Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
264 posty 9815 komentarzy

Bona diagnosis, bona curatio. Bez Boga ani do proga.

Rebeliantka - Zna się na zarządzaniu. Konserwatystka. W wieku średnim, ale bez oznak kryzysu. Nie znosi polityków mamiących ludzi obietnicami bez pokrycia (fumum vendere – dosł.: sprzedających dym). Współzałożycielka Konfederacji Rzeczpospolitej Blogerów

Norwid o miłości do matek i sieroctwie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czy znacie ten piękny wiersz Norwida, mówiący o relacjach między matkami i dziećmi? I o dramacie sieroctwa?

 

 

 

 

SIEROTY
 
Czy widziałeś sieroty, co w nabrzmiałym oku
Gwałtem budzą wesołość, a ta, wysilona,
Na chwilę tylko błyśnie i po chwili kona,
Zanurzając się w łoże chmurnego obłoku?
Biedne dzieci! szczęśliwe, jeśli przy nich czasem
Ktoś o zmarłych rodzicach napomknie nawiasem,
Bo wtedy w młode serca taka lubość płynie,
Jak w lilie, które zaraz otwierają usta,
Skoro promień słoneczny spod chmur się wywinie.
Biedne dzieci! z was często zamożna rozpusta
Wyśmiewa się bezkarnie; a starsi tłumaczą,
Że to dobrze: "bo czemuż głupie dzieci płaczą ?"
I znów wchodzi Wesołość, jak gość nieproszony,
Lub jak polny fijołek zagmatwany w cierni,
Gdy zwiędną wkoło niego towarzysze wierni,
A on drży, patrzy, blednie, bo na wszystkie strony,
Dokąd tylko błękitnym okiem dojrzeć może,
Wszędzie wiją się, plączą, kolczyste obroże.
 
Lecz nie wszystkie sieroty są tak nieszczęśliwe...
Ja widziałem młodzieńca, co w okropnej nędzy
Dniem i nocą pracował, by dostać pieniędzy,
Pieniędzy! które swoim przeważnym ciążeniem
Przytrzymywały jego matkę na tym świecie.
Teraz zaś młody człowiek sam został, z wspomnieniem,
Że gdy matka konała,
Jego czoło uwiędłą ręką przeżegnała;
I tak mu było błogo jak po deszczu w lecie,
Lub jak gdyby przechodząc dotknął się anioła,
Który wieczorem stawa przy wschodach kościoła.
 
Widziałem jeszcze potem innego sierotę,
Jak w wygodnym powozie przebiegał ulice,
Śmiał się do wszystkich głośno, miał rumiane lice
I różne cacka złote.
Lecz on nie był sierotą; on w języku nowym
Nieutulonym w żalu się nazywa;
I tak to zwykle piszą w liście pogrzebowym,
Który krewnych, przyjaciół i znajomych wzywa.
 
Potem widziałem znowu młodego człowieka,
Od którego tłum ludzi pobożnych ucieka,
A gdy ku niemu oczy obróci łaskawe,
To całej ciżby tłumne, stuoczne spojrzenie
On przyjmuje jak gdyby rzucone kamienie!
Bo on jest dziecię nieprawe.
On, tymi spojrzeniami wciąż kamienowany,
Czuje wszystkie i mógłby policzyć, jak rany,
Więc gorzko płacze.
A chociaż ma rodziców, nie wie ich siedliska,
I nieraz bije czołem w pałac granitowy,
W którym nieznany ojciec na puchach spoczywa,
I nieraz z Losem wściekłe prowadzi rozmowy,
Gdy ten pięknie wschodzące nadzieje wyrywa.
Nieszczęśliwy! wpadł jako motyl do mrowiska,
Co na próżno wytęża poszarpane skrzydła,
Na próżno chce polepszyć to życie tułacze,
Bo go zewsząd nieznane obiegły straszydła,
I przy nim, na nim, siedzą,
Przed nim, za nim, się wleką,
I biedne ciało sieką,
I biedne życie jedzą.
 
W końcu spotkałem jeszcze dziwnego człowieka,
Który po swych rodzicach nie nosił żałoby,
Nie rozpaczał przy ludziach, nie chodził na groby;
Lecz czasem tylko jego zapadła powieka
Przyjmowała do siebie promyczek wesela,
A ten tak blado, drżąco spod rzęsów wystrzela,
Jakby się od księżyca nauczył mrugania.
Ten człowiek od pierwszego z światem przywitania
Był bardzo nieszczęśliwy, ale się nie zrażał,
Patrzył w niebo i, pełniąc swoje obowiązki,
Na ziemię mało zważał.
On nawet w drobnych rzeczach był prześladowany,
Jakby go los trefnisiem dla siebie uczynił;
On często cierpiał potwarz, choć nic nie zawinił;
On, pragnąc zerwać różę, rwał ostre gałązki...
Ten więc człowiek, sierota, od nieszczęść ścigany,
Patrząc w górę, ze świętym uśmiechem proroctwa
Mówił do mnie, że nie ma bynajmniej sieroctwa!
Ja zaś jakoś niechcący ku niebu spojrzałem,
A niebo było gwiaździste;
W gwiazdach więc tajemnicę tych słów wyczytałem,
Bo one tam wyraźne były, oczywiste;
Potem, gdy dusza swego skosztowała chleba,
Nie mogłem się już więcej oderwać od nieba,
Które mnie wciąż ciągnęło silnym, wonnym tchnieniem.
 
*
I wtedy to ja, wziąwszy mój łzawy różaniec,
Zmówiłem na nim pacierz - potężnym milczeniem.
 
*
Teraz zaś, widząc, słysząc tyle rzeczy nowych,
Do was biegnę, wam prawdy przynoszę kaganiec,
Wam, biednym bladym dzieciom z nabrzmiałą powieką,
Co samotne jesteście w tłumach pogrzebowych,
I samotne musicie patrzyć na to wieko,
Które tak silnie serca wasze przyskrzypnęło,
Które przed wami wszystko na świecie zamknęło!
O, wy jesteście kwiatki, które Los szaleniec
Skręca, plecie, usiadłszy na najświeższym grobie,
Skręca, przędzie i plecie na torturach wieniec,
Aby nim dzikie skronie przyozdobić sobie.
 
 

KOMENTARZE

  • Wiersze ks. Twardowskiego o matce
    Ręce

    Twoje ręce – mamusiu
    Dobre jak szafirek po deszczu
    Jak czajki towarzyskie
    Przyniosły mnie na świat
    Kołysały
    Ustawiały na podłodze
    Sadzały na stołku
    Mówiły że motyl dzwoni
    Że młodych grzybów nie sposób rozeznać
    Uczyły trzymać łyżkę, by nie trafiała do ucha
    Rozróżniać klon od jaworu
    Prowadziły przy oknie po ciemku
    Po ziemi co czernieje jak szpak
    Suche i ciepłe
    Za słabe
    Żeby wyprowadzić mnie z tego świata.

    Trudno

    No widzisz – mówiła matka
    Wyrzekłeś się domu rodzinnego
    Kobiety
    Dziecka, co stale biega, bo chciałoby fruwać
    Wzruszenia, kiedy miłość podchodzi pod gardło

    A teraz martwi ciebie
    Kubek z niebieską obwódką
    Puste miejsce po mnie
    Trzewiki, o których mówiłeś, że są
    Tak jak wszystkie – do sprzedania
    A nie do noszenia
    Zegarek co chodzi po śmierci
    Stukasz w niewidzialną szybę
    Patrzysz, jak czapla w jeden punkt

    Widzisz jak łatwo się wyrzec
    Jak trudno utracić

    Czas niedokończony

    Nie opowiadajcie, razem i osobno
    Że nie ma ludzi niezastąpionych
    Bo przecież moja matka
    Łagodna i nieubłagana
    Cała w czasie teraźniejszym niedokończonym
    Wychyla się z nieba
    Żeby mi przyszyć oberwany guzik
    Kto to lepiej potrafi?
    W czyich palcach drży igła, jak drucik ciepła
    Gdy tyle dzisiaj uczuć, a mało miłości
    I tyle cudzych kobiet, a żadna nie moja

    A śmierć tak bardzo ważna , bo się nie powtórzy
    I smutek, jak sprzed wojny, ostatnia choinka.
  • @Rebeliantka 18:47:35
    Piękne te wiersze :))

    Może dorzucę?


    Konstanty Ildefons Gałczyński

    Spotkanie z matką

    Ona mi pierwsza pokazała księżyc
    i pierwszy śnieg na świerkach,
    i pierwszy deszcz.

    Byłem wtedy mały jak muszelka,
    a czarna suknia matki szumiała jak Morze Czarne.

    Noc.

    Dopala się nafta w lampce.
    Lamentuje nad uchem komar.
    Może to ty, matko, na niebie
    jesteś tymi gwiazdami kilkoma?

    Albo na jeziorze żaglem białym?
    Albo fala w brzegi pochyłe?
    Może twoje dłonie posypały
    mój manuskrypt gwiaździstym pyłem?

    A możeś jest południową godziną,
    mazur pszczół w złotych sierpnia pokojach?
    Wczoraj szpilkę znalazłem w trzcinach --
    od włosów. Czy to nie twoja?
  • @Astra 20:26:58
    Piękny.

    Najpiękniejsze wiersze są o miłości, a te o miłości matek najcudowniejsze.
  • Ojciec też CZŁOWIEK
    Kolega pyta „Co słychać brachu”
    a ja wciąż milczę chyba ze strachu.
    I patrzę w okno i nic widzę
    chyba sam siebie nawet się wstydzę.
    Bo ciągle w sądzie i na policji,
    jak bym już nie miał większych ambicji
    Lecz co mam zrobić gdy walczyć muszę
    o wolność i honor niebo poruszę.
    Ta ciągła walka mnie już powala
    wieczne problemy to wszystko mnie spala
    Muszę więc dzisiaj wyruszyć w drogę,
    przerwę tą swoją nieludzką trwogę.
    Bo jak tu spojrzeć w oczy znajomym
    gdy w sądzie słyszysz żeś oskarżonym.
    Czy nic nie mówić czy się tłumaczyć,
    czy to dla kogoś będzie coś znaczyć.
    To może pójdę wreszcie do diabła,
    nawet nadzieja ostatnia padła.
    Nikt nie chce do mnie wyciągnąć ręki.
    Ten kto to przeżył, wie jak to dręczy.
    nie wiem co zrobic mam sam ze sobą
    myślę że jestem inną osobą.
    Jestem już tylko wrakiem człowieka,
    nikt już nie słucha, na mnie nie czeka.
    nikt
    sam nie wiem po co siedzę tu sobie
    może i lepiej byłoby w grobie.
    I tylko jeden MAŁY CZŁOWIECZEK
    co błysk ma w oku i spod powieczek,
    patrzy wciąż na mnie wzrokiem stęsknionym
    i czuję się wtedy żem nagrodzonym.
    Cała nostalgia wtedy przechodzi
    na nowe życie pomysł się rodzi.

    Sen Erwina:

    Śnił mi się sen wspaniały taki
    że razem żona razem dzieciaki
    lecz w środku nocy się obudziłem
    rzeczywistości się przestraszyłem

    bo już nie wrócą te dni wspaniałe
    kiedy marzenia miewałem śmiałe
    o życiu razem wspólnych wakacjach
    wyjeździe w góry i o kolacjach

    o tym by razem kąpać się w morzu
    jeździć rowerem choćby w Niechorzu
    żeby na lody czy kawę skoczyć
    by swą rodziną się zauroczyć

    jak bańka prysło taka mydlana
    bo moja żona jest zakochana
    lecz już nie we mnie, w obcym facecie
    i dla niej on jest pierwszy na świecie

    może za brzydki może za stary
    ja nie ogarniam tej Boskiej kary
    bo ją kochałem bo się starałem
    a w samo serce strzał otrzymałem

    żeby z szacunkiem mnie zostawiła
    swą nową miłość mi oznajmiła
    żeby mnie ciągle nie oskarżała
    odeszła cicho i spokój dała

    lecz ona sobie za cel obrała
    by dzieci, domu mi nie oddała
    żebym w więzieniu skończył skazany
    przez wszystkich ludzi był pomazany

    lecz się nie poddam, walczę do końca
    w więzieniu skończyć nie widzieć słońca
    to mnie przeraża mówię to szczerze
    jednak w opatrzność Boską tu wierzę

    a wiara przecież góry przenosi
    gdy się pomodlisz o coś poprosisz
    wierzysz w swe racje się nie poddajesz
    swą walką, wiarą dziś przykład dajesz

    i masz nadzieje że twoja siła
    mimo tragedii się nie skończyła
    że na swej żonie krzyżyk postawisz
    przed sądem Bożym z nią się rozprawisz

    i zaczniesz życie równie wspaniałe
    z dziećmi kobietą i okazałe
    szczęśliwy będziesz każdego ranka
    zapomnisz żonę i jej kochanka

    Darek Samoraj
  • @Husky 20:44:24
    Bardzo smutne. Niestety, zdarza się wielu mężczyznom. Na ogół taki scenariusz piszą kobietom feministyczne adwokatki i różne specjalistki od "błękitnych linii".

    Tak, to jest okropne. W ten sposób są krzywdzeni nie tylko faceci. Najbardziej cierpią na tym dzieci, izolowane od ojców.
  • @Rebeliantka 20:55:30
    hymn Dzielnego Taty


    1. Zakuli moją miłość do ciebie

    W kalendarz spotkań niczym w kajdany.

    Jestem rzadkim gościem w twoim życiu,

    Głosem w słuchawce, synku kochany.

    Ref. Miłość ojca musi być cierpliwa

    Miłość ojca musi być wytrwała

    Dzielny tata zniesie wszystko, synku

    Dzielny tata musi być jak skała.

    2. Chociaż w życiu różnie bywa, synku,

    Nie opuszczę cię w szczęściu i w biedzie.

    Nie trać wiary, zawsze ufaj mocno,

    Że twój ojciec nigdy nie zawiedzie.

    Ref. Miłość ojca musi być cierpliwa...

    3. Przeciekają mi przez palce, córko

    Twoje cudowne, dziecięce lata.

    Tak niewiele pozostaje wspomnień,

    Z każdym rokiem bardziej boli strata.

    Ref. Miłość ojca musi być cierpliwa...

    4. Lecz choćby zabrali cię daleko,

    Wracaj do mnie często w myślach i w snach

    I nie zapomnij drogi do domu,

    Żebyś mogła znów trafić pod mój dach.
  • Boże Ciało i Dzień Matki.
    https://pbs.twimg.com/media/CjX4pveUkAEEzP6.jpg
  • @Husky 20:58:22
    Bardzo ładne i dobitne.
  • @Husky 21:11:41
    Michał Anioł wspaniale zrealizował tą Pietę. Matka z wielką ofiarnością i pewnością trzyma w ramionach syna. Jest z nim do końca.
  • @Rebeliantka 21:27:14
    „jedna matka jest więcej warta niż stu nauczycieli"

    Papież Jan XXIII
  • Matki
    Matki lat zaborów

    http://histmag.org/grafika/thumbs/malczewski_600x430_thb_112292.jpg

    Czasy zaborów charakteryzują się dwoma przegranymi powstaniami narodowymi, germanizacją i rusyfikacją oraz walką o „wolność naszą i waszą”. Jednak lata 1795–1918 to nie tylko czas walki zbrojnej, ale również działań na polu zachowania polskiej kultury i krzepienia patriotyzmu wśród następnych pokoleń. Trzeba w tym miejscu oddać hołd tysiącom matek, które w trudnych czasach zaborów wpajały swoim dzieciom miłość do utraconej ojczyzny, mobilizując kolejne pokolenia Polaków i Polek do walki o niepodległość na różnym polu. To na barkach polskich matek spoczywała wielka odpowiedzialność wychowania młodzieży, pomimo ogromnych przeciwności natury politycznej i społecznej. Wszystkie te bohaterskie kobiety bez zająknięcia można określić fundamentami, na których została zbudowana II Rzeczpospolita.


    Matki konspiratora i marszałka Polski

    http://histmag.org/grafika/thumbs/mariapilsudska_338x460_thb_40759.jpg

    Maria z Bilewiczów, matka Józefa Piłsudskiego, miała ogromny wpływ na życie swojego syna. On sam napisał w wiele lat później, że „Matka nieprzejednana patriotka, nie starała się nawet ukrywać przed nami bólu i zawodu z powodu upadku powstania, owszem, wychowywała nas robiąc właśnie nacisk na konieczność dalszej walki z wrogiem ojczyzny”. Maria jednakże nie uczyła swoich dzieci (a miała ich dziesięcioro) wyłącznie nienawiści. Uczyła ich miłości, nawet tej najtrudniejszej. Wpajała swoim pociechom pieśni, wiersze i utwory patriotyczne. Udzielała im przy tym pierwszych lekcji konspiracyjnego życia urządzając patriotyczne wieczorki, gdzie oprócz śpiewu żołnierskich pieśni uczyła też robić opatrunki. Warto dodać, że Piłsudski choć nie był człowiekiem religijnym, darzył kultem Matkę Boską Ostrobramską, której wizerunek towarzyszył mu przez całe życie. Jego pamięć i oddanie zarówno ziemskiej jak i boskiej matce towarzyszyły mu aż do końca życia.


    Matka dyktatora

    http://histmag.org/grafika/thumbs/yekaterina_494x600_thb_143177.jpg

    Choć biła go niemiłosiernie, chciała go wychować na ideał gruzińskiego rycerza. Marzyła o tym, aby jej syn stanął kiedyś na cerkiewnym ołtarzu, będąc jednym z popów. Tak się jednak nie stało, a uroczy „Soso”, jak zdrobniale nazywała go Jekaterina „Keke” Dżugaszwili, stał się jednym z najkrwawszych dyktatorów XX wieku. Relacje łączące Józefa Stalina z matką cechowała wzajemna miłość, która przeplatała się z silną antypatią. „Soso” choć w dorosłym życiu zdystansował się od matki, wysyłał jej pieniądze na utrzymanie oraz pisał czułe listy. Będąc już dyktatorem Związku Sowieckiego, zapewnił matce komfortowe warunki utrzymania, nad którymi czuwał Ławrientij Beria. Kiedy Stalin spotkał się ze swoją matką w 1935 roku, zapytał ją czemu go tak mocno biła w dzieciństwie. „Keke” bez chwili zastanowienia odpowiedziała, że dzięki temu daleko zaszedł. Zadała mu również pytanie „Iosifie, kim właściwie teraz jesteś?” Stalin jej odpowiedział „No cóż, pamiętasz cara? Jestem kimś takim jak car”. „Zrobiłbyś lepiej, gdybyś został popem” odpowiedziała matka, mając jak się okazuje sporo racji.



    http://histmag.org/dzien-matki-10-slynnych-matek-ktore-zasluzyly-sie-w-historii-13400;3
  • @Husky 21:36:41
    Ciekawe. Thx.
  • MAMO,ŻYWA KOŁYSKO
    https://youtu.be/P81Mm7-tN1o?list=PLS1oOzqlYCIrsKCQhadIZr7LfPZYCp2A6

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

ULUBIENI AUTORZY

więcej