Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
321 postów 10650 komentarzy

Bona diagnosis, bona curatio. Bez Boga ani do proga.

Rebeliantka - Zna się na zarządzaniu. Konserwatystka. W wieku średnim, ale bez oznak kryzysu. Nie znosi polityków mamiących ludzi obietnicami bez pokrycia (fumum vendere – dosł.: sprzedających dym). Współzałożycielka Konfederacji Rzeczpospolitej Blogerów

Dokumenty, głupcze!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jerzy Trojanowski alias Humpty Dumpty kontynuował wczoraj na Niepoprawnych.pl swój serial w obronie kasty prokuratorów i sędziów.

 

Jak sam napisał, nie zna akt, ale wie na pewno, że odszkodowanie za szkody i krzywdę wyrządzoną Januszowi Górzyńskiemu przez funkcjonariuszy publicznych nie należy się.

  

W komentarzu pod jego notką napisałam m.in. że:

bezsporne jest, że nie wolno funkcjonariuszom państwowym fałszywie oskarżać obywateli,

nie wolno wydawać bezprawnych postanowień o aresztach niewinnych ludzi, szczególnie nie  przeprowadziwszy wcześniej wstępnej kontroli aktu oskarżenia, co nie budzi wątpliwości w świetle treści wyroków uniewinniających Janusza Górzyńskiego,

niewinna osoba nie ma obowiązku stawiać się do aresztu, ma prawo w tym czasie składać zażalenia i szukać pomocy u władz,

sąd miał możliwość uchylić postanowienie o aresztowaniu, gdyż otrzymywał stosowne wnioski i zażalenia, a nie zrobił tego - pierwszy raz ze złośliwości, a drugi raz - chyba z czystej rutyny,

zatrzymywanej osoby nie wolno traktować brutalnie i powodować u niej obrażeń, w tym przypadku ciężkich,

itd.

 

W poprzednim tekście rebeliantka.neon24.pl/post/150064,jak-faktorzy-wladzy-utrwalaja-bezprawie-w-polsce we wniosku do Prokuratora Generalnego Janusz Górzyński dobitnie wyartykułował na podstawie powszechnie akceptowanych orzeczeń Sądu Najwyższego, iż:

   "w doktrynie przyjmuje się, że duże prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa zachodzi wówczas, gdy zebrane w toku postępowania dowody wskazują na taki stopień prawdopodobieństwa, który graniczy z pewnością, choć nie jest z nią tożsamy, że zostało popełnione konkretne przestępstwo przez konkretną osobę".

 A zatem Trojanowski bezczelnie kłamał  pisząc:

    "Zgodnie z art. 249 § 1 kpk środki zapobiegawcze można stosować w celu zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania, a wyjątkowo także w celu zapobiegnięcia popełnieniu przez oskarżonego nowego, ciężkiego przestępstwa; można je stosować tylko wtedy, gdy zebrane dowody wskazują na duże prawdopodobieństwo, że oskarżony popełnił przestępstwo.

    Duże to nie wysokie, Rebeliantko. Wprowadzasz czytelników w błąd sugerując, że przy tymczasowym aresztowaniu prawdopodobieństwo popełnienia czynu powinno być prawie tak samo duże, jak przy skazaniu".

 To brednia. Przytoczyłam z wniosku do PG o skargę nadzwyczajną, iż do zaaresztowania kogoś musi zachodzić poniższa okoliczność::

    "dowody muszą wskazywać na taki stopień prawdopodobieństwa, który graniczy z pewnością, choć nie jest z nią tożsamy, że zostało popełnione konkretne przestępstwo przez konkretną osobę".

 A zatem prawdopodobieństwo to musi być wysokie.

 W niniejszej sprawie nie było takich dowodów. Potwierdza to wyrok uniewinniający, w którym WSKAZANO wyłącznie NA DOKUMENTY jako podstawę uniewinnienia. Cytuję z wyroku:

    Stan faktyczny przedmiotowej sprawy Sąd ustala w oparciu o materiał dowodowy z dokumentów, tu zwłaszcza na podstawie umowy kredytowej z dnia 30 lipca 1999 r., wniosku kredytowego z tegoż dnia, zamówienia na komputer w sklepie „U Szandora”, rachunków, faktur oraz w oparciu o opinię grafologiczną.

    Co się zaś tyczy owego materiału dowodowego z dokumentów, to wynika z niego przede wszystkim, że oskarżony Janusz Górzyński działając w imieniu żony złożył w sklepie Zenona Bieli zamówienie na konkretny komputer, który to do tego sklepu miał dostarczyć Ferdynand Górny. Materiał ten dalej daje podstawy do ustaleń, że w dniu 30 lipca 1999 r. została zawarta umowa kredytowa na warunkach w niej opisanych, przy czym w kontekście opinii grafologicznej przyjąć należy, że podpis Janusza Górzyńskiego na owej umowie został podrobiony przez nieustaloną osobę.

    Dalej faktura pochodząca od firmy Install, znajdująca się w aktach sprawy, pokazuje – pomimo tego, że jest nierzetelna – iż gdyby tylko zweryfikowano datę jej wystawienia, porównując z datą umowy kredytowej – już na tym etapie sprawy Bank, czy firma Credo mogły zatrzymać ów proceder przestępczy (przy założeniu, że przestrzega się obowiązujących w tym czasie regulaminów kredytowania). Tak się jednak nie stało, mało tego bez żadnej weryfikacji owych dokumentów przelano środki finansowe dla Zenona Bieli, którymi ten następnie zadysponował dla siebie i Ferdynanda Górnego.

    Wreszcie także wystawienie rachunku na ów komputer przez sklep Zenona Bieli dla Wiesławy Górzyńskiej z datą 31 grudnia 1999 roku budzi wątpliwości co do logiki zdarzeń gospodarczych zaszłych w sprawie.

    /Wersja sprawy przedstawiona przez świadków: Górnego i Bielę nie ma pokrycia w owych dokumentach/

    Dość w tym miejscu zauważyć, że nie ma ani dowodu wydania towaru oskarżonym, czy to przez Górnego, czy Bielę, a rachunki nie oddają rzeczywistych zdarzeń gospodarczych (skoro jeden ten od firmy Install pochodzący jest nieprawdziwy, a drugi – ten dla Wiesławy Górzyńskiej dokumentuje transakcję, która winna mieć miejsce co najmniej w lipcu/sierpniu 1999 r., a z niego wynika, że chodzi o transakcję z grudnia 1999 r.).

    Nie ma także dowodów wskazujących na to, że zawierając umowę zakupu komputera oskarżeni, czy oskarżony Górzyński zmierzali do tego, by się na niej wzbogacić bezprawnie, osiągnąć nieuzasadnioną korzyść majątkową ponad wartość komputera.

    Co się tyczy innego materiału dowodowego z dokumentów, poza tym, omówionym wyżej i który wprost się przekłada na realia sprawy, to zauważyć należy, że i on także okazał się być przydatny dla poczynienia ustaleń końcowych w sprawie.

    W oparciu o notatkę urzędową z dnia 7 maja 2002 r. ustalono kto, kiedy i w jaki sposób był zawiadomił o bezprawiu przy zawieraniu umowy kredytowej z lipca 1999 r. To samo zresztą wynika z analizy akt sprawy Ds. 1366/04.

    Wezwania do zapłaty pokazały, że firma kredytująca była wzywała oskarżoną Górzyńską do zapłaty rat kredytowych i kiedy to miało miejsce.

    Umowy dotyczące współpracy zawarte pomiędzy Bankiem PKO a firmą Credo i tą ostatnią oraz Zenonem Bielą pokazały zasady współpracy tychże, wymogi związane z zawarciem umowy kredytowej, jej dokumentowaniem, a które w sprawie nie zostały dochowane, przepływ dokumentów. Tutaj także dla ustaleń w przedmiocie owych wymogów ważkie znaczenie ma regulamin systemu sprzedaży ratalnej.

    Na podstawie umowy cesji ustalono, że w prawa wierzyciela Banku PKO wstąpiła firma Credo, a to w związku z brakiem płatności ze strony oskarżonej Górzyńskiej.

    Na podstawie akt II K 510/02 i II K 604/04 SR w Środzie Wlkp. ustalono pociąganie świadków Bieli i Górnego do odpowiedzialności karnej za przestępstwa pozostające w związku z zarzutem aktu oskarżenia w sprawie oraz tryb powyższego.

    Wreszcie dokumenty związane z zatrudnieniem oskarżonego (umowa o pracę, druki ZUS RMUA) odzwierciedlają gdzie był podsądny Janusz Górzyński pracował w roku 1999 r. i jakie podówczas otrzymywał wynagrodzenie.

    Zebrany w sprawie materiał dowodowy z dokumentów nie daje zdaniem Sądu podstaw do przyjmowania, by oskarżony Janusz Górzyński dopuścił się zachowania relewantnego prawno karnie.

    Z dokumentów tych wynika bowiem, że złożył on zamówienie na zakup skonkretyzowanego komputera – działając jako pełnomocnik małżonki, że na powyższy przedmiot została zawarta przez jego żonę umowa kredytowa oraz to jakie były jej warunki.

    Z dokumentów tych już jednak nie wynika to, że oskarżony był się podpisał na umowie kredytowej (jego podpis jest podrobiony) i tym samym, że znał jej warunki, że nastąpiło wydanie przedmiotu umowy (brak dowodu wydania), ze dysponował przedmiotem umowy i w jakim to czasie, że przedmiot ten spełniał oczekiwania zamawiającego (w sensie nieposiadania wad fizycznych, zgodności z zamówieniem), wreszcie że Ferdynand Górny był się wywiązał z usługi w sposób zgodny z przyjętym na siebie zobowiązaniem (i to tak wobec małżonków Górzyńskich w sensie takim czy przedmiot ten spełnia ich oczekiwania oraz odpowiada żądanym wymogom technicznym, ale przede wszystkim wobec Zenona Bieli, który go przecież sprzedawał dalej i to on powinien być zainteresowany jego pozyskaniem, istnieniem), skoro nawet faktura związana z zakupem części do owego komputera nie oddaje rzeczywistych zjawisk gospodarczych i jest datowana zresztą na 6 dni po zawarciu umowy kredytowej.

 

-------------------------------

 

A więc, dokumenty, głupcze!

Dokumenty, które były dostępne wraz z ich wszechstronną analizą przed rozprawą.

Nie ma też nic wspólnego z realiami tej sprawy konstatacja Trojanowskiego, że tymczasowe aresztowanie było uzasadnione, gdy służyło zabezpieczeniu sprawnie zorganizowanego postępowania. Przeczy temu treść wyroku (cytuję):

    „Aktem oskarżenia z dnia 30 czerwca 2005 r. zarzucono oskarżonym Januszowi Górzyńskiemu oraz Wiesławie Górzyńskiej podżeganie do popełnienia przestępstwa z art. 286 § 1 kk i art. 271 kk w zw. z art. 11 § 2 kk”.

    „Sąd nie cytuje w tym miejscu wprost zarzutu aktu oskarżenia (odsyłając zainteresowanych do lektury tego dokumentu na k. 218-220 akt), gdyż jest on niezrozumiały i niepoprawny nie tylko w sensie prawnym (redakcja aktu oskarżenia pod kątem art. 332 § 1 punkt 2 kpk), ale już nawet w sensie językowym.

    Mało tego Sąd zwraca uwagę, że oskarżonej Górzyńskiej zarzuca się działanie wspólnie i w porozumieniu z nią samą (vide zdanie drugie zarzutu aktu oskarżenia jej dotyczącego) i to w sposób tożsamy zdziałane – jak w przypadku jej męża (co nie wytrzymuje krytyki w świetle ustaleń sprawy).

    I oczywiście można to traktować jako pomyłkę, rzecz jednak w tym, że do chwili wyrokowania nie zostało to sprostowane, mimo że był na sali przedstawiciel Prokuratury, która ów akt do Sądu wniosła, a postępowanie w sprawie toczyło się blisko 5 lat.

    Tak sformułowany akt oskarżenia winien podlegać reasumpcji i to w trybie art. 337 kpk lub nawet art. 345 kpk i wymagał ponowienia czynności procesowych postawienia zarzutów. Skoro bowiem Sąd orzekający nie jest w stanie objąć merytorycznie aktu oskarżenia, tym bardziej ma z tym problem zwykły obywatel.

    Sąd jednakże w składzie wydającym wyrok nie zwrócił sprawy celem usunięcia braków, uznając, że zbyt długo czekała ona na rozstrzygnięcie”

    „Z uwagi na fakt, że zarzut aktu oskarżenia zbudowany jest z jednego zdania, zebranego w 45 liniach trudno wydedukować, co tak naprawdę zarzuca się oskarżonym w świetle faktów wynikających ze zgromadzonych w sprawie dokumentów.”

 

A zatem sąd - jak sam stwierdził - powinien sprawę zwrócić celem usunięcia braków. Nie zwrócił jej zapewne tylko dlatego, gdyż po przeanalizowaniu aktu oskarżenia było jasne, że prokuratorzy to albo jakieś "pacany", albo zwykli "matacze".

 

Dęte twierdzenia  Trojanowskiego nie mają nic wspólnego z realiami tej sprawy. ONA NIGDY NIE POWINNA TRAFIĆ NA WOKANDĘ.

 

----------------------------------------------------

 

Pozostaje jeszcze ustalić, kim jest Trojanowski. Nie jest sędzią, nie jest prokuratorem, nie jest adwokatem, nie jest radcą prawnym, nie jest pracownikiem nauki, nie jest menedżerem. Nic o nim nie wiadomo. Twierdzi, że jest prawnikiem. Z jego wypowiedzi wynika za to na pewno, że jest mitomanem i chamskim zniesławiaczem w interesie przekupnych prokuratorów i sędziów.

 

 

KOMENTARZE

  • Zauważyłam
    wiele oznak wskazujących na to, że państwo nie zamierza się wywiązać z obowiązków konstytucyjnych i uchyla się od naprawy szkód i krzywd spowodowanych przez jej funkcjonariuszy.

    Tego nie można inaczej nazwać, jak nikczemnością.
  • Ludzie są zwodzeni
    rożnymi mirażami, jak skarga nadzwyczajna, itp., a władza po prostu czeka aż wszelkie roszczenia się przedawnią.
  • Sort wspierania władzy
    Sprawa ta jest tak oczywista, że nie ma sensu dalej przytaczać argumentów na korzyść Górzyńskiego. Siedział w więzieniu, znęcano się na nim i został uniewinniony przez polski sąd, co w świetle doktryny wymiaru („winien - niewinien, siedzieć powinien”) świadczy, że oskarżenie musiało być w sposób ewidentny i prymitywny spreparowane. Dlatego odszkodowanie się należy. Dyskusyjna jedyne może być jego wysokość i sposób pociągnięcia do odpowiedzialności bandytów z prokuratury i policji.
    Poza tym jest kategoria ludzi, którzy czerpią satysfakcję z utożsamiania się z tzw. władzą, jakkolwiek głupia i bandycka by ta władza nie była. Do tych ludzi żadne argumenty zdroworozsądkowe nie trafią i dyskusja z nimi nie ma sensu. Ciekawe, że nawet Kaczelnik początkowo wydawał się to rozumieć, mówiąc o gorszym sorcie ludzi. Teraz chyba jednak zgłupiał na wzór sortu, któremu się przeciwstawiał.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej