Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
352 posty 11270 komentarzy

Bona diagnosis, bona curatio. Bez Boga ani do proga.

Rebeliantka - Zna się na zarządzaniu. Konserwatystka. W wieku średnim, ale bez oznak kryzysu. Nie znosi polityków mamiących ludzi obietnicami bez pokrycia (fumum vendere – dosł.: sprzedających dym). Współzałożycielka Konfederacji Rzeczpospolitej Blogerów

Koń trojański na uniwerkach - kto walczy z prof. Budzyńską

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W obronie prof. Ewy Budzyńskiej stanął m.in. Instytut Ordo Iuris.

 

 

Prawniczka Instytutu Magdalena Majkowska poinformowała dzisiaj, że rozprawa tocząca się przed Uczelnianą Komisją Dyscyplinarną Uniwersytetu Śląskiego została odroczona do 13 marca 2020 r.

 

Przypomnijmy o co chodzi w sprawie (cytuję ze strony https://bronmyprofesor.pl, gdzie można też podpisać apel w obronie E. Budzyńskiej/:

"Prof. Ewa Budzyńska, mogąca poszczycić się ponad dwudziestoośmioletnią pracą naukową na Uniwersytecie Śląskim, autorka wielu książek i artykułów naukowych dla polskich i zagranicznych czasopism, prowadziła zajęcia pt. „Międzypokoleniowe więzi w rodzinach światowych”.

Po zajęciach dotyczących rodziny w kontekście nauki chrześcijańskiej grupa studentów złożyła do władz uczelni skargę na prof. Ewę Budzyńską.

Tym, co wzburzyło protestujących, było nazwanie człowieka w prenatalnej fazie rozwoju „dzieckiem” oraz pokazywanie modeli różnych faz rozwoju płodowego dziecka. Krytyka dotyczyła także zaprezentowania badań wskazujących na negatywny wpływ posyłania dzieci do żłobków na ich rozwój, a przede wszystkim samego zreferowania przez wykładowcę definicji rodziny jako podstawowej i naturalnej komórki społeczeństwa opartej o związek kobiety i mężczyzny. Nie do przyjęcia okazało się także zaprezentowanie publikowanych w prasie naukowej wyników badań na temat negatywnych skutków wychowywania dzieci przez pary osób tej samej płci. Skarga dotyczyła także krytycznego stosunku wykładowcy do eutanazji i jej rzekomego „antysemityzmu”.

Na tej podstawie Rzecznik Dyscyplinarny prof. Wojciech Popiołek wszczął postępowanie wyjaśniające w sprawie „podejrzenia popełnienia czynów uchybiających obowiązkom i godności nauczyciela akademickiego”. W jego trakcie prof. Ewa Budzyńska złożyła obszerne wyjaśnienia i zaprezentowała materiały wykorzystywane podczas zajęć. Rzecznik przesłuchał jedynie część studentów, ponadto dwojgu przesłuchiwanym okazał protokół zeznań trzeciego z nich, by następnie ze zgodnych zeznań świadków wyprowadzić wniosek o ich prawdziwości. Przy tym zarzuty odnośnie konkretnych treści rzekomo wypowiadanych przez prof. Ewę Budzyńską były w sposób oczywisty sprzeczne z zawartością przedstawionej przez nią prezentacji wyświetlanej podczas wykładu.

Ostatecznie prof. Popiołek zażądał od Komisji Dyscyplinarnej dla nauczycieli akademickich Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach ukarania prof. Ewy Budzyńskiej dyscyplinarną naganą, a Komisja zdecydowała się wszcząć postępowanie. We wniosku o ukaranie Rzecznik nie tylko odniósł się do skargi studentów, ale także wyrażał swoje osobiste poglądy, w tym uznając wszelkie porównanie ideologii gender i komunizmu za naukowo bezzasadne.

Obrońcami prof. Ewy Budzyńskiej w postępowaniu dyscyplinarnym są prawnicy Instytutu Ordo Iuris, którzy domagają się jej uniewinnienia".

 

O szczegółach sprawy skierowanej przeciwko pani profesor, prześladowaniach innych naukowców oraz projekcie nowelizacji prawa, które uniemożliwiałoby szykanowanie uczonych o poglądach konserwatywnych, można posłuchać w wywiadzie z prawniczką Magdaleną Majkowską.

 

  

youtu.be/MtCjMtUDk54

 

 

Są jednak i inne, niedorzeczne opinie. Pewien koń  trojański na jednym z portali twierdził na przykład, że :

"Polska nie jest państwem w 100% katolickim. Jest konsensusem ludzi o różnych ideach, różnych wierzeniach, a więc różnych systemach wartości. Dlatego nie wyobrażam sobie, by o zakresie wolności mógł zdecydować jednoosobowo jakikolwiek rektor jakiejkolwiek uczelni KUL-u nie wyłączając. Oddanie sprawy dr hab. Ewy Budzyńskiej pod rozstrzygnięcie Komisji Dyscyplinarnej tak naprawdę powinno otworzyć dyskusję. W Komisji zasiadają bowiem osoby reprezentujące całą społeczność akademicką. Są studenci, doktoranci, przedstawiciele pracowników technicznych, pracowników nauki, związków zawodowych działających na uczelni. I z całą pewnością nie są to ludzie reprezentujący tylko jedną opcję. Chcemy czy nie musimy pogodzić się na inne postrzeganie świata reprezentowane przez jakąś część społeczeństwa. I musimy to uszanować".

Z tego wywiódł, że "dobrze się stało, że sprawa trafiła do Komisji" .

To czysta niedorzeczność albo lewackie lizusostwo.

 

Działania Rzecznika Dyscyplinarnego Uniwersytetu Śląskiego świetnie zrekapitulował prof. Paweł Skrzydlewski:

"Źle się dzieje i to nie tylko od dziś na naszych uniwersytetach. Coraz więcej na nich tych, którzy chcą dzielić się swoimi opiniami, a nie wzrastać w miłości prawdy, dobra, piękna i świętości. Atak, który przeprowadzono ostatnio na panią prof. Ewę Budzyńską, jest tego najdobitniejszym dowodem. Dziś trzeba stanąć w jej obronie, bo zagrożona jest nie tylko osoba, ale systemowo cały uniwersytet, który staje się czymś na wzór karczmy, w której co bardziej odurzony krzyczy, domagając się szacunku dla swoich opinii w imię oczywiście tolerancji, wolności, własnych ideologii. Nie ma w nim rozumu ani prawdy, ale jest buta i bezczelność, które depczą wszystko".

"Uniwersytety dają nam życie duchowe. Dają tak wiele, iż duch ludzki nieustannie do nich powraca. Dlatego ma rację Ojciec Święty Benedykt XVI, gdy jeszcze jako kardynał pisał, że Platon ze swą akademią, chcąc jej zachowania, musiał niejako zwrócić się do mitologicznych bogów i prosić ich o pomoc, by uchronić to wielkie dobro, jakim jest uczelnia, a przede wszystkim, by zachować w niej miłość do prawdy. Sami bowiem ludzie, z racji swych wad i słabości, nie są zdolni podołać trudom, jakich ona wymaga.

Dlatego prawdziwy uniwersytet żyje dla prawdy i ciągle prosi Boga, aby dopomagał mu w jej poznaniu. Wraz z całą sztuką i dziedziną komunikacji umacnia i rozwija ludzką racjonalność, a przez nią służy całej kulturze. Prawda bowiem wyzwala, a jej brak uśmierca całe życie duchowe. Dlatego ci, którzy nienawidzą człowieka, a także samej prawdy, czynią wszystko, by osłabić uniwersytet. By, jeśli nie można go unicestwić fizycznie, zamienić go w gwarną karczmę, w której bezbożnie kupczy się wszystkim. To zło dzisiaj ma miejsce nie tylko w naszej ojczyźnie. Źli ludzie chcą zamienić akademię na targowisko ideologii i różnych interesów, gdzie nie ma już prawdy, lecz są tylko różne opinie i gdzie wszystkich tyranizuje relatywizm i polityczna poprawność.

W miejscach tych nie ma już profesorów, a są demagodzy i rozpustni najemnicy uwodzący frazesami siebie i młodzież, gotowi w każdej chwili oddać się na służbę tym, którzy zapłacą. Boją się oni przede wszystkim kontroli z urzędu i wytykania ich przez media, nigdy zaś nie znają wstydu i odpowiedzialności za uszanowanie prawdy. Zawsze i wszędzie gotowi są kupczyć i chwalić się swym głupim gadaniem, które przedstawiają jako akademicki dialog i przejaw tolerancji dla innych opinii".

Źródło: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-prof-p-skrzydlewski-nie-badzmy-naiwni-uniwersytetow-nie-uratuja-politycy-i-partie-bo-ci-juz-dawno-oznajmili-ze-sie-poloza-rejtanem-jesli-ktos-bedzie-probowal-ograniczyc-wolnosc-sl/

 

To smutne, że bardzo agresywne lewackie konie trojańskie chcą się kłaść Rejtanem w obronie koncepcji Uniwersytetu jako karczmy.

 

KOMENTARZE

  • Dodatkowe info
    https://www.tysol.pl/a42952-Przeszlo-33-tys-osob-podpisalo-sie-pod-apelem-ws-prof-Ewy%C2%A0Budzynskiej

    https://www.radiomaryja.pl/informacje/rozprawa-dyscyplinarna-prof-ewy-budzynskiej-odroczona/
  • @Rebeliantka 03:09:18 podpisaliśmy.
    No i jakaś lewacka bladź dała 1. Ja 5! Pzdr!
  • A gdzie minister Gowin?
    On tylko genderystów będzie bronił? Kiepski minister. Autentyczna sytuacja z Bydgoszczy. Jest tam Collegium Medicum jak oddział UMK (ale bydgoski oddział). Na studiach magisterskich z fizjoterapi, z kilku przedmiotów biologicznych, prowadzonych przez doktorantów i doktorów lekarzy (nie fizjterapeutów, to tuś przed Świetami Bożego Narodzenia, okazało się, że nauczali oni niezgodnie z programem. Właściwie nie na temat. A teraz jest sesja i studenci są egzaminowani zgodnie z programem. Mimo, że nauczano ich czego innego a nawet nie dostarczono zagadnień zgodnych z programem. To jak się pytam gdzie jest nadzór dydaktyczny? Bo to nie pierwsza wtopa tej placówki i skargi wpływały na biurko ministra Gowina.. PiS rządzi już kilka lat, a Gowin tylko dobija polską naukę. A bronić będzie tylko lewactwa. A że dobija? Arbitralnie ustalił, które czasopisma mogą być uznane za naukowe, co utrudnia młodym uczonym, publikowanie. A publikacje są niezbędne w karierze naukowej. Do tego jakieś punkty dostaje się za publikacje anglojęzyczne. Najlepiej w czasopismach z tzw. listy filadelfijskiej. Mimo, ze te pisma też często publikują kompletne antynaukowe bzdury.A najwięcej punktów się za nie dostaje. Tylko kto opublikuje z takich pism,historię wczesnej słowiańszczyzny? Czy archeologię ziem polskich?
    Gowin jednak musi być ministrem, bo ma za dużo posłów. ZIobro też ma, ale minister sprawiedliwości nie może wykonać ruchu. Bo z nim nikt nie zechce współpracować, poza PiSem. A Gowin może zrobić woltę i jest w stanie utworzyć koalicję z PO, Lewicą i PSLem. I wtedy, nawet bez Konfederacji, taka koalicja ma większość.
    I szkodnik a w zasadzie grabarz polskiej nauki, będzie na swoim stołku trzymany. Wcześniej było niewiele lepiej, ale wtedy rządzili kumple Gowina.
  • @Wican 11:13:00
    Tak cicho to on nie siedzi.Media już trąbią,że Gowin chce wprowadzić ustawę wolnościową na uczelniach czyli tzw."Konstytucję Dla Nauki"
    Ale znając tego szkodnika wiadomo,że to będzie bat na Polaków bo dopiero teraz jak on to wprowadzi lewactwo i zboczki będą mieli pole do popisu na uczelniach.
    Baumany ,Hartmany Grossy i im podobne ścierwa będą mogły pluć na Polskę i Polaków ile się da.A wystarczyło by tylko skrupulatnie przestrzegać prawa polskiego i za łamanie go na uczelniach karać rektorów wysoką grzywną za stosowanie cenzury.Należało by także zakazać propagowania na uczelniach wszelkich zbrodniczych ideologii i raz na zawsze przepędzić z polskich uczelni te żydowsko-lewackie i zboczone towarzystwo.
  • @matterhorn 13:23:23
    Ja bym żadnego kagańca nie stosował na uczelniach. Wolność słowa i wolność badań naumowych, o ile byłyby merytoryczne. Czyli genderyzm odpada, bo to żadna nauka.
  • @kula Lis 69 10:05:20
    Świetnie. Każdy podpis jest ważny.
    A bladź niech pęknie ze złości.
  • @Wican 11:13:00
    Bardzo kiepski minister z tego Gowina. Ale spryciarz "polityczny". Tacy są najgorsi, bo niezależnie od szkód, które powodują, potrafią zadbać o swoją pozycję polityczną.
  • @matterhorn 13:23:23
    Ordo Iuris przygotowało projekt nowelizacji ustawy. Może uda się zneutralizować pomysły Gowina.
  • Przecież...
    ------------
    "To smutne, że bardzo agresywne lewackie konie trojańskie chcą się kłaść Rejtanem w obronie koncepcji Uniwersytetu jako karczmy."
    ------------
    Przecież czarci pomiot jest diabelsko cwany - więc swój niecny plan wobec ludzkości - oparł właśnie - przede wszystkim o szkoły i uczelnie. W ten sposób rozłożył już USA. Na uczelniach technicznych pomiot nie ma takiej sposobności jak na wydziałach humanistycznych uniwersytetów - więc tam szczególnie - robi on swoja szatańską robotę.
    Wniosek?
    Jak widzimy - czarci pomiot - poczyna sobie coraz nachalniej, coraz bezczelniej - słowem ów czarci pomiot bierze tzw. górę.
  • @demonkracja 18:46:11
    To od Polaków zależy, czy weźmie górę, czy nie. Można się sprzeciwiać.
  • Dostałem na maila więc zamieszczam
    Pierwsza rozprawa w sprawie Profesor Budzyńskiej. Szanowni Państwo,

    w piątek późnym popołudniem zakończyła się rozprawa Pani Profesor Ewy Budzyńskiej przed komisją dyscyplinarną Uniwersytetu Śląskiego. Pani profesor towarzyszyli prawnicy Ordo Iuris.

    Komisja wciąż nie podjęła decyzji o losie Pani Profesor, oskarżonej o rzekome przewinienia „homofobii”, prezentowania „poglądów radykalno-katolickich” i nauczania o rodzinie jako wspólnocie opartej na małżeństwie kobiety i mężczyzny. Wierzę jednak, że z Państwa wsparciem powstrzymamy plan zastraszenia całego środowiska akademickiego pokazowym ukaraniem Pani Profesor „dla przykładu i przestrogi”.

    Podczas rozprawy Pani Profesor udzieliła szczegółowych, rzeczowych informacji o treści i naukowych podstawach swojego wykładu, który stał się pretekstem dla oskarżeń ze strony radykalnej, lewicowej grupy studentów. Swoje stanowisko przedstawił także prof. Wojciech Popiołek, rzecznik dyscyplinarny Uniwersytetu Śląskiego, który wciąż stanowczo żąda dyscyplinarnej nagany dla Pani Profesor. Ku naszemu oburzeniu, pomimo oczywistych braków i błędów dotychczasowego postępowania, członkowie Komisji pozwolili na przedstawienie zarzutów i postanowili sądzić Panią Profesor.

    Z przyczyn formalnych i w celu przesłuchania kolejnych świadków rozprawę odroczono do 13 marca. Nie ukrywam, że takie wydłużenie postępowania odbieram jako grę na zwłokę i wygaszenie społecznych emocji wokół niesprawiedliwych zarzutów.

    Danego nam czasu nie zmarnujemy, razem z Panią Profesor mamy nadzieję, że jej trudna sytuacja stanie się inspiracją dla wdrożenia systemowych gwarancji wolności debaty akademickiej opracowanych przez Ordo Iuris. Cenzurowanie nauki w imię ideologii
    Przypomnę, że bulwersująca sprawa Pani Profesor rozpoczęła się rok temu, gdy po jej wykładach z socjologii rodziny niewielka grupka studentów złożyła do rektora donos, w którym przypisano Pani Profesor narzucanie studentom „ideologii anti-choice, poglądów homofobicznych, antysemityzmu, dyskryminacji wyznaniowej, informacji niezgodnych ze współczesną wiedzą naukową oraz promowanie poglądów radykalno-katolickich”. Koronnym argumentem miało być to, że podczas wykładów Pani Profesor „opierała się na tylko jednej definicji rodziny” opartej na związku mężczyzny i kobiety, a człowieka w prenatalnej fazie rozwoju nazywała „dzieckiem”.

    Najbardziej niepokojąca okazała się jednak reakcja rzecznika dyscyplinarnego prof. Wojciecha Popiołka, który po rocznym postepowaniu wyjaśniającym, uznawszy zarzuty „antysemityzmu” i „nienaukowości” za fałszywe, jednocześnie… zażądał dla Pani Profesor kary dyscyplinarnej nagany. Uzasadnił to między innymi „prewencją ogólną”, czyli koniecznością przestrzeżenia innych wykładowców i badaczy przed powtarzaniem „błędów” Pani Profesor.

    Nie mogliśmy pozostać bezczynni w sytuacji, gdy cenionej badaczce wyrządzano tak wielką krzywdę i gdy w tak rażący sposób łamie się wolność akademicką. W obszernym uzasadnieniu wykazaliśmy nieprawdziwość zarzucanych jej czynów, a dziś reprezentowaliśmy ją podczas rozprawy w Katowicach. Wzbudziliśmy społeczną presję na Uniwersytet
    Nie mam wątpliwości, że olbrzymie znaczenie dla finału tej sprawy będzie miała również potężna społeczna solidarność z szykanowaną badaczką. O sprawie Pani Profesor informowały najważniejsze polskie media, wstawił się za nią m.in. metropolita katowicki abp Wiktor Skworc, a także przedstawiciele rządu i środowiska naukowego.

    Ponad 33 tysiące podpisów pod petycją w obronie Pani Profesor trafiło do rektora Uniwersytetu Śląskiego. Petycja przygotowana przez nas wraz z Centrum Życia i Rodziny wzywała władze uczelni do niezwłocznego zakończenia postępowania i przeproszenia Pani Profesor za przyłączenie się Uniwersytetu do ideologicznego ataku na jej osobę, podważenie jej naukowego i dydaktycznego dorobku. Niestety, piątkowa rozprawa dyscyplinarna pokazała, że Uniwersytet Śląski wciąż bardziej posłuszny jest głosom radykalnej lewicowej grupy studentów niż konstytucyjnemu nakazowi ochrony wolności akademickiej.

    Podczas wywiadu udzielonego Polskiemu Radiu w siedzibie Ordo Iuris, Pani Profesor słusznie powiedziała „Mam wrażenie, że odchodzi się od poszukiwania prawdy i zmierza w kierunku służenia ideologiom”.

    Wicepremier popiera Ordo Iuris w sprawie zmian w ustawie
    Wielka kampania w obronie Pani Profesor przyniosła również bardzo konkretny skutek – już trzy dni po ogłoszeniu przez nas projektu ustawy, który ochroni wolność prezentowania poglądów i wyników badań naukowych na polskich uczelniach, został on podjęty przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

    Zaproponowaliśmy, aby ustawa o szkolnictwie wyższym wprost zobowiązywała rektora i senat każdej uczelni do obrony wolności akademickiej przed ideologicznymi atakami. Na każdej uczelni miałaby powstać komisja stojąca na straży konstytucyjnego prawa do ogłaszania wyników badań, bez względu na wymogi politycznej poprawności. Od decyzji tej komisji przysługiwałoby odwołanie do komisji przy Ministrze Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Dzięki tej procedurze władze żadnej uczelni nie mogłyby już liczyć na „ciche” usunięcie naukowców, których badania podważają dogmaty ideologii gender czy LGBT.

    Mam nadzieję, że sprawa Pani Profesor, choć okupiona jej ewidentną krzywdą, dzięki naszemu projektowi i naciskowi społecznemu paradoksalnie przyczyni się do wzmocnienia ochrony wolności słowa na polskich uczelniach.

    Dlatego dziękuję każdej osobie, która zaangażowała się w to niełatwe zadanie – zarówno podpisując się pod petycją, jak i przekazując darowiznę na rzecz Instytutu Ordo Iuris. Gdyby nie wsparcie naszych Darczyńców, nie moglibyśmy bronić ani Pani Profesor, ani innych osób szykanowanych za wierność prawdzie i sumieniu.

    Jednak sprawa Pani Profesor Ewy Budzyńskiej to tylko jedna z wielu spraw, które wymagały zaangażowanej i złożonej interwencji prawników Ordo Iuris w ostatnich tygodniach. Aktywiści LGBT pomawiają Polaków i polskie samorządy
    Wśród zupełnie nowych spraw, którymi się zajmujemy, warto wymienić również bezprawne ustawienie przez aktywistów LGBT fałszywych tabliczek drogowych w czterech gminach województwa lubelskiego. Tabliczki z napisem „Strefa wolna od LGBT” w kilku językach, które nawiązują do uchwalenia przez te gminy deklaracji sprzeciwiających się ideologii LGBT, mają żółty kolor i są bardzo udaną imitacją tablic drogowych informujących np. o ograniczeniach w ruchu z powodu remontu.

    Aktywiści LGBT umieścili je pod znakami informującymi o wjedźcie do Świdnika, Końskowoli, Niedrzwicy Dużej i Puław. Zdjęcia tablic były następnie upowszechniane przez radykalnych lewicowych polityków, w tym Guya Verhofstadta znanego z obelżywego nazwania uczestników Marszu Niepodległości „nazistami”.

    Również kandydatka na urząd Prezydenta RP Małgorzata Kidawa-Błońska podczas swojego spotkania z Polonią w Londynie straszyła zebranych zupełnie nieprawdziwymi słowami „do czego myśmy doszli w Polsce? To przerażające, że są miejscowości, gdzie są znaki zakazu wjazdu dla osób o innej orientacji seksualnej”.

    Wskutek tych oszczerczych działań wiele osób w Polsce i za granicą zostało wprowadzonych w błąd. Uznali, że prawdziwe muszą być także słowa Roberta Biedronia, który skarżył się przed Parlamentem Europejskim na rzekomo powszechne w Polsce zakazy wejścia do restauracji i sklepów dla homoseksualistów. Kłamstwa pod adresem Polaków i samorządów celowo wzmożono w dniach obchodów rocznicy uwolnienia więźniów niemieckiego obozu zagłady Auschwitz. W ten sposób ma utrwalać się wizerunek Polaków jako „faszystów” zdolnych rzekomo dzisiaj do okrucieństw wobec homoseksualistów.

    Od razu wiedziałem, że musimy przeciwdziałać.

    Co prawda zawieszenie fałszywego znaku drogowego jest czynem zabronionym i powinno spowodować zainteresowanie ze strony Policji, jednak to zbyt mało by powstrzymać podobne kłamliwe i oszczercze kampanie w przyszłości.

    Dlatego jesteśmy gotowi udzielić pomocy prawnej każdemu samorządowi, który zechce pozwać aktywistów LGBT za pomówienia i naruszenie dobrego imienia gminy i jej mieszkańców. Współdziałając z odważnymi samorządowcami powstrzymamy rozwój tej fali kłamstw i nienawiści.

    Rzecznik Praw Obywatelskich przeciwko prawom rodziców i dzieci
    Czasem przygotowanie analiz prawnych oznacza działanie pod presją czasu. Szczególnie, gdy trzeba dawać odpór pojawiającym się w przestrzeni publicznej atakom na podstawowe prawa. Tak było z niedawnym stanowiskiem Rzecznika Praw Obywatelskich, który w krótkim piśmie wyraził opinię, że rodzice nie mogą sprzeciwiać się niezgodnym z ich przekonaniami zajęciom wprowadzanym do szkoły.

    Nasza odpowiedź była natychmiastowa. Wiedziałem, że precyzyjne argumenty za prawami rodziców i przeciwko demoralizacji dzieci muszą trafić do mediów i do opinii publicznej zanim stanowisko Rzecznika doprowadzi do łamania konstytucyjnych praw rodziców i dzieci.

    Mieliśmy świadomość, że tylko dokładna analiza i precyzyjna krytyka będą mogły przekonać o nierzetelności stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich. Praca trwała nieprzerwanie całą dobę, ale nasze stanowisko ujrzało światło dzienne już nazajutrz po publikacji opinii Rzecznika.

    Z obroną rodziców i dzieci dotarliśmy do wszystkich na czas

    Aby pokazać skalę prowadzonych działań analitycznych dość powiedzieć, że tylko w tej chwili dwa zespoły analityczne koordynowane przez dra Marcina Olszówkę i mec. Rafała Dorosińskiego zajmują się kilkudziesięcioma projektami! Kolejne kilkadziesiąt opinii i analiz opracowują eksperci Centrum Prawa Międzynarodowego z jego dyrektor Karoliną Pawłowską oraz Centrum Wolności Religijnej z dyrektor Kariną Walinowicz.

    To dzięki ich zaangażowaniu mogliśmy przekonać Naczelny Sąd Administracyjny do zakazu wpisywania „dwóch matek” do aktów stanu cywilnego czy przygotować poradniki dla rodziców i nauczycieli pragnących chronić dzieci przed demoralizacją. To właśnie to zaangażowanie pozwoliło zbudować koalicję i przygotować się na proaborcyjny szczyt w Nairobi, złożyć ponad 20 stanowisk w najważniejszych sprawach obrony życia, wolności, małżeństwa w Trybunale Praw Człowieka, czy zwalczać promocję obowiązkowej edukacji seksualnej w ONZ i innych gremiach międzynarodowych.

    „Jak nie Ordo Iuris, to już nikt”!
    Widzimy wyraźnie, że cały czas rosną oczekiwania wobec Ordo Iuris, a swoje problemy z nadzieją na pomoc przedstawia nam coraz liczniejsza rzesza Polaków. Wielu z nich nie ukrywa, że jesteśmy dla nich ostatnią deską ratunku. Nie raz czytaliśmy e-maile zaczynające się od słów: „Jeśli Wy nie pomożecie, to już nikt!”.

    W efekcie naszego zaangażowania często słyszymy na korytarzach sądowych wypowiadane z szacunkiem, a czasem z obawą, słowa „to mecenas z Ordo Iuris” gdy nasz prawnik pojawia się w towarzystwie naszych Beneficjentów. Nasi przeciwnicy wiedzą, że każdą sprawę traktujemy z najwyższą starannością, a obecność naszych prawników oznacza najwyższy profesjonalizm działania.

    Jednak, aby sprostać narastającym zadaniom, musimy wciąż poszerzać nasz zespół, sięgać po ekspertów z nowych dziedzin lub kształcić w tym zakresie młodych prawników. To ogromne obciążenie finansowe. Już na początku 2020 roku wyraźnie widzę, że wydatków związanych bezpośrednio z podejmowanymi nowymi wyzwaniami jest więcej niż przewidywaliśmy.

    Po dokładnym przeanalizowaniu sytuacji wiem, że aby odpowiedzieć na palące problemy i zapewnić ochronę najważniejszym wartościom przed narastającym atakiem ideologicznego lobby musimy zgromadzić miesięcznie dodatkowo ok. 50 tysięcy złotych.

    Instytut Ordo Iuris nie korzysta w swej działalności ze środków publicznych, dzięki temu nasza działalność może pozostawać w pełni niezależna od polityków i rządów. Cała działalność Instytutu jest możliwa tylko dzięki darowiznom otrzymywanym od polskich rodzin i Darczyńców podzielających nasze przekonanie o konieczności osobistego zaangażowania w obronę życia, rodziny i wolności.

    Dlatego bardzo Państwa proszę o wsparcie finansowe naszej walki w obronie wartości, a jeżeli to tylko możliwe - o regularne wspieranie naszych działań. Dzięki temu będziemy mogli spokojnie i rozważnie planować nasze działania w kolejnych miesiącach, bez ryzyka, że z powodu braku środków finansowych trzeba będzie odmówić komuś, kto będzie potrzebował pomocy Ordo Iuris.

    Łączę wyrazy szacunku

    adw. Jerzy Kwaśniewski - Prezes Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris
    P.S. Bez stabilnego finansowego zaplecza nie będziemy w stanie wywiązać się ze zobowiązań, przed którymi stawia nas społeczeństwo, dlatego ośmielam się prosić Państwa o wsparcie finansowe. Bardzo zależy mi na tym, by móc bez niepokoju podejmować kolejne wyzwania w obronie życia, rodziny i sumienia.
  • @kula Lis 69 09:10:11
    Dzięki. Też dostałam. Może warto dać jako oddzielną notkę?
  • @Rebeliantka 16:08:33
    Kaczyński nie taki strateg, jak go malują jego wyznawcy. Gowin trzyma klub do istnienia rządu

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

ULUBIENI AUTORZY

więcej