:13
    Chyba większość ludzi "łapie". Tylko co ma z tego wynikać, jak rodziny najczęściej takie same?
  • @Ryszard Opara 12:28:33
    Dziękuję za docenienie tekstu i jeszcze raz za znakomicie dobrane zdjęcie.

    Okazuje się, że niesie ono wiele przesłań. Ja początkowo odebrałam tą grupę osób z zaklejonymi ustami jako symbol podsądnych, którym Temida odbiera głos i wiarygodność przy pomocy posądzeń o niepoczytalność. Ale jeśli są to adwokaci, to wydźwięk zdjęcia w kontekście tekstu jest i taki, że większość mecenasów milczy w sprawie nadużyć psychiatrycznych w wymiarze sprawiedliwości.. Boją się? Wspierają ten proceder?

    Wybrał Pan zdjęcie bogate znaczeniowo. Tym bardziej gratuluję, skoro w skromny sposób powołuje się Pan na niewielkie doświadczenie ;)

    Trzymam kciuki za portal. Serdecznie życzę, aby przetrwał trudny okres. Moim zdaniem uda się.

    Wzajemnie kłaniam się.
  • @Arjanek 11:16:20
    Zgadzam się, że rozwój psychologii i psychiatrii podryfował w dziwnym kierunku. Często ci "naukowcy" i "klinicyści" są po prostu na usługach władzy (także sądowej) i koncernów farmaceutycznych, pod potrzeby których ciągle wymyśla się nowe "choroby" i "zaburzenia" oraz leki. Medykamenty te są po prostu niepotrzebne i szkodzą ludziom.

    O kuriozalnych diagnozach psychologicznych najdobitniej pisze w Polsce Tomasz Witkowski, a szalbierstwa psychiatrów demaskuje już wielu uczciwych naukowców w tej dziedzinie, jak np. prof. Szasz.

    Polecam linki:
    http://janusz.neon24.pl/post/130599,norymberga-2-dla-bandytow-psychiatrycznych
    http://janusz.neon24.pl/post/130597,psychologia-to-lewacka-antyteologia
  • @Rebeliantka 14:18:43
    cyt://Często ci "naukowcy" i "klinicyści" są po prostu na usługach władzy (także sądowej) i koncernów farmaceutycznych, pod potrzeby których ciągle wymyśla się nowe "choroby" i "zaburzenia" oraz leki. Medykamenty te są po prostu niepotrzebne i szkodzą ludziom.//

    Gdzie jest granica między normą a zaburzeniem, gdzie zaczyna się leczenie, medykalizacja naszych stanów psychicznych i emocjonalnych, których nikt nie nazwałby dawniej chorobą.

    Liczba zaburzeń psychicznych w latach:

    Rok 1960 - 120

    Rok 2015 - 360

    Skąd taki "wysyp" zaburzeń psychicznych? Czy mają one podłoże biologiczne czy środowiskowe?
    Przypuśćmy, że ten przyrost jest realny. Czy to znaczy, że nauczyliśmy się rozpoznawać i diagnozować choroby, które zawsze nam towarzyszyły? A może po prostu rozszerzyliśmy kryteria tzw choroby psychicznej w ten sposób, że każdy już jest..."nieśmiały";). A co z lekami które są teraz w użyciu? Czy one są skuteczne? Jeśli tak to czy nie powinniśmy oczekiwać redukcji zaburzeń, a nie ich wzrostu?

    W latach '50 nastąpił w psychiatrii gwałtowny zwrot od freudowskich bredni w tym psychoanalizy do farmakologii.

    Teoria Neurobiologiczna
    Kiedy odkryto, że środki psychoaktywne wpływają na poziom neurotransmiterów (np. serotnina, dopamina) w mózgu, szybko powstała teoria neurobiologiczna (nadal nieudowodniona), że choroba psychiczna jest spowodowana chemiczną nierównowagą np niedoborem lub nadmiarem tej czy innej substancji w mózgu. Wielu naukowców uważa ją wprost za mit, który jest bardzo wygodny dla producentów leków (akcjonariuszy), bo prowadzi do zatarcia granicy między zaburzeniem (chorobą), a normalnym zachowaniem.

    Robert Spitzer, żyd /w latach '70 usunął Homoseksualizm z wykazu chorób i jednocześnie wprowadził ponad sto nowych jednostek chorobowych (w tym stany emocjonalne takie jak nieśmiałość) do tzw DSM-III/ W najnowszym DSM-V, poszerza się definicję choroby ADHD i obejmuje nią także dorosłych.

    John W. Huffman, żyd (JWH-007) i jego zespół opracował ponad 450 syntetycznych pochodnych kannabinoidów, z których dziesiątki jak nie setki obecnie niszczą życie młodych ludzi, stanowiąc główny składnik tzw dopalaczy.

    Na pytanie dziennikarza, jak te chemiczne związki trafiły na ulice? Odpowiedział: każdy mógł znaleźć jego opracowania (były dostępne) "jeśli jesteś przedsiębiorczym młodym ćpunem, następny krok jest oczywisty"
    http://arjanek.neon24.pl/post/124166,lek-na-niesmialosc-jwh-007
  • @Arjanek 16:11:13
    Dzięki za krótką, trafną syntezę. Przyda się ona bardzo osobom, które jeszcze nie dostrzegają niebezpieczeństw wspólczesnej psychiatrii.
  • @Arjanek 16:11:13
    No i trzeba pamiętać, że ten współczesny wysyp dziwnych "chorób", pozwala biegłym psychiatrom sądowym każdego zaklasyfikować jako "wariata".
  • @Rebeliantka 16:28:13
    //Mniej więcej do lat 60 w Europie obowiązywała teoria normatywna, która mówiła, że istnieje jakiś zakaz (norma), którego przekroczenie groziło jakąś karą. Orzeczenie winy polegało na stwierdzeniu przez sędziego, czy doszło do sytuacji naruszenia normy i orzeczenia przewidzianej kary. W przypadkach drastycznych od sędziego wymagano charakteru, wzięcia na siebie ciężaru odpowiedzialności. W przypadku podobnym do casusu Trynkiewicza, sędzia, po stwierdzeniu jego winy, czyli naruszenia normy prawnej/religijnej/moralnej "NIE ZABIJAJ", mógł orzec karę śmierci przewidzianą w Kodeksie Karnym, bez konsultacji z psychologami, psychiatrami itp. Nieważne było, czy sprawca miał pod górkę do szkoły, czy cierpiał na kompleksy, ważne było - czy złamał normę, chroniącą życie ofiary.
    Po rewolucyjnym dziadostwie z lat 60, w prawie karnym w Europie zatriumfowała psychologiczna teoria winy. Sędziego uzależniono od orzeczeń psychologów lub psychiatrów, od ich często wziętych z powietrza teorii. Zaczęło się szaleństwo trwające do dziś, zaczął się relatywizm w orzecznictwie. Zupełnie zmieniła się metoda orzekania i strategie obronne w sądzie. Zaczęto rozpatrywać, czy przestępca miał pod górkę do szkoły, czy ojciec od czasu do czasu przetrzepał obwinionemu skórę. Zaczęto ględzić o zmianie funkcji kary, która przestała być odpłatą, a miała mieć charakter wychowawczy (czysta utopia). SĄD Najwyższy ostatnio rozszerzył pojecie "znęcania się"//
  • @Rebeliantka 16:28:13
    Zgadzam się. Każdego niewygodnego można uznać za wariata i trzeba przyznać, że jest to stara metoda. Czytałam sobie o królu Ludwiku II Bawarskim. Tam, bez badania pacjenta wydano opinię psychiatryczną, tylko po to, aby obalić go z tronu... i miała w tym cel bliska mu osoba.
  • @Arjanek 18:31:57
    Ważne przypomnienia. Dziękuję za cenne uzupelnienie dyskusji.
  • @leoparda 18:53:34
    Bardzo dobry przyklad, pokazujący jak łatwo jest manipulować "normą".

    Dziękuję i pozdrawiam.
  • Od 15.04.2016 obowiązuje ZASADA PRAWDY MATERIALNEJ a nie...
    ...,,zdaniem sądu" jak to sobie pisali.
    Obowiązuje wg niej rozppatrywanie, TO KOLEJNY BAT NA SKORUMPOWANYCH SEDZIÓW I PROKURATORÓW I BIEGŁYCH.

    Można i NALEŻY wnioskować i powoływać się na stosowanie tej zasady :)

    http://www.zielona-gora.po.gov.pl/index.php?id=27&idk=2&idp=1516
  • @andrzejw 07:10:20
    Jedynym sądem, w którym działa zasada prawdy materialnej, jest Sąd Ostateczny.
  • @andrzejw 07:10:20
    Wnioski można składać, tylko często mało co z tego dla prawdy materialnej wynika ;((((

    Ale - oczywiście - należy walczyć.
  • @Arjanek 09:20:30
    Bardzo trafnie ujęte.
  • @Rebeliantka posłałem to naszym znajomym z SO w Opolu...
    Komuna w Sądzie Najwyższym. UJAWNIAMY życiorysy...(powinno być żydobolszewia i jej miot!) Wysługując się komunistycznej władzy, skazywali ludzi na kary bezwzględnego więzienia za ulotki, wyzywanie milicjantów czy odmowę służenia w komunistycznym wojsku. Byli współpracownikami bezpieki, dziećmi lub uczniami stalinowskich śledczych, w tym sprawcy zamordowania gen. Fieldorfa „Nila”. Po 1989 r. zamiast wylecieć z sądów na zbity pysk, awansowali do Sądu Najwyższego, który jest dziś w znacznej części absurdalnym skansenem sowieckich kolaborantów. Zgromadzenie Ogólne Sądu Najwyższego podjęło uchwałę, która stanowi, że Sąd Najwyższy będzie uznawać wyroki Trybunału Konstytucyjnego, nawet jeśli nie będą publikowane. W odpowiedzi posłanka Beata Mazurek nazwała sędziów „zespołem kolesi”, co wywołało oburzenie opozycji. W rzeczywistości jest o wiele gorzej. – Sąd Najwyższy i Trybunał Konstytucyjny to dwa ostatnie bezpieczniki elit sowieckich, istniejące po to, by nie dopuścić do żadnego rozwiązania naruszającego ich bezkarność – wyjaśnia politolog dr Jerzy Targalski. Zdaniem Zofii Romaszewskiej, legendy walki o praworządność z czasów komunizmu, sędziowie działają z pobudek wyłącznie politycznych: – To anarchia. Trybunał Konstytucyjny ma, owszem, badać zgodność ustaw z konstytucją. Natomiast Sąd Najwyższy nie ma, jako instytucja, takich uprawnień – może tylko stosować te ustawy i poprawiać sądy niższej instancji, gdy popełniły błąd. Tymczasem sędziowie wsadzili nos w nie swoją sprawę. Jeśli nie podoba im się prawo, mogą zapisać się do KOD-u i chodzić na manifestacje – stwierdza. Ta postawa przestaje dziwić, gdy przypomnimy przeszłość sędziów Sądu Najwyższego. Bo wyzywała milicjantów i demoralizowała młodzież Sędzia Waldemar Płóciennik jest dziś przewodniczącym wydziału w Izbie Karnej Sądu Najwyższego, a także zastępcą członka Kolegium Sądu Najwyższego. 31 sierpnia 1982 r. Zofia Pietkiewicz uczestniczyła w antykomunistycznej manifestacji przeciwko stanowi wojennemu w Koszalinie. Na archiwalnych zdjęciach widać panią Pietkiewicz, wspominaną dziś jako „niezłomna koszalinianka”, jak w białym kostiumie biegnie w kierunku zasobnika z gazem łzawiącym wystrzelonym przez ZOMO. Udaje jej się odrzucić ładunek. Sprawa trafiła do sędziego Waldemara Płóciennika, który uznał ją za winną zarzucanego jej czynu, iż w czasie manifestacji „znieważyła podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych interweniujących funkcjonariuszy MO (...), wyzywając ich słowami powszechnie uznanymi za obelżywe”. Płóciennik skazał ją za to na 8 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności. Stwierdził, że została ona rozpoznana, bo „z racji siwych włosów i jasnej odzieży musiała być osobą dość charakterystyczną”. Płóciennik mocno zaangażował się w pisemne uzasadnienie wyroku, analizując patologiczną osobowość oskarżonej: „wielość poszczególnych działań sprawczych, aktywny udział oskarżonej w nielegalnym zgromadzeniu i przewodzenie zebranym ludziom, wysoki stopień świadomości oskarżonej co do skutków, które jej działaniem mogło wywołać przez spowodowanie zagrożenia życia i zdrowia ludzi, wynikający z jej wyższego wykształcenia i doświadczenia życiowego, szczególnie wysoki stopień społecznego niebezpieczeństwa czynu wynikający z racji lekceważenia wcześniejszych ostrzeżeń władz oraz demonstrowanie wybitnie negatywnych postaw w obecności innych osób, a w szczególności młodzieży” (pisownia oryginalna). Sąd zatroszczył się też o kontekst społeczny, stwierdzając, że kara „spełni należytą rolę w ramach prewencji ogólnej, szczególnie ważnej w chwili obecnej z uwagi na skomplikowaną sytuację społeczną”. Drakoński wyrok sędziego Leopolda Nowaka W Izbie Karnej orzeka także sędzia Tomasz Artymiuk, który wydał wyrok, zgodnie z którym nie można sędziów sądzić za zarzut naruszenia zasady niedziałania prawa wstecz w związku ze sprawami z pierwszych dni stanu wojennego. Media przypomniały wówczas, że Artymiuk działał w PZPR. Sprawa dotyczyła sędziego SN w stanie spoczynku Leopolda Nowaka, który odpowiadał za bezprawny w PRL surowy wyrok pozbawienia wolności za działalność antykomunistyczną Patrycjusza Kosmowskiego, który w sierpniu 1980 r. był jednym z przywódców strajku w Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym w Bielsku-Białej. W 1982 r. Nowak, jako sędzia Sądu Wojewódzkiego w Bielsku-Białej, skazał Kosmowskiego na mocy dekretu o stanie wojennym na 6 lat więzienia i dodatkowo 3 lata pozbawienia praw publicznych. W tym samym orzeczeniu wyznaczył karę roku więzienia dla Jerzego Jachnika, który po 13 grudnia ukrywał Kosmowskiego w swym mieszkaniu. Wyrok został zasądzony bezprawnie, gdyż przepisy dekretu o stanie wojennym nie obowiązywały w momencie rzekomego ich naruszenia przez skazanych. Kosmowski wyszedł na wolność 25 lipca 1984 r. na mocy amnestii. W 1994 r. bielski sąd wznowił postępowanie dotyczące Kosmowskiego oraz Jachnika i uchylił wyrok skazujący, uznając, że sąd naruszył zasadę niedziałania prawa wstecz, bo skazał Kosmowskiego za czyny z pierwszych dni stanu wojennego, gdy dekret o jego wprowadzeniu jeszcze nie obowiązywał. Ale sędziowie SN odrzucili wniosek IPN o uchylenie immunitetu sędziego Nowaka. „Nie można sędziów sądzić za zarzut naruszenia zasady niedziałania prawa wstecz w związku ze sprawami z pierwszych dni stanu wojennego” – uzasadniał sędzia Artymiuk. Prezesem opisywanej Izby jest prof. dr hab. Lech Paprzycki, który orzeka od czasów wczesnego Gierka. Od 1970 r. był on jednocześnie działaczem Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego – wiceprezesem Miejskiego Komitetu tej partii. Od 1984 do 1988 r. zasiadał w Miejskiej Radzie Narodowej Pruszkowa. Po komunistycznej (tzw. partyjno-rządowej) stronie uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu, a w kontaktowych wyborach został posłem ZSL. Oficer śledczy w Sądzie Najwyższym Bardziej skomunizowana od Izby Karnej jest tylko Izba Wojskowa Sądu Najwyższego. Jej prezes, sędzia Janusz Godyń, w swoim oświadczeniu lustracyjnym przyznał się w 2003 r. do służby w organach bezpieczeństwa PRL jako oficer śledczy Zwiadu Wojsk Ochrony Pogranicza w 1972 r. Również orzekający w izbie kierowanej przez Godynia sędzia Wiesław Błuś był w 1979 r. zarejestrowany przez wywiad cywilny jako kandydat na kontakt operacyjny. Kolejny sędzia Izby Wojskowej Marian Buliński skazał w 1984 r. opozycjonistę Władysława Walca na karę roku pozbawienia wolności za odmowę pełnienia służby wojskowej. A w 2014. r. Buliński należał do składu orzekającego, który uniewinnił stalinowskiego oficera śledczego Tadeusza J., któremu zarzucono znęcanie się nad płk. Franciszkiem Skibińskim. – Oskarżony działał w przeświadczeniu, że Franciszek Skibiński dopuścił się zdrady wobec państwa – oświadczył podczas ogłoszenia decyzji Sądu Najwyższego Buliński. – Nie można uznać, że miał świadomość działania w aparacie, którego celem było wyeliminowanie wrogów państwa – dodał. Córka stalinowskiego śledczego Również Prezes Izby Cywilnej Sądu Najwyższego prof. Tadeusz Ereciński był według dokumentów IPN w 1972 r. „opracowywany w charakterze kandydata na tajnego współpracownika” i jako taki zarejestrowany przez SB. Z kolei na czele Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego stoi dziś Teresa Flemming-Kulesza. Jak ujawniła „Gazeta Polska Codziennie”, jest ona córką stalinowskiego śledczego, wieloletniego prokuratora Naczelnej Prokuratury Wojskowej (NPW), który w PRL-u zasłużył się walką z Żołnierzami Niezłomnymi, wówczas określanymi mianem „bandytów”. Ojciec sędzi, Marian Flemming, od 1947 r. pełnił w jednostkach wojskowych zainstalowanego przez Sowietów aparatu władzy funkcję oficera zwiadu, a później oficera śledczego. W 1953 r. Flemming rozpoczął długoletnią karierę w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej, piastując tam kolejne stanowiska kierownicze. Był m.in. szefem oddziału nadzoru sądowego w NPW, gdy pracowała tam Helena Wolińska, nigdy nieosądzona komunistyczna zbrodniarka. Prokurator Flemming był również członkiem POP PZPR, w której Wolińska pełniła funkcję sekretarza. Zbierał pochlebne oceny działalności służbowej wydawane przez przełożonych. W jednej z nich zapisano, że szef Oddziału IV prezentował, zwłaszcza w 1968 r., „potrzebę domagania się od sądów pryncypialnej represji, uzasadnionej potrzebami karności i dyscypliny wojskowej”. Po 1979 r. Marian Flemming kontynuował karierę w Sztabie Generalnym WP. W aktach zachowanych w IPN zostały kilkakrotnie podkreślone jego osiągnięcia w walce z „bandami” i „reakcyjnym podziemiem” – jak określano Żołnierzy Niezłomnych. Po artykule w „Codziennej”, który ujawnił przeszłość pułkownika, jego córka, prezes SN Teresa Flemming-Kulesza, nadesłała do redakcji pismo. „Nie jest prawdą, że mój śp. Ojciec zasłużył się w walce z »Żołnierzami Niezłomnymi«” – stwierdziła. Co ma o tym świadczyć? To, że w dokumentach archiwalnych nie przytoczono konkretnych nazwisk poszkodowanych żołnierzy niepodległościowego podziemia. Pułkownik miał, zdaniem sędzi, nie prześladować ich, lecz rehabilitować. Wie to, jak twierdziła, od córki jednego z nich. Prezes SN – uczeń zbrodniarza Przez 12 lat – od 1998 do 2010 r. – Pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego był prof. Lech Gardocki. Do rangi symbolu urasta fakt, że był on uczniem prof. Igora Andrejewa. Był on jednym z trzech sędziów, którzy utrzymali w mocy wyrok śmierci na gen. Emila Fieldorfa „Nila”, a następnie negatywnie zaopiniował prośbę o jego ułaskawienie. Nie był to fakt w PRL szerzej znany. Nie stanowiło natomiast tajemnicy, że Andrejew w latach stalinowskich piastował stanowisko dyrektora Centralnej Szkoły Prawniczej im. Teodora Duracza. To tam w ciągu dwuletnich przyspieszonych kursów pod kierunkiem Andrejewa szkolono kadry kierownicze zbrodniczego stalinowskiego wymiaru sprawiedliwości. Matury nie wymagano. Mimo to po likwidacji skompromitowanej „Duraczówki” przez cały PRL Andrejew wychowywał pokolenia sędziów na Uniwersytecie Warszawskim i w Polskiej Akademii Nauk. A jego uczeń Gardocki nie widział przeszkód, by w 1988 r. jako redaktor naukowy opracować „Tom specjalny wydany dla uczczenia pracy naukowej Igora Andrejewa”. http://niezalezna.pl/80104-komuna-w-sadzie-najwyzszym-ujawniamy-zyciorysy Ps..Proszę o poprawę tytułu!! Żadna komuna tylko żydobolszewia ze Smierszy(4000 tego pomiotu żydobolszewia pozostawiła w Polsce po wojnie pod pozmienianymi nazwiskami/tetełe, dziś to już 3 pokolenie! + 500 tys tzw. litwaków czyli żydowskiej biedoty ze wschodu!) oraz enkawudzistowsko- IW/WSW/WSI -ubeckimi jej pomiot. Tam nie ma żadnego etnicznego Polaka! Same POPy, czyli pełniący obowiązki "polaka" z nadania żydobolszewii, którym nikt z legalnych polskich władz obywatelstwa polskiego do dziś nie nadał. Vide alkoholik, pospolity złodziej, oszust Stolzman junior vel Kwaśniewski, etc...który bezprawnie był prezydętem bo nie prezydentem RP. Nie bójcie się prawdy!
  • @Rebeliantka oraz to
    http://trustandcontrol.salon24.pl/708516,prezes-gersdorf-musi-odejsc http://trustandcontrol.salon24.pl/696537,pierwsza-prezes-sn-ma-problem-z-dywanem
  • @Rebeliantka także wszystkie komentarze
    spod tego linka http://niezalezna.pl/80104-komuna-w-sadzie-najwyzszym-ujawniamy-zyciorysy naszym znajomym z SO Opole wysłałem.
  • @Rebeliantka to także podesłałem, niech o sobie czytają.
    http://naszeblogi.pl/61809-togi-w-podczerwieni
  • @kula Lis 66 14:46:29
    Dzięki za linki.
  • @Rebeliantka 14:49:10
    Moczarski był torturowany i skazany m.in. za „zamordowanie” kilku komunistów, a także żydów. Dopiero w czasie procesu rehabilitacyjnego wykazano, że Moczarski, kierując komórką „Magiel” i zlecając likwidację wielu szpicli i owych „szmalcowników” – uratował życie setkom żydów, których tamci już nie zdążyli zdradzić. W tym czasie – w latach 1945-1954, MBP i wojewódzkie Urzędy Bezpieczeństwa były całkowicie zdominowane przez funkcjonariuszy żydowskiego pochodzenia, a jednak z premedytacją wydali na niego wyrok po latach bestialskiego śledztwa. Moczarski wykazywał, że zlikwidowany niejaki Latoszek z niemieckiego Urzędu Pracy – był organizatorem ulicznych łapanek. Do materiałów dowodowych okupacyjnej bandy niejakiego Bąka i Malewskiej, dołączono wyjęte z kieszeni zlikwidowanego Bąka rozliczenia z Gestapo za wydawanie żydów oraz notatki z nazwiskami i numerami telefonów. Jeden z członków tej bandy przyznał się przed likwidacją, że za głowę Żyda otrzymywał 500 zł. Innemu z tej bandy – Wawrzyńcowi Sybilskiemu, udowodniono wydanie Niemcom 55 żydów – z nazwiskami i dowodami ich ujęcia. Za to wszystko, żydoubecki sąd skazał Moczarskiego na karę śmierci. Dziesięć lat później, już po tzw. wydarzeniach Października 1956, jego najgorsi oprawcy nadal czuli się pewnie. Jego największy dręczyciel, sadysta o nazwisku Dusza, na rozprawie rehabilitacyjnej Moczarskiego, zapytany przez niego, czy nie boi się odpowiedzialności osobistej, roześmiał się mówiąc: To my dzisiaj piszemy historię przedwojenną, okupacyjną i początków Polski Ludowej na waszych skórach i kościach, a dzisiejsze i jutrzejsze podręczniki historii są i będą pisane tak jak my chcemy!
  • @Rebeliantka stąd handełe danymi Polaków!
    Radzę zainteresować się postanowieniem SN z dnia 2007-11-27 IV KK 376/07. Kolesie z SN dobili wówczas ustawę o ochronie danych osobowych. Uchwalili,że "udostępnienie danych lub umożliwienie do nich dostępu jednej osobie nie wyczerpuje znamion omawianego przestępstwa". Dzięki temu ustawa stała się praktycznie martwa. Przykład: ktoś udostępnia dane osobowe jednej osobie (nie popełnia w myśl tego postanowienia przestępstwa), tamta osoba znowu udostępnia je jednej osobie, tamta kolejnej. W ten sposób dane osobowe mogą się znaleźć w posiadaniu dowolnej ilości osób a jednocześnie wszystko (według SN) odbywa się legalnie. Więcej można poczytać tu: http://www.lex.pl/akt/-/akt/glosa-do-postanowienia-sn-z-dnia-21-listopada-2007-r-iv-kk-37607
  • @Rebeliantka
    O tym , że opisane w artykule (http://niezalezna.pl/80104-komuna-w-sadzie-najwyzszym-ujawniamy-zyciorysy) indywidua zwane " sędziami sądu najwyższego " w dalszym ciągu piastują swoje funkcje,bądź szkolili ideologicznie swoich następców wiadomo nie od dziś , jak również o ich dotychczasowej roli w " umacnianiu przewodniej roli PZPR " jako przedstawicielki ludu pracującego miast i wsi. Siła internetu i zawartych w nim informacji jest nie do przecenienia. Jawi się za tym pytanie na co czeka aktualna władza mająca silny mandat Narodu jako jedynego Suwerena Rzeczpospolitej ? Dlaczego mając pełną świadomość sytuacji panującej na szczytach " władzy sądowniczej " nie robi nic w kierunku ujawniania wszystkich zasobów zastrzeżonych IPN i aneksów do raportu z likwidacji WSI , jako warunku sine qua non pełnej i rzetelnej lustracji i weryfikacji wszystkich sędziów i prokuratorów niezbędnej dla prawdziwej przemiany Rzeczpospolitej jako kraju demokratycznego , szanującego obywatela. Czyżby znaczna ilość działaczy PIS była podobnie umoczona we współpracę z komuną i jej zbrodniczymi organami ? Jak widać kadrowcy starego , czerwonego systemu skutecznie blokują wszelkie próby zrobienia porządku ze zbrodniarzami w togach , przy czym porządek ten nie może ograniczyć się wyłącznie do przyznania do wcześniejszej działalności na rzecz komunistycznych organów Państwa. Ludzie umoczeni w taką działalność na rzecz komunistycznych organów Państwa na czele z sędziami powinni zostać publicznie napiętnowani i wyrzuceni z zawodu bez prawa powrotu !

    http://koszalin7.pl/koszalin/publicystyka/633-nietykalni-wszechwadni-bezczelni.html

    http://www.polishclub.org/2011/05/10/sedzia-marian-bulinski-skazujacy-w-stanie-wojennym-aktualnie-w-skladzie-sadu-najwyzszego-izba-wojskowa/

    https://lustronauki.wordpress.com/2013/01/13/igor-andrejew/

    http://www.aferyprawa.eu/Sady/Prezes-Sadu-Najwyzszego-Tadeusz-Erecinski-134

    http://domniemanieniewinnosci.salon24.pl/479199,ameryka-w-polskich-sadach-uwagi-do-nowelizacji-kpk
  • @Rebeliantka
    Tylko głęboka lustracja sądów, prokuratur, urzędów skarbowych i izb komorniczych będzie podstawą do naprawy Rzeczpospolitej. Innym pilnym problemem są media, szkolnictwo wyższe i centralne urzędy państwowe. O cywilnych i mundurowych służbach specjalnych nie wspomnę.
    Zjednoczona Prawico proszę o skuteczną i szybką naprawę Rzeczpospolitej od września.
  • @Rebeliantka 00:40:41
    Zapomniałem o szpiclu, kapusiu do NKWD, czyli żołnierzu tzw. Ludowego Wojska Polskiego któremu kilku - chyba siedmiu - żołnierzy zwierzyło sie, że zanim wstąpili do LWP, to służyli w AK...W wyniku zakapowania ich przez tego kapusia do NKWD, natychmiast NKWD tych byłych AK-owców rozstrzelało..a później po 1944 roku w Polsce ten w/w towarzysz był wysokim urzędnikiem i brylował w żydokomuszych salonach a nawet odznaczony był nagrodą Kisiela czyli ojciec towarzysza Safiana sędziego TK!!! A sędzia Safian były w TK do dzisiaj judzi w swoich jewromendiach, wszak sam jest jednym z nich od GW!
  • @Arjanek 09:20:30
    Jedynym adwokatem, który do zasady prawdy materialnej całym sobą się poczuwa, jest Agata Przybysz... he he.

    Nie zgadzam się. Komisja Burdenki miała gdzieś prawdę materialną, natomiast ta, w której udział brał Józef Mackiewicz, i owszem.

    Pewnie, że człowiek nie ma takiego wglądu w stan rzeczy, jak Stwórca (pełnego wglądu w kliszę zdarzeń). Jednak i tak wiele może się dowiedzieć, dosnuć, dointerpretować. Często dla sprawiedliwego wyroku wystarczy, że ogólnie kierunek rozumowania jest słuszny.... i dążenie do prawdy materialnej szczere. Przecież każdy wie, że organy śledcze nie są alfą i omegą....
  • @Rebeliantka 14:49:10
    szefem kancelarii sejmu jest po-wski generał sejmu zomowiec Były zomowiec rządzi polskim Sejmem! Kim jest naprawdę szef kancelarii Sejmu Lech Czapla? Wyróżniony
    Napisane przez dr Leszka Pietrzaka, mogą one trafić w ręce PiS-u.

    Zaufany pałkarz Platformy

    Jak można dowiedzieć się z teczek w IPN-ie, Lech Czapla, zanim rozpoczął swoją karierę w Sejmie, był ZOMO-wcem w jednym z warszawskich pododdziałów tej zbrodniczej formacji. Czapla w okresie od 16 lipca 1976 r. do 18 sierpnia 1976 r. był kursantem na wolnym etacie milicjanta-kierowcy plutonu lekkiego pododdziałów operacyjnych ZOMO w Komendzie Stołecznej Milicji Obywatelskiej. W maju 1979 r. Czapla został pozytywnie zaopiniowany przez Departament I MSW jako kandydat na praktykę dyplomatyczną w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Dopiero potem wylądował w Kancelarii Sejmu. Jak wynika z akt IPN, Czapla jako pracownik kancelarii Sejmu PRL został 9 stycznia 1985 r. upoważniony przez Wydział XII Biura „C” MSW do dostępu do informacji stanowiących tajemnicę państwową. Krotko mówiąc, Służba Bezpieczeństwa (SB) obdarzyła go pełnym zaufaniem. Gdy w 1989 r. przyszły polityczne zmiany, pełnił funkcję sekretarza Komisji Nadzwyczajnej do Zbadania Działalności MSW, którą kierował wówczas młody poseł Unii Wolności Jan Maria Rokita. Dzisiaj może wydawać się wręcz niewiarygodne, jak mogło wówczas dojść do tego, że były ZOMO-wiec został sekretarzem sejmowej komisji, która badała zbrodnie PRL-u. Ale tak rzeczywiście było. Przez następne lata Czapla siedział w Sejmie, mając realny wpływ na jego funkcjonowanie. I tak jest do tej pory....przedstawię tatusia obecnego jeszcze szefa Kancelarii Sejmu, "Jan Czapla (ur. 18 września 1925, zm. 29 czerwca 2008 w Warszawie) – polski wojskowy, generał dywizji Wojska Polskiego, I zastępca szefa (1965–1971) i szef Głównego Zarządu Politycznego WP (1971–1972), dyplomata, działacz partyjny i państwowy okresu PRL, członek Komitetu Centralnego PZPR (1971–1975), członek Rady Naczelnej i Zarządu Głównego ZBoWiD, wiceminister spraw zagranicznych (1972–1975), poseł na Sejm PRL VI kadencji, ambasador PRL w Indiach, Sri Lance i Nepalu (1975–1981), wiceminister oświaty i wychowania (1982–1985)."
    ciekawsze i obszerniejsze dane łatwo znajdziecie w internecie. Teraz już wiemy dlaczego blokowana jest lustracja i weryfikacja sędziów , dlaczego blokowane jest ujawnienie zasobów zastrzeżonych IPN i aneksów do raportu z likwidacji WSI. Jak może być dobrze w Polsce skoro były ZOMO-l Lech Czapla jest szefem kancelarii Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej i to pół roku po wyborach wygranych przez PiS. Ciekawe na kogo Lech Czapla w swojej ZOMOWskiej teczce trzyma haki. Trochę więcej informacji poniżej włącznie z tym jaką rolę spełnił J. Czapla w przejęciu funkcji prezydenta przez Komorowskiego, kiedy nie było jeszcze żadnej oficjalnej informacji o śmierci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w katastrofie Smoleńskiej.
    http://bezdekretu.blogspot.com/2010/11/z-zomo-do-sejmu.html
    Jest jeszcze jedna dotychczas przemilczana okoliczność, o której przecież wie się, choć strach każe zamykać usta...

    CZY KTOŚ PODEJMIE TEN WĄTEK?

    Dzięki wiedzy, jaką posiadali, o ciemnej stronie życia dygnitarzy PRL, środowisko prawnicze, stawało się coraz bardziej nietykalne, co czyniło z niego kastę nadludzi. Ponieważ po 1989 roku, zgodnie z porozumieniem z Magdalenkowcami ta sama skompromitowana postkomuna parła do profitów nowo kształtującego się ustroju, właśnie świadkom swoich niejednokrotnie ciemnych interesów - sędziom i prokuratorom - dała zgodę na "odkucie się" na nowych warunkach, np. mąż był - nazwijmy to - prawnikiem z pierwszej półki, żona lub córka albo obie na raz - pędziły biznes nie płacąc podatków, kradnąc na potęgę, bo wiadomo, żyd Aaron Bucholtz vel Balcerowicz ich nie dotknie, chyba że ktoś doniesie, ale tylko spróbowałby... Jednocześnie do znaczących w świecie prawniczym kancelarii, urzędów przyjmowano głównie "naszych", także "naszych" czyniono prezesami, I prezesami, głównymi doradcami itd. Salon to zaakceptował. Nie uczyniono w tym środowisku żadnej weryfikacji moralnej, materialnej, politycznej. I nikt z szerokiego otoczenia z tym skutecznie nie wyszedł. Z wolna ta uprzywilejowana przez swoich dobroczyńców kasta obrosła w niebotyczne majątki, pałace z palmami, fortuny gdzieś schowane - teraz właściwie nie do odnalezienia, bo kto inny, jak nie prawnik potrafi tak wszystko "zapapużyć", że już żadna inna papuga tego nie odnajdzie. Trzeba to wszystko zaorać, szkoda czasu na wyciągnie pojedynczych przewin z jednoczesnym odgryzaniem się winnych, a może Bogu ducha winnych... kto to wie, prawda? Dokładnie tak to wyglądało i dalej tak się dzieje. Spójrzcie np. na kancelarię Forystek z Krakowa specjalizującą się w " reprywatyzacji " majątków dawnych możnowładców :
    REPRYWATYZACJA
    Rodzina Habsburgów
    Rodzina Tarnowskich
    Rodzina Potockich
    Rodzina Reyów
    Rodzina Pinińskich
    Rodzina Tyszkiewiczów
    Rodzina Puzynów
    Rodzina Trębickich
    Rodzina Krasińskich
    Rodzina Branickich
    Rodzina Sobańskich
    Rodzina Czartoryskich
    Rodzina Sapiehów
    Rodzina Elżbiety Radziwiłł-Tomaszewskiej
    Rodzina Grocholskich
    Rodzina Dołęgów-Zakrzewskich
    Ciekawe ile muszą kosztować dojścia do właściwych sądów
    aby takie reprywatyzacje płynnie realizować ? To o czym się pisze to tylko czubek góry lodowej. Przykład: dzieci i wnuki prokuratorów, sędziów, adwokatów, notariuszy, "środowiska" medycznego ludzi z "układu" i "śmietanki" stanowią 91 % studentów medycyny na jednej z tzw "uczelni" medycznych na południu Polski 9% to tzw normalni studenci z powołania i od zakuwania. Dobra zmiana po wyborach to dopiero początek "na górze" teraz potrzebna jest mądra zmiana praktycznie w każdej dziedzinie rzetelnego i uczciwego życia społecznego. Pytanie jak "oświecić" tutejszych i pożytecznych aby zaczęli używać mózgu ?
  • @Rebeliantka 14:49:10
    To tragedia Polski bo wszędzie w Polsce tak jest. Gdzie nie pójdziesz tam żydokomuna lub jej dzieci. I to oni mają faktyczną władzę. PiS dostał mandat do rządzenia jakiego jeszcze w powojennej historii Polski nikt nie dostał, większość w sejmie senacie i prezydent. Nie mogą się zasłaniać Brukselą bo to nie Bruksela ich wybrała a im gorzej mówią o rządzie to znaczy, że rząd działa na korzyść kraju. Naczelnik państwa Józef Piłsudski kiedyś powiedział: " cóż żem ja uczynił złego Polsce, że Niemcy mnie chwalą".. PiS musi usunąć żydokomuchów i ichni miot z przestrzeni publicznej (sądy, uczelnie szkolnictwo, sztuka, urzędy itd) deżydokomunizacja jest konieczna bez tego nic się nie poprawi. W Niemczech w 1933 roku odsunięto żydokomuchów od życia publicznego i wprowadzono karę śmierci za korupcję, Niemcy z upadłego państwa w którym ludzie jedli szczury z głodu w 6 lat stały się największą potęgą na świecie.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

ULUBIENI AUTORZY

więcej