Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
264 posty 9815 komentarzy

Bona diagnosis, bona curatio. Bez Boga ani do proga.

Rebeliantka - Zna się na zarządzaniu. Konserwatystka. W wieku średnim, ale bez oznak kryzysu. Nie znosi polityków mamiących ludzi obietnicami bez pokrycia (fumum vendere – dosł.: sprzedających dym). Współzałożycielka Konfederacji Rzeczpospolitej Blogerów

Przestępstwa funkcjonariuszy nie mogą się przedawniać

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W Sejmie walka o mównicę, a sprawiedliwości, jak nie było, tak nie ma. Czy zamiast niej będziemy mieć "kolorową rewolucję"? Poniżej mój ostatni artykuł w "Obywatelskiej".

 Jednym z bohaterów tekstu jest bloger "Neonu", piszący pod nickiem Godny Ojciec.

 

Kilka dni temu rozpoczął się nowy rok. To czas, gdy formułuje się  plany i marzenia związane z tym okresem. Są w Polsce setki tysięcy ludzi poszkodowanych przez błędne, a nierzadko i przestępcze działania funkcjonariuszy wymiaru sprawiedliwości, a także wadliwy system prawny. Zapytałam kilka rażąco skrzywdzonych osób czego życzą Ministrowi Sprawiedliwości i sobie w 2017 roku.

 

Rodzina Olewników pragnie rzeczywistych gwarancji prawnych sprawiedliwości

Rodzina uprowadzonego, okrutnie przetrzymywanego i zabitego Krzysztofa Olewnika nadal nie doczekała się prawdy i sprawiedliwości mimo ogromnego nagłośnienia sprawy i zbadania wielu jej aspektów przez  Komisję Sejmową.

Komisja śledcza, powołana w lutym 2009 roku udowodniła wiele bulwersujących faktów, jak „opieszałość, błędy, lekkomyślność i brak kompetencji prowadzących postępowania karne, co przyczyniło się do niewykrycia sprawców uprowadzenia, a w konsekwencji do nieuzasadnionego i niewyobrażalnego cierpienia jakiego doświadczył porwany, a także do jego zamordowania”. Sformułowano tezę „o celowym, umyślnym działaniu funkcjonariuszy publicznych w zacieraniu śladów, niszczeniu dowodów, tworzeniu fałszywych wersji śledczych, tym samym o współdziałaniu niektórych z nich z grupą przestępczą porywaczy”, co miało być zweryfikowane przez Prokuraturę Apelacyjną w Gdańsku.

Prokuratorzy skierowali akty oskarżenia: do Sądu Okręgowego w Elblągu przeciwko biegłym z Laboratorium Komendy Wojewódzkiej Policji (KWP) w Olsztynie (proces w toku, w jego trakcie zaginęły akta) oraz do Sądu Okręgowego w Płocku przeciwko byłym funkcjonariuszom KWP w Radomiu. Policjanci zostali uniewinnieni,  a wątki niedopełnienia obowiązków służbowych przez prokuratorów i innych śledczych zostały umorzone (sic!).

Śledztwo zmierzające do ustalenia rzeczywistego przebiegu zdarzeń i niebudzącego wątpliwości stanu faktycznego  do dzisiaj nie jest zakończone. Dziennikarze komentują, że sprawa jest powoli „zakopywana”.

Co na to wszystko mówi rodzina zamordowanego? Ojciec Krzysztofa, Włodzimierz Olewnik, chciałby, aby społeczeństwo miało wpływ na realizację konstytucyjnej zasady równości obywateli wobec prawa i obowiązku szanowania ich godności przez funkcjonariuszy państwowych. Nie może być tak, aby nieudolni lub/i przestępczy funkcjonariusze nie ponosili żadnej odpowiedzialności za swoje czyny. Konieczne jest wydłużenie okresów przedawnienia ścigania i karalności przestępstw popełnionych przez funkcjonariuszy państwa, podwojenie kar za takie czyny oraz wprowadzenie zasady, iż za niekompetencję lub działanie w złej wierze tracą oni wszystkie przywileje, łącznie z emerytalnymi. Określenie nowych zasad ponoszenia odpowiedzialności przez funkcjonariuszy i zatrudniające ich instytucje powinno być ustalone w dialogu ze społeczeństwem, a nie tylko z prawnikami.

 

Skończyć z pretekstem rzekomej przemocy domowej

Pod pretekstem takiej przemocy rozwiązywanych jest tysiące małżeństw w Polsce, rozbijane są rodziny i przejmowane majątki.

Międzynarodowe badania porównawcze (Raport Agencji Praw Podstawowych UE) na temat przemocy wobec kobiet  potwierdzają, że Polskę charakteryzuje najniższy w UE wskaźnik przemocy doświadczanej przez kobiety. Fałszywe tezy o masowej przemocy przyczyniają się w Polsce do rozbijania rodzin na coraz większą skalę. Dotyczy to zarówno pochopnego  udzielania rozwodów przez sądy, jak i zagrożenia odbieraniem dzieci.

Dzieje się tak, mimo iż art. 18 Konstytucji RP, stanowi, iż małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej. Przepis ten nakazuje podejmowanie przez państwo takich działań, które umacniają więzi między osobami tworzącymi rodzinę, a  zwłaszcza więzi istniejące między rodzicami i  dziećmi oraz między małżonkami.

Pan Lech Galik, architekt, o mało nie utracił dwóch córek, gdy został 3 lata temu pomówiony przez pracowników skierniewickiego MOPR o przemoc wobec własnych dzieci. Gdy zażądał przedstawienia dowodów, okazało się, że istnieją tylko niezweryfikowane donosy tzw. „życzliwych”. Gdy poskarżył się do władz miasta, wytoczono mu proces o znieważenie funkcjonariuszy, naruszenie nietykalności cielesnej i grożenie im. Postępowanie cywilne nie wykazało, iżby dzieci były krzywdzone, wręcz przeciwnie kuratorzy stwierdzili, iż ojciec ma bardzo dobry kontakt z córkami, dba o ich rozwój intelektualny i emocjonalny, a dzieci są zadbane, radosne, pogodne. Mimo bezpodstawności podejrzeń MOPR i niezasadnego naruszenia przez funkcjonariuszy prywatności mieszkania, architekt został w pierwszej instancji skazany. Pan  Lech Galik  ma nadzieję na uchylenie niesprawiedliwego wyroku, a ponadto życzyłby sobie, aby skargi wnoszone w trybie administracyjnym na urzędników państwowych nie skutkowały odwetowymi działaniami z ich strony przeciwko skarżącym. Chciałby, aby funkcjonariusze rozumieli, iż każdy obywatel Polski ma prawo do złożenia skargi administracyjnej i że taka skarga to nie jest osobista obelga, tylko cywilizowane narzędzie doskonalenia państwowych procedur.

 

Spółdzielnia, komornicy, sądy, czyli huzia na pana Mariana

Inny dramatyczny przypadek skupiający w sobie błędną politykę sądownictwa w sprawach rodzinnych, to los pana Mariana Karwackiego, poznańskiego poety, piszącego pod pseudonimem Marych z Chwaliszewa, byłego przedsiębiorcy.

Poeta pracował od 16 roku życia. Bystry i pracowity awansował i świetnie zarabiał. Konflikt z sekretarzem partii uniemożliwił mu uzyskanie skierowania na studia. W 1978 roku otworzył prywatną firmę transportową Prowadził ją kilkanaście lat i bardzo dobrze sobie radził. Dostał mieszkanie, założył rodzinę, na świat przyszły 2 córki. Kupił 2 działki budowlane w dobrej dzielnicy Poznania, rozpoczął budowę domu.

Niestety, w 1990 r. uległ poważnemu wypadkowi na budowie. Nie był w stanie sam prowadzić firmy, a dodatkowo, na mocy ówczesnych przepisów przysługiwała mu tylko niepłatna renta. Dopiero w kilka lat później dostał skromną rentę inwalidzką. Musiał zawiesić działalność gospodarczą. Jako człowiek pracowity i zaradny postanowił przetrwać trudny okres, zaczął zbierać puszki i butelki. W tych okolicznościach żona wyrzuciła go z jego własnego mieszkania. Starania o jego odzyskanie trwały prawie 10 lat. Prokuratura odmawiała pomocy, oceniała szkodliwość wyrzucenia człowieka na ulicę, jako ,,znikomą”. Małżeństwo zakończyło się rozwodem. W 2001 roku Karwacki trafił na 9 miesięcy do aresztu za zniesławienie prokurator, której stanowisko w sprawie niewpuszczania go do własnego lokum opisał na plakatach i rozwieszał na przystankach. Areszt ostatecznie uznano za niezasadny.

Karwacki odzyskał mieszkanie z długami pozostawionymi przez byłą żonę. Same odsetki wyniosły ponad  30 tys. zł. Spółdzielnia zobowiązała się, że jeśli spłaci dług główny i nie będzie zalegał z bieżącymi płatnościami, umorzy zaległe odsetki. Karwacki wywiązał się z umowy, Spółdzielnia – nie. Pod koniec 2013 roku zostało wydane orzeczenie dotyczące podziału majątku pomiędzy rozwiedzionymi małżonkami. Nieruchomość z niezakończoną budową przyznano Karwackiemu z obowiązkiem spłaty żony. Odmówił on przyjęcia przyznanego mu majątku. Zwracał uwagę, że w postępowaniu o podział nieruchomość wyceniono na kwotę 320 tysięcy złotych, ale w postępowaniu komorniczym z tej nieruchomości już tylko na kwotę 170 tysięcy. Podnosił, że sąd nie uwzględnił jego wniosku o spłacenie żony w dłuższym okresie czasu, że ciągle pokrywa długi przez nią spowodowane,  że ma 70 lat, bardzo niską emeryturę i jest schorowany.

W 2015 r. Spółdzielnia wszczęła przeciwko Karwackiemu postępowanie egzekucyjne z jego mieszkania. Do postępowania przyłączyła się była żona. Licytacja zakończyła się prawomocnym przybiciem. Karwacki po raz drugi trafił na bruk. Postanowił walczyć z systemem spółdzielczym. Złożył do Ministra zawiadomienie o przestępstwie. Podał, iż ustalił, iż Spółdzielnia wprowadziła w błąd jego, komornika oraz licytanta. Po sprawdzeniu dokumentów okazało się bowiem, iż w 1982 roku sprzedano Karwackiemu nieistniejące spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu. W tym czasie Spółdzielnia nie była właścicielem gruntu, na którym stoi budynek, a zatem nie była też właścicielem budynku, ani też lokali w nim wyodrębnionych. Nie była też inwestorem tego budynku ani nie nabyła go od Wojewody. Co zatem sprzedawała? Karwacki żąda odszkodowania z tytułu pokrycia przez niego pełnego kosztu budowy zajmowanego lokalu i  nie otrzymania jego własności w sposób prawnie właściwy, a nadto ustalenia, kto w fikcyjny sposób ustanowił spółdzielcze własnościowe prawo do tegoż lokalu. Kto na tym skorzystał i z jakich powodów?

----------------------------------

To tylko nieliczne przykłady pokazujące mechanizmy, wedle których organa ścigania i wymiar sprawiedliwości po przełomie w 1989 roku wydawały masowo błędne orzeczenia na szkodę tysięcy pracowitych, rzetelnych, światłych Polaków. Czasem wydaje się, że orzeczenia niesprawiedliwe były regułą, a obiektywne nielicznym wyjątkiem.

Faworyzowano bezpodstawne, oszukańcze roszczenia, rozbijano rodziny, honorowano fałszywe zeznania i opinie biegłych, stwarzano źródła nienależnych dochodów m.in. dla zarządów spółdzielni przejmujących cudzą własność prawem kaduka, komorników egzekwujących fikcyjne długi, sądów zasądzających wątpliwe grzywny, itp., etc., etc.

Na straży tego bezprawia stali prokuratorzy, sędziowie, policjanci nie ponoszący za błędy żadnej odpowiedzialności, która zresztą nawet nominalnie szybko się przedawniała. 

Janusz Górzyński, przedsiębiorca, przez ponad 15 lat prześladowany przez wymiar sprawiedliwości, działający w interesie jego  konkurentów biznesowych (powiązanych z prokuraturą i służbami), życzy Ministrowi jeszcze więcej odwagi i determinacji w walce z układem. Twardo mówi, że najwyższy już czas, by osadzić w więzieniach skorumpowanych sędziów i prokuratorów oraz policjantów-kryminalistów tworzących zorganizowane grupy mafijno-bandyckie. Przestępstwa funkcjonariuszy nie mogą się przedawniać, a sędziowie nie mogą orzekać we własnych sprawach. Niekompetentni muszą odejść.

Potrzebna jest reforma ustrojowa, by osadzić system prawny na fundamencie wartości trwałych i niezmiennych, podporządkowanych prawu naturalnemu. Pozytywizm prawniczy się nie sprawdził. Rodzi on chaos i niesprawiedliwość, którego polskie społeczeństwo ma już dosyć. 
 
 
 
   "Obywatelska" Gazeta Kornela Morawieckiego, Nr 131 str. 17

KOMENTARZE

  • @Rebeliantka
    Ave . 5* .
  • @Repsol 23:26:59
    Dziękuję.
  • Witaj Krysiu :))
    Cóż skopiuję to co na niepopkach, bo nie byłam pewna czy tutaj też wkleisz :))

    Prawo naturalne to w końcu nic innego jak przestrzeganie przykazań boskich i więcej nic nie jest potrzebne, tam jest wszystko....



    Cyt:

    ". Moralnego prawa natury nie można mylić z prawami biologicznymi i psychicznymi, które opisują biologowie i psychologowie.. Moralne prawo natury odkrywa ludzki rozum, który pyta o cel życia i określa właściwe lub niewłaściwe sposoby jego osiągania. Rozum ludzki, oświecony przez wiarę w Boga, analizuje biologiczne i psychiczne dążenia ludzkie pod kątem ich znaczenia dla dobra osoby. W ten sposób odkrywa się na przykład znaczenie życia jako dobra, płciowości jako istotnego elementu osoby, dążenia do celu jako powinności.

    Normy prawa natury zawierają najpierw takie ogólne zasady moralności jak: czyń dobro, unikaj zła; nie czyń drugiemu tego, co tobie niemiłe; postępuj tak, aby drugi człowiek był zawsze celem, a nie środkiem do celu. Konkretniejsze zasady prawa natury zapisane zostały w Dekalogu, który Bóg objawił na Synaju. W Dekalogu zawarte zostały nakazy i zakazy dotyczące najważniejszych dóbr - wartości życia ludzkiego. Należą do nich: związek człowieka z Bogiem, rodzina, życie ludzkie, integralność seksualna (czystość), własność człowieka i prawda. "

    http://katechetyczny.diecezjaplocka.pl/1232,l1.html (link is external)



    Artykuł jak zwykle bardzo dobry i ... nie wiem skąd mając tyle doświadczeń krzywdy ludzkiej ... jeszcze masz siłę walczyć....

    Szacunek dla Ciebie!
  • *5
    "Przestępstwa funkcjonariuszy nie mogą się przedawniać'

    Moim zdaniem jedno z najważniejszych praw w państwie praworządnym.
  • @Astra - Anna Słupianek 00:06:54
    Dzięki, Astro.

    Skąd mam jeszcze siłę? Z wiary w Boga i przejawów przyjaźni dobrych ludzi. Do których i Ciebie zaliczam.

    Serdeczne pozdrowienia.
  • @Stara Baba 00:20:13
    Też tak uważam. Dzięki za komentarz i docenienie tekstu.
  • To, co piszesz jest porażające...
    Mam nadzieję, że spotkamy się tak szybko jak się da w nowej rzeczywistości, gdzie będzie można uczciwie rozważyć te sprawy. I nadać im bieg.

    Pozdrawiam Cię.
    Jarek
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 02:11:39
    Oby nowa rzeczywistość wymiaru "sprawiedliwości" nastąpiła jak najszybciej. Ofiary już nie mogą dłużej czekać.
  • @Rebeliantka 07:45:26
    absolutna zgoda - pozytywizm prawniczy jest największą zakałą cywilizacji łacińskiej.

    Widać to w aparacie sprawiedliwości, w administracji i w parlamencie.

    W duchu pozytywizmu prawniczego Schetyna (i akolici) najpierw bronią wykluczonego posła (samo w sobie, moralnie i politycznie rzecz biorąc, nie jest to wystarczającym pretekstem do blokowania mównicy sejmu, bo za rządów PO kilkakrotnie marszałkowie wykluczali posłów opozycji i nikt z tego powodu nie blokował mównicy, sorry Winnetou (Schetynou), ale bądźmy dorośli.... nawet Kukiz od antybiskupich przyśpiewek tę oczywistość pojmuje, Schetyna już, niestety, nie), potem - gdy Sejm zmuszony blokowaniem mównicy przegłosował ustawę budżetową i deubekizacyjną w Sali Kolumnowej - protestujący posłowie niejako "przeskoczyli" w swej argumentacji na jeden poziom wyżej i teraz twierdzą, że protestują przeciwko nielegalnemu przyjęciu ustawy budżetowej.

    Oczywiście ani słowa nie wspomną o tym, że to oni są przyczyną "nadzwyczajnego" trybu procedowania i że to ich (platformy) panikarskie i nieproporcjonalne działania spowodowały przeniesienie obrad do Sali Kolumnowej.

    A najbardziej śmieszne są dziś i tak zarzuty formułowane przez posłów PO wobec Kuchcińskiego, jakoby skompromitował się swą bezczynnością. A czy Marszałek Sejmu ma ustawowy obowiązek mediacji? Raczej nie.... to jego uprawnienie.

    Dlaczego Schetyna nie zażąda dymisji Andrzeja Dudy z powodu niezaangażowania się w rozwiązanie konfliktu sejmowego?

    To byłby dopiero odlot. Dopiero to uświadomiłoby Polakom, do czego prowadzi pozytywizm prawniczy (ścisłe teoretyczne trzymanie się litery prawa i naginanie go do swych arbitralnych potrzeb).

    Postawa Schetyny to bankructwo tego właśnie systemu myślenia. Być może od Sejmu musi wyjść sygnał (w kierunku sądownictwa i administarcji), że tego typu postawy nie mogą być tolerowane.

    Tylko czy Kuchcińskiemu starczy odwagi?
  • @Stara Baba 00:20:13
    Na razie u nas obowiązuje inna zasada (rodem z komunizmu i faszyzmu):

    "Ocena moralna prawa nie ma wpływu na jego obowiązywanie".

    Jest to klasyczne założenie pozytywizmu prawniczego. (Jeśli legalnie wybrana władza zadekretuje, że Żydów mordować wolno, to znaczy, że wolno).

    Jednocześnie Platforma nie ma najmniejszych problemów z uznawaniem prawa, o ile tylko to ona je uchwalała, natomiast jako opozycja PO lubuje się przebierać w ciuszki świątobliwej obrończyni demokracji (posła Szczerby, wolności mediów, sali sejmowej) i apeluje (w duchu prawa natury) o niestosowanie się do poleceń Kuchcińskiego, gdy ten usuwa Szczerbę, natomiast nie potrafi (w duchu uznawanego przez siebie pozytywizmu prawniczego) uznać obowiązywania tego, co Kuchciński zarządził (wykluczenie Szczerby, legalność posiedzeń w Sali Kolumnowej).

    Nie ma szans na naprawę sądownictwa, jeśli w Sejmie będą zasiadać spadkobiercy pozytywizmu prawniczego...

    Tylko związanie prawa z moralnością i przyznanie sędziemu (także temu w sądach rejonowych) i urzędnikowi ("także temu w gminie") prawa do orzekania "ponad suchą literę prawa" (wystarczy związanie go obowiązkiem sporządzenia uzasadnienia, dlaczego w danym przypadku orzekł niezgodnie z literą prawa), i już rządy w Polsce na każdym szczeblu ulegną powolnej sanacji.

    Od razu będzie wiadomo, kto z sędziów (urzędników) potrafi pojmować sprawy w całokształcie zawiłości, a kto tylko tępo interpretuje wygodne mu przepisy prawa.

    Dziś kolejne otwarcie Ciamajdanu ....
  • @maharaja 09:28:49
    Dziękuję za cenne uzupełnienia.

    Pozdrawiam
  • @maharaja 09:17:36
    Maleńkie sprostowanie: pozytywizm prawniczy nie jest zakałą cywilizacji łacińskiej, tylko jest z nią sprzeczny, jest jej zaprzeczeniem.
  • @maharaja 09:28:49
    Przestępstwa funkcjonariuszy muszą być zatrzymane, nowym cyfrowym systemem mierzenia równowagi.
    Ława dwunastu przysięgłych jest konieczna.

    Szalkowa waga Temidy pozwała na wiele przekrętów:)
  • @Rebeliantka 09:48:38
    Zakałą w tym sensie, że rozwinął się na jej terytorium, tj. w centrum starej Europy.

    Oczywiście także idąca własną drogą Wielka Brytania (na szczęście dla nich tylko w teorii prawa), i postbizantyjska Rosja Sowiecka (tu dopiero to przekonanie zebrało obfite żniwo) nie zdołały się temu nurtowi oprzeć.

    Bo łatwiej jest oprzeć się o literę prawa, niż samodzielnie myśleć.
    Bo miernoty dążą zawsze do tego, by zwolnić się z odpowiedzialności.

    /I dlatego Schetyna koniec końców odpuści - nie weźmie na swe barki odpowiedzialności za dalszą rozpierduchę sejmową..../
  • @maharaja 10:25:38
    Świetnie to zrekapitulowałeś:

    //Bo łatwiej jest oprzeć się o literę prawa, niż samodzielnie myśleć.
    Bo miernoty dążą zawsze do tego, by zwolnić się z odpowiedzialności.//.

    Dzięki.

    Ale trzeba też pamiętać, że tzw. litera prawa znakomicie ułatwia wydawanie niesprawiedliwych orzeczeń. I to jest prawdziwy dramat.
  • @goodness 10:03:28
    Zgadzam się. Ława przysięgłych byłaby bardzo pomocna.
  • @maharaja 09:17:36
    Tylko czy Kuchcińskiemu starczy odwagi?
    Na pewno nie.Gdyby PiS chciał to rozwiązać,wystarczyłoby kilku strażników marszałkowskich.Zamiast tego Kur-wizja(skrót od Kurskiego telewizja) pokazuje jako hit filmik z puściusieńką (rzekomo okupowaną) salą sejmową,którą wystarczyłoby zamknąć,rzeczy "okupantów " zapakować w kartony i wynieść.Potem oddawać za pisemnym pokwitowaniem,a pokwitowanie i imienny spis kwitujących wystarczy do potrącenia pensji poselskiej i sprawy karnej za uniemożliwianie pracy konstytucyjnego organu Państwa.Ale wydaje mi się,że PO -minister Sienkiewicz miał rację mówiąc,ze Państwo istnieje tylko teoretycznie,czyli ch..,d..a i kamieni kupa.
  • @Rebeliantka 13:12:25
    Ława 12 przysięgłych w demokracji jest normą.
  • Dziękuję
    Dzięki Tobie Rebeliantko człowiek odzyskuje wiarę w innych ludzi
  • @goodness 16:38:50
    Tylko w systemie anglosaskim, w kontynentalnym już nie.
  • @Godny Ojciec 02:24:40
    Cieszę się, ze nie tracisz nadziei, Godny Ojcze. Twoja rodzina zasługuje w pełni na wsparcie.
  • @Rebeliantka 09:28:32
    Ci którzy stracili nadzieję już nie żyją, stracili rodzinę, albo rozum. System jest nieludzki, krwiożerczy, podły, bezlitosny... Bez Boga nie ma szans przetrwać jego agresji.
  • @Godny Ojciec 10:13:01
    To prawda. Staropolskie przysłowie mówi: "Bez Boga ani do proga".
  • @Rebeliantka 11:14:48
    To nie system demokracji jest winien, tylko źli ludzie blokujący działanie wolności i prawdziwej równowagi z cyfrową dokładnością.

    Obecne cyfrowe technologie ujawniają wszystkie czary kuglarzy z szalkową wagą Temidy:))
  • @goodness 11:35:05
    Nie zgadzam się . Winny jest zły ustrój. Preferuje on ludzi niemoralnych, i ogranicza możliwości działania uczciwych.
  • @Cheval Noir 16:11:45
    Na szczęście Schetyna się opamiętał... dosłownie w ostatniej chwili.

    Natomiast klasycznym przykładem chorego pozytywizmu prawniczego, jaki dotknął polskich elit, jest wyartykułowany zaledwie wczoraj pogląd Romana Giertycha, jakoby protest PO nie spełniał przesłanek czynu karalnego w rozumieniu KK (i nie był przestępstwem przeciwko państwu) z uwagi na to, że brak mu znamion "brak przemocy".

    Życzę Giertychowi z całego serca nie tylko tego, by mu tłum gapiów wszedł do gabinetu.... ale także tego, by jego skargi / pozwy itd. były odrzucane z powodu "braku znamion przemocy".
  • @Rebeliantka 13:11:47
    Cwany prawnik w gąszczu przepisów i zawiłości proceduralnych ma nieograniczoną wprost możliwość postawienia na swoim.

    Dlatego i Rada Adwokacka, i sądy, i prokuratura powinny stawiać na tych prawników, sędziów i prokuratorów, którzy potrafią dokonać trafnej subsumpcji, czyli właściwego doboru normy do stanu faktycznego, a nie będą naginać prawa po to, by utrudniać, spowalniać lub gmatwać postępowanie. Mówiąc krótko: trzeba prawników, którzy po najkrótszej linii potrafią iść do przodu, a nie tych, którzy lubują się w gmatwaniu i zastoju.

    Ale to trochę tak, jakby żądać od lekarza, by wyleczył pacjenta w miesiąc z bardzo powszechnej choroby.

    Uczciwy lekarz, owszem, wyleczy w miesiąc, bo tyle trwa leczenie.

    Nieuczciwy natomiast zastanowi się i zapyta się sam siebie: "Po co mam wyleczyć tego pacjenta w miesiąc, skoro można go leczyć przez 6 miesięcy i mieć z tego tytułu stałe źródełko przychodów (150 PLN każda wizyta)?

    Dokładnie na tym polega cała paranoja świadczenia specjalistycznych usług w systemie wolnorynkowym.... dlatego pewne zawody powinny być jakoś wyizolowane od wolnorynkowych mechanizmów wynagradzania, by nie mieć pokusy pasożytowania na nieświadomym niczego pacjencie.

    Ale nie ma mądrego, który by wymyślił, jak to wdrożyć. A już w Polsce, gdzie tylu "głodnych" luksusu, to w ogóle kiepsko to widzę.
  • @Rebeliantka 12:20:03
    Oczywiście żyjący z kosmatych łap, nie bardzo chcą, aby sprawny system równowagi demokracji wszystkich uratował.

    Winny jest statek, że pływa w koło, tylko czy siekiera pod busolą, blokująca system nawigacji?:))

    Nawet TK broni teoretycznej równowagi, zapisanej liczbą nieparzystą w konstytucji. Przed cyferkami niestety, potrzeba prawdziwego rozwoju gospodarczego.

    Teoretyczne już mieliśmy, czas na prawdziwą demokrację z nieblokowaną domeną równowagi i prawdziwe państwo
  • @maharaja 12:36:43
    Przekonywujące konkluzje. Też mi się zawsze wydawało, że - niestety - takie są skutki liberalnego systemu prawnego. I że dlatego tak trudno jest zmienić ten system.
  • @Godny Ojciec 10:13:01
    Sady i szerzej cały wymiar (nie)sprawiedliwości, to najbardziej chora tkanka państwa polskiego. Jeżeli nie zbudujemy tej dziedziny, od nowa to żadne inne reformy nic nam nie dadzą. Ich już nawet nie da się zreformować, tak są zdemoralizowani. Trzeba to wszystko zbudować od nowa, czyli jak piszę od lat tylko opcja zero. Tylko skąd brać kadry bo młodzi bardziej zdemoralizowani od swych poprzedników, nauczycieli no i widoczne tumaństwo wśród dzisiejszych młodych, w każdej dziedzinie. System anglosaski byłby dobry, brak immunitetów, powszechna wybieralność na maksymalnie 2 kadencje w jednym miejscu no i 12/24 gniewnych trzymająca w ryzach zapędy sędziego. W tym systemie nie widać na stole sędziego stosów akt zza których go nie widać i których nie jest w stanie przeczytać bo by mu życia zabrakło a i tak by nic z nich nie zrozumiał, bo większość z nich to matoły z awansu. Rola sędziego sprowadza się do odczytania suma sumarum ile i za co, to gniewni decydują winien lub nie. No i w tym systemie policja, FBI, etc.. może przestępcę prokuratora, sędziego aresztować na sali sądowej podczas jego pracy, i wyprowadzić w kajdankach do celi, nie mówiąc już o aresztowaniu pijanego za kółkiem, etc..Ja z nimi walczę od lat, po dzień dzisiejszy, wie coś o tym Rebeliantka.
  • @Rebeliantka
    W Polsce orzeczenia i wyroki sądów nie mają wagi precedensu, jak np. jest w USA. Czyli w każdej podobnej sprawie niedouczony lub stronniczy lub przekupny sędzia może wydać inny wyrok lub orzeczenie. Ta sama sprawa rozpatrzona przez inny sąd będzie orzeczona inaczej. Prawo ma charakter chwilowy, niestabilny. Nie buduje się spójnego zbioru praw. W tym bagnie świetnie czują się przestępcy oraz kauzyperdzi zwani prawnikami. Do tego bałaganu dokładają się także nieuki, nie rozróżniające znaczenia słów a których na co dzień widzimy w sądach, prokuraturach, TV, w teleturniejach, wiedza zerowa a każdy z nich mgr od niczego lub student od niczego. Oni jeszcze ze swej niewiedzy publicznie się cieszą i obnoszą.
  • QQQ!
    Izabela Brodacka-Falzmann: Nie bij go tak mocno, bo się spocisz ...Pamiętam z dawnych czasów zabawny dowcip rysunkowy. Wychylona przez okno mamusia woła do synka, zawzięcie tłukącego kolegę: „Nie bij go tak mocno, bo się spocisz”. To, co kiedyś wydawało się dowcipem, jest teraz ponurą rzeczywistością. Jak doniosły media, więzień pewnego zakładu karnego w Polsce, skazany za cztery zabójstwa, złożył skargę na nieludzkie warunki w więzieniu, które miały polegać na podaniu mu zbyt słabego znieczulenia przy zabiegu dentystycznym. Jak twierdzą prawnicy, ma spore szanse na uzyskanie dużego odszkodowania. Ciekawe, jakie odszkodowanie dostały rodziny jego ofiar?

    We Francji zakazano reprodukowania zdjęcia przedstawiającego uśmiechnięte dziecko dotknięte zespołem Downa ze względu na dyskomfort, który mógłby stać się udziałem osób dokonujących aborcji eugenicznej. Nie pomyślano o dyskomforcie, jaki odczuwają rodzice dzieci z zespołem Downa, którzy heroicznie je wychowują, poświęcając im każdą chwilę swego życia, rezygnując z własnej kariery i przyjemności życiowych, gdy dowiadują się, że nie tylko ich uśmiechnięte dzieci, lecz nawet ich zdjęcia są w przestrzeni publicznej niemile widziane. Nie warto już chyba wspominać o dyskomforcie dziecka poddawanego „usunięciu”. Postępowców bardziej interesują przeżycia wigilijnego karpia czy świątecznego indyka, niż cierpienia małych istot własnego gatunku.

    W naszych czasach ustawodawcy bardziej troszczą się o prawa i komfort psychiczny przestępców niż ich ofiar. Ochrona praw „nabywcy w dobrej wierze” oznacza, że prawodawca bardziej troszczy się o, będących często w zmowie z oszustami, łowców okazji na rynku nieruchomości, niż o losy osób oszukanych i okradzionych. Kupując na ulicy złoty zegarek czy zabytkową biżuterię, powinniśmy się liczyć z możliwością, że jest ona przedmiotem przestępstwa, i że może zostać nam odebrana, a nawet możemy odpowiadać za paserstwo. To samo powinno dotyczyć okazyjnego zakupu bardzo taniej nieruchomości. Ochrona praw nabywcy w dobrej wierze jest kryminogenna, co pokazały afery reprywatyzacyjne we wszystkich większych miastach kraju.

    Opór wobec wprowadzenia ustaw zwalczających lichwę świadczy o tym, że ustawodawcy bardziej się troszczą o interesy przedsiębiorców, bogacących się kosztem ludzi w trudnej sytuacji życiowej, niż o los tych ostatnich. Jak się okazuje, oprocentowanie pożyczki czasami przekraczało 1000 proc., a pod zastaw niewielkich sum przyjmowano mieszkania i nieruchomości, niejednokrotnie bez wiedzy i zgody pożyczającego. Osoby starsze często nieświadomie podpisują pełnomocnictwo na dysponowanie ich mieszkaniem. Taki fałszywy pełnomocnik albo pracownik domu opieki, który sprzedaje mieszkanie podopiecznego, skazując go na bezdomność, powinien mieć sprawę karną zakładaną z urzędu.

    W związku z projektem uregulowania specjalnych emerytur esbeckich ukonstytuowała się w naszym kraju następna grupa gorących „obrońców demokracji”. Zmniejszenie ich emerytur to rzekomo zamach na prawa nabyte. To oczywisty nonsens. Każda regulacja podatków, czynszów czy opłat za media też narusza nasze prawa nabyte. Każda zmiana przepisów drogowych czy sposobu przeprowadzania egzaminów na prawo jazdy może być postrzegana w ten sposób. Prawa i przywileje esbeków zostały nabyte w zbrodniczy sposób. Czy możemy sobie wyobrazić ochronę praw nabytych członków formacji SS? Przecież oni też wiązali ze swoją służbą różne życiowe nadzieje i pozbawieni przywilejów mogli czuć się oszukani. Proces w Norymberdze sprawił jednak, że zamiast się skarżyć i protestować, mogli się tylko cieszyć, że ominęła ich szubienica albo długoletnie więzienie. Nasi komunistyczni oprawcy nie tylko pozostali zupełnie bezkarni, ale mają czelność po latach występować w obronie przyznanych im za katowanie i prześladowanie obywateli wysokich emerytur. Niejaki Humer w poczuciu całkowitej bezkarności potrafił w trakcie toczącej się przeciwko niemu sprawy sądowej powiedzieć do świadka, schorowanej starej kobiety: nie dokończyłem swojej roboty, ale jeszcze dokończę, nie licząc się z tym, że sąd może i powinien potraktować tę wypowiedź jako groźbę karalną. Stefan Michnik wspiera ze Szwecji awantury byłych esbeków. Jego też, podobnie jak Helenę Wolińską i wielu innych, ominęło spotkanie z prawem. Zawdzięczamy to grubej kresce Mazowieckiego oraz zasadzie „Pacta sunt servanda”, uparcie wdrażanej przez tak zwaną opozycję kontraktową. Jak wiadomo, zasada ta ogranicza się jednak do umów zawartych dobrowolnie i nie dotyczy umów przestępczych. Nie musimy oddawać przestępcy swoich pieniędzy, jeżeli ofiarowaliśmy je pod lufą pistoletu. Nie możemy, powołując się na tę zasadę, usprawiedliwiać się w sądzie, jeżeli obiecaliśmy sąsiadowi zabić jego żonę. A przede wszystkim większość z nas nigdy nie dawała mandatu architektom „okrągłego stołu” do zawierania w naszym imieniu umów z komunistycznymi przestępcami.

    Jeden z moich sąsiadów, nieżyjący już były zomowiec, mawiał, że w stanie wojennym bił solidaruchów ze wszystkich sił, aż mu się pała grzała. Ten niezbyt miły osobnik już w wolnej Polsce regularnie tłukł swoją rodzinę oraz miał zwyczaj awanturować się po pijanemu na podwórku w poczuciu całkowitej bezkarności. Wzywana przez sąsiadów policja faktycznie nigdy go nie zabrała i raczej usiłowała mitygować interweniujących. Zdecydowanie był na jakiejś specjalnej ochronnej liście, gdyż do interwencji przyjeżdżali młodzi chłopcy, którzy z racji daty urodzenia nie mogli być jego kolegami ani zwolennikami poprzedniego systemu. Gdyby sąsiad jeszcze żył, zapewne manifestowałby dziś pod Sejmem w obronie należytej odpłaty za jego męczącą pracę.

    Umowę „okrągłego stołu” uważa się powszechnie za grzech założycielski III Rzeczpospolitej. Nie jest to jednak wbrew obiegowej opinii umowa pomiędzy konstruktywną częścią opozycji i komunistycznymi władzami. Komuniści i ich następcy umówili się sami ze sobą, że tego co ukradli, nigdy nie oddadzą. Ich umowy nas nie obowiązują i nie musimy specjalnymi emeryturami opłacać wysiłku włożonego przez nich w prześladowanie nas i pałowanie. http://warszawskagazeta.pl/kraj/item/4483-nie-bij-go-tak-mocno-bo-sie-spocisz
  • @kula Lis 66 12:54:13
    Dzięki za cenne uzupełnienia.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

ULUBIENI AUTORZY

więcej