Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
321 postów 10650 komentarzy

Bona diagnosis, bona curatio. Bez Boga ani do proga.

Rebeliantka - Zna się na zarządzaniu. Konserwatystka. W wieku średnim, ale bez oznak kryzysu. Nie znosi polityków mamiących ludzi obietnicami bez pokrycia (fumum vendere – dosł.: sprzedających dym). Współzałożycielka Konfederacji Rzeczpospolitej Blogerów

Analizy konstytucjonalistów są dla sędziego Owczarka zbyt trudne

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Uwaga! Bolszewia w katowickich sądach ostro atakuje. Kadry kierownicze mają tam własne kanony prawa i przepisy niewiadomej proweniencji. Dzisiaj kolejny przykład.

 Zamierzałam napisać poradnik dla sędziego Damiana Owczarka (Przewodniczącego V Wydziału Karnego w Sądzie Okręgowym w Katowicach) o prawach publiczności,  dziennikarzy i wnioskodawcy na sali rozpraw.

To niewykonalne zajęcie. On ma standardy chyba wyuczone na jakichś poststalinowskich tajnych kursach. W oficjalnych polskich podręcznikach prawa nie ma stosowanych przez niego wykładni przepisów. Ten sędzia nie wstydzi się, gdy kłamie i przekracza uprawnienia. To sądowy buc.

Wczoraj odbyła się kolejna rozprawa o odszkodowanie i zadośćuczynienie za niezasadny areszt Janusza Górzyńskiego w 2010 roku. Najpierw jednak zamieszczę sprawozdanie z rozprawy w dniu 24 października.

Przypomnijmy, że Janusz Górzyński był aresztowany do sprawy, w której Sądy (Rejonowy w Gostyniu i Okręgowy w Poznaniu) popełniły tzw. rażący błąd. Wydały postanowienie o aresztowaniu w sytuacji, gdy sprawa nie powinna w ogóle znaleźć się w Sądzie. Na domiar złego zatrzymanie Janusza Górzyńskiego odbyło się w wyjątkowo brutalny sposób, ze spowodowaniem ciężkich obrażeń.

Janusz Górzyński nie tylko został uniewinniony, ale w obu wyrokach uniewinniających znalazły się dobitne stwierdzenia o bezpodstawności oskarżenia.

W uzasadnieniu Wyroku Sądu Rejonowego stwierdzono, iż akt oskarżenia nie spełniał nawet wymagań formalnych:

Str. 7
„Sąd nie cytuje w tym miejscu wprost zarzutu aktu oskarżenia (odsyłając zainteresowanych do lektury tego dokumentu na k. 218-220 akt), gdyż jest on niezrozumiały i niepoprawny nie tylko w sensie prawnym (redakcja aktu oskarżenia pod kątem art. 332 § 1 punkt 2 kpk), ale już nawet w sensie językowym.
Tak sformułowany akt oskarżenia winien podlegać reasumpcji i to w trybie art. 337 kpk lub nawet art. 345 kpk i wymagał ponowienia czynności procesowych postawienia zarzutów. Skoro bowiem Sąd  orzekający nie jest w stanie objąć merytorycznie aktu oskarżenia, tym bardziej ma z tym problem zwykły obywatel. Sąd jednakże w składzie wydającym wyrok nie zwrócił sprawy celem usunięcia braków, uznając, że zbyt długo czekała ona na rozstrzygnięcie”.

Str. 8
„Z uwagi na fakt, że zarzut aktu oskarżenia zbudowany jest z jednego zdania, zebranego w 45 liniach trudno wydedukować, co tak naprawdę zarzuca się oskarżonym w świetle faktów wynikających ze zgromadzonych w sprawie dokumentów.”

Sąd Rejonowy w Gostyniu (sygn. akt II K 85/05) zwrócił uwagę na liczne błędy Prokuratury Rejonowej w Środzie Wlkp. M.in.:

  1. sformułował w uzasadnieniu Wyroku poważne zarzuty dotyczące braków formalnych i merytorycznych aktu oskarżenia,
  2. zwrócił uwagę na poważne błędy procesowe Prokuratury tj. pominięcie w ogóle dowodów z dokumentów, a także na brak znajomości logiki, celu i sensu zdarzeń gospodarczych,
  3. stwierdził, że zeznania oskarżonych Górzyńskich były zbieżne z treścią dokumentów, a zeznania świadków oskarżenia (faktycznych oszustów) nie znajdowały pokrycia w dokumentach.
  4. dokonał wnikliwej oceny dowodów, zgodnej z zasadami doświadczenia życiowego i praktyką obrotu gospodarczego w Polsce, gdy tymczasem prokuratura formułowała akt oskarżenia wbrew tymże (doświadczeniu życiowemu i zasadom obrotu).

Stanowisko Sądu Rejonowego w Gostyniu zostało w pełni podtrzymane przez Sąd Okręgowy w Poznaniu, który w Wyroku sygn, IV Ka 1736/10 dobitnie podkreślił m.in., iż:

  1. zarzuty aktu oskarżenia były sformułowane w sposób całkowicie niezrozumiały i wręcz kuriozalny, czyniąc niemożliwym zrozumienie na czym miałoby polegać przestępcze działanie oskarżonych,
  2. Sąd Okręgowy potwierdził stanowisko Sądu Rejonowego w Gostyniu, iż wyrok słusznie został oparty na istniejących dokumentach i korelujących z nimi wyjaśnieniach oskarżonych oraz że twierdzenia świadków Z. Bieli i F. Górnego były całkowicie niewiarygodne.


W tej sytuacji wydawałoby się, że Janusz Górzyński powinien być na Sali sądowej traktowany z empatią i szacunkiem. Nic takiego się nie dzieje. Jest on na sali rozpraw  wtórnie wiktymizowany przez Przewodniczącego składu orzekającego SSO Damiana Owczarka i dwie sędziny-popleczniczki Joannę Sienkiewicz i Magdalenę Wójcik, a wraz z nim to samo spotyka publiczność i przybywających na sali dziennikarzy.

 

Niedopuszczalne traktowanie wnioskodawcy, publiczności i dziennikarzy

Już pierwsza rozprawa w dniu 17 września 2012 roku przebiegała w sposób prymitywny, co demonstrowałam w tej notce.

Sędzia Przewodniczący od początku zmierzał do pozbycia się publiczności i dziennikarzy z sali rozpraw. Krzyczał, zachowywał się w sposób prowokujący, wydawał niezrozumiałe polecenia - bez podania podstawy prawnej i uzasadnienia, zapisywał w protokole nieistniejące fakty. Wezwał Policję sądową i usunął dwóch dziennikarzy pod przymusem (a wcześniej mi także nie pozwolił wejść). Gdy Wnioskodawca Janusz Górzyński zaprotestował przeciwko takiemu zachowaniu Sędziego i złożył wniosek o wyłączenie składu orzekającego z powodu braku bezstronności, sędzia zamiast przerwać rozprawę i nadać bieg złożonemu  wnioskowi, polecił Policji, by wyprowadziła także Wnioskodawcę. Potem próbował nadal prowadzić rozprawę. Przerwał ją wyłącznie z tego powodu, że wniosek o wyłączenie Sądu, złożony przez Janusza Górzyńskiego, w ślad za J. Górzyńskim zgłosiła adwokatka.

Część rozprawy zdołał nagrać jeden z usuniętych dziennikarzy.

Przypominam te filmy.

 

 



 

Po rozprawie filmy zostały opublikowane w Internecie, wywołały żywe zainteresowanie internautów  i zostały przedłożone – za pośrednictwem Rzecznika Prasowego ds. karnych Sądu Okręgowego w Katowicach – kierownictwu Sądu.

Wydawać by się mogło, że po takim publicznym blamażu, następna rozprawa będzie się już toczyć zgodnie z przepisami prawa procesowego karnego i prawa o ustroju sądów powszechnych.

Niestety, nadzieje te okazały się być płonne. Gdy w dniu 24 października publiczność i dziennikarze przybyli na rozprawę, pod salą kręciło się już około 7 policjantów.

Rozprawa rozpoczęła się od tego, że substytut adwokatki adw. Miłosz Zarębski złożył do akt sprawy wniosek z dn. 24.10.2012 r. o zwolnienie adw. Eweliny Okrój z obowiązku pełnienia funkcji pełnomocnika z urzędu wnioskodawcy  Janusza Górzyńskiego – wraz z załącznikiem.

Adwokat Miłosz Zarębski podszedł do stołu sędziowskiego i zaczął wskazywać palcem oraz odczytywać wybrane elementy załącznika, stanowiącego korespondencję pomiędzy adwokat Eweliną Okrój a Wnioskodawcą Januszem Górzyńskim. Tak! To nie pomyłka. Adwokat bez żenady ujawniał treść rozmów pomiędzy klientem a adwokatką.

Adw. Miłosz Zarębski poinformował też, że od jednej z pań spośród publiczności otrzymał informację, iż w biurze podawczym został złożony wniosek wnioskodawcy o wyłączenie składu sądzącego oraz o sprostowanie protokołu poprzedniej rozprawy.

Przewodniczący oświadczył, że skoro wniosków tych nie ma na sali rozpraw, to tak jakby ich nie było. W tym miejscu Krystyna Górzyńska, siostra Wnioskodawcy, podała adwokatowi odpisy wniosków Janusza Górzyńskiego. Przewodniczący ostrym tonem zwrócił się do niej, że nie ma prawa reprezentować Wnioskodawcy. Krystyna Górzyńska nie ustosunkowała się do tej wypowiedzi sędziego.
Adwokat nie przedłożył otrzymanych odpisów wniosków Sądowi.

Potem na salę wszedł spóźniony kilka minut dziennikarz Mariusz Cysewski. Sędzia Owczarek we właściwy dla siebie sposób bez taktu i rzeczowości oraz bez zachowania procedur zażądał opuszczenia Sali rozpraw przez M. Cysewskiego. W jego obronie i obronie zasad stanął Adam Słomka. W efekcie na polecenie quasi-sędziego zostali obaj wywleczeni z Sali przez policjantów sądowych.

Oto filmy obrazujące to pożałowania godne zachowanie SSO Owczarka.

 

 

 

Rozprawa zakończyła się ustaleniem nowego terminu. Substytut Zarębski ponownie oświadczył, iż „od pani z publiczności otrzymał informację, iż w dniu dzisiejszym w biurze podawczym został złożony wniosek wnioskodawcy o wyłączenie składu sądzącego oraz o sprostowanie protokołu poprzedniej rozprawy”. Sędzia nie był zainteresowany tą kluczową informacją.

 

Jak powinno wyglądać stosowanie instrumentów policji sesyjnej?

Policja sesyjna (niem. Sitzungspolizei, fr. police d’audience) jest częścią władzy sądowej, polegającej na wykorzystywaniu środków mających charakter kar porządkowych w celu zapewnienia  powagi, spokoju i porządku czynności sądowych na Sali rozpraw..

Monika Paczyńska, doktorantka w Katedrze Prawa Konstytucyjnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego napisała interesujący tekst na ten temat: „Policja sesyjna w polskim systemie prawa – wybrane zagadnienia” Wiedza Prawnicza 6/2011.

Oto wybrane fragmenty:

O sprawnym i efektywnym toku postępowania, o jego przebiegu i zakończeniu w głownej mierze decyduje praca sędziego, wykonywana w sposób profesjonalny, kulturalny, metodyczny – a więc planowo i skutecznie. Obecnie ochrona przed krytyką i obrazą sędziów przysługuje ich funkcji i prowadzonym sprawom, nie zaś ich osobom. Prawo musi chronić nie anachronicznie rozumiany majestat sądu, lecz tylko zdolność sędziego do bezstronnego prowadzenia postępowania.Już w 1941 r. sędzia Black z U.S. Supreme Court pisał w imieniu większości, która uchwaliła wyrok, że nie można wymusić szacunku do sądów. Sądy są jednak specyficznym miejscem, które ze swojej natury wywołuje w uczestnikach postępowania silne emocje. Policja sesyjna należy do kontrowersyjnych regulacji, bowiem pozostawia szerokie pole swobodnemu uznaniu sędziowskiemu. Przepisy skonstruowane są za pomocą klauzul generalnych (np. cały art. 49 Prawa o ustroju sądów powszechnych – w skrócie PrUSP), które pozwalają na rozmaite prawne interpretacje.

Czynniki pozwalające zachować powagę sądu można umownie podzielić na prawne i pozaprawne. Sędzia przewodniczący może upomnieć osobę, która narusza powagę, spokój lub porządek czynności sądowych, a po bezskutecznym upomnieniu – wydalić ją z sali rozpraw. Upomnienie to najmniej dotkliwa sankcja, udzielana werbalnie, od której nie przysługują żadne środki odwoławcze. Zanim osoba upomniana, będąca stroną lub uczestnikiem zostanie wyproszona z Sali rozpraw, sąd uprzedza ją o skutkach prawnych nieobecności. Kolejną możliwą do zastosowania sankcją jest usunięcie z sali publiczności w razie jej niewłaściwego zachowania, ale dokonuje tego sąd. W tym celu przewodniczący wydaje odpowiednie zarządzenie tzw. zarządzenie porządkowe i egzekwuje je przy pomocy woźnego sądowego lub policji sądowej. O zarządzeniu i przyczynach czyni z kolei wzmiankę w protokole posiedzenia. Również w tym przypadku nie przysługują żadne środki odwoławcze. Istnieją także rygory karne w razie wypadków bardziej drastycznych albo stwarzających większe zagrożenie tj. cięższe naruszenia powagi sądu, gdyby doszło albo ubliżenia sądowi czy osobom biorącym udział w sprawie, winny tego może zostać ukarany grzywną porządkową lub karą pozbawienia wolności do 14 dni. W tych konkretnych wypadkach skład sądzący ma wyłączne uprawnienie do podejmowania czynności.

Przypadki naruszenia powagi sądu odnotowywane są w protokole, z dokładnym przytoczeniem okoliczności, opisem sytuacji i zachowania osoby ukaranej, a także informacjami o rodzaju sankcji i jej wymiarze.

Do środków pozaprawnych policji sesyjnej zalicza się wysoki poziom moralny i zawodowy sędziego, a także opanowanie umiejętności sprawnego, taktownego, kulturalnego (suaviter in modo), ale zarazem rzeczowego (fortier in re) prowadzenia sprawy. Na uwagę zasługują konstatacje R. Łyczywka, który wskazuje, iż powaga sądu, tak jak porządek rozprawy nie są celami same dla siebie, tylko służą innym jeszcze celom.Kiedy przewodniczący w sposób oczywisty narusza schematycznie określone obowiązki – wtedy powaga sądu też doznaje uszczerbku. W tej sytuacji uzasadniony sprzeciw innego uczestnika postępowania przeciwko naruszaniu jego praw procesowych czy osobistych przez sąd (względnie przewodniczącego) doprowadzi sąd do zreflektowania się, a tym samym przywróci powagę sądu.


PrUSP zawiera w omawianych regulacjach wyrażenia niedookreślone i nieostre. Żadne z użytych przez ustawodawcę określeń nie ma charakteru zwrotu języka prawnego. Koniecznym dla wymierzenia kary porządkowej jest wystąpienie owego „niewłaściwego zachowania” osoby w trakcie rozprawy. Wykładnia językowa przepisu prowadzi do wniosku, że decyzja o zakwalifikowaniu danego stanu faktycznego jako naruszenie przedmiotowych norm, należy wyłącznie do sędziego. Jednocześnie na ten sam organ nałożony jest obowiązek szczególnie wnikliwej oceny sytuacji, a etapu tego nie wolno pominąć. Stosowanie bowiem tych środków następuje na zasadzie ex officio (z urzędu), niezależnie od przebiegu i zaawansowania rozprawy. Bezwzględnym warunkiem nałożenia środków policji sesyjnej jest ostrzeżenie o możliwości ich wykorzystania. Działanie to musi mieć charakter uprzedni. Formuła „mimo uprzedzenia o skutkach prawnych” wskazuje na wystarczalność jednorazowego ostrzeżenia. Chociaż przepis nie określa w sposób wyraźny formy ostrzeżenia, to wydaje się, że to szczególna uzewnętrzniana werbalnie czynność procesowa. Nie ma podstaw do wydawania samego postanowienia w tej kwestii, z uwagi na rodzaj samej czynności, pozbawionej waloru rozstrzygnięcia. Oczywistym jest skierowanie ostrzeżenia do konkretnego adresata. Nie wystarcza odniesienie go do wszystkich osób uczestniczących w rozprawie. Treścią ostrzeżenia jest wskazanie niewłaściwego zachowania oraz środków policji sesyjnej, możliwych do zastosowania. Obowiązkowo należy wskazać również podstawę prawną, przez wzgląd na ogólną zasadę udzielania informacji(art. 52 k.p.c.). Chociaż art. 48 § 3 PrUSP nie uzależnia wydalenia publiczności z sali od uprzednich upomnień, to przewodniczący powinien tego dokonać, wskazując na taką konsekwencję i przywołać publiczność do porządku. Działanie takie winno być zasadą.

Środki policji sesyjnej są szczególnym narzędziem w rękach sądu do przeciwdziałania niepożądanym zachowaniom, licującym z powagą postępowania. Przepisy te nie powstały z kaprysu ustawodawcy, lecz są wytworem myśli i doświadczeń wielu pokoleń prawników, zmierzających do stworzenia najlepszych ram dla toczącego się postępowania. Należy dążyć do zapewnienia ich maksymalnej skuteczności, ale zawsze w zestawieniu z rangą naruszonych praw i wolności jednostki. Ustawodawca nie wyposażył sądu w instrumenty pozwalające w sposób obiektywny ocenić okoliczności konkretnej sprawy i przyjąć rozwiązania najbardziej adekwatnego dla ukarania osoby winnej. Stąd duża rola sądu w podejmowaniu tak ważkich decyzji. Sędzia musi korzystać ze swej władzy z umiarem i rozwagą, pryncypialnie i konsekwentnie.Postulatem de lege ferenda będzie nakładanie przez sędziów kar w określony sposób, tj. od kary najłagodniejszej (upomnienie, wydalenie z sali rozpraw), po kary bardziej dotkliwe i surowe (grzywna, pozbawienie wolności), zawsze z uwzględnieniem indywidualnej sytuacji podmiotu naruszającego powagę sądu. Wszystkie elementy ceremonialnego oddziaływania oddawały i do dnia dzisiejszego oddają pewną przysługę wymiarowi sprawiedliwości, przyczyniając się do pogłębiania autorytetu i zaufania dla organów wymiaru sprawiedliwości. Założyć należy, że doza społecznie uzasadnionego wpływu przy pomocy takich środków będzie różna, w zależności od zmieniających się warunków i rozwoju społecznego. W postępowaniu przed sądem bowiem, można zauważyć tendencję odchodzenia od czynników ceremonialnych i jego mitologizacji. Z całą jednak pewnością należy wskazać, że z powagą i autorytetem sądu nie będzie się kłóciła tendencja, by upowszechniać naturalną i „ludzką” atmosferę w trakcie każdego postępowania.

A więc podsumowując:

1. Celem stosowania środków policji sesyjnej nie jest ochrona „majestatu sądu”, lecz tylko zapewnienie możliwości bezstronnego prowadzenia postępowania. Szacunku dla Sądu nie da się wymusić. Powaga sądu, tak jak porządek rozprawy, nie są celami same dla siebie.

2. Prawne instrumenty policji sesyjnej, to: upomnienie, wydalenie z Sali rozpraw, grzywna porządkowa, areszt.

3. Przypadki naruszenia powagi sądu winny być odnotowywane w protokole, z dokładnym przytoczeniem okoliczności, opisem sytuacji i zachowania osoby ukaranej, a także informacjami o rodzaju sankcji i jej wymiarze.

4. Bezwzględnym warunkiem nałożenia środków policji sesyjnej jest ostrzeżenie o możliwości ich wykorzystania. Działanie to musi mieć charakter uprzedni. Treścią ostrzeżenia jest wskazanie niewłaściwego zachowania oraz środków policji sesyjnej, możliwych do zastosowania. Obowiązkowo należy wskazać również podstawę prawną, przez wzgląd na ogólną zasadę udzielania informacji.

5. Na Sąd jest nałożony obowiązek szczególnie wnikliwej oceny sytuacji, gdy nakładane są środki policji sesyjnej, a etapu tego nie wolno pominąć. Stosowanie tych środków musi być zestawiane z rangą naruszonych praw i wolności jednostki.

6. Do środków pozaprawnych policji sesyjnej zalicza się wysoki poziom moralny i zawodowy sędziego, a także opanowanie umiejętności sprawnego, taktownego, kulturalnego, ale zarazem rzeczowego prowadzenia rozprawy.

7. Sędzia musi korzystać ze swej władzy z umiarem i rozwagą, pryncypialnie i konsekwentnie. Uzasadniony sprzeciw uczestnika postępowania przeciwko naruszaniu jego praw procesowych czy osobistych przez sąd (względnie przewodniczącego) jest dopuszczalny, może doprowadzić sąd do zreflektowania się, a tym samym przywrócić powagę sądu. Powaga i autorytet sądu nie kłócą się z naturalną i „ludzką” atmosferą w trakcie postępowania sądowego.

 

-------------------------------------------------


Wracając do sędziego Damiana Owczarka, jest on dobitnym przykładem, jak można prowadzić rozprawy z całkowitym zaprzeczeniem powyższych zasad. Krzyki, atmosfera terroru, łamanie praw procesowych, pogardliwe odnoszenie się do podsądnych i świadków nie będących prawnikami, kłamstwa w protokołach, brak taktu, osobistej kultury i opanowania, niestosowanie ostrzeżeń przed zastosowaniem środków policji sesyjnej, niepodawanie podstawy prawnej działań, brak poszanowania dla praw i wolności obywatelskich. SSO Damian Owczarek nie posiada w ogóle niezbędnych kwalifikacji do pełnienia urzędu sędziego, a on jest nawet przewodniczącym wydziału w Sądzie Okręgowym w wielkim mieście. To żenada.


Dość barbarzyńców w polskich sądach!

 

Polecam też:

Rdza niszczy żelazo, a kłamstwo duszę, Panie Sędzio Owczarek

 

KOMENTARZE

  • W piątek oddalono wniosek Janusza Górzyńskiego o odszkodowanie i zadośćuczynienie
    Podczas rozprawy łamano wszystkie możliwe przepisy prawa.

    Jakieś chore, bolszewickie koncepcje przedstawiali sędziowie oraz prokurator.Także aplikant adwokacki wysłany w sprawie jako substytut tatusia adwokata nie sprzeciwiał się bezprawiu na sali sądowej.

    Napiszę o tym więcej.
  • @Rebeliantka 20:13:16
    To bolszewicka swołocz Pani Krystyno. Jutro dokładnie przeczytam Pani artykuł. Życzę wytrwałości w zmaganiu się z nieprawością.
  • @Rebeliantka 20:13:16
    Tylko ława 12 sędziów przysięgłych obiektywnie sprawę może rozpatrzeć. Inaczej, będzie coraz większy chaos. Pozdrawiam
  • OBRAZ SĄDOWNICTWA RP
    To jest norma !
    Tak wyglądają procesy, w których strona poznała prawdziwe oblicze osób, które zajęły stanowiska sędziów i chronią interes SITWY. Nie muszą się kryć.
    Cóż, ... społeczeństwo im na to pozwala. Bata nad nimi nie ma, więc do tego sektora do pracy nie przychodzą dobrzy i miłosierni, ale nieprawi czerpiący satysfakcję z takich zachowań.
  • @Analityk 20:27:48
    Będzie potrzebna niewątpliwie wytrwałość, a nawet dużo wytrwałości. Sądy katowickie - jak widać - nie mają żadnych hamulców moralnych w procedowaniu i orzekaniu wbrew prawu.
  • @goodness 21:16:45
    Na razie jednak ławy przysięgłych nie mamy. Społeczeństwo powinno się jej pilnie domagać.
  • @Observator 23:22:04
    Zgadzam się w pełni z tą diagnozą. Społeczeństwo musi zacząć stanowczo reagować na bezprawie prokuratorów i sędziów.
  • Przepraszam bardzo, ale proszę mnie poprawić jeśli źle zrozumiałem.
    Czy Pan Górzyński nie zatrudnił prywatnego adwokata i korzysta z obrońcy z urzędu?
    Jesli tak, to jest to dla mnie sytuacja, powiedziałbym niezrozumiała.
    I jeśli można to bardzo bym prosił o wyjaśnienie.
  • @Provoc 08:34:49
    Pan Górzyński nie mógł zatrudnić żadnego adwokata, gdyż po kilkunastoletnich prześladowaniach karnych, mających na celu wyeliminowanie go z rynku zamówień publicznych, nie posiada już żadnych możliwości finansowych.

    Prokuratura wielkopolska "pod dowództwem" prokuratora okręgowego niejakiego Krzysztofa Grześkowiaka przez kilkanaście lat zadręczała go fałszywymi oskarżeniami. Wszystkie były absolutnie bzdurne i żadne się nie ostało przed sądem.

    Niestety te szykany, w tym dwukrotne bezzasadne aresztowanie, doprowadziły do upadku firmy.

    Sądy nie chciały i nie chcą ponieść konsekwencji finansowych za uniemożliwianie przedsiębiorcy przez organa państwa prowadzenia działalności gospodarczej, powstanie zadłużeń ( w czasie gdy J. Górzyński był aresztowany), a także za spowodowanie rozstroju zdrowia i innych krzywd.

    W tym czasie, gdy J. Górzyński miał jeszcze pieniądze, adwokaci nie "palili się" zresztą do reprezentowania go, widząc, że wymiar sprawiedliwości działa na zamówienie ciemnych a ustosunkowanych sił.
  • @Rebeliantka 09:01:13
    Wie Pani, ja z góry przepraszam, gdyż sprawa nie jest do żartów, ale wygląda mi to na zwykłą amatorszczyznę ( a to czegoś nie dowieziono, tam czegos brakuje itd., itd). Jest Pani i Pan Górzyński dorosłymi osobami i jako takie powinny sobie zdawać sprawę, ze jesli wie się , ze złodziej jest złodziejem, to mu sie klucza do mieszkania raczej nie daje. Tym bardziej taka "prowizorka" mnie to dziwi, gdyż sprawa nie dotyczy jakiegoś tam wygroczenia zagrożonego mandatem 200 zł.
    "Papugi" nie są koszmarnie drogie. Tym bardziej, ze nie potrzeba tu jakiegoś tytana intelektu, tylko wystarczy taki, co jeden kodeks choćby przeczytał.
    Przepraszam, ale Pani argument, ze się "papugi nie garną" jest niepoważny.
    Zaręczam Pani, ze podniosę słuchawkę i a moment bedę przebierał w chętnych.
    Ponieważ powyższe, to w sumie pustosłowie, nic nie wnoszące do rozwiązania problemu, to proponuje ze swej strony nast. działania :

    1. Zapukać do tutejszego milionera, filantropy, zeby z przypadku Pana Górzyńskiego uczynił "okręt flagowy" walki portalu o uczciwe i profesjonalne sądy. Skoro stac go było na dom dla rodziny Magdziaków, to może wysupła pare roszy na chocby przeciętną "papugę". Tym bardziej, ze robi Pani "dobrą robotę" marketingową dla portalu, zwiekszając klikalność i ilośc komentarzy
    2. Jeśli 1 opcja nie, to zapukac do administracji tutejszej o uruchomienie konta i poparcie medialne na stronie.
    3. Jeśli 1 i 2 nie, to może poprosić blogerów i portal o pomoc w znalezieniu jakiegos adwokata, który zrobi to nieodpłatnie
    Tylko od razu przestrzegam przed Panem Parolem -akurat wczoraj uciąłem sobie z nim małą pogawedkę w temacie jednego z aspektów prawa i chyba lepszy będzie każdy lebiega z urzędu).
    4. Są organizacje, zajmujące się takimi sprawami i może warto je zainteresowac sprawą.

    Pozdrawiam
  • @Provoc 09:35:37
    Nie uważam, że jestem amatorem. Uważam, ze mam gorzką świadomość realiów.

    Proszę o pomoc w znalezieniu rzetelnego adwokata z Katowic pro bono.

    Każdy kto chciałby dopomóc w sfinansowaniu adwokata, może otrzymać ode mnie numer konta, na który może dokonać wpłaty.

    Jeśli chodzi o zbiórki publiczne, już raz mój brat stał się ofiarą takowej. Zbiórka się odbyła, pieniądze były wpłacane i przez nie wiadomo kogo w odpowiedniej Fundacji zostały zawłaszczone. Jeszcze rżnięto głupa, że rzekomo nic nie wpłynęło. To nie dotyczy oczywiście "Nowego Ekranu", ale nie chcemy już, aby nasze nazwisko było wykorzystywane do takich inicjatyw.

    Jeśli ktoś chce pomóc, proszę bardzo. Indywidualnie, wówczas wiem wobec kogo zaciągam dług wdzięczności i w jakiej skali.

    Poza tym, mój brat miał już 2 razy w Wielkopolsce adwokatów pro bono i tego typu relacje zostały ułożone na w miarę rzeczowych zasadach.

    Dopiero w Stalinogrodzie okazało się, że nawet adwokaci z urzędu są otwartymi neostalinowcami.
  • Demagogia
    Skoro to takie proste, może mi coś doradzisz? W siedemnastu procesach karnych, które wytoczyła mi ubecja i żydokomuna, spotkałem tylko jednego kompetentnego i uczciwego prawnika. Po jego apelacji złożonej jako adwokata z urzędu, zostałem uniewinniony. Szczegóły w załączniku.
    Pani Krystyna jest kompetentną osobą. Nikt lepiej od Niej nie przedstawiłby sprawy od strony nie tylko prawnej, ale skuteczne zastosowanie Jej wiedzy i doświadczenia potyka się o względy ustrojowe.
    Wczoraj obejrzałem w TVP 2 film o Rubinie "Huraganie" Carterze. Spędził 30 lat w więzieniach, w tym 20 lat za morderstwo, którego nie popełnił. Padł ofiarą zmowy, ale znalazło się kilkoro uczciwych i pryncypialnych ludzi, którzy nie tylko uwierzyli w jego niewinność, ale jeszcze narażając swoje życie, doprowadzili do jego uwolnienia.
    Pani Krystyna należy właśnie do takich uczciwych i pryncypialnych ludzi. Chwała Jej za to.


    Andrzej Dziąba – zestawienie spraw karnych sądowych

    Sąd Okręgowy w Częstochowie i podległe mu sądy rejonowe.

    1. III K 686/96 Sądu Rejonowego w Częstochowie – w wyniku doniesienia T.U. I R. „WARTA” oddział w Częstochowie, który reprezentował Jerzy Marciniak i Ryszard Szumliński, zostałem oskarżony przez prokuratora Marka Skupienia o usiłowanie wyłudzenia odszkodowania. Firma ubezpieczeniowa najzwyczajniej nie zamierzała wypłacić należnego mi odszkodowania i użyła wszelkich możliwych sposobów oraz koneksji, aby to zrealizować. Jerzy Marciniak był wcześniej funkcjonariuszem SB, a Ryszard Szumliński prokuratorem. Pomimo odwołania obciążających mnie zeznań przez pracownicę księgowości Annę Posturzyńską, SSR Bożena Połcik skazała mnie na 8 miesięcy pozbawienia wolności z zawieszeniem na dwa lata. Porozumiewawcze spojrzenia, jakie wymienili między sobą prokurator Marek Skupień i sędzia Bożena Połcik, dały mi do zrozumienia, że wyrok ustalili sobie przed posiedzeniem. Początkowo pozytywną rolę spełniał pełnomocnik z wyboru adwokat Cezary Podhorski, ale po sugestii, że dostanę co najwyżej wyrok w zawieszeniu, wypowiedziałem mu pełnomocnictwo. W wyniku wniesionej przeze mnie apelacji Sąd Wojewódzki uchylił wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania przez Prokuraturę Rejonową dla m. Częstochowy, która umorzyła postępowanie wobec stwierdzenia, że do przestępstwa nie doszło.
    2. III K 228/97 Sądu Rejonowego w Częstochowie – zostałem oskarżony przez miejscową prokuraturę o zabór komputerów należących do Centralnego Towarzystwa Leasingowego. Wcześniej ta instytucja zabrała mi samochód osobowy, który miałem w leasingu, nie rozliczyła finansowo wypowiedzianej umowy i zażądała jeszcze zapłaty pozostałych do spłacenia rat. Centralne Towarzystwo Leasingowe było zamieszane na początku lat 90 – ych w przetransferowanie kilkuset mln zł z Komitetu Badań Naukowych. Zajmował się tym między innymi ówczesny dyrektor CTL Jacek Smoleński. W Częstochowie jego interesy reprezentował jego brat Marcin Smoleński, który pełnił funkcje dyrektora filii w Towarzystwa. Obaj mogli być wcześniej informatorami SB. Zostałem skazany przez asesora Sądu Rejonowego w Częstochowie Jarosława Pocha na 1.000 zł grzywny. Sąd Okręgowy w Częstochowie utrzymał ten wyrok w mocy.
    3. III K 2019/97 Sądu Rejonowego w Częstochowie – prokurator Marek Skupień złożył na mnie doniesienie, że go znieważyłem. To ten sam prokurator, który zajmował się kradzieżą z włamaniem, a firma ubezpieczeniowa „WARTA” odmówiła mi wypłaty odszkodowania. Następnie oskarżył mnie o usiłowanie wyłudzenia odszkodowania, a moją skargę na jego chałturę potraktował jak znieważenie. Oskarżenie przeciwko mnie wniósł asesor Prokuratury Rejonowej w Myszkowie Noszczyk, a na wyrok 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu zamieniła asesor Sądu Rejonowego w Częstochowie Aneta Łatanik. Sąd Okręgowy w Częstochowie na skutek wniesionej apelacji zamienił wyrok pozbawienia wolności z zawieszeniem na 400 zł grzywny.
    4. III K 365/00 Sądu Rejonowego w Częstochowie – były Prezes Sądu Okręgowego w Częstochowie Maciej Pacuda, któremu skarżyłem się na nieprawidłowe funkcjonowanie VIII Wydziału Gospodarczego Sądu Rejonowego w Częstochowie oraz jego Przewodniczącej Lilianny Puchalskiej, złożył na mnie doniesienie, że ją znieważyłem. Moje doniesienia, że wspomniany Wydział i jej Przewodnicząca wyrządzają mi szkody, trafiały na zmowę niekompetencji, arogancji i korupcji wśród funkcjonariuszy publicznych częstochowskiej prokuratury. Zostałem oskarżony z art. 212 kk, a następnie skazany przez SSR Anetę Łatanik w obecności prokuratora Artura Bernata na 10 miesięcy pozbawienia wolności z zawieszeniem na 2 lata. Sąd Okręgowy w sprawie VII Ka 978/05 w składzie SSO Bogusław Zając, Sławomir Brzózka i del. SSR Agnieszka Gałkowska zmienił zaskarżony wyrok eliminując jedynie z opisu czynu stwierdzenie o niekompetencji i arogancji Lilianny Puchalskiej, a w pozostałym zakresie utrzymał go w mocy. Lilianna Puchalska nadal jest Przewodniczącą VIII Wydziału Gospodarczego Sądu Rejonowego w Częstochowie. W sprawie zostałem aresztowany 26 października 2004 r. na okres 90 dni przez SSR Anitę Głowacką - Janik. W wyniku złożonego zażalenia Sąd Okręgowy w Częstochowie uchylił areszt jako nieuzasadniony. Próba aresztowania mnie mogła posłużyć miejscowym funkcjonariuszom, aby w tym czasie skazać w innych jeszcze sprawach, pozbawić możliwości pracy, mieszkania, kontaktów z rodziną. W związku z tymi okolicznościami składałem dwukrotnie doniesienie do miejscowej prokuratury, ale najpierw prokurator Jan Jaros odmówił wszczęcia postępowania, a potem sprawę skierowano do Prokuratury Rejonowej w Zawierciu, która była dla mnie niewiarygodna z powodu innych postępowań. Złożyłem do Sądu Okręgowego w Częstochowie wniosek o odszkodowanie i zadośćuczynienie w związku z działaniami funkcjonariuszy publicznych wobec mnie. Sprawa o sygn. II K 20/12 toczy się.
    5. III K 947/00 Sądu Rejonowego w Częstochowie – doniesienie w tej sprawie złożył SSO Marek Przysucha w związku z zeznaniem świadka Szymona Króla w sprawie IV U 1365/09 Sądu Okręgowego w Częstochowie. Szymon Król, który wcześniej był moim pracownikiem zeznał, że nakłaniałem go do składania fałszywych oświadczeń w związku z jego prawem do zasiłku rodzinnego. Nie było na to żadnych dowodów. Ustaliłem, że Szymon Król jeszcze jako mój pracownik był konfidentem komornika sądowego Jerzego Zająca, Banku „Częstochowa” S.A., T.U. I R. „WARTA”, Centralnego Towarzystwa Leasingowego S.A., a więc instytucji, z którymi poza komornikiem łączyły mnie relacje biznesowe. Akt oskarżenia sporządził i skierował do Sądu Rejonowego w Częstochowie asesor Prokuratury Rejonowej dla m. Częstochowa Artur Bernat. Sąd Rejonowy w Częstochowie pod przewodnictwem Anny Chyrek skazał mnie na karę pozbawienia wolności (chyba 1 miesięcy) z zawieszeniem na dwa lata. Sąd Okręgowy w Częstochowie nie uwzględnił argumentów podniesionych w apelacji. Oskarżenie mnie, a następnie skazanie było zemstą miejscowej esbecji za krytykę Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, który w 1997 r. nazwałem reliktem postkomunistycznej paranoi, za pośrednictwem którego komunistyczna hołota począwszy od Bieruta zmusiła naród polski do zbudowania potencjału Polski Ludowej, a następnie razem z neokomuną zaczęła ją rozkradać od początku tzw. transformacji ustrojowej. Pogląd ten, który potwierdza dzisiejsza rzeczywistość dotycząca nie tylko ZUS, wyraziłem po odmowie wypłacenia zasiłku rodzinnego na czworo moich dzieci za okres dwóch lat.
    6. III K 162/03 Sądu Rejonowego w Częstochowie - doniesienie na mnie złożył były już dyrektor oddziału w Częstochowie Jurajskiego Banku Spółdzielczego w Niegowie Aleksander Starczewski. Zaproponował klientce Zdzisławie Bożek kredyt zabezpieczony jej hipoteką, ale po konsultacji z innym bankiem spółdzielczym odmówił udzielenia. Najpierw doniósł na nią, że usiłowała wyłudzić kredyt z banku zatajając istotne informacje, a potem dołączył mnie do doniesienia. Ja nie reprezentowałem Zdzisławy Bożek przed tym bankiem, gdyż miałem zastrzeżenia do jego wiarygodności. Złożyłem w związku z tym doniesienie do Prokuratury Rejonowej Częstochowa – Północ w Częstochowie przedstawiając konkretne fakty, wskazując świadków i dowody. Złożenie przeciwko mnie doniesienia było zapewne próbą odwrócenia uwagi od istoty problemu i skierowania na mnie uwagi oraz energii organów ścigania. Akt oskarżenia sporządził i skierował przeciwko mnie prokurator Andrzej Kurzacz z Prokuratury Rejonowej Częstochowa – Północ w Częstochowie. Na pierwszym posiedzeniu Aleksander Starczewski złożył wniosek o wyłączenie jawności wobec mnie. Sędzia Mariusz Moczarski przychylił się do tego wniosek i musiałem opuścić salę sądową. Byli natomiast obecni współoskarżona oraz kilkanaście osób z Obywatelskiego Ruchu Obrony Bezrobotnych. Po zeznaniu Aleksandra Starczewskiego, któremu nie mogłem zadać pytań dowiedziałem się, że wycofał wobec mnie doniesienie. To jednak nie spowodowało, że sprawę umorzono. Po kilku posiedzeniach zostałem skazany na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu. Z uwagi na problemy ze zdrowiem nie byłem obecny na ogłoszeniu wyroku. Jeszcze przed publikacją wyroku złożyłem wniosek, aby w razie dla mnie niekorzystnego wyroku sporządzić go na piśmie wraz z uzasadnieniem i przesłać mi w celu złożenia apelacji. Sąd Okręgowy w Częstochowie w składzie SSO Bogusław Zając, Agnieszka Rękas oraz del. SSR Agnieszka Gałkowska w sprawie VII Kz 238/05 postanowił utrzymać w mocy zaskarżone postanowienie Sądu Rejonowego w Częstochowie odmawiające przywrócenia terminu do złożenia wniosku o sporządzenie uzasadnienia wyroku.
    7. III K 631/04 Sądu Rejonowego w Częstochowie – doniesieniu przeciwko mnie złożył były Prezes Sądu Okręgowego w Częstochowie Maciej Pacuda, który poczuł się znieważony moimi pismami, w których kwestionowałem poprawność funkcjonowania częstochowskich sądów, a szczególnie VIII Wydziału Gospodarczego w Częstochowie pod kierownictwem Liliany Puchalskiej. Inni sędziowie też byli angażowani w trakcie postępowania w Prokuraturze Rejonowej w Zawierciu sygn akt 1 Ds 3292/01, ale oprócz sędziego Macieja Pacudy tylko sędzia Jarosław Poch dołączył się do doniesienia. Akt oskarżenia został sporządzony i skierowany przez prokuratora Romana Kaweckiego. Jeszcze pod sygn. akt III K 459/02 Sądu Rejonowego w Częstochowie sędzia Jacek Włodarczyk postanowieniem z 16 grudnia 2003 r. na podstawie art. 17 par. 1 pkt. 3 umorzył postępowanie z uwagi na znikomy stopień społecznej szkodliwości czynu. Sędzia Jacek Włodarczyk stwierdził też, że funkcjonariusz publiczny powinien liczyć się z niepochlebnymi opiniami stron postępowań. Apelację od tego wyroku złożył prokurator Roman Kawecki. Sąd Okręgowy w Częstochowie uwzględnił apelację i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia przez Sąd Rejonowy w Częstochowie. Tym razem sprawę powierzono młodemu asesorowi Sądu Rejonowego w Częstochowie Pawłowi Betlejewskiemu, który nie bez trudu i przeszkód z mojej strony skazał mnie na osiem miesięcy pozbawienia wolności z zawieszeniem na cztery lata. Na skutek apelacji wniesionej przez obrońcę z urzędu Sąd Okręgowy w Częstochowie w składzie SSO Zbigniew Bednarski, Bogusław Zając i Jerzy Pukas w sprawie VII Ka 50/08 zasadniczo utrzymał wyrok pierwszej instancji w mocy. Sąd Rejonowy skazał mnie, a Sąd Okręgowy w Częstochowie podtrzymał ten wyrok z art. 226, który w 2006 r. został określony przez Trybunał Konstytucyjny za niezgodny z Konstytucją. 6 lutego 2012 r. adwokat z urzędu Tatiana Klejnocka złożyła w sprawie II AKo 209/11 Sądu Apelacyjnego w Katowicach wniosek o wznowienie postępowania w sprawie zakończonej prawomocnym wyrokiem Sądu Okręgowego w Częstochowie z 14 maja 2008 r. w sprawie VII Ka 50/08. Sąd Apelacyjny w Katowicach w składzie SSA Beata Basiura, Aleksander Sikora oraz Małgorzata Niementowska postanowieniem z 18 kwietnia 2012 r. oddalił wniosek o wznowienie postępowania. Uzasadniając swoją decyzję w bardzo pokrętny sposób, wyraził lekceważący stosunek nie tylko do mnie, ale też do Trybunału Konstytucyjnego. Temu wątkowi w moim życiu poświęciłem artykuł p.t. „Bezprawie i niesprawiedliwość”.
    8. III K 193/05 (wcześniejsze sygnatury akt. III K 567/02, III K 107/04) Sądu Rejonowego w Częstochowie – doniesienie złożył przeciwko mnie Z-ca Naczelnika Drugiego Urzędu Skarbowego w Częstochowie Edward Rembielak, który podobnie jak inni funkcjonariusze publiczni poczuł się znieważony po otrzymaniu zapewne pisma, w którym napisałem mu prawdę o nim i jego wątpliwych kompetencjach do zajmowania się publicznymi pieniędzmi. Wygląd tego pana przypominającego recydywistę w najgorszym wydaniu nie skłaniał do zaufania, jakim powinien cieszyć się funkcjonariusz publiczny. Nie pamiętam już szczegółów zajścia z nim, ale nie to jest istotne. Przez prawie pięć lat mojej pierwszej działalności gospodarczej (1990 – 1994) poważnie traktowałem instytucje skarbowe i ubezpieczeń społecznych: płaciłem podatki, składki ubezpieczeniowe za siebie oraz pracowników. Podczas pierwszej kontroli w 1994 r. stwierdzono u mnie tylko dwa błędy: zaksięgowanie kaucji zwrotnej z umowy leasingowej samochodu ciężarowego Mercedes 814 D jako kosztu uzyskania przychodu oraz kilka faktur VAT z błędami. Błędnie zaksięgowana kaucja zwrotna została uznana jako dochód, a VAT z kilku faktur z błędami podlegał zwrotowi do urzędu skarbowego z 300 % sankcją. Pierwszy błąd wynikał z błędu księgowego, a drugi z drakońskiej ustawy o podatku VAT autorstwa Witolda Modzelewskiego. Sąd Rejonowy w Częstochowie skazał mnie za znieważenie Edwarda Rembielaka na karę w zawieszeniu. Sąd Okręgowy w Częstochowie w składzie SSO Agnieszka Rękas, Bogusław Zając oraz del. SSR Agnieszka Gałkowska w sprawie VII Ka 835/05 mnie uniewinnił.
    9. XVI K 1111/06 Sądu Rejonowego w Częstochowie – oskarżenie przeciwko mnie sporządził i skierował do sądu prokurator Jan Jaros (sygn. 3 Ds 2901/06). Oskarżył mnie o kradzież starych monet, albumów i maszyny do szycia znajdujących się w mieszkaniu, w którym mieszkam od 1986 r., a od 1 marca 2005 r. jestem w nim jedynym lokatorem. W/w przedmioty, których w części byłem współwłaścicielem, miały podobno dużą wartość. Ten prokuratorski gniot trafił do sądu, gdzie najpierw zajmował się nim asesor SR Mateusz Przesłański. W postanowieniu z 14 marca 2007 r. zarządził, aby dopuścić dowód z opinii dwóch biegłych lekarzy psychiatrów Marka Mieczyńskiego i Renaty Wisniewskiej - Serwecińskiej, albowiem wg niego w niniejszej sprawie zachodziły uzasadnione wątpliwości co do mojej poczytalności. W postanowieniu z 24 maja 2007 r. asesor SR Marta Wiaderek zarządziła dopuścić dowód z opinii psychologa Małgorzaty Atłasik w celu ustalenia profilu mojej osobowości, a w postanowieniu z 5 lipca 2007 r. dopuścić dowód z uzupełniającej opinii biegłych psychiatrów Marka Mieczyńskiego i Renaty Wiśniewskiej – Serwecińskiej. W piśmie procesowym z 27 listopada 2007 r. ustosunkowałem się do wydanej opinii. W siedmiu punktach wyraziłem mój pogląd n.t. opinii sądowo-psychiatrycznej, opiniujących, środowiska prokuratorsko – sądowego w Częstochowie, które należałoby poddać badaniom, a jako autorytet przywołałem osobę prof. Antoniego Kępińskiego. Oprócz biegłych lekarzy sąd powołał biegłego rzeczoznawcę, aby stwierdził, jakiej wartości były „ukradzione” przeze mnie przedmioty. Opinia biegłego rzeczoznawcy nie potwierdziła, że były one dużej wartości. Ponadto domniemana kradzież miała miejsce w 2002 lub 2003 r., a więc w grę wchodziło przedawnienie karalności. W sprawie zapadł jednak wyrok skazujący pod przewodnictwem kolejnej asesor SR Marzeny Jaskulskiej. Sąd Okręgowy w Częstochowie podtrzymał wyrok Sądu Rejonowego.
    10. XI W 989/08 Sądu Rejonowego w Częstochowie – 9 kwietnia 2008 r. w drodze do kościoła na poranną mszę świętą zostałem zatrzymany przez funkcjonariuszy Policji w cywilnych ubraniach. Dwaj funkcjonariusze biegli za mną, w chwili zatrzymania identyfikowali mnie w oparciu o kserokopię zdjęcia, a ja na pytanie, jak się nazywam, odparłem, że nie pamiętam. W komisariacie poinformowano mnie, że zostałem zatrzymany z poleceniem odstawienia do aresztu w związku z nieuiszczoną grzywną w kwocie 380 zł w sprawie III K 2019/07. W związku z zatrzymaniem oskarżono mnie, że wbrew obowiązkowi umyślnie nie udzieliłem funkcjonariuszom Policji Markowi Mądrzykowi i Marcinowi Grabskiemu odpowiedzi co do tożsamości i za ten czyn SSR Anna Stasiak skazała mnie na 200 zł grzywny. Złożyłem sprzeciw od wyroku nakazowego. Sąd Rejonowy pod przewodnictwem SSR Anny Galliny w postępowaniu zwykłym utrzymał wyrok nakazowy. Złożyłem apelację od tego wyroku. Prawdopodobnie Sąd Okręgowy w Częstochowie utrzymał wyrok Sądu Rejonowego. Nie znam jego orzeczenia. Policjanci, którzy mnie zatrzymali, złożyli nieprawdziwe zeznania. Zeznali również, że ich znieważyłem. Wszczęte zostało przeciwko mnie postępowanie o sygn. akt 3 Ds 549/08 w Prokuraturze Rejonowej Częstochowa – Północ w Częstochowie. Podczas przesłuchania zażądałem przesłuchania obciążających mnie policjantów z zastosowaniem wariografu. Takie samo żądanie złożyłem w stosunku do ich przełożonego podinspektora mgr Zbigniewa Żołędziewskiego. Zażądałem również przesłuchania dwojga innych policjantów, którzy mnie odwozili do aresztu, ale bez zastosowania wariografu. Te żądania okazały się skuteczne, gdyż postępowanie prokuratorskie zostało umorzone z uwagi na to, że do znieważenia nie doszło.
    11. IV K 219/09 Sądu Rejonowego w Częstochowie - prokurator Prokuratury Rejonowej Częstochowa – Północ w Częstochowie Łukasz Bocianowski sporządził i skierował akt oskarżenia przeciwko mnie z art. 18 par. 3 w związku z art. 297 par. 1 kk (sygn. akt 2 Ds 493/08 Prokuratury Rejonowej Częstochowa – Północ w Częstochowie). Prokurator Łukasz Bocianowski zarzucił mi, że działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w kwocie 1.200 zł , sporządziłem, a następnie przekazałem byłemu pracownikowi mojej firmy Cezaremu Zdunkowi zawierające nieprawdziwe dane co do faktu zatrudnienia i osiąganych z tego tytułu dochodach: zaświadczenie o zatrudnieniu w firmie DIETRICH Corporation sp. z o.o. oraz formularz PIT – 11 – w tym celu, aby Cezary Zdunek przedłożył je w Banku PKO BP oddział w Częstochowie wraz z wnioskiem o przyznanie kredytu w kwocie 12.000 zł. W trakcie postępowania przygotowawczego złożyłem wniosek o przesłuchanie dwóch świadków, którzy byli zatrudnieni w firmie DIETRICH Corporation sp. z o.o. - Jana Koperę i Arkadiusza Kluskę. Prokurator Bocianowski przesłuchał tylko Jana Koperę, a pominął zeznania Arkadiusza Kluski. Ustaliłem później, że prokurator Bocianowski wpłynął bezprawnie na zeznania Jana Kopery, co spowodowało , że złożył on nierzetelne zeznania. Przesłuchanie Arkadiusza Kluski mogłoby zaprzeczyć zeznaniom Jana Kopery, dlatego prokurator Bocianowski postanowił oddaleniu wniosku o przesłuchanie niewygodnego świadka. Ustaliłem również, że prokurator Bocianowski wpłynął też bezprawnie na zeznania Cezarego Zdunka i jego ojca Henryka. Na 11 września 2009 r. zostało zaplanowane pierwsze posiedzenie sądowe w tej sprawie. Mając na uwadze świadome błędy, a wręcz nadużycia podczas postępowania przygotowawczego, złożyłem najpierw wniosek o przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenia, ale został odrzucony przez SSR Monikę Małolepszą. Następnie złożyłem wniosek o wyłączenie wszystkich sędziów Sądu Rejonowego w Częstochowie, uzasadniając go względami ustrojowymi III RP. Zamierzałem zacytować konkretny fragment z tekstu Janusza Sanockiego p.t. „Uwagi w sprawie utworzenia Obywatelskiej Alternatywy Polityczno – Ustrojowej”, ale sędzia Monika Małolepsza nie wyraziła na to zgody. Istotny fragment tego opracowania wskazuje, że kryzys sądownictwa, a szerzej wymiaru sprawiedliwości wynika z komunistycznego dziedzictwa oraz oddania kontroli nad tym sektorem władzy publicznej korporacji prawniczej. Wracając jednak do wniosku o wyłączenie sędziów, dysponowałem listą wszystkich sędziów Sądu Rejonowego w Częstochowie i zamierzałem wymienić ich z imienia i nazwiska, ale sędzia zgodziła się przyjąć kompletną listę jako załącznik do wniosku. Po dość długiej przerwie do sali sądowej wszedł mężczyzna trzymający w ręce togę sędziowską. Wszedłem również wraz z moim znajomym Eugeniuszem Chrostowskim i poprosiłem sędziego, aby się przedstawił, ale w arogancki sposób mi odmówił. Kiedy się zorientowałem, że rozpatruje jedynie wniosek o wyłączenie sędzi Moniki Małolepszej, a nie wszystkich sędziów Sądu Rejonowego w Częstochowie zaprotestowałem, a sędzia zaczął mi grozić. Następnie zarządził przerwę. W trakcie przerwy zamierzałem skorzystać z toalety, ale w drodze zostałem zatrzymany przez funkcjonariuszy Policji w cywilnych ubraniach. Wśród nich był wymieniony już wcześniej Marek Mądrzyk. Policjanci nie byli w stanie podać mi powodów zatrzymania. Zostałem skuty kajdankami i oczekiwałem pomiędzy nimi na kontynuację postępowania. Po jego wznowieniu sędzia odrzucił wniosek o wyłączenie sędzi Moniki Małolepszej i zarządził kolejną przerwę. Po wznowieniu postępowania przez sędzię Monikę Małolepszą zorientowałem się, że nie wiedziała o zamiarze zatrzymania mnie przez policję w związku z inna sprawą. Była wyraźnie zakłopotana. Postanowiła o powołaniu biegłych lekarzy i obrońcy z urzędu i po wyznaczeniu kolejnego terminu zakończyła postępowanie. Tego dnia Prokuraturę Rejonową Częstochowa – Północ w Częstochowie reprezentował prokurator Zbigniew Jelonek. Mógł uczestniczyć w nieformalnych działaniach, jakie podjęto tego dnia w stosunku do mnie. Następnie zostałem przewieziony do Komisariatu V Policji w Częstochowie, gdzie okazało się, że po wpłaceniu 300 zł grzywny w związku ze sprawą III K 947/00, mogę zostać zwolniony. Podjąłem działania, aby grzywna została zapłacona i zostałem zwolniony. Dalsze postępowanie sądowe pod przewodnictwem sędzi Moniki Małolepszej toczyło się z naruszeniem wszelkich norm: kodeksowych, procesowych, nie wspominając o moralnych. Z powołanych przeze mnie świadków jeden Roman Solecki już nie żył, a dwaj inni Arkadiusz Kluska i Eugeniusz Chrostowski zdążyli umrzeć. Świadek Jan Kopera, któremu zamierzałem zadać kilka istotnych pytań, chronicznie nie stawiał się w sądzie, a sędzia Małolepsza to tolerowała. Jan Kopera kpił sobie z sądu. Było to oczywiście na rękę prokuratorowi Łukaszowi Bocianowskiemu, który mógł się nie obawiać, że jego machloje z postępowania przygotowawczego wyjdą na jaw. On nie musiał udowadniać mojej winy, a ja nie mogłem udowodnić mojej niewinności. 25 stycznia 2011 r. sędzia Monika Małolepsza nie wykonawszy należnych czynności procesowych, korzystając z mojej usprawiedliwionej nieobecności wydała wyrok skazujący. 5 sierpnia 2011 r. Sąd Okręgowy w Częstochowie w składzie SSO Zbigniew Bednarski, Jerzy Pukas i Sławomir Brzózka przy udziale prokuratora Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Dariusza Berezy utrzymał w mocy zaskarżony wyrok (sygn. VII Ka 270/11). W sprawie została złożona kasacja do Sądu Najwyższego. 9 maja 2012 r. SSN Kazimierz Klugiewicz w sprawie IV KK 23/12 oddalił kasację jak to stanowczo stwierdził bezzasadną. Temu wątkowi w moim życiu poświęciłem artykuł p.t. „Zorganizowane grupy przestępcze” (2). Sąd Okręgowy w Kielcach i podległe mu sądy rejonowe.
    12. II K 220/01 i II K 616/01 Sądu Rejonowego w Jędrzejowie – doniesienie złożyli na mnie lekarze weterynarii w Jędrzejowie Mirosław Skrzyniarz, Mirosław Równicki i Skrobisz, którzy podczas kontroli przeprowadzanej w masarni w Sędziszowie w lutym 2001 r. wyraźnie się czegoś przestraszyli. Po kilku miesiącach dołączył do nich w innym postępowaniu komendant Komisariatu Policji w Sędziszowie Zenon Rączkiewicz, który poczuł się znieważony moja replika jaka rozpowszechniłem w Sędziszowie na obelżywy artykuł p.t. „Nocny masarz”, jaki ukazał się mój temat w lokalnej gazecie „Słowo Ludu”. Komendant Rączkiewicz wypowiadał się w tym artykule na mój temat. Sprawę połączono pod jedna sygnaturą II K 220/01. Policjant w Powiatowej Komendzie Policji w Jędrzejowie, który mnie przesłuchiwał w tej sprawie stwierdził, że lekarze weterynarii z Jędrzejowa, którzy składali doniesienie, sprawiali wrażenie, że są chłopcami z boiska przestraszonymi przez starszych kolegów. Pierwsze posiedzenie sądu w tej sprawie odbyło się we wrześniu 2001 r. Od razu zorientowałem się, że SSR Zbigniew Pater zamierza mnie skazać. Złożyłem wniosek o wyłączenie. Musiało mu się to przydarzyć po raz pierwszy, gdyż nie wiedział, co z tym wnioskiem zrobić. Zarządził chyba przerwę, a po niej oświadczył, że kieruje wniosek do Przewodniczącego Wydziału II Karnego Sądu Rejonowego w Jędrzejowie. Długo nic się nie działo w tej sprawie. Wiosną 2002 r. otrzymałem wezwanie na posiedzenie. Nie byłem w stanie tam pojechać: źle się czułem, byłem w jakimś stadium depresji, ale nie potrafiłem tego ocenić, nie miałem pracy, pieniędzy i perspektyw, aby to przełamać. Napisałem do sądu, że z tych powodów nie będę w stanie przybyć do końca 2002 r. W czerwcu zostałem w moi mieszkaniu aresztowany przez Policję na 60 dni. Przewieziono mnie najpierw do areszt w Częstochowie, a następnie w Pińczowie. Spędziłem w nich łącznie 34 dni. W tym czasie byłem przewożony do Jędrzejowa na posiedzenie dotyczące miejscowego hochsztaplera Andrzeja Morawieckiego, który był wolny oraz na posiedzenie w sprawie własnej pod przewodnictwem SSR Anatola Smorąga. Dalsze postępowanie toczyło się do stycznia 2003 r., kiedy podczas mojej nieobecności zapadł wyrok 1.600 zł równoważny 34 dniom spędzonego aresztu. Nie sądziłem, że zapadnie już wyrok i nie wysłałem wniosku o jego wydanie wraz z uzasadnieniem w celu złożenia apelacji.
    13. II K 64/02 Sądu Rejonowego we Włoszczowie – doniesienie złożył przeciwko mnie SSR Zbigniew Pater, który został wyłączony w sprawie II K 220/01. Napisałem na niego skargę, porównując jego działania do praktyk stosowanych w okresie stalinowskim. Skazano mnie na 1.000 zł grzywny, a złożona apelacja do Sądu Okręgowego w Kielcach została oddalona. Grzywnę, której nie byłem w stanie zapłacić, zamieniono na areszt. Usiłowano ją wyegzekwować w maju 2006 r., kiedy po raz pierwszy wysłano do mnie Policję. Nie miałem pieniędzy na żywność, leki, opłaty, ale Sądu Rejonowego we Włoszczowie to nie obchodziło. Korespondencja z Prezesem tego sądu i Przewodniczącym II Wydziału Karnego Wojciechem Szypoczyńskim nie przyniosła rezultatu. Dwa miesiące byłem nachodzony przez Policję, ale nie pozwoliłem dać się zamknąć. Wreszcie udało mi się zarobić trochę pieniędzy i zapłacić 1.000 zł grzywny. Odreagowałem ten stres na spotkaniu u znajomego. Tego dnia było bardzo gorąco. Po powrocie do domu, a była już noc, wstawiłem na kuchni królika, którego dostałem od klienta. Zasnąłem. Obudził mnie łomot do drzwi i głos sąsiadki, że coś się pali. To był królik. Natychmiast wyłączyłem gaz i zalałem zwęglonego królika wodą. Przed blokiem stała straż pożarna, a strażacy zamierzali już dostać się do mnie przez okno. Opanowałem sytuację. Po krótkich negocjacjach wpuściłem do domu strażaków i policjantów. Stwierdzili, że wszystko jest pod kontrolą i odjechali. Nieodpowiedzialne doniesienie SSR w Jędrzejowie Zbigniewa Patera, oskarżenie mnie przez dyspozycyjnego prokuratora Prokuratury Rejonowej w Jędrzejowie, skazanie przez służalczą asesor SR we Włoszczowie, nie uwzględnienie złożonej apelacji przez sędziów Sądu Okręgowego w Kielcach, nie uwzględnienie moich wniosków przez kierownictwo Sądu Rejonowego we Włoszczowie, mogło doprowadzić do tragedii. Wymienieni przeze mnie wszyscy, a tylko niektórzy z imienia i nazwiska są przedstawicielami zbrodniczego systemu, jakim jest szeroko rozumiany wymiar sprawiedliwości III RP.
    14. II K 846/02 Sądu Rejonowego w Kielcach – prokuratorzy Prokuratury Rejonowej w Jędrzejowie, a wśród nich Grzegorz Król poczuli się znieważeni opinia, jaką wyraziłem na ich temat w związku z chałtura, którą oni nazywali pracą. Akt oskarżenia sporządził i skierował do sądu prokurator Mirosław Szymański z Pińczowa. Zostałem skazany na karę w zawieszeniu, a Sąd Okręgowy w Kielcach oddalił apelację złożoną przez adwokata z urzędu. Ten starszy już prawnik stwierdził, że w przeszłości prokuratorzy tak się nie obrażali. Wyraźnie był zażenowany zachowaniem swoich młodszych kolegów.
    15. II K 119/03 Sądu Rejonowego w Jędrzejowie – po moim odejściu z Sędziszowa, a wcześniej rezygnacji z funkcji Prezesa spółki z o.o. „AGRO-MEAT”, nie można było już mi bezpośrednio dokuczać i utrudniać pracy, więc postanowiono wytoczyć mi jeszcze jedną sprawę. Mógł to wymyślić ustanowiony przez właścicieli spółki likwidator Zenon Segieciński, który kilka miesięcy wcześniej został przeze mnie zaangażowany jako księgowy, ale nie sądzie, aby sam był w stanie to przeprowadzić. Na pewno działał razem i w porozumieniu z innymi osobami: komendantem Zenonem Rączkiewiczem, może innymi policjantami z Powiatowej Komendy Policji w Jędrzejowie, przedstawicielami Prokuratury Rejonowej w Jędrzejowie, niektórymi osobami spośród późniejszych świadków. Postępowanie przygotowawcze zlecono prokuratorowi Jarosławowi Saterowi z Zamiejscowego Ośrodka we Włoszczowie Prokuratury Rejonowej w Jędrzejowie. Teraz to samodzielna jednostka, a wtedy szeregowy prokurator Jarosław Sater pełni dzisiaj funkcje Zastępcy Prokuratora Rejonowego. Prokurator Jarosław Sater sporządził przeciwko mnie akt oskarżenia, w którym zarzucił mi na niekorzyść spółki, rolników i ZUS i skierował go do Sądu Rejonowego w Jędrzejowie . Akt oskarżenia był podparty opinią biegłego sądowego Zenona Latosa. Próbowałem zablokować to postępowanie składając wniosek o wyłączenie SSR Teresy Sobierajskiej, ale została przywrócona. W sprawie było powołanych kilkudziesięciu świadków, zarządzonych kilkanaście, a może więcej terminów. Nie było mnie stać, aby na nie jeździć. Uzyskałem obrońcę z urzędu, który chciał mi faktycznie pomóc. Zakwestionowałem opinię biegłego Zenona Latosa i przeforsowałem wniosek o powołanie innego biegłego. Biegły Kazimierz Owczarek z Kielc okazał się nie tylko fachowcem, ale też uczciwym człowiekiem. Poza kwestią zaległości wobec ZUS, wydał korzystną dla mnie opinię. To jednak nie zaważyło na stanowisku sądu, który skazał mnie na dwa lata pozbawienia wolności z zawieszeniem na pięć lat i 5.000 zł grzywny. Sąd Okręgowy w Kielcach 2 września 2008 r. w składzie SSO Józefa Glejzer – Socha, Krzysztof Sajtyna oraz del. SR Magdalena Michalewicz oddalił apelację sporządzoną i złożoną przez obrońcę z urzędu adwokat Marię Rolka (sygn. akt IX Ka 3108/07). Sąd Okręgowy w Gliwicach i podległe mu sądy rejonowe.
    16. VII K 1327/04 Sądu Rejonowego w Zabrzu – prokurator Urszula Grzenia z prokuratury Rejonowej w Zabrzu oskarżyła mnie, że w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadziłem Janinę Kowalską do niekorzystnego rozporządzenia jej mieniem w postaci pieniędzy w kwocie 200 zł. W ramach zwyczajnego zlecenia pobrałem od niej 200 zł zaliczki na poczet kosztów, jakie poniosłem, zanim tę zaliczkę wziąłem. Akt oskarżenia trafił do sądu i tam zostałem 22 października 2007 r. skazany przez ASR Agnieszkę Sierocińską na karę 10 miesięcy pozbawienia wolności. Sąd Okręgowy w Gliwicach w składzie SSO Arkadiusz Łata, Krzysztof Ficek i del. SR Grażyna Tokarczyk zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że obniżył wymiar kary pozbawienia wolności do 6 miesięcy. 8 sierpnia 2008 r. miałem stawić się w więzieniu, aby odbyć tę haniebną karę. Nie zastosowałem się do tego, złożyłem szereg różnych wniosków i sprawa toczy się do chwili obecnej. Temu wątkowi w moim życiu poświęciłem artykuł p.t. „Zorganizowane grupy przestępcze” (3). Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim i podległe mu sądy rejonowe.
    17. VI K 145/09 Sądu Rejonowego w Radomsku - prokurator Jan Jaros z Prokuratury rejonowej Częstochowa – Północ w Częstochowie złożył na mnie doniesienie, że go znieważyłem podczas rozmowy telefonicznej. Wcześniej Jan Jaros oskarżył mnie o kradzież również mojej własności podobno dużej wartości, w zastępstwie innej prokurator zarządził przymusowe doprowadzenie mnie na przesłuchanie, nie zawiadamiając mnie w sposób właściwy, abym stawił się dobrowolnie, a w sprawie z mojego doniesienia o popełnieniu przestępstw przez licznych funkcjonariuszy publicznych w Częstochowie na moja szkodę, odmówił wszczęcia postępowania. Doniesienie Jana Jarosa zostało przekazane do Prokuratury Rejonowej w Zawierciu i powierzono je prokurator Ewie Kozłowskiej. Od początku prokurator Ewa Kozłowska usiłowała wywrzeć na mnie presję. Odmówiłem składania zeznań. Ograniczyłem się jedynie do podania jej dostępnych numerów telefonów, z których korzystałem. Miałem nadzieję, że brak jakichkolwiek dowodów mojej winy poza zeznaniem prokuratora Jana Jarosa sprawi, że prokurator Ewa kozłowska nie sporządzi i nie skieruje do sądu aktu oskarżenia. Myliłem się jednak. Zostałem oskarżony z art. 226 kk, który zarówno w chwili zarzucanego mi czynu, a tym bardziej sporządzenia aktu oskarżenia i skierowania do sądu, był określony przez Trybunał Konstytucyjny jako niezgodny z Konstytucją. Sąd Rejonowy w Częstochowie, do którego trafił akt oskarżenia postanowił w sprawie XI K 585/08 zwrócić się do Sądu Najwyższego o przekazanie sprawy Sądowi rejonowemu w Radomsku. Istotnym powodem, na który powołał się ASR Paweł Betlejewski był fakt, że pokrzywdzony Jan Jaros nie przedstawił żadnego innego dowodu poza własnym zeznaniem bez udziału innych osób. ASR Paweł Betlejewski wyraził się co prawda nie wprost, ale w sposób sugestywny, że dostarczony mu akt oskarżenia opiera się na domniemaniach, a właściwie pomówieniach. Wcześniej zostałem przez niego skazany w sprawie III 631/04 tez z art. 226 kk. Sąd Najwyższy w Warszawie przychylił się do wniosku Sądu Rejonowego w Częstochowie i postanowił przekazać sprawę do rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Radomsku (sygn. akt IV KO 87/08). W sprawie zapadł najpierw wyrok nakazowy, w który orzeczono grzywnę w wysokości 2.000 zł. Złożyłem sprzeciw od tego wyroku. W postępowaniu zwyczajnym ASR Anna Hanus – Klara odmówiła mi ustanowienia obrońcy z urzędu i możliwości nagrywania przebiegu posiedzenia Złożyłem wniosek o jej wyłączenie uzupełniając go o innych sędziów tego sądu. W trakcie rozpatrywania tego wniosku dopuszczono się prawnych nadużyć, gdyż sędzia podlegający wyłączeniu, rozpatrywał wniosek o wyłączenie. 22 lipca 2009 r. przy okazji posiedzenia w tej sprawie urządzono na mnie polowanie. Z inicjatywy funkcjonariuszy publicznych z Częstochowy, wśród których wymieniam SSO Bogusława Zająca oraz prokuratora Jana Jarosa, zostałem zatrzymany przez Policję w Radomsku jako groźny przestępca. Okoliczności tego zatrzymania opisałem w doniesieniu skierowanym do Prokuratury Rejonowej w Radomsku oraz artykule p.t. „Zorganizowane grupy przestępcze” (1). Podobnych nadużyć dopuścił się Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim rozpatrujący merytoryczne zażalenia na wniosek o wyłączenie sędziów apelacji łódzkiej. W efekcie tych sądowych przepychanek o praworządny przebieg postępowania sądowego wydany został wyrok 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. Dopiero Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalski rozpatrujący moją apelację dopatrzył się błędu w kwalifikacji prawnej zarzucanego mi czynu. Zmienił kwalifikację z art. 226 na 216 kk . Musiał jednak zapytać prokuratora Janusza Omyłę, czy ten obejmuje ściganiem z urzędu, gdyż art 216 kk podlega pod tryb prywatno-skargowy. Oczywiście ten objął przedstawiony mi zarzut pomimo tego, że nastąpiło przedawnienie karalności i z udziałem SSO Tadeusza Węglarka, Stanisława Tomasika oraz Ireneusza Jelenia doprowadził do skazania mnie na 12 miesięcy pracy społecznie – użytecznej (sygn. akt IV Ka 389/10). Nie uczestniczyłem w postępowaniu apelacyjnym. Wyznaczony przez Sąd Apelacyjny w Łodzi adwokat z urzędu Wojciech Górski do sporządzenia wniosku o wznowienie postępowania na wniosek strony , nie doszukał się takich powodów. Natomiast znalazł podstawę do sporządzenia i złożenia wniosku o wznowienie na wniosek z urzędu i taki wniosek złożył. Jednakże w sprawie II Ako 26/11 Sądu Apelacyjnego w Łodzi SSA Marian Baliński, Izabela Dercz oraz del. SO Jacek Klęk wniosku o wznowienie postępowania na wniosek z urzędu nie uwzględnili, powołując się na art. 102 w związku z art. 101 kk i rzekome wszczęcie przeciwko mnie innego postępowania z art. 226 par. 1 kk, w którym 14 grudnia 2007 r. zapadło postanowienie o przedstawieniu mi zarzutu, doręczone podobno 29 kwietnia 2008 r. W uzasadnieniu nie ma więcej żadnych szczegółów. Jedynym postępowaniem z art. 226 kk, które wtedy się toczyło było to, które mi wytoczono w związku z doniesieniem prokuratora Jana Jarosa (1 Ds 1367/07 Prokuratury Rejonowej w Zawierciu). W postępowaniu Sądu Apelacyjnego w Łodzi mogło dojść do błędu lub manipulacji. Należy to sprawdzić i wyjaśnić. W trakcie postępowania wykonawczego SSR Małgorzata Pijet na wniosek kuratora Jakuba Jarosza zamieniła wyrok 12 miesięcy pracy społecznie – użytecznej na 180 dni aresztu. Na skutek wniesionego zażalenia Sąd Okręgowy w Częstochowie uchylił to postanowienie. Aktualnie toczy się postępowanie o odroczenie wykonania kary ograniczenia wolności z uwagi na mój stan zdrowia. Nieodpowiedzialne zachowanie prokuratora Jan Jarosa oraz dalsze działania funkcjonariuszy publicznych w Zawierciu, Radomsku, Piotrkowie Trybunalski, Łodzi i Częstochowie są potwierdzeniem zorganizowanego charakteru procederu, który uprawiają funkcjonariusze publiczni za społeczne pieniądze, niszcząc pojedyncze jednostki, rodziny, większe wspólnoty, Państwo Polskie i Naród. Temu wątkowi w moim życiu poświęciłem artykuł p.t. „Zorganizowane grupy przestępcze" (2).
  • @Rebeliantka 10:15:24
    Coś jest dla mnie niejasne. Dlaczego robi Pan za "darmowego adwokata" tamtej strony, co do moich propozycji w z punktu 1 i 2?. Może odebrać wygodną pozycję niezangażowania i dać szansę się wypowiedzieć tamtej stronie i zająć stanowisko. Może milioner, filantrop aż przebiera nogami, żeby pomóc i tylko czeka na ruch ze strony Pana Goszczyńskiego. Po co Pani jakby sugerowała, że stamtąd ( czyli od milionera, filantopa, czy samego portalu), to "nie, nie".
    Tym bardziej, że na Pani pracy instytucja, jakby na to nie patrzyć spółka, absolutnie nie charytatywna korzysta.

    Wydaje mi się, ze jeśli sprawa jest poważna, to nieważne skąd przychodzi pomoc. Chyba, ze Pani nie chce z tej strony pomocy i próbuje wykorzystac inne opcje. Prywatnie jestem w stanie Panią zrozumieć, gdyż mieć dług wdzięczności wobec takiej porsony jak np. Pan Parol, to chyba bym wolał żreć do końca życia chleb ze smalcem.
    Ale są jeszcze blogerzy - podobno tutaj ponad 1000 sztuk. Może zaapelować do nich, niech zrobią "ściepę" po parę groszy i niech Pani kupi bratu "papugę". A tej nieruchawej instytucji, której Pani robi marketing i klikalność podziękować po prostu "wężykiem, wężykiem", oczywiście ze stosownym niedomówieniem.
    Oczywiście to w/w zastosować tylko w ostateczności, gdyż w przeciwieństwie do Pani nie jestem taki uprzejmy i spolegliwy i życia tej instytucji bym raczej nie ułatwiał. Pani ma zapewne duże doświadzenie w bojach sądowych. A ja kiludziesięcioletnie w kontaktach z takimi osobami. I proszę mi wierzyć, że to co proponuje to jedyna statystycznie skuteczna postawa. Nie dość, że w gdzieś tak w 8 przypadkach na 10 uzyska Pani, to co chce, to jeszcze zdobędzie Pani u tych osób spory szacunek.
  • @Provoc 11:25:04
    Jasno wyraziłam swoje stanowisko. Jeśli ktokolwiek zechce mi pomóc, taką pomoc przyjmę.
  • @Rebeliantka 11:55:35
    Znakomicie!.
    Proszę więc podać do publicznej wiadomości numer i pozostałe niezbędne dane konta, na które wszytcy ludzie dobrej woli, którzy będa w ten sposób chętni pomóc Pani bratu będą mogli przekazać pieniądze.
  • @Provoc 12:14:55
    Jeśli podam do wiadomości publicznej numer konta, to będzie to zgodnie z przepisami nielegalna zbiórka publiczna. Mogę się komunikować w tej sprawie wyłącznie za pośrednictwem poczty PW.
  • @Rebeliantka 12:17:55
    Coś mi się nie wydaje, bo z tego co mi wiadomo, to blog tutaj jest Pani prywatną własnością w sieci i może sobie Pani na nim robic co chce, nawet nawoływać do zabicia Kadafiego.
    Ale ponieważ nie znam się na tej materii, wic moje "wydawanie się" jest opinią dyletanta i upierać się nie mam zamiaru.
    Ale sprawa jest bardzo łatwa do obejścia. Proszę przysłać mi dane konta na priva, ja zrobię powiedzmy przelew na 50 zł i na swoim blogu publicznie tutaj pochwalę się, jaki to ze mnie dobry człowiek i ze znaną swadą i polotem zachęcę innych, aby poszli moją drogą.

    Chwalenie się chyba jak na razie nie jest prawnie zabronione, prawda?.
    Jeśli czytała Pani kiedykolwiek moje teksty, to powinna Pani wiedzieć, że wynik będzie prawdopodobnie murowany.
  • @Rebeliantka 12:17:55
    Nie będzie łatwo, oczywiście nie ma ławy 12 sędziów przysięgłych, bo demokracja została usunięta przez polityków na margines i tylko ich sprawy prywatne się liczą. Konfederacja musi wprowadzić do Sejmu polską demokrację, reprezentującą czwartą władzę ludu. Bez czwartej władzy nie ma i nie będzie równowagi siły głosu, gdy naród się staje politycznym niewolnikiem po nie demokratycznych wyborach: 1. - Bez czwór władzy. 2. - Bez zapisu sprzeciwu NIE wyborcy. 3. – Poniżej 50% Frekwencji w wyborach. Cały czas mówię, należy wprowadzić równowagę, bo jawnie widać jej brak. Bez prawdziwej równowagi, szkoły w dalszym ciągu będą uczyć patologii równowagi trój-władzy do czasu apokalipsy……………
    Naród potrzebuje prawdziwego systemu spokojnej pracy i wypoczynku, a nie ciągłych tematów na pierwszym miejscu takich:
    1. Kontrola Sędziów
    2. Sędziowie prześladują ludzi
    3. Etyka adwokacka sięgnęła bruku
    4. Stop bezkarności sędziów i prokuratorów
    5. Błąd biegłego
    6. Protest przed sądem.
    7. R P O i R P D
    8. i t d …………..
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/b/b7/The_Jury_by_John_Morgan.jpg/230px-The_Jury_by_John_Morgan.jpg
  • @goodness 12:38:57
    Słusznie!!!!!
  • Parę fragmentów z rozprawy w dniu 30 listopada
    http://wolnyczyn.nowyekran.pl/post/81692,odszkodowania-dla-represjonowanych-nein-nur-f-r-deutsche
  • @Provoc 11:25:04
    To już nie demagogia, ale konkretna propozycja pomocy. Zgadzam się z bardzo wieloma uwagami autora.
  • @Rebeliantka 13:24:04
    Ps. Zeznawałam bardzo powoli, aby sędzia miał mniejsze możliwości przerabiać moje wypowiedzi.
  • @Rebeliantka 13:24:04
    Obejrzałam. Ciśnienie mi do 200 skoczyło. Nie mam słów...
  • @Rebeliantka 13:45:55
    Podziwiam Twoje opanowanie. I skuteczność!!! bo jednak powiedziałaś wszystko co chciałaś powiedzieć.
    A Provoc to chyba prowokator.... (??)
  • @anarche 04:09:39
    Zeznania trwały o wiele dłużej. To był tylko fragment. Nie udało mi się powiedzieć bardzo wielu istotnych rzeczy. Sędzia to uniemożliwiał. On odstawił taki cyrk, że muszę zeznawać, bo inaczej może skazać mnie na 10 tysięcy grzywny lub 2 tygodnie aresztu, a jednocześnie uniemożliwiał mi swobodne wypowiedzi. Grożąc grzywnami i zakończeniem przesłuchania.

    To rażące bezprawie. Tak właśnie wygląda bolszewia w polskich sądach.

    Oni już łamią prawo przy całkowicie odsłoniętej kurtynie.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej