Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
272 posty 9921 komentarzy

Bona diagnosis, bona curatio. Bez Boga ani do proga.

Rebeliantka - Zna się na zarządzaniu. Konserwatystka. W wieku średnim, ale bez oznak kryzysu. Nie znosi polityków mamiących ludzi obietnicami bez pokrycia (fumum vendere – dosł.: sprzedających dym). Współzałożycielka Konfederacji Rzeczpospolitej Blogerów

Czy dawcy narządów mają prawo do życia?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Mój artykuł, który opublikował kwietniowy "Aspekt Polski".

Czy dawcy narządów mają prawo do życia?
 
Od wielu lat na dużą skalę w UE odbywa się marketing transplantacyjny, zachęcający rodziny ofiar wypadków do niestwarzania trudności przy pobieraniu narządów dla celów przeszczepiania ich innym, ciężko chorym ludziom. Większość obywateli nie wie jednak, że narządy są pobierane od ludzi, którzy „nie całkiem” umarli. Są one pobierane od osób znajdujących się w stanie tzw. śmierci mózgowej.
 
Czym jest śmierć mózgowa i czy nie budzi kontrowersji?
 
Jasno, kompetentnie i na podstawie najnowszego stanu wiedzy pisze na ten temat dominikanin, o. Jacek Norkowski, dr nauk medycznych. Wyjaśnia on: Wszystkich potencjalnych dawców zapewnia się o tym, że ich narządy będą pobrane od nich dopiero po ich śmierci. Nie mówi im się jednak, że nie chodzi tu o śmierć w zwykłym znaczeniu, lecz o tzw. śmierć mózgową. Problem polega na tym, iż śmierć mózgowa ma niewiele wspólnego ze śmiercią w potocznym rozumieniu oraz że - według sporej części autorów zajmujących się tym zagadnieniem - nie jest ona w ogóle śmiercią”.
 
I dalej podkreśla: „Śmierć mózgowa … jest koncepcją, która w Polsce i wielu innych krajach weszła do słownika pojęć medycznych i prawnych na zasadzie pewnych rozporządzeń administracyjnych. Nie było żadnej społecznej dyskusji na ten temat, ba, nawet w środowisku lekarskim temat ten praktycznie nie zaist­niał w żadnej debacie. Tymczasem zasługuje on na znacznie większą uwagę. Na temat śmierci mózgowej łatwiej jest bowiem, z medycznego punktu widzenia, stwierdzić, czym ona nie jest, niż czym jest. Na pewno nie jest ona stanem śmierci w zwykłym znaczeniu i różni się od niej w sposób zasadniczy. Człowiek w stanie śmierci mózgowej jest ciepły, a nie zimny, jego krew krąży, jego płuca pobierają tlen, ma miejsce przemiana materii, zabliźniają się rany i działa układ immunologiczny. Działają też wszystkie narządy ciała i są one w dobrym stanie - z wyjątkiem mózgu, który jest uszkodzony, co powoduje, iż dana osoba nie może odzyskać świadomości i nie może samodzielnie oddychać. Aby takiego człowieka uznać za martwego, trzeba nie lada ekwilibrystyki pojęciowej, mającej zatrzeć dojmujące wrażenie, iż człowiek taki po prostu żyje. Nie chodzi tu o stwierdzenie, że jest on zdrowy i nic mu nie dolega. Stan takiego chorego, jeśli jest on prawidłowo zdiagnozowany, na pewno jest bardzo ciężki, jednak według wielu autorów jest to stan bliski śmierci, nie zaś stan śmierci już zaistniałej. Mówienie o śmierci człowieka, którego ciało jest żywe, jest bowiem czymś, czemu zawsze będzie się sprzeciwiał tzw. zdrowy rozsądek”.
Dlaczego zmieniono definicję śmierci?
O. Norkowski precyzuje: nowa definicja śmierci człowieka umożliwia wykorzystanie do przeszczepów zdrowych narządów pacjentów z uszkodzonym mózgiem i pozbawionych świadomości. Właśnie ta dysproporcja pomiędzy stanem mózgu a stanem pozostałych narządów u chorych w tzw. stanie śmierci mózgowej stała się przyczyną wprowadzenia prawnej i medycznej definicji śmierci opartej na kryteriach mózgowych. Dopóki obowiązywała stara definicja śmierci, oparta na kryteriach krążeniowo-oddechowych, chorzy w stanie określanym obecnie jako stan śmierci mózgowej byli, z praw­nego punktu widzenia, żywymi osobami z pełnią przysługujących im praw. Aby to zmienić, wprowadzono nowe, alternatywne kryteria śmierci, odwołujące się wyłącznie do stanu mózgu człowieka, nie zaś do stanu układu oddechowego i układu krążenia. Taką prawną i medyczną definicję śmierci mózgowej wprowa­dzono najpierw w stanie Kansas w USA w 1972 roku, potem w innych stanach tego kraju i wielu krajach Europy i świata, w tym także w Polsce”.
Wątpliwości
 
Cytuję za o. Norkowskim:
 
Twórcy koncepcji śmierci mózgowej zakładają, że:
1/ w wypadku nieodwracalnego ustania wszelkich czynności mózgu mamy do czynienia ze śmiercią człowieka,
2/ ustanie wszelkich czynności mózgu da się wykazać w spo­sób niezbity za pomocą odpowiednich testów medycznych,
3/ istnieje na ten temat konsensus w środowiskach służby zdrowia i w całym społeczeństwie. 
W świetle współczesnych badań założenia te jednak są wątpliwe, gdyż:
1/ nie jest pewne, iż nawet całkowite ustanie działania mózgu oznacza śmierć osoby ludzkiej,
2/ nie możemy stwierdzić całkowitego i nieodwracalnego ustania wszelkich czynności mózgu na podstawie testów, które są w tym celu przewidziane; ponadto u ogromnej większości pacjentów z uszkodzeniami mózgu spełniającymi kryteria tzw. śmierci mózgowej stwierdza się objawy działania przynajmniej niektórych części mózgu,
3/ na temat słuszności bądź niesłuszności teorii tzw. śmierci mózgowej nie ma zgodności opinii w wielu różnych środowiskach, a szczególnie wśród lekarzy. 
 
Niech przemówią przykłady
O. Norkowski podkreśla, że: „Wielu autorów poddaje miażdżącej krytyce medyczne kryteria śmierci mózgowej. Ich zdaniem są one pobieżne, nieadekwatne i w żaden sposób nie informują nas o stanie całego mózgu pacjenta”.
Niech przemówią przykłady:
U wielu chorych, od których pobierano serce do przeszczepu, występuje reakcja na nacięcie skóry w postaci przyśpieszonej akcji serca, wzrostu ciśnienia krwi i gwałtownych ruchów kończyn (objawy te świadczą o funkcjonowaniu pnia mózgu i mogą świadczyć o tym, iż dana osoba czuje ból).
W związku z występowaniem opisanych powyżej reakcji u dawców – poddaje się dawców zabiegowi znieczulenia ogólnego, jak do „zwykłej" operacji (praktyka rutynowa w wielu krajach, w tym także w Polsce).
Wielu autorów podkreśla ponadto możliwość znacznego (nawet powyżej roku) przedłużenia życia chorych zdiagnozowanych jako zmarli w myśl kryteriów śmierci mózgowej, jeśli będzie zastosowana odpowiednia terapia. Znany w literaturze medycznej jest również fakt, iż w kilku przypadkach kobiety będące w ciąży, po wpadnięciu w stan określany jako śmierć mózgowa, były w stanie jakiś czas później wydać na świat zdrowe dzieci.
Opisany jest również przypadek odzyskania świadomości przez pacjenta w stanie śmierci mózgowej po stymulacji struktur mózgowia odpowiedzialnych za budzenie się przy pomocy elektrod implantowanych do mózgu.
Znany jest też casus dziecka, u którego doszło do zniszczenia całego mózgu w wyniku przebytego zapalenia opon mózgowych. Dziecko to, spełniając wszelkie obowiązujące kryteria śmierci mózgowej, przeżyło w tym stanie 14 lat, rosło i weszło w okres dojrzewania.
Wielu chorych pozytywnie reaguje na nowe sposoby leczenia uszkodzeń mózgu. Zastosowanie terapii polegającej na obniżeniu temperatury mózgu do 33°C w wielu przypadkach umożliwia uniknięcie rozwinięcia się u chorego z uszkodzonym mózgiem stanu definiowanego jako śmierć mózgowa.
(Źródło powyższych cytatów:O. Jacek Norkowski OP „Śmierć mózgowa to użyteczna fikcja!”)
„Teoria śmierci mózgowej jest konceptualnie niedopracowana, jednak realnie obowiązująca. Kryteria, na mocy których orzeka się śmierć mózgową w Polsce i innych krajach, zostały zaakceptowane bez żadnej dyskusji, choćby w środowisku lekarskim, pomimo że z łatwością można wykazać ich braki. Lekarzom każe się wierzyć, iż ciało chorego wykazujące szereg objawów życia jest martwe, i nazywa się je zwłokami. Czyni tak polski Kodeks Etyki Lekarskiej” (op. cit).
Przepisy w Polsce
24 lutego Sejm znowelizował ustawę transplantacyjną i ustawę o zawodzie lekarza i dentysty ułatwiając stwierdzanie śmierci mózgowej. M.in.:wprowadzono do orzekania o tzw. śmierci mózgu lekarskich składów 2-osobowych zamiast dotychczasowych 3-osobowych, utrzymano upoważnienie dla ministra właściwego do spraw zdrowia do ogłoszenia w drodze obwieszczenia sposobu stwierdzenia trwałego nieodwracalnego ustania czynności mózgu, mimo  że zostało to zakwestionowane przez Rzecznika Praw Obywatelskich (sprawa w Trybunale Konstytucyjnym sygn. K 42/15), całkowicie pominięto wątpliwości natury medycznej (nie tylko etycznej) co do zasadności stosowania kryteriów śmierci mózgu. 

Zastrzeżenia opinii publicznej, np. Memorandum Instytutu Ordo Iuris w tej sprawie czy opinia Naczelnej Rady Adwokackiej - kierowane do Sejmu - zostały całkowicie zbagatelizowane.
Trybunał Konstytucyjny nie zajmie się tą sprawą, będzie ona musiała być umorzona, gdyż przenosząc przepisy o orzekaniu śmierci mózgowej z ustawy transplantacyjnej do ustawy o zawodzie lekarza i dentysty, doprowadzono do sytuacji, w której zaskarżony akt normatywny w zakwestionowanym zakresie utracił moc obowiązującą przed wydaniem orzeczenia przez Trybunał.
3 kwietnia 2017 roku Prezydent podpisał Ustawę z dnia 24 lutego 2017 r. o zmianie ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz ustawy o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów.
Krystyna Górzyńska

KOMENTARZE

  • Dlaczego Prezydent podpisał Ustawę?
    Według wyjaśnień Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta z dnia 12.04.2017 r. (cytuję):

    "Z pewnością koncepcja tzw. "śmierci mózgowej" budzi rozliczne zastrzeżenia i wątpliwości. ......celem przedmiotowej ustawy nie było /jednak/ ani merytoryczne wprowadzenie instytucji tzw. "śmierci mózgowej" do naszego systemu prawnego, ani zmiana definicji tego pojęcia - jego rozszerzenie lub zawężenie.
    Pamiętać trzeba, iż omawiana ustawa dotyczy przeniesienia przepisów dotyczących stwierdzenia zgonu wskutek trwałego nieodwracalnego ustania czynności mózgu, jak również wskutek nieodwracalnego zatrzymania krążenia, poprzedzającego pobranie narządów, z ustawy z dnia 1 lipca 2005 r. o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów do ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty.
    Nowelizacja, zatem ma charakter raczej porządkujący, a nie ma na celu merytorycznego rozstrzygania kwestii obecnych i funkcjonujących w naszym systemie prawnym od ponad 10 lat".

    "W przedmiotowej ustawie zaproponowano wprowadzenie zasady, w myśl, której śmierć mózgu stwierdzać ma jednomyślnie dwóch lekarzy specjalistów posiadających II stopień specjalizacji lub tytuł specjalisty, w tym jeden specjalista w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii lub neonatologii, a drugi w dziedzinie neurologii, neurologii dziecięcej lub neurochirurgii (medycyny ratunkowej, chorób wewnętrznych, kardiologii, kardiologii dziecięcej lub pediatrii - w przypadku stwierdzania nieodwracalnego zatrzymania krążenia). Rozszerzono, więc listę specjalistów uprawnionych do stwierdzenia śmierci mózgu o specjalistów w dziedzinie neonatologii i neurologii dziecięcej. Jednocześnie ustawa obniża liczbę lekarzy specjalistów wymaganą do podjęcia decyzji w przedmiotowej kwestii i znosi potrzebę powoływania dla tego celu komisji. Projektodawcy ustawy powołali się w tej kwestii na fakt, że dwóch lekarzy stanowi w większości krajów Europy, w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie skład wystarczający do procedowania stwierdzania śmierci mózgu. Powoływanie komisji przez kierownika podmiotu leczniczego jest pozostałością poprzednich rozwiązań prawnych. Trzeci lekarz w polskiej komisji jest pozostałością po medyku sądowym z pierwszych kryteriów określonych w 1984 r. Zgodnie z panującym wówczas poglądem, śmierć mózgu miała być najczęściej wynikiem czynu zabronionego i medyk sądowy w komisji miał zabezpieczać postępowanie dowodowe. Dziś jednak wiadomo, że śmierć mózgu jest często wynikiem zdarzeń medycznych, niebędących przedmiotem postępowania sądowego. Ponadto wnioskodawcy wskazali, iż w związku z fluktuacją kadr zdarza się, iż członkowie dawniej powołanej komisji nie są dostępni, a zatrudniony niedawno kompetentny specjalista nie został do niej powołany. Powodować ma to często problemy organizacyjne szczególnie w mniejszych podmiotach leczniczych. Wezwanie dwóch dostępnych specjalistów ma być rozwiązaniem skutecznym i zgodnym z zasadami stosowanymi w innych krajach, a jednocześnie zapewnić prawidłowość orzekania w przedmiotowej sprawie".

    "Ekspert ds. legislacji w Biurze Analiz Sejmowych dr Adam Karczmarek stwierdził w swojej opinii, iż jego zdaniem "art. 9 ust. 3 ustawy transplantacyjnej (a co za tym idzie także projektowany art. 43a ust. 3 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty) nie jest niezgodny z Konstytucją RP". Ekspert ten zwraca uwagę, że obwieszczenie (wydawane w obecnym stanie prawnym na podstawie art. 9 ust. 3 ustawy transplantacyjnej, a po zmianie przepisów na podst. art. 43a ust. 3 ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty) nie ma mocy normatywnej w znaczeniu przypisywanym aktom prawa powszechnie obowiązującego. "Obwieszczenie nie wprowadza regulacji dotyczących prawa do ochrony życia poza aktem ustawowym. Przedmiotowe obwieszczenie, w zakresie, w jakim ogłasza sposób stwierdzenia trwałego nieodwracalnego ustania czynności mózgu, ma jedynie charakter informacyjny, porządkujący i nie zwalnia lekarzy z aktualizacji swojej wiedzy dotyczącej diagnostyki śmierci mózgu." Wg autora cytowanej powyżej opinii, obowiązek taki wynika wprost z treści art. 4 ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, który stanowi, że lekarz ma obowiązek wykonywać zawód, zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej, dostępnymi mu metodami i środkami zapobiegania, rozpoznawania i leczenia chorób, zgodnie z zasadami etyki zawodowej oraz z należytą starannością. Obowiązek ten znajduje swoje potwierdzenie w treści art. 4 Kodeksu Etyki Lekarskiej, który nakazuje lekarzom działanie zgodnie ze współczesną wiedzą medyczną. Wskazane w ustawie normy postępowania z uwzględnieniem aktualnej wiedzy medycznej obowiązują wszystkich lekarzy.
    Dr Karczmarek stwierdza, iż "Obowiązek działania zgodnie ze współczesną wiedzą medyczną, mający ugruntowane znaczenie prawne, ma pierwszeństwo przed zastosowaniem się do postanowień obwieszczenia, o którym mowa w art. 9 ust. 3 ustawy transplantacyjnej. W sytuacji, gdyby okazało się, że treść obwieszczenia w sposób istotny kolidowałaby z aktualnym stanem wiedzy medycznej, lekarz mógłby odmówić jego stosowania"".
  • @Autorka
    Prawo do życia mają, ale nie mają prawa wymuszania na reszcie społeczeństwa by utrzymywała ich przy życiu.
  • @programista 13:15:13
    Tak? Czyli nie mają prawa, aby ratowano ich życie? Co innego przecież prawo do ratowania życia biorców. Tak należy rozumieć Twoje stanowisko?
  • @programista 13:15:13
    Nikt nie ma prawa wymuszać na innych jakichkolwiek świadczeń. InVitro na przykład... No ale martwy nie może przecież niczego wymuszać zwłaszcza "by utrzymywać go przy życiu". To jakiś absurd drogi programisto Chyba masz wirusa :)
  • @Rebeliantka 13:24:36
    Świetnie wypunktowałaś programistę.
    Nie chcę być złośliwym, ale zauważyłem , że część mózgu odpowiedzialna za empatię nie jest u niego zbyt dobrze rozwinięta.
  • @Rebeliantka 13:24:36
    Jak napisała szanowna Autorka
    "z wyjątkiem mózgu, który jest uszkodzony, co powoduje, iż dana osoba nie może odzyskać świadomości i nie może samodzielnie oddychać."

    Zatem w przypadku stwierdzenia śmierci mózgu nie ma już miejsca ratowanie życia ale jedynie podtrzymywania tego życia.
    Tak jak to sama szanowna Autorka opisała:
    "Dziecko to, spełniając wszelkie obowiązujące kryteria śmierci mózgowej, przeżyło w tym stanie 14 lat, rosło i weszło w okres dojrzewania."

    Kto ma ponosić koszty takiego właśnie utrzymywania przy życiu?
  • @Godny Ojciec 13:37:20
    Szanowny Pan chyba doczytał że człowiek w stanie śmierci mózgu nie może oddychać samodzielnie, zatem jego życie wymaga podłączenia do konkretnych urządzeń. Ponieważ nie może oddychać samodzielnie więc pewnie dodatkowo wymaga także całodobowej opieki, np. by nie powstały odleżyny.
  • @zadziwiony 13:43:04
    Sądzę natomiast że szanowny Pan ma bardzo dobrze rozwiniętą część mózgu odpowiedzialną za empatię na cudzy koszt.
  • Nie za bardzo rozumiem
    jak osoba, która nawet oddychać samodzielnie nie może mogłaby na kimkolwiek cokolwiek wymusić.
    Owszem, opieka taka może być "kosztowna", ale to jest koszt bycia człowiekiem.
    Dlatego trzeba się zastanowić., czy chcemy być ludźmi i ponosić tego koszty, czy wolimy być zwierzętami?
  • @Godny Ojciec 13:37:20
    :) Dobrze ujęte.
  • @zadziwiony 13:43:04
    Dzięki za miłe słowo :)
  • @programista 14:02:21
    Programisto, bardzo proszę przeczytaj cały artykuł.
  • @programista 14:07:12
    Nie chcę prowadzić ryzykownych licytacji, ale utrzymywanie ludzi z przeszczepionymi narządami też jest niezwykle kosztowne. Więc co, nie leczyć?
  • @Ywzan Zeb 15:12:44
    Tak z ciekawości, ile szanowny Pan wpłacił własnych pieniędzy na utrzymanie przy życiu ludzi w stanie śmierci mózgowej?
    Wysokość tej wpłaty określi bowiem dokładnie to, jak wiele osobiście dla szanownego Pana znaczy "bycie człowiekiem".
  • @Ywzan Zeb 15:12:44
    Właśnie. Wolniewicz nazywa to pewnego rodzaju kanibalizmem.
  • @Rebeliantka 15:23:56
    Nie jest to licytacja, ale uświadomienie sobie że jest coś takiego jak granica, poza którą nie leczymy. Akurat teraz w obecnym stanie medycyny została przyjęta za tę granicę śmierć mózgu.
    Uważam za nieuczciwe stawianie sprawy leczenia wyłącznie w kategoriach zobowiązania moralnego.
  • @programista 15:29:13
    No cóż. Ja wyznaję katolicką zasadę: chronić życie od poczęcia do naturalnej śmierci.
  • @Rebeliantka 15:35:49
    Czy katolicką zasadą jest wymóg by tak się zachowywali wszyscy ludzie, niezależnie od wyznania?
    Powtórzę pytanie jakie zadałem poprzednio: jaką kwotą szanowna Pani jako katolik zaangażowała się w podtrzymywanie życia ludzi w stanie śmierci mózgu?
    Bo puste deklaracje jest bardzo łatwo głosić.
  • @programista 15:42:19
    Nie manipuluj. Zapytam w Twoim stylu, ile wyłożyłbyś z własnej kieszeni na leki osób po transplantacjach?

    Ja znałam człowieka po przeszczepie serca, wykonanym pod koniec lat 80-tych, który przez pewien czas był pozbawiony ubezpieczenia i zapożyczył się, aby finansować leki antyodrzutowe.

    Żył jeszcze 40 lat, ale do końca już nie wyszedł z długów i musiał pozbyć się prawie całego majątku w nieruchomościach,
  • @programista 15:25:19
    Każdy socjalista najbardziej zainteresowany jest liczeniem cudzych pieniędzy.
    Pan ma swojego boga i swoja religię, katolicy, (w tym i ja), mają swojego.
    Pański bóg jest fałszywy i oby nie musiał się Pan o tym przekonywać dopiero po tamtej stronie.

    Twierdzi Pan, że chodzi mu wyłącznie o zwrócenie uwagi na potrzebę zakreślenia jakiś granic.
    Niestety, z Pańskich słów wynika raczej kwestionowanie zasadności leczenia w ogóle i to wyłącznie dlatego, że to kosztuje.
    Zgadzam się, że nie można ignorować faktu, że to kosztuje, potwierdzam również że obecny sposób finansowania [nb. każdy płacąc składkę NFZ współfinansuje utrzymanie przy życiu ludzi w stanie śmierci mózgowej] nie jest najlepszy, ale organizacja leczenia nie jest tematem tej dyskusji.

    Myli się Pan pisząc, że w tym przypadku:
    //
    jest coś takiego jak granica, poza którą nie leczymy. Akurat teraz w obecnym stanie medycyny została przyjęta za tę granicę śmierć mózgu.
    //
    Bo granica śmierci mózgu nie jest granicą zaprzestania leczenia, tyle że nie leczony jest jeden pacjent "w całości" ale pojedyncze organy rozdysponowane między kilkoro innych ludzi.
    Przy czym ten pacjent w stanie "śmierci mózgowej" generuje tylko "koszty", natomiast za leki antyodrzutowe ktoś z przeszczepionym organem zapłacić musi.
    I to jest jedno z kluczowych pytań, czy "śmierć mózgowa" została wprowadzona po to, aby uniknąć kosztów opieki, czy też po to , aby można rozsprzedać człowieka na części zamienne zanim całkiem umrze i już żaden geszeft się zrobić nie da?
    Czy ze "śmiercią" i "śmiercią mózgową" nie jest tak jak z "krzesłem" i "krzesłem elektrycznym" jeśli to samo, to po co przymiotniki, a jeśli coś innego, to skąd się właściwie biorą organy do przeszczepu?
  • @Ywzan Zeb 16:46:41
    Trafne pytania.

    Poza tym, tych ze "śmiercią mózgową" można dzięki rozwojowi medycyny nierzadko wspaniale wyleczyć.

    Profesor Talar ożywił i doprowadził dzięki kompleksowej rehabilitacji do pełnego zdrowia wielu takich "umarlaków", przeznaczonych już na "części".

    Niestety, gdy zbyt głośno zaczął mówić o niejasnościach związanych ze śmiercią mózgową, stracił klinikę.
  • @Ywzan Zeb 15:12:44
    Piekny prosty komentarz do 'pragmatyka'.
    Tylko ze tacy raczej rozwijaja lokcie niz empatie.
  • @programista 13:15:13 Kto zmusza społeczeństwo?
    Pierwsze primo, skoro jesteśmy zmuszeni płacić składki na ubezpieczenie zdrowotne, to należą nam sie odpowiednie świadczenia.

    Drugie primo, to skoro społeczeństwo nie chce utrzymać chorego przy życiu, to nie ma prawa dysponować jego ciałem do przeszczepów. W Polsce nie ma obowiązku pytania rodziny o zgodę na pobranie narządów.

    Trzecie primo: jest wiele przypadków wybudzenia ze śpiączki ludzi, u których zdiagnozowano śmierć mózgową i już tylko to dyskwalifikuje pojęcie śmierci mózgowej.

    Ostatnie primo: zanim nie pojawiły sie przeszczepy i problem pobierania organów od żywych ludzi, starano się ratować ludzi nieprzytomnych i w śpiączce. Obecnie, pod naciskiem lobby transplantologów i firm farmaceutycznych, te starania są o wiele słabsze. Większe szanse na ratunek ma starszy człowiek, którego organy nie nadają się do przeszczepów, niż człowiek młody, którego o wiele łatwiej można by wybudzić i wyleczyć, ale wtedy przepadłyby organy, więc się go morduje i pobiera legalnie narządy.
  • @jazmig 21:18:02
    Dobre i trafne uwagi.
    To jest wlasnie kwintesencja ludzkiej cywilizacji agresywnie konsumujacej.
    Wszystko jest produktem.
    To runie...proces juz trwa, ale jak to mowia, zanim bedzie lepiej, musi byc gorzej...znacznie gorzej, beznadziejnie.
  • @Rebeliantka 17:16:08
    Czy nie mozna spowodowac stanu "smierci mozgu" przez srodki farmakologiczne(chemiczne)?Znajac definicje smierci mozgu i symptomy mozna domniemywac ze istnieje mozliwosc wywolania takiego stanu przez wprowadzenie do organizmu substancji zewnetrznej ktora powoduje objawy przypominajace smierc pnia mozgu aby np. uzyskac tkanki potrzebne do przeszczepu.Kto moze zaswiadczyc ze nie spowodowano sztucznej ingerencji w organizm czlowieka tylko po to aby mozna orzec stan smierci pnia mozgu uprawniajacy do pozyskania narzadow.
    Co do etyki lekarskiej tez mam powazne watpliwosci-szczegolnie po szeroko stosowanej i nagradzanej terapii zwanej lobotomia przez grona medyczne amerykanskie i europejskie w latach 40-50-tych.
  • @jazmig 21:18:02
    Brawo jazmig! Opinię publiczną karmi się półprawdami, a fakty ustalone przy pomocy dostępnej na dziś wiedzy przemilcza. Czysta manipulacja, podobnie jak z globalnym ociepleniem. Już kiedyś wspominałem że w publikacjach naukowych wyróżnia się kilka przypadków "awarii"pracy mózgu. Te przypadki można dopiero rozpoznać przy pomocy specjalistycznych testów obserowanych na monitorze urządzenia FMRI (Functional magnetic resonance imaging). Ponieważ organizmy żywe są swoistymi komputerami biologicznymi, przeto coraz częściej stosuje sie do opisania ich działania terminologię cybernetyczną. Tak więc w uproszczeniu rozróżnia się nastepujące przypadki tzw śmierci mózgu: awaria kanałów danych wyjściowych - reszta działa, awaria kanałów danych wejściowych - reszta działa, awaria kanałów danych wejściowych i wyjściowych - reszta działa, awaria totalna świadomości oznaczająca obumarcie komórek mózgowych świadomości, awaria totalna świadomości i zmysłów podtrzymujących funkcje życiowe wszelkich organów oznaczająca obumarcie wszystkich komórek mózgu. I tylko te dwie ostatnie "awarie" mogą bez kontrowersji być uznane za śmierć mózgu. W pozostałych jest możliwość nawiązania kontaktu z odcietą od świata świadomością w uszkodzonym mózgu przy pomocy wspomnianego FMRI. Wszyscy wiemy, że mózg ma sporą zdolność do regeneracji, w sensie przejmowania funkcji z uszkodzonych jego części do sprawnych oraz uczenia się od nowa zatraconych funkcji. Przypadki osób sparaliżowanych po wylewach to potwiedzają. Tak więc wszystko to dałoby się nieżle uregulować prawnie i etycznie gdyby nie pazerność i bestialstwo lobby transplantacyjnego.
  • @Rebeliantka 23:24:43
    Bardzo proszę. Miło mi. Napisałem tak jak zapamiętałem z filmów dokumentalnych i artykułów. Wogóle ten temat otworzył szersze zagadnienie, mianowicie: co to znaczy być człowiekiem, gdzie jest ta granica. Badania uszkodzeń mózgów osób z zaawansowaną demencją, ciężkimi chorobami psychicznymi i po wypadkach prowokują do takich spekulacji etyczno prawnych, które z czasem zapewne przełożą się na ogólnospołecznie akceptowanle definicje. Mam nadzieję że nie będzie to oznaczać u kogoś u kogo stwierdzi się zaledwie nieświadomą wegetacje przekreślenia praw człowieka i nadania statusu "innej formy istnienia białka". Również transhumanizm i cyborgizacja zahacza o te problemy, więc sprawy już teraz są niezmiernie skomplikowane i liczba tych dylematów przyrasta w ogromnym tempie.
    Pozdrawiam. Marek z provincji
  • @jazmig 21:18:02
    // skoro społeczeństwo nie chce utrzymać chorego przy życiu, to nie ma prawa dysponować jego ciałem do przeszczepów//

    Doskonale ujęte.

    Pozostałe uwagi także trafione w punkt.

    Oczywiście transplantolodzy zapewniają, że śmierć mózgowa nie jest tożsama ze śpiączką, stanem wegetatywnym, zespołem apalicznym lub zespołem zamknięcia i że nie mozna pomylić tych stanów, ale jest to wysoce wątpliwe.

    Dla rzetelności w dyskusji przytoczmy jednak opinie jednego z transplantologów:

    "Śpiączka to głębokie zaburzenie świadomości, ale - po pierwsze - nie całkowitego ustania pracy mózgu, a po drugie - nie musi być nieodwracalna. Stan wegetatywny, zespół apaliczny, zespół zamknięcia - to stany, w których mózg jest poważnie uszkodzony, ale nie zawsze nieodwracalnie, i stąd przypadki wybudzenia. W takich sytuacjach klinicznych pewne partie mózgu wciąż żyją, nawet jeżeli w danej chwili ich czynność jest zaburzona. Można także zaobserwować przepływ krwi przez mózg. W śmierci mózgu przypływu krwi nie ma albo krew nie płynęła przez mózg na tyle długo, że doszło do śmierci wszystkich komórek wskutek niedotlenienia. Nie wolno podawać przykładów wybudzenia ze śpiączki i traktować ich jako dowodu na to, że nie ma śmierci mózgu. To nie są stany równoważne. Chciałbym zobaczyć chociaż jedną pełną dokumentację rozpoznania śmierci mózgu u jakiegokolwiek pacjenta, którego udało się wybudzić ze śpiączki".

    Czytaj więcej: http://www.polskatimes.pl/artykul/1032689,smierc-mozgu-jest-koncem-zycia-wywiad-z-prof-zbigniewem-wlodarczykiem,id,t.html
  • @Nibiru 23:53:00
    Jeszcze raz piękne dzięki za cenne uzupełnienia.
  • @mac 21:28:52
    Bardzo trafne pytanie.

    Oczywiście, że można wywołać objawy pozornej śmierci pnia mózgu przy pomocy substancji zewnętrznych.

    W Obwieszczeniu Ministra Zdrowia z 17.07.2007 r. w sprawie kryteriów i sposobu stwierdzenia trwałego nieodwracalnego ustania czynności mózgu przewidziane jest w pierwszej kolejności przeprowadzenie tzw. wykluczeń, do których należy m.in. stwierdzenie, czy chory nie jest zatruty lub nie znajduje się pod wpływem niektórych środków farmakologicznych (narkotyki, neuroleptyki, środki nasenne, usypiajace, zwiotczajace mięśnie).

    Czy wykluczenia są zawsze rzetelne, oto hamletowskie pytanie.
  • @Nibiru 22:18:40
    Powtarzam comment z godz. 23:24:43, który przypadkowo skasowałam: :)

    Piękne dzięki za wnikliwy, i wnoszący nowe informacje komentarz.
  • "Dobra zmiana" znowu w akcji
    "U wielu chorych, od których pobierano serce do przeszczepu, występuje reakcja na nacięcie skóry w postaci przyśpieszonej akcji serca, wzrostu ciśnienia krwi i gwałtownych ruchów kończyn (objawy te świadczą o funkcjonowaniu pnia mózgu i mogą świadczyć o tym, iż dana osoba czuje ból).
    W związku z występowaniem opisanych powyżej reakcji u dawców – poddaje się dawców zabiegowi znieczulenia ogólnego, jak do „zwykłej" operacji (praktyka rutynowa w wielu krajach, w tym także w Polsce)."

    Przecież to jest jakaś ciężka paranoja, żeby człowiekowi, który jest martwy aplikować znieczulenie.

    Czy lekarze mają rozdwojenie jaźni?

    W prosektorium znieczulenia się nie stosuje. Tam wszyscy SĄ martwi i nikt pod nożem nie skacze.

    Pewnie to nieładnie wyglądało, kiedy ofiara krojona na części nagle się zaczynała ruszać pod skalpelem, więc zaczęli znieczulać.

    No cóż, jak już być krojonym w kawałki, to z pewnością lepiej pod narkozą niż na żywca.
  • @Lotna 00:37:56
    Te przepisy o śmierci mózgu obowiązują w Polsce od 10 lat. "Dobra zmiana" je tylko nieznacznie "uporządkowała" zmniejszając liczbę lekarzy niezbędnych do orzeczenia tego rodzaju "śmierci".
  • Nie w temacie
    lecz nie wiedziałem gdzie umieścić ten program i film w nim o ludobójstwie 2 maja 2014 roku w Odessie.
    https://youtu.be/oYdYYL4pjWk
  • @Rebeliantka 01:00:35
    Ależ, oczywiście, oni zawsze tylko troszeczkę, dla niepozoru, jakiś zapisik zmienią, ale tak jakoś wychodzi, że zawsze jest to mniej korzystne dla szarego obywatela, niż mogłoby się wydawać...
    „Od łyczka do rzemyczka, od rzemyczka do koniczka, od koniczka na szubienicę”.
  • @Lotna 03:14:59
    Zapewne były przypadki, gdy potencjalnych "ozdrowieńców" wysłano na tamten świat.

    Ale nie ma jeszcze, póki co, szeregu klinik właściwie diagnozujących i potrafiących wybudzić ze stanu rzekomej śmierci mózgowej.

    To brutalne, co powiem, ale medycyna po trupach się rozwija.

    Jeszcze w XIX wieku ilość zgonów spowodowana powikłaniami przy zwykłej amputacji (o czym my mówimy? weźmy choćby śmiertelność kobiet przy porodzie i w trakcie połogu....) była niewspółmiernie wysoka do dzisiejszych zgonów "na życzenie" lobby transplantacyjnego.

    Zapewne za jakiś czas statystyki nam dadzą wiarygodne narzędzie do ręki: że np. tylko 30%, a może aż 70% tzw. śmierci mózgowych, to faktyczna śmierć, a reszta to przypadki rokujące wyleczeniem... ale póki co obracamy się w sferze przypuszczeń lub raczkującej wiedzy.

    Odsądzanie lekarzy, którzy działają wedle swojej najlepszej wiedzy, od morderców (epitet "lobby transplantacyjne"), jest nie na miejscu.

    Największym problemem są ci, którzy zapodają pavulon na zwiotczenie - ot, taki biznesplan sobie wymyślili.

    Prawdziwym problemem nie jest "pazerna", jak twierdzi autorka, transplantologia, lecz ogólnie niskie standardy higieniczne i diagnostyczne polskiej medycyny i wynikające stąd słabe statystyki w leczeniu niektórych (na Zachodzie absolutnie wyleczalnych)
    schodzeń - brak nawyku podejmowania przez lekarzy polskich decyzji w oparciu komputerowe wskazania w rozumieniu statystyki diagnostycznej (w tym także brak wymogu uzasadniania, dlaczego podaje leki "na uznanie", a wbrew statystyce) itd.

    Nie pora żałować róż, gdy płoną lasy, autorko... czyli znaj proporcję, mocium Panie.

    Co do zasady natomiast zgadzam się - kluczem jest właściwa diagnoza umożliwiająca odróżnianie rzekomej śmierci klinicznej od tej prawdziwej.
  • @a co do niewiary w medycynę....
    Zawsze na całym świecie będą niewykrywalne przypadki morderstw (w majestacie prawa, w majestacie operacji medycznej (weźmy choćby budzący b. duże kontrowersje przypadek Jana Kulczyka, który zmarł w trakcie rzekomo absolutnie bezpiecznego zabiegu w klinice o światowej renomie), w których sprawca swym autorytetem przykrywa zwykłą podłość.

    Tylko że na tej podstawie nie można kwestionować idei transplantologii... Przemysł lotniczy też generuje ofiary, a jednak nikt nie kwestionuje faktu, że jest to najbezpieczniejsza droga transportu.

    Tak skrajnie krytyczne podejście do transplantologii przypomina mi podejście Świadków Jehowy do zagadnienia transfuzji krwi.

    Nie od dziś wiadomo, że
    - krew ratuje życie obdarowanego
    - krew się odtwarza u darczyńcy
    Pewna ilość przypadków powikłań (jak choćby podanie krwi zakażonej wirusem HIV) nie może stanowić podstawy do zakwestionowania idei transfuzji. Trzeba jedynie zminimalizować ryzyko do zera.

    I tak samo jest z transplantologią. To (w porównaniu z transfuzjami) dopiero raczkująca, lecz coraz intensywniej rozwijająca się dziedzina medycyny. Lecz wiadomo, że punkt widzenia zmienia się w zależności od punktu siedzenia (matka dziecka czekającego na przeszczep wątroby uważa lekarzy-transplantologów za zbawców, zapewniam....).

    Natomiast czy można bogatym ludziom zabraniać "kupowania" sobie narządów?

    Chyba nie.... Oczywiście jeśli jest to - jak niektórzy twierdzą - zorganizowany, skrajnie przestępczy proceder (czarna wołga porywająca dzieci i pozbawiająca je narządów dla ruskich jenerałów z przepitą wątrobą), polegający na handlu narządami uzyskanymi celowo (np. poprzez sprowokowanie wojny lub pobieranie narządów od dawców z Afryki, pozbawionych realnie możliwości zgłaszania swych roszczeń i obrony samych siebie), trzeba go ukrócić, to jasne.

    Pytanie: jak?
  • @maharaja 09:19:20
    Nigdzie nie użyłam sformułowania: "pazerna" transplantologia.

    Przedstawiłam kontrowersje zwiazane ze śmiercią mózgową referowane przez dr. nauk medycznych, który formułuje zastrzeżenia na podstawie najnowszych wyników badań na świecie. Pracę doktorską pisał u słynnego prof. Talara, który skutecznie wybudził kilkaset osób ze śpiączki, w tym wiele takich, u których insynuowano śmierć mózgową.

    Dominikanin Norkowski nie podważa całkowicie idei transplantologicznych, pisze jednak o ryzyku związanym ze stwierdzaniem śmierci mózgowej, a my mamy prawo znać te wyniki.

    Mamy też prawo domagać się właściwych gwarancji prawnych dla dawców narządów. To chyba oczywiste?
  • @
    Kto ma wypadek na motorze, ten może być prawie pewny, że nie będą walczyć o jego życie, a raczej z góry jest przeznaczony na pobranie organów.
    Proszę obejrzeć filmy, a sami zobaczycie

    https://www.youtube.com/watch?v=IjYlctwlLC0

    https://pl-pl.facebook.com/zbigniewstonoga.ilovezuckerberg/videos/792587420900072/
  • @Rebeliantka
    Witaj. Widać jak nasza władza uczy się od swoich ukraińskich braci. 5* Pozdrawiam smutno . http://wolnemedia.net/obrazki/transplantacje-ukraina-1.jpg https://marucha.wordpress.com/2015/02/08/zbrodnie-ato-patrosza-ciala-wlasnych-zolnierzy-dla-pozyskania-organow/
  • @ewinia 12:06:16
    Dziękuję za linki.
  • @Repsol 12:33:24
    Zdjęcie wstrząsające. Aż się nie chce wierzyć.
  • @Rebeliantka 13:01:47
    W dzisiejszym pazernym do granic możliwości świecie każde , nawet najgorsze zło będzie czynione by napchać kabzę. Dlatego nie przyjmuję uwag Maharai, albowiem to biznes , a nie etyka zwycięży. I będą "lekarze" dla pieniędzy mordować w świetle prawa.
  • @Rebeliantka 13:01:47
    zdjęcie jest wstrząsające, zgoda, jednak o tyle, o ile wstrząsające jest w ogóle przedstawienie nagich zwłok, a położonych jedne na drugich już w szczególności.

    Należy jednak odróżnić pobranie organów od zastrzelonych żołnierzy (jakkolwiek zdjęcie tych ciał prowokuje do wniosku, że zostali oni celowo wysłani na linię ognia, by ich można było wypatroszyć w zawczasu przygotowanej obwoźnej klinice transplantologicznej, to musimy cały czas mieć świadomość, że jest to tylko hipoteza) od planowej eksterminacji w celu pobrania narządów. To pierwsze jest bowiem działaniem PROLIFE (czynem humanitarnym), to drugie jest skrajnym morderstwem.

    Natomiast zdjęcia po pobraniu narządów wyglądają dokładnie tak samo.
    (czytaj: nie strzelajcie do orkiestry).

    W samym fakcie pobrania narządów od umarłych żołnierzy / motocyklistów czy osób o stwierdzonej śmierci mózgowej nie widzę absolutnie niczego zdrożnego. Z jednym zastrzeżeniem: wg prawa polskiego konieczna jest zgoda rodziny.

    Spadkobranie jest przecież dokładnie tym samym: nie wsadzamy majątku zmarłego wraz z nim do trumny, lecz dzielimy go na spadkobierców.
  • @zadziwiony 13:24:08
    Może jednak nie spełnią się pesymistyczne scenariusze? Wiele zależy od społeczeństw, czy pozwolą sobie narzucać złe prawo, czy też zaprotestują.
  • @maharaja 13:55:51
    W Polsce obowiązuje domniemanie zgody na pobór narządów.

    Sprzeciw można wyrazić w trzech równoważnych/równoprawnych formach:
    1/ wpisu w centralnym rejestrze sprzeciwów na pobranie komórek, tkanek i narządów ze zwłok ludzkich, potwierdzeniem dokonania wpisu sprzeciwu w centralnym rejestrze sprzeciwów jest zawiadomienie o wpisie sprzeciwu, sporządzone w formie wydruku komputerowego, przesyłane listem poleconym na adres podany w zgłoszeniu.
    2/ oświadczenia pisemnego zaopatrzonego we własnoręczny podpis;
    3/ oświadczenia ustnego złożonego w obecności co najmniej dwóch świadków, pisemnie przez nich potwierdzonego.

    W każdym przypadku najważniejsze jest poinformowanie rodziny i bliskich o swojej woli.

    Formularz zgłoszenia sprzeciwu znajduje się na stronie internetowej Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji „Poltransplant” lub w zakładach opieki zdrowotnej.
  • @Rebeliantka 10:59:42
    "Nigdzie nie użyłam sformułowania: "pazerna" transplantologia."

    zgoda, jednak w wychwalanych ochami i achami (skądinąd merytorycznie zasadnych) komentarzach nibiru znajduje się właśnie frazeologia "pazerność lobby transplantologicznego".

    Nawiązywałem nie bezpośrednio do autorki, ale do dyskusji tutaj toczonej.
  • @zadziwiony 13:24:08
    I będą "lekarze" dla pieniędzy mordować w świetle prawa.

    Niewykluczone.

    Ale w imię eksperymentów medycznych niejednego człowieka zabito.
    I co z tego wynika? Czy z powodu, że wśród naukowców na przestrzeni wieków znalazło się kilku Mengele, należy zakazać eksperymentowania sui generi?

    Przecież właśnie dzięki eksperymentom medycznym medycyna poszła bardzo do przodu...

    Należy - zgadzam się z Rebeliantką - zadbać o skuteczne regulacje prawne zakazujące tzw. "szybkich transplantacji", gdzie istnieje ryzyko pomożenia pacjentowi w przejściu na drugi brzeg Styksu.

    Ale nie wpadajmy w chorą imaginację - nie każdy lekarz w karetce już czeka na nas z pavulonem w kieszeni.
    (A ponoć są tacy, na których pavulon nie działa)
  • @Rebeliantka 14:00:06
    "W Polsce obowiązuje domniemanie zgody na pobór narządów".

    Dzięki za info. Nawet nie wiedziałem. A to mi się nie podoba.

    Powinno obowiązywać zasada nienaruszalności ciała. Chyba że ktoś zechce po śmierci się poświęcić medycynie (innym) lub że rodzina wyrazi zgodę - wtedy tak.

    Ciało to nie majątek. Ciało mamy prawo zabrać ze sobą do grobu, bo nasze.

    Domniemanie zgody na transplantację narusza to odwieczne prawo.
  • @maharaja 14:11:03
    Rozumiejac caly tok rozumowania dyskutantow , zawilosci prawne i potrzebe eksperymentow medycznych nalezy zwrocic uwage na fakt ze mozna zgodnie z prawem (stosujac kruczki prawne, zawila procedure medyczna-watpliwa diagnostyke) wypatroszyc osobe na zywca.
  • @maharaja 14:06:23
    Maharaja
    Ty wuznajesz zasade ze w imie 'postepu' a ja mowie podstepu, trzeba pragmatycznie podchodzic do zaleznosci miedzy materialna egzystencja a wyzszymi, bardziej abstrakcyjnymi wartosciami.

    Ludzie choruja, gina w wypadkach, sa ofiarami genetycznych mutacji, bo trwa postep oparty o szabrowanie surowcow, rozwoj przemyslu, gonitwe za wzrostem gospodarczym i zachwyt rozwojem technologii.

    Zabierz to z rownania i masz obraz rdzennych mieszkancow lasow rownikowych ktorzy wbrew propagandzie katedralnianych szubrawcow nie umieraja w wieku 35 lat tylko zyja sprawni i szczesliwi dlugie zycie a chwile przed smiercia zazwyczaj robia to co robili cale zycie, uczestnicza w obowiazkach i przyjemnosciach plemiennych.

    Nie, to nie jest doskonale zycie, ale roznica miedzy takim istenieniem na ziemi a byciem czescia rozwoju bezboznej cywilizacji ktora wkalkulowuje kazda podlosc w zasady funkcjonowania podstepnie posilkujac sie roznymi argumentami to jak spacer po ukwieconej pelnej zapachow lace skapanej w switle zyciodajnego slonca skontrastowany z dniem swistaka w cyrku prowadzonym przez psychopatow dla opoznionych duchowo.

    Gdyby przesiac wszystkich potrzebujacych organy i podzielic ich na grupy, okazac mogoloby sie ze lwia ich czesc znalazla sie w takim polozeniu przez rakotworczy system ktory faszeruje czlowieka klamstwami a ten niszczy swiatynie swojej duszy na wszelkim poziomie aktywnosci zyciowej.
    Poczawszy na odzywuaniu sie, patologiach w aktywnosci zyciowej, wplywie obu powyzszych na material genetyczny ktory w sprzezeniu zwrotnym 'oddaje to co otrzymal', konczac na konsekwencji sklonnosci do porzadania predkosci.

    System nas niszczy, system nas rozchorowuje by pozniej 'leczyc'...

    Gdyby odrzucic caly negatywny wplyw tego samego systemu ktory innymi kanalami probuje 'ratowac' okazaloby sie ze ilosc ludzi potrzebujacych transplantacji bylaby...znikoma.
    Wyeliminuj system, wroc do korzeni, a ta ilosc spadla by do zera.
    Wiesz dlaczego?
  • @mac 14:33:05
    Niewykluczone.

    Ustawowe domniemanie zgody może stanowić dla lekarza czynnik przemawiający "za", choć niekoniecznie tak jest.

    W Niemczech też to się odbywało, choć w nieco innej formie:
    przyśpieszali datę zabiegu:

    http://www.pch24.pl/organy-za-lapowki--skandal-w-niemieckiej-transplantologii,4904,i.html

    To pryszcz w porównaniu z tym, do czego byli zdolni lekarze łódzkiego pogotowia.

    Tylko że - co za partacze - nie wymyślili, że mogą mieć POTĘŻNE dochody z transplantacji.... zadowalali się ochłapami - łapówkami od firm pogrzebowych. Brak mi słów.... żeby jeszcze choć komuś się przysłużyli swym niegodnym procederem... ale zabić dla kilku groszy???
  • @maharaja 14:06:23
    //Przecież właśnie dzięki eksperymentom medycznym medycyna poszła bardzo do przodu...//

    Czasem zmierza w wątpliwych kierunkach.

    Ot choćby prace nad tzw. ksenotransplantacjami, czyli przeszczepami od zwierząt. Mamy niebezpieczną żywność GMO, możemy mieć za chwilę liczne populacje transgenicznych zwierząt i narządy, tkanki, etc. pochodzące od nich, wszczepiane ludziom. Czy naprawdę chcielibyśmy, aby ludziom wszczepiano ewentualnie serca pochodzące od transgenicznych świń? Z wszystkimi ryzykami medycznymi takich eksperymentów, o wątpliwościach etycznych nie wspominając? Nie wszystko, co naukowe i zaawansowane technologicznie jest z całą pewnością dobre dla ludzkości.

    Inny temat, to handel narządami i naciski UE na pobieranie narządów. Unia wydaje wiele dyrektyw w tym zakresie.

    Na szczęście rozwój nauki umożliwia powstanie nowych sposobów ratowania ludzi. Szczególnie obiecujące są hodowle tkanek i narządów z komórek własnych biorcy. Mam nadzieje, ze spowoduje to naturalny odwrót od przeszczepów narządów pochodzacych od "zmarłych".
  • @mac 14:33:05
    No właśnie.
  • @eonmark 14:43:31
    Cenne konkluzje.
  • @maharaja 14:00:57
    Ta "pazerność" jest - jak zauważyłam - mocno wymuszana przez dyrektywy UE.
  • Warto pamiętać o rynku organów
    http://drugieserce.jaw.pl/przeszczepy_narzadow/?pl_rynek-organow,51

    Myślicie, że wszyscy polscy lekarze są odporni na pokusy?
  • I może jeszcze to
    http://www.przeszczep.pl/wydruk_vauqo.htm
  • @Nibiru 22:18:40
    Nibiru,
    Zgadzam sie jak z malo kim,
    Dziekuje za cenny komentarz ktory poszerza horyzonty.

    Pozdrawiam
  • @maharaja 13:55:51
    Nie manipuluj tekstem. Niestety od żywych też pobierają , a nasi się uczą . Polecam. : http://zygumntbalas.neon24.pl/post/131860,co-sie-dzieje-na-ukrainie-26-05-2016
  • @eonmark 14:43:31
    ...jeszcze mi powiedzże, Waćpan, że chciałbyś, by Waćpana żona rodziła dzieci tak, jak rodzą Pigmeje, tj. na liście łopianu... pozbawiona medycyny wszelakiej....

    Śmiertelność porodowa i połogowa wśród ludów Afryki / naturalnie żyjących Aborygenów jest taka, jak w Europie w XVII wieku. Tyle że nikt z nich nie wie, że może być inaczej... dlatego nie sprzeciwiają się temu. Przyjmują to jako oczywistość.

    Świat ten jest na dobrej drodze, wbrew pozorom.

    Nie wiem (i nie dowiemy się tego nigdy), czy więcej ludzi wyżarli afrykańscy kanibale, czy chiński przemysł egzekucji skazańców na narządy z polskim pavulonem na dokładkę. Każda epoka ma jej właściwe ryzyka. W cywilizowanych krajach ryzyko polega na tym, ze ktoś się wciśnie w kolejkę czekających na przeszczep, w kraju postkomunistycznym - Polska - że zamiast karetki przyjedzie czarna wołga z pavulonem aplikowanym za darmochę.

    Ale że dawniej to ludzie wiedli życie idylliczne, jak rodem z bukolicznie-rokokowych opowiastek pana Russeau, a dziś zżera nas Bestia (banksterzy, Unia, uwiązanie kredytowe), wmówić sobie nie dam.

    Bujać to my, panowie szlachta.

    Wystarczy rzucić 10-godzinny etat w korpo, kupić kawałek ziemi na wsi, wziąć do ręki dobrą książkę i wyłączyć "goniącą za sensacją i newsem" telewizję - leczą się myśli po jednym roku, jak śpiewał Kuba Sienkiewicz.

    Tyle że powoli przestajemy umieć być samowystarczalni - chyba mormoni (chyba jedyna odporna na blichtr religia) muszą pomóc nam tę samowystarczalność na powrót nabyć.

    Telewizja napędza sztucznie konsum, jakość itd. Reklama zabija naturalne myślenie. Każdy to wie, ale nikt tego rupiecia z domu nie wyrzuca, bo tania rozrywka za darmo.

    [Dziś widziałem, jak na wpół nowy dywan, wystawiony za darmo na wystawkę, zabiera Ukrainiec dziwując się, jak to możliwe, że Polacy coś takiego wyrzucają... z jednej strony cieszy wyższy standard, z drugiej - zatrważa ślepa bezkrytyczna euro-standardyzacja].
  • @maharaja 16:25:34
    Trzymaj do kompletu. :http://wolna-polska.pl/wiadomosci/nas-sprzedaja-na-organy-opowiesc-ukrainskiego-zolnierza-2015-04
  • @Repsol 16:36:40
    Dobrze ustawieni cwaniacy zawsze potrafili się urządzić. I nie ma znaczenia, czy to cwaniacy z zachodniej Europy, czy z Orientu. Wszędzie bogaci chcą żerować na biednych.

    Dawniej korzystali, ile szło, za życia... dziś próbują swe życie wydłużyć.
    O ile im się uda? O kilka lat? O kilkanaście???

    Zjawiska handlu narządami / zabijania biednych na narządy nie zlikwidujemy, ale - zgadzam się - trzeba te fakty rozpowszechniać i nagłaśniać.

    Byle nie krzyczeć, że każdy lekarz transplantolog to dr Mengele...bo tak nie jest. Zdecydowana większość religii tego świata (chyba tylko poza Cyganami) dopuszcza transplantacje. Mormoni i Świadkowie Jehowy także. Byle po rozważnej ocenie lekarzy i za zgodą rodziny.

    Natomiast niepokoi mnie to, co napisała Rebeliantka: domniemanie zgody na transplantację. Oznacza to, że być może komuś zależy, byśmy i my stali się takim samym rynkiem mięsa, jak Ukraina..... zawsze to bliżej i szybciej bardziej sprawny narząd dotrze do biorcy. Aż dziw, że polscy posłowie temu przyklasnęli.
  • @maharaja 17:01:05
    W większości państw istnieje zasada zgody domniemanej.

    Szczegóły w Wikipedii:

    Uzasadnienie zgody domniemanej[edytuj]
    Nie ma na świecie jednolitego stanowiska co do rodzaju zgody koniecznej dla pobrania narządów od zmarłego dawcy[3]. Stworzono różne modele pozyskiwania narządów w takiej sytuacji. Zaliczają się tu model rutynowego pozyskiwania (jego wariantami są model pozyskiwania narządów bez konieczności pytania źródeł o zgodę i model zgody domniemanej), model oparty na rzeczywistej zgodzie, model rynkowy[4] (wprowadzony tylko w przypadków dawców żywych w Iranie[5]) oraz model dawstwa wynagradzanego[4] (w postaci hybrydowej i niehybrydowej, stosowany między innymi w USA[6]).

    W większości państw[7], w tym w większości państw europejskich obowiązuje w takim przypadku model zgody domniemanej, stanowiący modyfikację modelu rutynowego pobierania[8]. Oznacza ona domniemanie, że skoro zmarły człowiek nie wyraził za życia sprzeciwu na pobranie od niego narządów, to zgadzał się na taką ewentualność po śmierci. Rozumowanie takie budzi kontrowersje. Tadeusz Brzeziński potrafi znaleźć dla niej następujące uzasadnienie: zakłada się, że czynienie dobra stanowi „naturalną wolę człowieka”. Wobec tego człowiek nie powinien mieć obiekcji przeciwko wykorzystaniu jego narządów w dobrym celu. Brzeziński zauważa, że taka argumentacja „podnosi wartość nieświadomej ofiary i dowartościowuje pośmiertnie sprawcę”. Stwierdza jednak, że jest obłudna[3] – przecież brak zgłoszonego sprzeciwu nie musi wynikać wcale z akceptacji pobrania narządów, ale z lenistwa, niewiedzy, niechęci do myślenia o śmierci czy też obawy przed upublicznieniem własnych poglądów[9]. Jednakże 90% społeczeństwa oddałoby swe narządy po śmierci[7].

    Wobec tego Brzeziński uzasadnia stosowanie zgody domniemanej utylitaryzmem. Jak podano wyżej, narządy do przeszczepu pobiera się głównie z ciał osób młodych i zdrowych, które zazwyczaj wcale nie rozważały kwestii zgody bądź sprzeciwu na pobranie od nich narządów, zatem w razie nagłej śmierci nie pozostawiają po sobie ani zgody, ani sprzeciwu. Domniemywając ich sprzeciw przeciwko dawstwu w takim przypadku liczba potencjalnych dawców byłaby znacznie mniejsza[2]. Zapewniając o wiele większą dostępność narządów, szanuje również autonomię dawcy. Jest to jego główna przewaga nad modelem rutynowego pobierania narządów. Szewczyk dostrzega w nim próbę osiągnięcia kompromisu pomiędzy szeroką dostępnością narządów dla potrzebujących biorców (model rutynowego pobierania) a traktowaniem pobieranego narządu jako daru, co wiąże się z propagowaniem altruizmu (model dawstwa)[10].

    Model domniemanej zgody ma jeszcze dwie formy: silną i słabą. Różni je przyznanie bądź nie rodzinie zmarłego prawa do zgłoszenia sprzeciwu. W formie słabej rodzina może zgłosić sprzeciw, nie dopuszczając do pobrania narządów, jeśli zmarły nie uczynił tego za życia. W formie silnej takiej możliwości nie posiada. W Polsce obowiązuje forma silna[8].

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Zgoda_domniemana_(transplantologia)
  • @eonmark 15:49:57
    Dziękuję Eonmarku. To samo mogę powiedzieć o Twoich wpisach, które mnie inspirują i prowokują do myślenia i poszukiwań. Wsześniej użyłem terminu "pazerność lobby transplantacyjnego". Wynika to z całkowitego zwyrodnienia systemów służby zdrowia w wielu rozwiniętych krajach, gdzie izby lekarskie podejmują decyzje dotyczące zasad działania systemu na zasadach mafijnych a odpowiedzialność ponoszą rządy. Lekarze zarabiają kilkakrotnie więcej niż inni ludzie z wyższym wykształceniem o podobnej skali wiedzy i wymaganego doświadczenia, i do tego rzadko kiedy odpowiadają za swoje błędy. Za usługi medyczne pobierają kwoty niewyobrażalne dla przeciętnych obywateli, a krew i narządy pozyskują za darmo odwołując się do potencjalnych dawców aby to robili z pobudek humanitarnych. Dla przykładu przykłady cen za transplanty w szpitalach w USA z 2011 roku:

    Estimated U.S. Average 2011 Billed Charges Per Transplant

    Transplant 30 Days Pre- transplant Total
    Double Lung $21,400 $797,300
    Heart-Lung $56,800 $1,148,400
    Liver $25,400 $577,100
    Kidney $17,000 $262,900

    pozdrawiam
  • @Rebeliantka 12:36:11
    "Dlaczego Prezydent podpisał Ustawę?"

    Dlatego, że nasz "Prezydent Mniejsze Zło" jest skrytym satanistą.

    Tak w szczepionkach, jak w GMO, oraz w uznaniu "śmierci mózgowej" jako śmierci człowieka jest wspólny mianownik: satanizm. Za nim zaś idzie zabójstwo ludzkiej duchowości.

    Człowiek, który żyje poza jego beznadziejnie uszkodzonym mózgiem żyje wsiąż dzięki swojej duchowości - i duchowości mającej swoje zakorzenienie w Bogu.
    Inaczej mówiąc, to taki człowiek żyje, bo Bóg tak chce, żyje dzięki woli Bożej.

    Ta notka jest wielkim wołaniem o ludzką godność.
    Tu trzeba koniecznie przypomnieć, że ludzka godność to duch, to zakorzenienie w Bogu osobowym, w Jego życzliwości w Jego miłości w Jego dziecięctwie jako czuciem się dzieckim Bożym.

    Człowiek w stanie śmierci mózgowej wciąż jest żywym człowiekiem.


    Drążąc temat szczepionek trafiłem na e-booka, którego fragment wiele wyjaśnia w tej kwestii:

    „To świadomość – niewidzialna aktywność umysłu” stworzyła mózg i posługuje się nim odkąd pierwsze żyjące organizmy zaczęły odczuwać świat. W swojej dalszej ewolucji świadomość dostosowywała mózg do swoich celów, ponieważ mózg jest tylko fizyczną reprezentacją umysłu.

    Taka krytyka neurobiogii w pierwszej chwili może wydawać się szokująca. To jednak dzięki niej Bóg staje się na powrót żywy (nie znaczy to, że kiedykolwiek umarł).

    Przez chwilę odrzućmy wszystkie umysłowe obrazy jakie mamy na temat Boga. Zamiast tego wyobraźmy sobie umysł obdarzony tymi samymi cechami co nasz własny. Potrafi myśleć i tworzyć. Cieszą go nowe możliwości, a tym, co kocha najbardziej jest bycie żywym. To jest umysł Boga.
    Jeśli idea takiego umysłu wydaje się czymś kontrowersyjnym, to dlatego, że nie jest on umiejscowiony w przestrzeni. Wykracza poza wszelkie granice. Działa we wszystkich wymiarach, obejmując zarówno przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.
    W każdej duchowej tradycji pojawiła się idea takiego Boga. Jednak z czasem ta idea osłabła. Dziś mówimy, że Bóg jest raczej kwestią wiary, a nie faktem w porządku natury.

    Dzięki mózgowi Bóg ponownie staje się faktem. Kiedy upada argumentacja na rzecz tego, że „mózg jest pierwszy”, jedyną rzeczą jaka nam pozostaje jest umysł który utrzymuje sam siebie w istnieniu, który zawsze istniał i przenika cały kosmos”
    (https://books.google.es/books?id=4fEXBwAAQBAJ&pg=PT291&lpg=PT291&dq=Szczepionki+albo+%C5%BCycie&source=bl&ots=c3NoXZRcn3&sig=_CIkLJXNyjxNk-EVgrqQiaHaHuY&hl=pl&sa=X&ved=0ahUKEwj6i6f_7sLTAhVB7hoKHd1KDfg4WhDoAQhJMAY - v=onepage&q=Szczepionki%20albo%20%C5%BCycie&f=false)


    Można nie wierzyć w Boga i żyć "po swojemu" szukając innych motywacji do życia i współżycia z innymi ludźmi w zgodzie i pokoju, ale żeby występować przeciwkoporządkowi natury i przeciw Bogu uczestnicząc w uderzającym wprost w Jego wolę ustawodawstwie, ustawodawstwie legalizującym gwałt i zbrodnię, to już trzeba być satanistą.
  • @miarka 00:25:26
    Mocno to sformułowałeś.

    Ja bym jednak polskiemu ustawodawcy przypisywała przede wszystkim słabe rozeznanie w sprawie i lęk przed niepodporządkowaniem się dyrektywom europejskim. A także lęk przed elitą lekarską, do której niewątpliwie należą transplantolodzy. Zauważyłam, że parlamentarzyści traktują tą grupę zawodową z wielkim nabożeństwem w ogóle nie dopuszczając myśli, że lekarze takiej klasy mogliby się mylić.
  • @Nibiru 20:19:25
    Świetny komentarz. Dziękuję.
  • @Nibiru 20:19:25
    Nibiru,
    Przemysl medyczny jest do szpiku kosci zepsuty, tyle tylko ze slowo to wprowadza w blad, bo przemysl medyczny nigdy nie byl dobry wiec sie nie popsul a od poczatku obliczony byl na niebywale zyski oraz utrzymywanie ludzi w niewiedzy co do realnych powodow oraz skutkow a takze metod naturalnego leczenia.

    Caly przemysl medyczny zostal na duza, 'nowoczesna' skale -przemyslowa-wprowadzony przez bankiera rockefellera.

    Ja zderzylem sie kiedys z ta sciana urzednikow z wypranymi mozgami, poslusznie wypelniajacymi papierki zbierajac 'dane'...bogowie zakichani w bialych fartuchach z wielkim ego, i niczym nie zasluzonym poczuciem wyzszosci...

    Co z tego ze jeden na tysiac lekarzy ma 'wyjatkowe' podejscie, jak reszta to zwykle chciwusy ktorzy bardziej mysla na jaki samochod zamienia ssoj obecny i jak beda aranzowac nowy wystroj swojego domu albo kolejnego mieszkania jako lokaty w nieruchomosci.

    Jak jestes w gabinecie u lekarza ogolnego, to daje tobie rady takie jak, antybiotyk- najczesciej naduzywany 'lek', ktory wraz z miesem hodowlanych zwierzat pelnym antybiotykow prowadzi do uodparniania sie szczepow bakterii na ich dzialanie a dodatkowo sieje spustoszenie we florze ukladu pokarmowego, a czasem przyczynijac sie do zgonow zwiazanych z atakiem serca.
    Albo skierwanie do specjalisty.
    Specjalisci zainteresowani sa zbyt czesto zeby im sie dzien pracy jak najszybciej skonczyl, a jak pacjent zaczyna zadawac szczegolowe pytania lub domaga sie glebszego wywiadu lekarskiego, zamiast sztywnych wytycznych przydzielanych z gory, to wtedy zderza sie albo z opryskliwoscia, albo z arogancja, czesto z ironia czy sarkazmem.

    Dobry chirurg, ktory pozszywa, wymieni starte biodro, zoperuje serce...rozumiem
    Dobry rehabilitant, masazysta, jak najbardziej.
    Reszta to albo hochsztaplerzy, albo bezmyslni, zaprogramowani wykonawcy schematow narzucanych w toku edukacji wyzszej.
    Nie dociekaja, nie maja na to ochoty, nie wsluchuja sie w pytania, obawy, propozycje pacjentow, tylko na chlodno realizuja 'procedury'...wtedy ich kredyty i wygodne zycie, chocby chwile przerywane wielkimi interwalami tytanicznych godzin w 'robocie', sa niezagrozone.

    Cala medycyna przypomina mi pijacki sposob na kaca...tym czym sie rozchorowales, tym sie lecz, czyli na klina klin...tyle tylko ze to absurd ktory trwa w najlepsze pod auspicjami medycyny chronionej przez panstwa.

    Cywilizacja przemyslowa to trucizna ktora nas rozchorowuje, leczenie sie chemia nieorganiczna, ropopochodnymi syntetykami, naswietlania, czy zagladajace juz przez ramie psychopatow nanotechnologie, to droga do piekla z ktorego biedni, wystraszeni pacjenci nie chca sobie zdawac sprawy.
    Problem polega na tym ze ludzie zyja wyjatkowo nie odpowiedzialnie, w dodatku w straszliwie zanieczyszczonym srodowisku, a strach zaglada im w oczy dopiero kiedy sie okazuje ze akurat 'oni ' tez sa zniszczalni i im tez sie to moze przytrafic.
    Sluchaj Marek, niedawno rozmawialem z kllezanka z pracy, 42 letnia Monika, mowi mi ze jest pasjonatka kawy...pgtam sie jej ile jej wypija, ona mowi ze 8-10 szklanek dziennie...
    Znowu mowie, Monika, ale Ty jeszcze palisz papierosy ( o jakosci i rodzaju diety nie wspominajac ) Ty sie nie boosz tak niszczyc uklad naczyniowo krazeniowy...
    Co widze?
    Smiech i slowa - teraz sie tym nie bede martwic, moze kiedys.

    Tak zyja ludzie, wiekszosc, a pozniej trwoga i do boga w bialym fartuchu i juz wszystko kupia, ze to albo tamto, ze chemioterapia z naswietlaniem, ze hormonalna kuracja zastepcza, ze leki regulujace tarczyce, ze insylina dozywotnio...itd, itp.

    Ludzie na sile chca chorowac, poza sytuacja kiedy zyja w skrajnie zanieczyszczonym srodowisku, nje maja mozliwosci z niego ucieczki a staraja sie zyc zdrowo, byc aktywnymi i jesc jak nalezy...

    Zdrowy tryb zycia powoduje u zbyt wielu ludzi grymas na twarzy, ze jedzenie takie jest nie smaczne, ze komu sie chce tak pocic...
    Taki zbiorowy marazm, ze jak jestes otyly, wpieprzasz czipsy, popijasz energetykiem i dojadasz batonikami a zaczynasz miec problemy z poruszaniem, to rozwiazaniem jest wozek akumulatorowy...
    Absurd goninabsurd a poniewaz ludzie latwo daja sie zrobic ofiarami, najczesciej przez samych siebie, to sepy i chieny wykorzystuja swoja nisze...nawet jezeli 'diabel' ustawil reguly i dal szanse czesci niewolnikow na stanie sie tymi sepami, czy hienami...to kolejna grupa smarowaczy systemu.

    Tylko natura ma arsenal lekarstw a cialo najdoskonalszy mechanizm samouleczania sie.
    Najlelszym jednak sposobem jest jak zawsze, zapobieganie.
    Tylko w to trzeba wkladac nielrzerwanie wysilek, trzeba sie edukowac, a jest gdzie, trzeba przygotowywac posilki, trzeba zdobywac zrodla pokarmow wlasciwej jakosci, trzeba rezygnowac z uzywek niszczacych swiatynie, i ciagle sie ruszac tak by odpoczynek byl prawdziwa nagroda, regularna ale we wlasciwych proporcjach...
    Nikt tu zreszta nie odkrywa ameryki, wystarczy spojrzec wstecz, przyjzec sie ludziom z rdzennych kultur...oni zacxynaja chorowac i skracac sobie zycie jak biali przywoza im szczepionki a ich skorumpowane zycie przenosi ich z oryginalnych dzikich siedlisk do gett w ktorych po krotkim czasie zaczynaja sie patologie wynikajace z szoku srodowiskowego...bezrobocie, poczucie braku wolnosci, poczucie nizszosci - alkohol, narkotyki, dewiacje...

    Trzeba wslierac naturalne metody, wymieniac sie skutecznymi srpawdzonymi sposobami, jesc zdrowo, cwiczyc, ruszac sie, unikac toksyn, wykluczyc kosmetyki pochodzenia przemyslowego, detergentow, jakichkolwiek lekow z przemyslu farmaceutycznego, zyc pogoda ducha, optymizmem, miec ciagle jakis kolejny maly cel, i liczyc na kolejny maly sukces, oby byl on zgodny wlasciwym ludzkim zachowaniem i nie degenerowal przyrody, bo to galaz na ktorej wszyscy siedzimy.

    Pozdrawiam ciebie
  • @Rebeliantka 00:48:48
    "Mocno to sformułowałeś".

    Tu nie ma mocno, bo to do nich i tak nie dotrze.

    W niedawnej notce http://miarka.neon24pl.neon24.pl/post/138109,dlaczego-nwo-chce-depopulacji-swiata

    ... cytowałem.
    Dz 28, 25 Poróżnieni między sobą zabierali się do odejścia. Wtedy Paweł powiedział to jedno: «Trafnie rzekł Duch Święty do ojców waszych przez proroka Izajasza:
    26 9 Idź do tego ludu i powiedz:
    Usłyszycie dobrze, ale nie zrozumiecie,
    i dobrze będziecie widzieć, a nie zobaczycie.
    27 Bo otępiało serce tego ludu.
    Usłyszeli niechętnie i zamknęli oczy,
    aby przypadkiem nie zobaczyli oczami
    i uszami nie usłyszeli,
    i nie zrozumieli sercem, i nie nawrócili się,
    i abym ich nie uleczył.
    28 Wiedzcie więc, że to zbawienie Boże posłane jest do pogan, a oni będą słuchać».”


    To co tu podaję jest dla takich jak my, czyli widzących. Całe to NWO to ślepcy, którzy usiłują nas oślepiać, oślepiać nas duchowo.
    Jeśli to co oni rozpoczęli się utrzyma, to będą ślepymi przewodnikami ślepych.

    Mt 15, 13 On zaś odrzekł: «Każda roślina, której nie sadził mój Ojciec niebieski, będzie wyrwana.
    14 Zostawcie ich! To są ślepi przewodnicy ślepych. Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną»".

    Mocno, ale to oszołomstwo którym chcą nas zarazić trzeba pilnie powstrzymać.
    I te "rośliny których nie sadził nasz Ojciec niebieski" trzeba wyrwać.

    I to pilnie, bo zło nie skarcone jeszcze wzrasta w bezkarności i bezczelnieje, obrasta w "prawa" i uzurpacje, a więc z każdym dniem ustanowić między nami a nimi nieprzekraczalną granicę będzie trudniej.
    I dlalogu z nimi już być nie może i to z ich winy, bo to oni nas sobie wzięli za wrogów.
    Oni sami siebie uważają za dzieci diabła, a nawet jak się uważają za niewierzących, to są nimi przez słowa, czyny i intencje.

    Nie wolno nam sobie wybierać takich władz które nas prowadzą w przepaść. To jest skrajnie niemoralne.
    Wobec władz niemoralnych obowiązuje odmowa posłuszeństwa.
  • @Rebeliantka 15:02:57
    Rebeliantka,
    siedzimy w srodku kupy, zastanawianie sie nad regulacja gazow naprawde nie ma sensu,ale rozumiem pokuse, jest wpisany w naturalny instynkt...
    Najprostsze rozwiazanie wydaje sie byc niedorzeczne bo nas gotowano jakis czas i tak sie rozleniwilismy, ze wyjscie z kupy przeraza, wiec do konca bedziemy chcieli ja 'modernizowac' az skrocone zostane te nieszczesne 'podrygi' i spala ten las, zeby na uzyznionej ziemi, nowym komlostem, zaczac od nowa cofajac sie do poczatku...to sie nazywa 'cykl' i kazdy koniec laczy sie z poczatkiem.

    Pozdrawiam
  • @eonmark 01:28:27
    To prawda, że trudno wielu ludziom wyjść mentalnie poza system ;) I przede wszystkim zapobiegać chorobom :)

    A gdy mówię niektórym oponentom, że są kraje, w których przeszczepy narządów od ludzi jeszcze do niedawna były nieomal całkowicie zabronione, a nadal są źle widziane (np. Japonia), to wręcz nie chcą wierzyć.
  • @miarka 01:22:45
    //Wobec władz niemoralnych obowiązuje odmowa posłuszeństwa//

    Na razie ustalono przepisy, zgodnie z którymi możemy tylko liczyć na kompetencję i morale lekarzy decydujących o tym, czy ktoś już umarł, czy też nie. Decydujących o tym, czy jeszcze będą próbowali ratować osobnika z domniemanym "trwale, nieodwracalnie uszkodzonym mózgiem", czy też nie.

    Jedyne co można teraz realnie zrobić, to wpisać się do rejestru sprzeciwów.
  • @eonmark 01:11:50
    Podła i nieprzyjazna zwykłemu obywatelowi służba zdrowia jest tylko częścią całego patologicznego systemu rządów oligarchów ziemskich. Inne dziedziny są równie nieprzyjazne i widać mają na celu zasianie w nas zwątpienia w sens ziemskiej egzystencji, która na codzień zwykle oznacza dla nas walkę o przetrwanie i nie przeszkadzanie władzom w ich chorych aspiracjach czynienia z nas trzody hodowlanej, czyli pasożytowania na nas. Sami oddzielili się murem i żyją w całkiem innym systemie. Wspomniałeś o samoleczeniu się darami ziemi oraz zapobieganiu. Są one oczywiście kluczowe, ale medycyna jest także bardzo potrzena z uwagi na schorzenia których nie da sie uniknąć w żaden sposób oraz wypadki. Obie te drogi powinny się uzupełniać, a ludzkość powinno się edukować codziennie w wiadomościach wieczornych o najnowszych odkryciach i rekomendacjach w tej najważniejszej dla naszego dobrostanu dziedzinie. Sam mam bardzo złe doświadczenia ze służbą zdrowia (z uzdrowicielami także) i do lekarza idę jak już nie mam innego wyjścia, gdyż na przykład potrzebna mi jest recepta lub skierowanie na badania specjalistyczne. Przed wizytą solidnie przygotowuję się z internetu dając lekarzowi właściwie gotową diagnozę, z zastrzeżeniem że moge się mylić o ile dodatkowe testy wykluczą moje podejrzenia. I ten system przynosi mi najlepsze rezultaty. Przedtem niepotrzebnie faszerowano mnie lekami, kierowano na niepotrzebne badania i nawet zdarzyło się raz, gdy przepisywane przez "wybitnego specjalistę" terapie nie skutkowały, wyszedł za mną na korytarz i zasugerował hipochondrię. Gdy pojechałem do innego kraju, zrobiłem na własny koszt MRI i odwiedziłem tamtejszego lekarza potwierdził moją diagnozę laika. Nawet nie poszedłem więcej to tego "specjalisty", niech tkwi w niewiedzy i zadufaniu. Jak lekarz może prawidłowo zdiagnozować pacjenta mając na niego 10 minut, a w przychodni wisi napis "do 3 symptomów na wizytę". Lekarz to przecież swego rodzaju oficer śledczy i im więcej dowodów-symptomów tym wiesza szansa złapania winnego, czyli postawienia właściwej diagnozy i zastosowania skutecznej terapii.
    Pozdrawiam
  • @Rebeliantka 02:18:57
    "Jedyne co można teraz realnie zrobić, to wpisać się do rejestru sprzeciwów".

    Nie. Obywatelowi zawsze wolno wszystko, czego legalne prawodawstwo mu jednoznacznie nie zabrania.
    Odpowiednio władzy wolno to, na co jej legalne prawodawstwo jednoznacznie pozwala.

    Co do sprzeciwu to tak, ale pisanie o "sprzeciwach", "oburzeniach" czy "protestach" to faktyczna bierność, a zarazem zgoda na istnienie patologicznego systemu.

    Tu trzeba sprzeciwu, ale rzeczywistego, czyli wobec całego patologicznego systemu stojącego na prawodawstwie stanowionym przez patologiczne, najczęściej skorumpowane władze, a nie na faktycznej moralności i to tej ludzkiej "z najwyższej półki".


    Moim zdaniem konieczne tu jest ustwodawstwo zdecydowanie chroniące osoby w stanie "śmierci mózgowej" przez dostarczanie im pożywienia i opieki aż do ich naturalnej śmierci. Godnej człowieka śmierci.
    Tu nikt nie ma zdolności do orzekania czy ma dalej żyć czy nie, bo to kompetencja Pana Boga.

    Ci co krzyczą że to koszty niech się lepiej martwią o takie organizowanie życia społecznego, aby do wypadków w których mózg jest uszkadzany dochodziło ja najrzadziej.


    "Na razie ustalono przepisy, zgodnie z którymi możemy tylko liczyć na kompetencję i morale lekarzy decydujących o tym, czy ktoś już umarł, czy też nie".

    Przecież takie przepisy to już ukartowana, zorganizowana patologia.
    Za nimi już idą "komisje orzekające śmierć" akurat w momencie kiedy jest kupiec na konkretny organ.
    W tym układzie ci umierający będą potraktowani jak zwierzęta hodowlane wykorzystywane do hodowli organów, czyli jak np.:
    http://www.prisonplanet.pl/multimedia/film_genetyczne_ludobojstwo,p2113435634
    Link do artykułu BBC o hodowli organów: http://news.bbc.co.uk/2/hi/health/1949073.stm
    http://news.bbc.co.uk/olmedia/1945000/images/_1949073_mouse_ear300.jpg
    czy:
    https://pl.sputniknews.com/swiat/201704235282320-swinie-transplantacja-organ/
  • @Nibiru 02:59:09
    "... w przychodni wisi napis "do 3 symptomów na wizytę""

    To "leczenie objawowe" I stopnia. II stopień to już: "Stłucz termometr to nie będziesz miał temperatury".

    Problem, że medycynę dotkęła przepatologia procedur. Jak medyk postępuje zgodnie z procedurą - często ustaloną przez przekupionego przez lobby farmaceutyczne biurokratę, to choćby medyk robił idiotyzmy, nikt mu złego słowa powiedzieć nie może. Nawet w sądzie jest nietykalny.

    Sam już usłyszałem diagnozę medyka: brać tabletki (przeciwbólowe) i pracować normalnie.
    Tabletka przeciwbólowa to taki "stłucz termometr". Za jakiś czas choroba się nasili, to medykowi będzie łatwiej przepisać konkretniejszy lek.
  • @Nibiru 02:59:09
    Zgadzam sie z absolutnie wszystkim oprucz tego:

    //Wspomniałeś o samoleczeniu się darami ziemi oraz zapobieganiu. Są one oczywiście kluczowe, ale medycyna jest także bardzo potrzena z uwagi na schorzenia których nie da sie uniknąć w żaden sposób oraz wypadki. //

    Wypadki sa poza wszelka dyskusja, stad wspominalem wczesniej o chirurgi.
    Natomiast w moim swiatopogladzie nie a miejsca na leczenie chorob przewleklych innymi sposobami jak naturalnymi.
    Medycyna swietnie sie tutaj moze sprawdzic tylko i wylacznie w kwestii specjalistycznych badan, testow w celu ustalenia, wykluczenia lub potwierdzenia podejrzewanej patologii.

    Mialem kiedys przeciwciala w organizmie wiec wluczylem sie od reumatologa, do immunologa.
    Nibiru, bylo dokladnie tak jak mowisz, bylem hipohondrykiem, a poniewaz przychodzilem tak dobrze przygotowany na umuwione spotkanie i tak wiele mowilem o mozliwych powodach swoich symptomow w mysl naiwnie przezemnie wtedy rozumianej rzeczywistosci ze lekarz ma byc 'partnerem' w procesie dochodzeniowym co tez w tym zlozonym ciele sie dzieje, ze widzialem tylko jak przewracaja oczami, jak drga im kolano nerwowo, zebym tylko juz wyszedl i nie macil ich tepa dnia...
    Jak oni moga skutecznie leczyc jak lekarskie specjalizacje to celowo stworzone przegordki waskiej specjalizacji, a ludzki organizm jest jednym zlozonym i wspolgrajacym zbiorem wielu elementow...

    I wiesz co, przeszedlem dluga droge edukacji na wlasna reke, postawilem tylko na nature, a z czasem nie tylko zrozumialem ze to jedyna droga, ale w dodatku dzialajaca.
    Tylko ze nie ma magicznego produktu ktory polykasz wieczorem a rano jestes znowu starym nowym soba.
    To dlugotrwaly proces z mozliwymi bledami po drodze, tylko ze jak sie skoncentrujesz na odszukaniu odpowiedzi, czesto sie okazuje ze ja znajdziesz.
    Wtedy potrzeba juz dyscypliny w procesie leczenia organizmu.
    Byl taki okres ze oprucz wielu roznych naturalnych produktow, nie zjadlem niczego slodkiego, lacznie z owocami przez 6 miesiecy, kompletnie nic Nibiru, a wczesniej nie wyobrazalem sobie zycia bez moich ulubionych lodow...
    : )))

    Pamietam jak dzis, w pokoju immunologa siedzialem wraz zona, ktora w pewnym momencie dala mi znak wzrokiem zebym spojrzal na komputer doktorka...i wiesz co, tam na wygaszaczu bylo napisane jak byk ze glowna przyczyna chorob autoimmunologicznych w wb jest brak slonca!
    :)))

    Czy te gnojki wtlaczaja ludziom do glowy zeby sie nie bac slonca, tylko zaczynac naswietlania skory od wiosny w sposob odpowiedzialny , zdroworozsadkowy, tak zeby na poczatku lata moc juz opalac sie spokojnie nie zwracajac uwagi na ryzyko poparzen bo skora bedzie juz 'zahartowana' dzieki melaninie a wielkie dawki wit. d ktore stymuluje proces opalania beda najlepszym darem jaki moze dostac uklad odpornosciowy, nie zapominajac o procesach psychologicznych zwiazanych z naslonecznianiem, zdrowymi koscmi itd?

    Zamiast tego strasza rakiem skory, kaza smarowac sie rakotworczymi olejami chemii nieorganicznej, i ukrywac w okresie najlepszego dostepu do uva...
    Biora w tym udzial lekarze potwierdzajac pacjentom ta propagande lub milczaco ja popierajac...
  • @eonmark 03:33:19
    Piszesz: "Wypadki sa poza wszelka dyskusja, stad wspominalem wczesniej o chirurgi.
    Natomiast w moim swiatopogladzie nie a miejsca na leczenie chorob przewleklych innymi sposobami jak naturalnymi."

    Może i tak jest, ale pozwól że zadam Ci mój osobisty przykład do rozważenia. Od pacholęcia cierpię na migreny (co któraś nie do zniesienia). Są pewne czynniki dzięki którym można pomóc aby ból ustępował ale szybciej po zażyciu silnego środka p.bólowego; na przykład, stanie w ciemnym cichym pokoju bez stresu i gwałtownych ruchów. Ale to w zasadzie wszystko. Wzięcie leku z początkowej fazie też w wiekszości przypadków pomaga, unikanie pewnych pokarmów również. W ok. 60% pomagają zwykłe środki p.bólowe bez recepty wzięte w początkowej fazie bólu, ale w pozostałych potrzeba nieraz bardzo silnych dawek leków narkotycznych. Medycyna nawet jeszcze nie wie jaka jest geneza tej dolegliwości. Próbowano na mnie "najnowsze", nieraz bardzo drogie leki i jak na razie to wszystko lipa. Czy znasz jakieś naturalne sposoby aby pozbyć się tej przypadłości. Z góry dziękuję Eonmarku i pozdrawiam.
    Marek
  • @Nibiru, Rebeliantka
    Ech, daje ta dyskusja i linkowane artykuły do myślenia....

    Wynika z nich, że pazerność ludzka jest wieczna, tak jak i wieczna jest dobroć ludzka.

    Stworzono podstawy transplantologii, i od razu zaraz potem pojawiła się pokusa - no i mamy lewy szemrany biznes zahaczający o morderstwa: prywatne kliniki instalujące organy niewiadomego pochodzenia. Niewykluczone nawet, że wystąpiło zjawisko inicjowania wojen dla pozyskiwania organów. Pewnie za 100 lat dowiemy się, ile wojen w tym celu zainscenizowano.

    Bo jaka jest różnica między zabójstwem dla organów kogoś, kto prawdopodobnie nigdy się nie wybudzi, a kogoś, kto najprawdopodobniej mógłby się za dwa dni obudzić, ale kogo można bezkarnie w majestacie prawa (podpis dwóch lekarzy-specjalistów) wypatroszyć?

    Niewykluczone, że rację mają absolutni tradycjonaliści: być może najmądrzejszym kiedykolwiek wypowiedzianym przez człowieka zdaniem jest to jedno: "Bóg tak chciał...", czyli pokorna zgoda na to, co ponad naszą sferą poznania leży i całkowity zakaz pozbawiania życia, także tego "wadliwego" (czytaj: śmierć mózgowa).

    A transplantologia? Wyjątkiem od reguły świętości (czytaj: nienaruszalności) ludzkiego ciała, np. gdy ojciec ofiarowuje nerkę własnej córce (osobiście chyba nie chciałbym, by moje dziecko dawało mi swoją nerkę, bo przed nim znacznie więcej życia jeszcze, niż przede mną).
  • @Nibiru 03:56:27
    Rozwiązaniem na większość z poruszonych tu pytań (niezdrowy tryb życia i podatność na zapodawaną nam prokonsumpcyjną propagandę farmakologiczną) jest diagnoza przyczyn, dla których w Polsce (kraju tradycyjnie rolnym i wiejskim) wystąpiło zjawisko trwałego "porzucenia wsi" (czytaj: zdrowego, naturalnego stylu życia) na rzecz miast i nawet po 60 latach od momentu, gdy ten proces się zaczął, nie widać od niego odwrotu, ani nawet symptomów dających nadzieję na to, że ten proces wystąpi.

    Po wojnie obowiązywała narracja (skądinąd spójna), że w miastach była praca, ciepła woda i gaz na życzenie, a na wsi tylko obornik i wstawanie o 5 rano, by świnie nakarmić. I dlatego Leszek z Daleko od szosy pędził do Ani..., jak ten leming na złamanie karku.

    Dziś, gdy w dużych miastach średnia cena 1 m2 nowego mieszkania wynosi ok. 5-6 tys. PLN (Warszawa 8-9.000), a przeciętna łazienka na wielkość może 4 mkw., jedynym wytłumaczeniem niechęci przed powrotem na wieś, gdzie ziemia leży niemalże odłogiem i czeka na kupca, a koszt budowy domu to 2,5 lub 3 tys. za mkw. (w zależności od standardu), jest chyba tylko brak pracy i infrastruktury.

    Dla rodzin z dziećmi brak infrastruktury to faktyczny problem - dojazdy do odległej szkoły potrafią być bardziej uciążliwe niż ciasnota w miejskim m3.

    Pewien wyłom stworzył internet, dając szansę uniezależnienia się od tradycyjnego rynku pracy (hurtownia w stodole i już handel kwitnie) i niektórzy (co bardziej łebscy) z tego skorzystali.

    Jednak, by zjawisko powrotu na wieś ("return to eden") miało charakter masowy, musi być nie tyle wspierane, co zainicjowane przez Państwo. Bo wszystko przemawia za tym, by na wieś nie wracać (b. niskie pensje na lokalnym rynku pracy + zero szansy na uczciwe rozpoczęcie działalności przy tak horrendalnym ZUS-ie)

    Wiadomo, wybudować szkołę uda się dopiero, gdy iluś tam podatników na tę gminę płacić będzie.

    Można byłoby dziś nakręcić genialny socjologiczny film (nowa Najdłuższe Wygnanie Nowoczesnej Europy), w którym współczesny Franciszek Pieczka, ten co to kuźnię u teścia postawił (dziś - chałupę i gospodarstwo za euro-dopłaty), rozpycha się łokciami na prawo i lewo, wyciepując wszystkich z domu (a że długość życia wzrosła, realnych widoków na odziedziczenie gospodarstwa nie ma), wskutek czego dzieciaki i wnuki gnieżdżą się w neo-miejskich sutenerach, żerując na 500+, pracując w biurach za dwa na rękę, szczęśliwe że nie mają nad sobą dotychczasowego "suwerena" i przejmując tanie lewicowe knoty za Nową Wiarę.

    Coś nie zagrało, i to mocno nie zagrało, w tej polskiej rzeczywistości. I to już od 1945 r. Jakieś zaburzenie następstwa pokoleń, jakaś totalna niekompatybilność społeczno-towarzysko-rodzinno-gospodarcza. Bo dziś nie ma już tak wielu podstaw, by opuszczać wieś, a exodus nadal trwa. Z kolei bardzo mało ludzi na wieś wraca (patrz Rolnik szuka żony: niezwykle syptomatyczny był pierwszy odcinek, w którym jedna z kandydatek, owszem, wyraziła chęć związania się z całkiem kumatym kandydatem (bodajże Zbyszkiem), ale bez woli opuszczenia miasta).

    Zdaję sobie sprawę, że proces urbanizacji występuje na całym świecie od 100 lat. Tylko że niemal na całym świecie towarzyszy mu rozwój suburbiów (forma pośrednia między wsią a miastem - idealny kompromis dla rodzin - nauka i praca w mieście, przestrzeń do życia na nieodległym przedmieściu (na wsi).

    A u nas - nie. Zero woli. Gdzieniegdzie dzika forma pośrednia, ale ani to wieś, ani przedmieście.
    Wybudowano autostrady, znaczy: można.

    A wiadomo, nikt sam z siebie nie jest w stanie wybudować sobie drogi z wsi pod Pcimiem Dolnym do najbliższego miasta powiatowego. A nawet jeśli ta droga jest (pal licho jej jakośc), to i tak szkół brak.
  • @Nibiru @maharaja @eonmark @miarka
    Jestem pod wrażeniem ciekawej wymiany myśli.
  • @miarka 03:11:26
    //Moim zdaniem konieczne tu jest ustwodawstwo zdecydowanie chroniące osoby w stanie "śmierci mózgowej" przez dostarczanie im pożywienia i opieki aż do ich naturalnej śmierci. Godnej człowieka śmierci.
    Tu nikt nie ma zdolności do orzekania czy ma dalej żyć czy nie, bo to kompetencja Pana Boga//.

    W pełni się zgadzam, ale Parlament zamiast umożliwić zbadanie sprawy przez TK i radykalną zmianę ustawodawstwa wykonał kroki w tył:

    a/ ułatwił orzekanie śmierci mózgowej poprzez zmniejszenie liczby lekarzy w komisji orzekającej o "śmierci",
    b/ uniemożliwił zbadanie sprawy przez TK przenosząc przepisy o orzekaniu śmierci mózgowej z ustawy transplantacyjnej do ustawy o zawodze lekarza i dentysty. W ten sposób postępowanie przed TK upadło, będzie musiało zostać umorzone.
  • @Rebeliantka 11:09:52
    Mamy tu Posła do Sejmu ,ciekawe co z Twoją notką zrobi ?.
  • @Repsol 13:01:48
    On akurat wstrzymał się od głosu podczas nowelizowania ustawy ułatwiającej orzekanie śmierci mózgowej. Jako jeden z nielicznych.
  • Tutaj wyniki tego głosowania
    http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/agent.xsp?symbol=glosowania&NrKadencji=8&NrPosiedzenia=36&NrGlosowania=23
  • Pisałam o procesie legislacyjnym tutaj
    http://rebeliantka.neon24.pl/post/137215,mz-i-sejm-w-rekach-lobbystow-smierc-mozgowa-wg-poslow
  • @Rebeliantka 11:09:52
    "a/ ułatwił orzekanie śmierci mózgowej poprzez zmniejszenie liczby lekarzy w komisji orzekającej o "śmierci","

    Ja tu widzę dwa grube fałsze.
    Pierwszy to ustanowienie 2-osobowych "komisji" to ułatwienie decyzji niemoralnych. Kiedy taka decyzja nie ma realnych podstaw, to jeeli prawda się wyda, to już drugi "lekarz" wie kto był sprawcą wycieku. Każdy więc boi się ujawnić prawdę.
    Przy trzech lub więcej tego nie ma, więc prawda o zbrodni ma szanse wypłynąć.

    Drugi, to "orzekanie o "śmierci"" ma faktyczny wymiar decyzji o eutanazji.
    To już przymusowa eutanazja.
    Do tego cyniczna eutanazja dla zysków z handlu narządami do przeszczepu.
  • @maharaja 09:40:21
    Maharajo, dzięki za podzielenie się przemyśleniami. Ja , genezę tego zjawiska eksodusu ludzi ze wsi do miasta widzę troche inaczej. Otóż, zauważ proszę, że dotyczy on z reguły ludzi młodych, bardziej mobilnych i żądnych wrażeń. Jak wiadomo człowiek jest zwierzęciem stadnym i mało kto chce "kisić" się w grupie kilkuset osób jakiejś wsi, czy małego miasteczka, będąc skazanym codziennie na te same "gęby", ploty i nudę. Odwiedzenie kina, klubu, restauracji czy znajomych to już wyprawa, nie mówiąc o dostępie do służby zdrowia i czasu przyjazdu pogotowia, gdy zajdzie taka potrzeba. Także nawiązywanie nowych kontaktów, powałęsanie wśród nieznanego tłumu, pogapienie na kolorowe wystawy, czy łatwiesze znalezienie partnera życiowego z uwagi na większy wybór mają tu kolosalne znaczenie. Człowiek, który ma coś do zaoferowania innym, ciekawy świata i ludzi lubi mięć tę bliskość centrum "akcji", bez wrażenia alienacji, nawet kosztem pewnych niewygód. Sam przez wiekszość życia nie wyobrażałem sobie życia na prowincji i mieszkałem tylko w ogromnych aglomeracjach, ale na starość to się zmieniło i wyniosłem się poza, gdyż z wiekiem priorytety sie zmieniają i to jest normalne. Tak uważam i pozdrawiam.
  • @Nibiru 15:51:30
    być może tak właśnie ma być.... spokój na starość, młodym action.

    Szkoda tylko, że w polskich realiach mało jest czegoś pośredniego, czyli właśnie rozwiniętych suburbiów.

    pozdr.
  • @
    Nie wiem, czy powinien być jakiś wiążący ustawowo termin podłączenia do aparatury podtrzymującej życie, czy też obowiązkowy wymóg uzyskania zgody rodziny / konsylium lekarskiego na odłączenie, niemniej

    rozumiem także argumentację tzw. racjonalistów, czyli zwolenników odłączania od aparatury na OJOM-ie, którzy mówią, że skoro podłączenie do aparatury jest działaniem tymczasowym (w nadziei, że serce/mózg danej osoby zaskoczy i wróci ona do przytomności), to nie można danej fazy traktować jako regularnej formy życia, bo w braku tej aparatury dana jednostka po prostu by zmarłą, w związku z czym odłączenie nie jest zabójstwem, lecz jedynie pozostawieniem Panu Bogu pola do działania...

    Na pewno warto inwestować w morale i wiedzę medyków. I tworzyć trzy- a nie dwuosobowe koncylia. Każdy jeden podpis więcej to mniejsze prawdopodobieństwo nadużyć.

    Nie są to jednoznaczne sprawy i ściśle doktrynalna próba ich rozwiązania doprowadzić może także do tego, że za lat X-siąt (przy obecnym stanie medycyny) szpitale będą pełne podtrzymywanych na siłę przy życiu 90-latków... i pół budżetu na to pójdzie... bo przecież dycha jeszcze. A JPII sam mówił, że nie ma sensu walka z naturą...
  • @maharaja 16:26:30
    "...nie można danej fazy traktować jako regularnej formy życia, bo w braku tej aparatury dana jednostka po prostu by zmarłą, w związku z czym odłączenie nie jest zabójstwem, lecz jedynie pozostawieniem Panu Bogu pola do działania..."

    Kiedy nie można danej fazy traktować jako regularnej formy życia, z realnymi szansami na wyzdrowienie, to "dana jednostka" wciąż jest człowiekiem w stanie agonalnym, w związku z czym odłączenie jest zabójstwem.

    I odłączenie aparatury nie jest jedynie pozostawieniem Panu Bogu pola do działania, a przeciwnie - dopiero utrzymanie funkcjonowania niezbędnej aparatury jest daniem Panu Bogu pola do działania.

    Dokąd taki człowiek mimo braku funkcjonowania mózgu żyje, żyje z mocy woli Bożej.
    Jego życie nie ma istotnego wymiaru materialnego, ale wciąż ma wymiar duchowy.
    Jego życie wciąż ma wymiar człowieczeństwa.
  • @miarka 19:06:48
    piszesz: "Dokąd taki człowiek mimo braku funkcjonowania mózgu żyje, żyje z mocy woli Bożej. Jego życie nie ma istotnego wymiaru materialnego, ale wciąż ma wymiar duchowy. Jego życie wciąż ma wymiar człowieczeństwa."

    Moja wrażliwsza część mówi mi że masz rację, ale ta mniejsza - bardziej racjonalna, próbuje wierzgać i namawia do rozważenia sytuacji, gdy na przykład, korzystając z ogromnego postępu technik sztucznie podtrzymujących życie staramy się wszystkich konających utrzymać przy życiu latami do oporu, aż "się rozsypią". I wyobraź sobie, że mamy ogromny (bo tańszy koszt na jednostkę) szpital kombinat dedykowany wyłącznie temu celowi, gdzie "żyje" tak 50 tysięcy osób w wieku pomiędzy 95 i 105 lat. Co tysięczna osoba raz na kilka miesięcy wybudza się i pyta przybyłego z tej okazji członka rodziny: "a kim ty do diabła jesteś?, gdzie moja renta?, czy Hitler wygrał wojnę?". Wiadomo, że mamy "lekarzy bez granic" - etycznych, ale ich znieczulica bierze się nieraz z absurdalnych wymagań czynienia cudów i pretensji pacjentów o naturalną kolej rzeczy w "odchodzeniu".
  • @Nibiru 19:41:59
    Kościół wypowiadał się od zawsze w kwestiach tzw. uporczywych terapii, terapii daremnych, terapii nieproporcjonalnych, etc.oto przykładowe linki:

    http://www.mp.pl/etyka/kres_zycia/46415,rezygnacja-z-uporczywej-terapii-w-swietle-nauki-kosciola

    file:///C:/Documents%20and%20Settings/User/Moje%20dokumenty/Downloads/tom_11_3_10_wojciech_boloz_etyczne_warunki_rezygnacji_z_uporczywej_terapii.pdf

    http://prasa.wiara.pl/doc/580282.Eutanazja-czy-uporczywa-terapia

    Zob. też:
    http://www.mp.pl/etyka/kres_zycia/46416,rezygnacja-z-uporczywej-terapii-w-swietle-polskiego-prawa
  • @maharaja 16:26:30
    „A JPII sam mówił, że nie ma sensu walka z naturą...”
    Nie ma sensu walka z naturą znaczy że sens ma obrona natury przed wynaturzeniem.
    W ogóle to każde wynaturzenie ma wymiar grzechu.

    Natura ma nie tylko wymiar materialno-cielesny, ale i duchowy. I to ten duchowy świadczy o człowieczeństwie. Ten wymiar duchowy to wyjątkowa wśród stworzeń natura człowieka.

    Naturą człowieka jest życie i wolna wola. Koniecznie razem. Jeśli człowiek nie może realizować swojej wolnej woli to już – samo w sobie – równa go z tym, co nie żyje. Każdego więc w stanie „śmierci mózgowej” należałoby zakwalifikować do nieżywych. Problem że to nieprawda. Nieprawda bo nikt prócz Boga nie wie w tej sytuacji jaka jest jego wola.

    Przypadek z takim „nieżywym”, kiedy będąc już na stole operacyjnym dla pobrania z niego organów ostro zareagował po nacięciu mu, świadczy że taki człowiek wolną wolę ma i umierać nie chce skóry (teraz ludobójcza patokracja transplantacyjna daje takim anestezję). On tylko nie może nawiązać kontaktu z otoczeniem, ale wolę życia ma.

    To nie patologia, tylko dokąd ma wolę życia, to jest w stanie zdrowienia, ale nawet kiedy już jej nie ma ty wciąż jest człowiekiem w stanie umierania.
    Nadto zawsze będą tu przypadki kiedy nastąpi tu przełom ku zdrowieniu z woli Bożej, a wbrew ludzkiemu rozumowi medyków. Nawet jak medyka wyszkolić w etyce, to dalej nie będzie to moralność, a więc widzenie człowieka i życia całościowe – zawsze będzie miał otwarte furtki do zbrodni.

    Jeżeli widzisz w człowieku tylko naturę cielesno-materialną i to nazywasz naturą o której mówił JP II to błądzisz.
  • @Rebeliantka 20:01:55
    Dziękuję Rebeliantko za linki. Drugi nie działa. Przeleciałem pobieżnie pozostałe 3 i widzę, że prezentują niejako zdroworozsądkowe podejście.
    Pozdrawiam
  • @Rebeliantka 20:01:55
    Bardzo ważne te linkowane trści, Już w pierwszej są godne szczególnego podkreślenia treści:

    "„Czy człowiek to rzeczywiście jedynie ludzki umysł, który posługuję się ciałem, a kiedy nieodwołalnie traci swoje zdolności, ciało może zostać uśmiercone lub wykorzystane jako magazyn organów do transplantacji? W odróżnieniu od takiej, wyraźnie dualistycznej koncepcji osoby, Kościół stoi na stanowisku, że z pełnowartościową osobą ludzką mamy do czynienia tak długo, jak długo żyje ludzki organizm. Może to być osoba zdefektowana, upośledzona, chora, trwale nieprzytomna, a więc niezdolna do komunikacji i innych działań charakterystycznych dla zdrowych ludzi. Pozostaje jednak zawsze osobą ludzką, nie pół- czy ćwierćczłowiekiem.

    Stąd w wypowiedziach Kościoła katolickiego podkreśla się moralną powinność podejmowania przy trwale nieprzytomnych oraz osobach znajdujących się w podobnych stanach wszystkich czynności, jakie należą do tzw. opieki podstawowej (basis care). Dotyczy to przede wszystkim podawania płynów i pokarmów, również za pomocą sondy. Pacjent znajdujący się w stanie wegetatywnym powinien być traktowany jak każda inna poważnie chora osoba. By ogólnie określić zakres opieki podstawowej, podaje się czasem analogię do czynności, jakie zazwyczaj podejmuje się w przypadku niemowląt. Zatem odłączenie sondy pokarmowej w przypadku Terri Shiavo oraz Eluany Englaro było w opinii Magisterium aktem jednoznacznie eutanazyjnym.

    Należy oczywiście dodać, że zakres moralnej powinności sztucznego karmienia i nawadniania, ale także innych czynności, nie ma rangi nakazu absolutnego i będzie uzależniony od stanu pacjenta. Jeśli tego typu działania nie osiągają już swojego naturalnego celu bądź potęgują jedynie ból i cierpienie pacjenta – a może tak być np. w stanach terminalnych – mogą być zaniechane. Chociaż czynności mieszczących się w ramach opieki podstawowej jako takich nie można zaliczyć do działań znamionujących uporczywość terapeutyczną, to jednak w pewnych stanach mogą się one okazać uporczywe”.


    Oraz:
    „Magisterium Kościoła podkreśla, że każda osoba ludzka w całym okresie swojego życia, od poczęcia do naturalnej śmierci, jest wartością świętą i nienaruszalną. Przeciwko tej wartości nie wykracza jednak ten, kto w obliczu zbliżającej się nieuchronnej śmierci nie powstrzymuje jej przy użyciu nieproporcjonalnych i nadzwyczajnych środków, ale ogranicza się do łagodzenia objawów i do podstawowej opieki”.

    Inaczej mówiąc, to żadne przerwanie wspomagania życia w zakresie opieki podstawowej nie wchodzi w rachubę.
    To zawsze eutanazja.

    Wspomaganie oddychania to też zabieg podstawowy ratujący życie. Opieka sanitarna również.

    Nadto ciało nie może zostać uśmiercone lub wykorzystane jako magazyn organów do transplantacji.
    O ile podtrzymywanie życia służy ochronie ludzkiej godności, to traktowanie człowieka jako "magazyn organów do transplantacji" już go tej godności pozbawia.

    Pobieranie organów do transplantacji, aby było godne człowieka i moralne, musi być wynikiem w pełni świadomej i dobrowolnej decyzji człowieka-dawcy.
  • @eonmark 03:33:19
    Abstrahując od tematu popełniasz, eonmarku, bardzo dużo błędów ortograficznych, interpunkcyjnych, gramatycznych i składniowych. Styl mówiony różni się znacząco od pisanego. A w kwestii medycyny akademickiej i tej ogólnej histerii związanej z tematyką Twoich wypowiedzi, to chyba należy dać ludziom wybór. Każdy niech żyje po swojemu. Na uwagę zasługują jednak kwestie, na które Polacy przestają mieć wpływ i możliwość wyboru, tj. obowiązek szczepień, szerzej omawiany na http://www.stopnop.pl/ , czy też żywność GMO i związane z nią zagrożenia. O tych ostatnich można usłyszeć choćby od, co raz bardziej znanego w Polsce, Jerzego Zięby. Twoje komentarze eonmark, są logiczne i zasadne (przynajmniej większość argumentów), jednak w mojej ocenie trzeba żyć i dać żyć innym, bowiem czasem może się Tobie tylko wydawać, że to co mówisz, to argumentum certum, a prawda jest taka, iż jesteśmy tylko ludźmi i nie wiemy wszystkiego, lub nie chcemy wiedzieć, ot, taka nasza ułomność. :)
  • @Nibiru 03:56:27
    Szanowny Panie, nie jestem wprawdzie specjalistą w dziedzinie medycyny, ale opisany przez Pana przypadek przypomina nieco zespół Hortona, czyli tzw. klasterowe bóle głowy. Bardzo często za silne, nazwane przez Pana, migreny, odpowiada zwyrodnienie kręgosłupa w odcinku szyjnym.
  • @Lemi 14:13:30
    Dziękuję Panu serdecznie za cenne informacje. Żaden z lekarzy dotychczas nie użył w odniesieniu do moich symptomów terminów "klasterowy" lub "zespół Hortona", dlatego też nie byłem nawet świadomy istnienia tego schorzenia i nie próbowałem swojego przypadku porównywać. Po dzisiejszym zapoznaniu się typowymi objawami dla tej choroby, pomimo ok. 75% zgodności z moim przypadkiem, zadziwiającego wręcz podobieństwa do migreny, jednak u mnie jest to raczaj migrena. Ma Pan też całkowitą rację w sugestii, że zwyrodnienie szyjnych kręgów też powoduje silne bóle głowy. Nie wspominałem wcześniej, aby nie komplikować wpisu, ale takie bóle doszły mi na starość parę lat temu (rezonans magn. potwierdził) i teraz mam 2 różne typy bólu głowy. Ból od kręgów ma nieco inne symptomy, jest sporo lżejszy (jak dla mnie) i potrafi trwać kilka dni. Jeszcze raz bardzo dziękuję i pozdrawiam.
    Marek

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej