Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
321 postów 10650 komentarzy

Bona diagnosis, bona curatio. Bez Boga ani do proga.

Rebeliantka - Zna się na zarządzaniu. Konserwatystka. W wieku średnim, ale bez oznak kryzysu. Nie znosi polityków mamiących ludzi obietnicami bez pokrycia (fumum vendere – dosł.: sprzedających dym). Współzałożycielka Konfederacji Rzeczpospolitej Blogerów

O "podżegaczach chorobowych", czyli o fabrykowaniu chorób

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Na świecie istnieje potężny przemysł, który pracuje nad wymyślaniem nowych chorób i stara się nas przekonać, że na nie cierpimy.

 

Alarmują też psychologowie. Oto kilka publikacji ze strony Instytutu Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.

 

Fabrykowanie chorób: Wielka Farmacja (BIG PHARMA) i podżeganie chorobowe

Wymyślanie chorób jest znane pod nazwą „podżegania chorobowego” (ang. disease mongering). Termin ten wymyśliła pisarka Lynn Payer w książce pt. “Disease-Mongers: How Doctors, Drug Companies, and Insurers Are Making You Feel Sick”, wydanej w 1992 roku.

Payer zdefiniowała podżeganie chorobowe jako „próbę przekonania zasadniczo zdrowych ludzi, że są chorzy, oraz lekko chorych – że są ciężko chorzy”.  Ta strategia została nazwana również „korporacyjnym konstruowaniem choroby” przez Raya Moynihana, Ionę Heath oraz Davida Henry’ego w „British Medical Journal”. Napisali, że „można zarobić masę pieniędzy na wmawianiu ludziom, że są chorzy”. „Firmy farmaceutyczne najpierw biorą udział w procesie definiowania chorób, a potem głośno o nich mówią pacjentom i konsumentom”.

Podżeganie chorobowe rozpoczęło się w 1879 roku wraz z wynalezieniem Listerine, która pierwotnie była stosowano jako chirurgiczny środek odkażający. Swoją nazwę otrzymała od nazwiska słynnego angielskiego chirurga, Josepha Listera, który jako pierwszy wprowadził procedurę odkażania w chirurgii. Jednakże, niedługo po tym wynalazcy Listerine, dr Joseph Lawrence oraz Jordan W. Lambert, zaczęli sprzedawać ją w stężonej formie jako środek czyszczący do podłóg oraz lek przeciwko rzeżączce. W 1895 zaczęli zalecać ją dentystom jako płyn do ust, i już w 1914 stała się pierwszym produktem sprzedawanym w tym charakterze bez recepty. W latach 20. XX wieku, władze producenta Listerine, Lambert Pharmacal Company, były przekonane, że znalazły lek – teraz potrzebowały jedynie choroby. Wymyślili ją więc: halitozę (cuchnący oddech – przyp tłum.). Przedtem halitoza była jedynie niejasnym, nikomu nie znanym medycznym terminem. Reklamodawcy zaczęli promować Listerine jako lekarstwo na tę dolegliwość, która, jak mówili, mogła zniweczyć szanse każdej osoby w miłości, małżeństwie i pracy. Wkrótce ludzie w całej Ameryce zaczęli chorować na halitozę.

Sztuczka polegała na rozdęciu zwykłej, nieszkodliwej przypadłości do poziomu patologii, którą należało zwalczyć, aby móc odnosić sukcesy w życiu i nie utracić osobistego szczęścia. Reklamy nakręcone przez twórców Listerine były minitelenowelami, w których ludzie narażali się na wstyd w towarzystwie i porażkę, jeśli nie używali tego produktu.

Sprzedawcy Listerine udoskonalili techniki marketingowe, które zostały opracowane przez XIX-wiecznych znachorów mających „cudowne” leki na wszystko. Pisarz Henry James nazywał ich oszustami. Również William James, jego brat, harvardzki psycholog uznawany za twórcę amerykańskiej psychologii, krytycznie się o nich wyrażał. Stwierdził: „Twórcy tych reklam powinni być traktowani jak wrogowie publiczni i nie powinno się okazywać im litości”.

Payer rozpoznała kilka taktyk podżegania chorobowego. Między innymi:

  •     Wskazywanie na normalną czynność organizmu i sugerowanie, że coś jest z nią nie w porządku i że należy ją leczyć
  •     Opisywanie dolegliwości, które niekoniecznie ludziom doskwierają
  •     Wskazywanie, że duży odsetek populacji cierpi na daną „chorobę”
  •     Określanie choroby jako niedobór czegoś lub brak równowagi hormonalnej
  •     Zatrudnianie doktorów, którzy potwierdzą przekaz
  •     Wybiórcze wykorzystywanie statystyki w celu wyolbrzymienia pozytywnych stron zażywania leku
  •     Promowanie leku jako całkowicie bezpiecznego
  •     Branie powszechnie występującego objawu, który może oznaczać cokolwiek i mówienie, że jest oznaką poważnej choroby

Organy nadzorcze opieki zdrowotnej obecnie ogłaszają, które spośród przedsiębiorstw farmaceutycznych angażują się w taką działalność, a także wskazują na kilka „chorób”, które mogą służyć za przykład podżegania chorobowego. Nie mówią, że taka czy inna dolegliwość nie istnieje – dla niektórych są istotnie kłopotliwe – ale że pogoni za zyskiem wyolbrzymia się ich występowanie i znaczenie. Do takich „chorób” należy impotencja, kobieca oziębłość, zaburzenie afektywne-dwubiegunowe, zespół nadaktywności psychoruchowej (ADHD), zespół niespokojnych nóg, osteoporoza, fobia społeczna, zespół jelita drażliwego, czy też łysienie.

Dlaczego powinniśmy zwrócić uwagę na podżeganie chorobowe? Zdrowy człowiek myśląc, że jest chory, nakłada na siebie wielki psychologiczny ciężar. Poza kosztami psychologicznymi, są finansowe, personalne i społeczne. Leczenie tych „chorób” nie jest tanie. Żaden finansowany z podatków system opieki zdrowotnej nie byłby w stanie ponieść kosztów leczenia środkami, które przedsiębiorstwa farmaceutycznie chciałyby zaserwować  społeczeństwu.

Powstrzymanie podżegania chorobowego nie będzie proste. Ilość pieniędzy, które można zarobić na sprzedawaniu leków farmaceutycznych dla chorób, które istnieją głównie w wyobraźni, jest niemal nieograniczona. Co więcej, istnieją potężne ekonomiczne, polityczne i branżowe interesy, które zdecydowanie chcą kontynuować ten proceder.

Krokiem naprzód może być psychologiczne uodpornienie się na przekaz ze strony Wielkiej Farmacji, która próbuje wtrącać się do naszego życia na wiele sposobów. Musimy oduczyć się naiwności.

Jak? Heath sądzi, że nasz lęk przed cierpieniem i śmiercią czyni nas bardziej podatnymi na podżeganie chorobowe. Dzisiaj, ponieważ otucha płynąca z religii jest istotna dla coraz mniejszej rzeszy ludzi, śmierć wydaje się być rzeczą ostateczną, co skutkuje panicznym pędem ku wszystkiemu, co da nam obietnicę lepszego zdrowia i dłuższego życia. Być może więc najlepszym wyjściem nie będzie bicie głową w mur fortecy Wielkiej Farmaceutyki, lecz rozwinięcie psychologicznej i duchowej dojrzałości, która uczyni nas odpornymi na ich wysiłki wsączania w nasze życia lęku i strachu.

Mówi się, że jedną z głównych właściwości różniących człowieka od innych istot jest jego gotowość do połykania pigułek. Firmy farmaceutyczne wiedzą to. Jednak nasze zdrowie wyznaczają nie pigułki, które połykamy – ale sposób, w jaki żyjemy. Jak jemy, ćwiczymy, pracujemy, bawimy się, kochamy i odnosimy się do innych. Gdy zdamy sobie z tego sprawę, będziemy mogli przechytrzyć podżegaczy chorobowych, którzy starają się doszukać patologii w każdym aspekcie naszego istnienia.

„Huffington Post”, 18 czerwca 2010, autor: Larry Dossey

 

Farmakologiczne iluzje psychiatrii

/fragmenty/

DSM (Diagnostyczny i Statystyczny Podręcznik Zaburzeń Umysłowych) stała się nie tylko biblią psychiatrii, ale podobnie jak prawdziwa Biblia, zależała w dużym stopniu od czegoś na wzór objawienia. Nie cytuje się w nim badań naukowych dla poparcia diagnoz. Jest to zdumiewające zaniedbanie, ponieważ we wszystkich publikacjach medycznych, niezależnie, czy w artykułach naukowych, czy w podręcznikach dla studentów, stwierdzenie faktu powinno być poparte cytowaniem opublikowanych badań naukowych. (Istnieją cztery oddzielne „książki źródłowe” dla obecnego wydania DSM, przedstawiających uzasadnienie dla pewnych decyzji i uźródłowionych, ale to nie to samo co konkretne źródła). Zebranie grupy ekspertów w celu wymiany opinii może być bardzo pożyteczne, ale jeśli owych opinii nie podpierają dowody, to nie są one uzasadnieniem dla niebywałego poważania okazywanego DSM. DSM-III zostało wyparte przez DSM-III-R w roku 1987, potem ukazało się DSM-IV w 1994, a obecna wersja, DSM-IV-TR (tekst poprawiony) zawierająca 365 diagnoz – w 2000. „W każdym kolejnym wydaniu” – pisze Daniel Carlat w swojej absorbującej książce – „ilość kategorii diagnostycznych mnożyła się, a sama książka była coraz grubsza i droższa. Każde wydanie było bestsellerem. DSM jest obecnie jednym z głównych źródeł przychodu dla APA”. DSM-IV sprzedało się w ilości ponad miliona egzemplarzy.

Gdy psychiatria stawała się dziedziną opierającą się na lekach, przemysł farmaceutyczny szybko dostrzegł potencjalną korzyść nawiązania sojuszu z profesją psychiatrów. Przedsiębiorstwa lekowe zaczęły hojnie obdarowywać psychiatrów, zarówno indywidualnie, jak i kolektywnie, bezpośrednio, jak i pośrednio. Obsypali ich prezentami i darmowymi próbkami leków, zatrudniali ich jako konsultantów i mówców, fundowali im obiady, płacili za ich udział w konferencjach, dostarczali im materiałów „edukacyjnych”. Kiedy Minnesota i Vermont wprowadziły „sunshine laws” [prawo nakładające w jakimś obszarze jawność i swobodę informacji – przyp. tłum.], które wymagały od przedsiębiorstw lekowych, by zgłaszały każde wynagrodzenie dla lekarza, zobaczono, że psychiatrzy otrzymują więcej pieniędzy, niż lekarze jakiejkolwiek innej specjalności. Przemysł farmaceutyczny subsydiuje również spotkania APA i inne konferencje psychiatryczne. Około 1/5 budżetu APA pochodzi z firm lekowych.

Firmy lekowe są szczególnie zainteresowane pozyskaniem psychiatrów pracujących na uniwersytetach w prestiżowych akademickich ośrodkach medycznych. Nazywani przez przemysł „kluczowymi liderami opinii” (KLO), są to ludzie, którzy poprzez swoje publikacje i wykłady wpływają na to, jak choroby psychiczne będą diagnozowane i leczone. Publikują również wiele badań klinicznych nad lekami, i co najważniejsze, w dużej mierze określają merytoryczną zawartość DSM. W pewnym sensie są to dla przemysłu najlepsi sprzedawcy, są warci każdego wydanego na nich centa. Spośród 170 redaktorów obecnego wydania DSM (DSM-IV-TR), niemal wszyscy mogą być określeni jako KLO, 95 z nich posiadało powiązania finansowe z firmami farmaceutycznymi, wliczając w to wszystkich redaktorów pracujących nad zaburzeniami nastroju i schizofrenią.

Przemysł lekowy oczywiście wspiera również innych specjalistów i inne stowarzyszenia zawodowe, ale Carlat pyta: „Dlaczego psychiatrzy niezmiennie znajdują się na czele listy specjalistów przyjmujących pieniądze od przedsiębiorstw farmaceutycznych?” Jego odpowiedź: „Stawiane przez nas diagnozy są subiektywne i elastyczne. Posiadamy bardzo niewiele racjonalnych przesłanek, aby wybrać to a nie inne leczenie”. W odróżnieniu od zaburzeń leczonych w większości innych gałęzi medycyny, nie ma obiektywnych kryteriów lub testów dla choroby psychicznej – nie ma danych laboratoryjnych albo skanów fMRI – a granice między normalnością a nienormalnością są często niejasne. To sprawia, że rozszerzeniu ulegają granice diagnostyczne, możliwe staje się też tworzenie nowych diagnoz, co byłyby niemożliwe w, dajmy na to, kardiologii. A koncerny farmaceutyczne mają swój interes w nakłanianiu psychiatrów, aby robili właśnie to.

/Marcia Angell/

 

Dlaczego psychiatria potrzebuje terapii?

Fragmenty:

Diagnozy stają się coraz bardziej niejasne, a leki coraz bardziej nieskuteczne.

Pacjenci szukający pomocy u lekarza psychiatry ze względu na zaburzenia nastroju mają dużą szansę otrzymania diagnozy choroby, która nie istnieje oraz otrzymania recepty na lek, który jest tylko trochę skuteczniejszy od placebo.

Przemysł farmaceutyczny wyszukuje dla danego leku największy możliwy rynek, a następnie trąbi o groźnych chorobach, np. depresji klinicznej i schizofrenii, których status naukowy wprawia specjalistów w zakłopotanie.

W psychiatrii znalazły się całkiem nowe diagnozy z kryteriami tak szerokimi, że otrzymać by je mogła ogromna ilość ludzi.

Antydepresanty i depresja kliniczna zaczęły iść ręka w rękę i żyć obok siebie. Były to nieskuteczne leki dla nieistniejących chorób.

"Nowym problemem jest rozszerzenie pojęcia „schizofrenia” na większy krąg ludzi z „syndromem ryzyka psychozy” [ang. psychosis risk syndrome]. Nawet jeśli pacjent nie ma ostrej psychozy z halucynacjami i złudzeniami, ekscentryczne zachowanie może zbudzić podejrzenie, że pewnego dnia zapadnie na psychozę. Powiedzmy, że jego mowa jest „nieskładna”. Odnosi się to do mniej więcej połowy moich studentów. Natychmiast podać im Seroquel! Grozi im „syndrom ryzyka psychozy”!"

Wraz z DSM-V amerykańska psychiatria zmierza .... w kierunku: określania coraz szerszych kręgów społeczeństwa jako chorych psychicznie, stawiania diagnoz niejasnych i ogólnikowych, a leczenie zdając na bardzo mocne leki.

/Edward Shorter/

 

--------------------------------------

A zatem uwaga na farmaceutyki, reklamę leków i lekarzy nie potrafiących wyjaśnić, dlaczego aplikują konkretne specyfiki. Poza tym wszelki przymus (szczepionkowy, psychiatryczny, eugeniczny, aborcyjny, etc.), to w oczywisty sposób działanie  w najwyższym stopniu podejrzane, a w niektórych przypadkach (aborcja, eugenika, eutanazja) - wprost zbrodnicze.

KOMENTARZE

  • Autorka
    Bardzo cenny wpis. Ja też o lekach nieraz piszę dużo, ale Pani dotknęła tego bardzo profesjonalnie, szczególnie psychiatrii, bo faktycznie w tym obszarze jest najwięcej niepewnych leków, których skuteczności nie są w stanie wskazać nawet ich producenci. A są to leki, które trzeba brać systematycznie przez długi czas. Wiele tych leków może okazać się nawet szkodliwymi dla zdrowia psychicznego.

    Nie jest przypadkiem, że firmy farmaceutyczne stawiają na tzw. leki przeznaczone do leczenia chorób przewlekłych, bo tutaj mają stały i powtarzalny popyt. Najmniej wydaje się na badania i rozwój np. antybiotyków nowszej generacji, bo firmy na nich nie zarabiają tyle, ile by chciały.

    Generowanie chorób to już przypadłość wszystkich firm farmaceutycznych: generuję je, później zaleczają (nie leczą), by dalej je sprzedawać. Poza tym każdy lek ma działania uboczne, których można się pozbyć kupując inny lek, który też ma działanie uboczne a wtedy trzeba znów zakupić lek na te działania... i tak w kółko.

    Przemysł farmaceutyczny obok zbrojeniowego ma najwyższą dochodowość i rentowność. Niestety w Polsce firmy znalazły Eldorado, bo Polacy kupują leki na potęgę: a to na bóle, a to na wzdęcia (sic! - jakoś nigdy nie wiedziałem, że na wzdęcia są jakieś lekarstwa), a to na afty, a to na serce, a to na profilaktykę (aby nie zachorować), a to jakieś suplementy diety, itd. Koszmar, bo wydajemy chyba najwięcej w Europie.

    Dobrze, że Pani poruszyła ten temat, bo warto wiedzieć, że nie zawsze leki są na wszystko... a może ich mniejszość.

    Pozdrawiam
  • @krzysztofjaw 00:29:34
    Dziękuję za komentarz doceniający tekst.

    W kontekście poruszonych przez Pana problemów związanych z lekami psychiatrycznymi polecam też poniższy tekst:
    http://www.psychologia.edu.pl/obserwatorium-psychologiczne/1281-zmiana-podejscia-do-leczenia-psychiatrycznego.html

    Uczestnicy dyskusji, która jest zrelacjonowana w artykule, jednoznacznie stwierdzają, że medykalizacja psychiatrii jest przeciwskuteczna.
    Z badań wynika np., że:
    1/ w ostatnich dwóch dekadach wyniki leczenia schizofrenii pogorszyły się i były porównywalne z wynikami osiąganymi 100 lat wcześniej,
    2/ efekty leczenia schizofrenii są lepsze w krajach słabiej rozwiniętych niż w Stanach Zjednoczonych,
    3/ w Stanach Zjednoczonych w ostatnich dekadach miał miejsce trzykrotny wzrost osób chorych psychicznie.

    Polecam przeczytanie całego tekstu. Jest naprawdę interesujący i .... przesmutny.
  • Podżegactwo chorobowe nie jest tak groźne, jak tworzenie zarazków w labach
    https://m.neon24.pl/868059386378a92fcc04baf2017b3090,14,0.jpg

    Nie wydaje mi się prawdą, jakoby "cuchnący oddech" był tylko "zwykłą, nieszkodliwą przypadłością".

    Inna sprawa, iż proponowane remedium łagodziło jedynie objawy, i to jest patologia - podmianka leczenia na łagodzenie objawów, za które można brać kasę bez końca, równocześnie narażając pacjenta na dalszą degenerację organizmu.

    Psychologia jest odrębną sprawą, psychiatria również.

    Dla obecnie żyjących ludzi nadrzędnym problemem nie jest wyłudzanie kasy w celu poprawy warunów życia, tylko zdolność do przeżycia w warunkach toczącej się 3WŚ, w której broń biologiczna jest niewątpliwie używana i to na szeroką skalę w sposób nierozpoznawalny dla ogółu populacji.

    Można się śmiać z teorii spiskowej opisanej w
    http://interesariusz.niepodległy.pl/83/kleszcze-ciesza-sie-z-upalow/
    ale uzasadnione jest podejrzenie, że inne współczesne plagi to dzieło człowieka, a nie Boga.
  • @interesariusz z PL 05:15:00
    niestety, wyżej podany odsyłacz trzeba ręcznie skopiować i wkleić w pole adresu przeglądarki.
    Jak wyżej widać, skrypt neonu nie trawi polskich liter.
  • Rebeliantko
    Witaj

    No i kto mi jeszcze powie, że nasza Świadomość dana tylko nam przez Boga, nie jest tworem transcendentalnym, poza czasem i przestrzenią, a ny tylko sobie wybieramy z niej niezbędne fragmenty.

    Mam już w wersji roboczej artykuł o identycznym tytule. Na szczęście treśc nieco inna, choć wnioski te same.

    Opisuję dokładnie manipulacje skorumpowanego lekarza, który badając pacjenta, stwierdza, że pasuje on jak najbardziej, wg. skali zagrożeń do poważnej choroby, z której leczy się do końca życia. Czyli jest to potencjalny klient, który oszukany, gdy uwierzy, nie wywinie się już ze szponów koncernów.

    Takich poszukiwań dokonałem więcej, lecz ten przykład jest wprost dramatyczny, bo dotyczy milionów.

    Bardzo dobry artykuł i niesłychanie potrzebny.

    Pozdrawiam
  • @Janusz Kamiński 05:54:03
    Podrzucę Tobie jeszcze dwa ważne tematy wiążące się z Twoim artykułem.

    Odrzućmy na razie tak dochodowe biznesy jak szczepionki i osocze. To dziedziny wymagające głębokich badań, ale również gangstersko, głęboko skorumpowane. Skorumpowane w znaczeniu zepsute, a nie wyłącznie łapówkarskie.

    Tak więc na czym w dziedzinie zdrowia można nieprawdopodobnie obrzydliwie zarabiać?
    A. Serce i krążenie. Popularnie temat określany jako nadciśnienie. Olbrzymie pole do popisu i pieniądze wysokie , jak góra złota. Tylko krótka dygresja: - zdrowy dojrzały człowiek gdy ma idealne ciśnienie, to jest to 120/80. Mam nadzieję, że wszyscy rozumieją co to, bo przecież przysłowiowo wszyscy jesteśmy lekarzami. Tymczasem od 60+ prawidłowe ciśnienie to już 140/90. I nie ma czym się martwić. Czyżby?
    Rynek walki z nadciśnieniem to biliony USD. Więc warto ludziom wciskać kit.
    B. Cholesterol. Szacując wagowo, to nasze mózgi chyba zawierają własnie najwięcej cholesterolu. Jest on niezbędny do świadomego życia.
    Lecz od lat trwają naukowe dyskusje o tak zwanych normach. I nie ma wspólnego zdania co do nich. Mimo tego szprycuje się wszystkich statynami i fibratami. A pieniądze z tego są ... tak, zgadliście - jak góra złota.
    C. Cukrzyca. Prawdziwą choroba jest cukrzyca typu pierwszego. Tu nie ma lekko - insulinę trzeba stosować do końca życia. Rynek jest stabilny, zysk też. Nie ma rozwoju! No to mamy cukrzycę typu 2. A tu każdy z nadwagą, nie daj Boże otyły, choć niekoniecznie - chudzielce też, to już pacjent. Wszystko tu można podłączyć, by wyciągnąć pieniądze, podciągając to pod pretekst, paskudnie nazwany "niezdrowy tryb życia" (na tym zaczęto też zbijać grube pieniądze z drugiej strony: "zdrowa żywność", wszystkie te BIO, wegetarianizm, ba - weganizm, kiełki, egzotyczne ziela, a także rowery, hulajnogi itp). Leki do końca życia, choć tu wystarczy tylko trochę zdrowego rozsądku i koniec cukrzycy typu 2. Ale nie tylko leki, są jeszcze glukometry dla każdego i paski testowe po 2 zł sztuka, a minimalnie trzeba się badać 2 x dziennie, więc 4 zł, a w miesiącu 120 zł, bez leków na problematyczną cukrzycę. Tu jest dopiero gruba forsa.
    D. No i nowość na rynku - depresja. Prawie każdy jest sfrustrowany, bo nie nadąża za szaleńczym tempem życia, wyścigiem szczurów i postępem technologicznym. A do tego jeszcze współczesną politykę oparto na emocjach, które zżerają nerwy wszystkich. Nie każdy ma ochotę uciekać w alkohol, czy narkotyki. Zresztą na to też przymyka się oko, bo to przecież stuprocentowi przyszli pacjenci. Tak więc ludzie autentycznie mają zupełnie normalne czarne myśli, są zmęczeni, nie mogą spać. Ale po co cierpieć?! Są wspaniałe leki i już zaraz będziesz szczęśliwy. Byście się zdziwili, jak tu "leczenie" rozwinęło się w ciągu ostatnich 10 lat i jaką górę pieniędzy wyjęto pacjentom z pustych kieszeni.

    To są wszystko zwiastuny tematów dotyczących przekrętów na naszym zdrowiu.

    ****
    Jest jeszcze osobny temat. Bardzo tragiczny. Macie kłopot z upierdliwym tatusiem, który już do niczego się nie nadaje, lub zrzędliwą matką, której na dodatek trzeba kupować pieluchy? Zamieńcie ich w warzywa! Po prostu oddajcie do różnie, cudownie nazywanych domów starców, a oni już zadbają by zrobić warzywo z myślącego człowieka. Albo mumię. Lub zombie. I nie martwcie się, że to będzie trwało lata. Odporność wtedy tak spada, że zwykły katar może staruszka wykończyć w tydzień.

    Ale przecież tak ma być. Okrutne? Dlaczego? przecież zaczynamy cywilizację śmierci...

    Pozdrawiam
  • @
    https://img4.dmty.pl//uploads/201908/1565888182_tigezm_600.jpg
  • @rabszak 08:32:36
    Będąc przekonany, że nie reprezentuje pan koncernów farmaceutycznych, ktoś pana wprowadził w błąd. To jak najbardziej potrzebny lek, ale przede wszystkim, a chyba nawet wyłącznie, w leczeniu raka piersi.

    "...jest wskazany do stosowania w leczeniu kobiet chorych na miejscowo
    zaawansowanego lub uogólnionego raka piersi z obecnością receptorów hormonalnych (ang. hormone
    receptor positive, HR), bez nadekspresji receptora ludzkiego naskórkowego czynnika wzrostu 2 (ang.
    human epidermal growth factor receptor 2, HER2) w skojarzeniu z inhibitorem aromatazy lub
    fulwestrantem jako leczenie hormonalne pierwszego rzutu lub u kobiet, które wcześniej otrzymały
    leczenie hormonalne.
    U kobiet w okresie przed- lub okołomenopauzalnym leczenie hormonalne należy stosować
    w skojarzeniu z agonistami gonadoliberyny (LHRH)."

    Dodatkowo lek ten ma bardzo silne uboczne działanie toksyczne (niestety, jak większość leków przeciwnowtworowych).
    Oto najgorsze:
    Neuropenia (spadek ilości granulocytów we krwi - drastyczne obniżenie odporności). toksyczność dla wątroby i dróg żółciowych, wydłużenie odstępu QT - poważna choroba serca.

    Pacjent, chora kobieta powinna zdać się na opinię poważnego onkologa, czy można u niej zastosować leczenie rybocyklibem.

    To drogi panie nie aspiryna, tylko lek, który czasami może być śmiertelną trucizną.

    Ale rozumiem - temat szczepionek się znudził, więc trzeba poszukać czegoś innego.
  • @Janusz Kamiński 07:55:09
    https://m.neon24.pl/868059386378a92fcc04baf2017b3090,14,0.jpg
    Wystarczy że staruszek trafi do szpitala, a tam zapalenie płuc murowane.
    Statystyki wyraźnie wskazują, jak zabija się starych ludzi w szpitalach.
  • @interesariusz z PL 09:15:54
    Dokładnie tak właśnie jest. Szpitale to bardzo niebezpieczne terytorium dla osób starszych.

    Nie ma tam prawa, nie ma litości.

    Członek rodziny, 76 lat, problem diuretyczny. Cewnik, kroplówki itp. Ale krnąbrny i lekko zakręcony (wczesna demencja).

    Co z nim zrobiono? Pasami unieruchomiono go na łóżku i to nie na chwilę, aż się uspokoi, tylko na parę dni.

    Za komuny coś takiego było wyłącznie dozwolone (bo to ubezwłasnowolnienie) w psychiatrykach oraz w izbach wytrzeźwień.

    #CywilizacjaSmierci
  • @interesariusz z PL 05:15:00
    Tzw. teorie spiskowe najczęściej - po czasie - okazuje się, że są rzeczowe. W mniejszym lub większym stopniu.
  • @Janusz Kamiński 05:54:03
    Dzięki za docenienie.
  • @Janusz Kamiński 07:55:09
    Bardzo dobre uzupełnienie z tymi 4 chorobami - żyłami złota dla koncernów.

    Normy ciśnienia i cholesterolu są rzeczywiście ustawione tak, aby z każdego zrobić "chorego". Statyny, to jeden wielki skandal.

    I co? I nic. Lekarze boją się to powiedzieć oficjalnie choremu i tak ten biznes się kręci.

    A co leków psychiatrycznych, to polecam jeszcze raz ten tekst:
    http://www.psychologia.edu.pl/obserwatorium-psychologiczne/1281-zmiana-podejscia-do-leczenia-psychiatrycznego.html
  • @Janusz Kamiński 10:02:52
    Unieruchomienie, to w tym wieku bardzo poważne zagrożenie dla życia. Znam przypadki, gdy ludziom "wysiadało" w trakcie krążenie i po prostu umierali.
  • @Rebeliantka 10:32:57
    Znam ten tekst. Jestem głęboko w temacie. Śledzę wszystko od czasów popularnego na Wybrzeżu "Starego Bila", czyli profesora Bilikiewicza, z którego podręcznika psychiatrii chyba się uczą jeszcze dzisiaj.

    Szczególnie interesujące jest nagłe rozwijanie się (oprócz depresji) takich nowych jednostek jak bipolar (choroba dwubiegunowa) i borderline (zaburzenia pograniczne) oraz oczywiście ADHD (zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi).

    To też kopalnia złota.

    Pozdrawiam
  • @Rebeliantka 10:39:52
    https://m.neon24.pl/868059386378a92fcc04baf2017b3090,14,0.jpg
    Tak właśnie zabito moją matkę, unieruchomienie, przeciągi dla wywołania zapalenia płuc, kroplówki bez odpowiedniej diurezy, głodzenie i pozbawianie picia. Szpital kliniczny.

    I nie mogłem na to nic poradzić. Odmówiono mi możliwości osobistej opieki.
  • @interesariusz z PL 12:09:24
    Serdecznie współczuję. Najgorsze, że jako społeczeństwo też nic nie możemy poradzić. Korporacje medyczne wespół z prokuraturą nie reagują na najbardziej dramatyczne zawiadomienia.

    Uczciwi lekarze też są bezradni wobec nadużyć.

    Piszę to z wielkim smutkiem i wstydem, za to, że jako naród dopuściliśmy do takiego stanu rzeczy. Jedyne, co możemy robić, to starać się nie dopuścić do chorób o ostrym przebiegu. Ale to "łatwe" tylko jako idea.
  • Próba morderstwa
    Ze znanych sobie względów autorzy przytaczanych publikacji skupiają się jedynie na kwestiach zdrowia psychicznego. Nie mam wątpliwości, że wciskanie ludziom psychotropów jest powszechną praktyką i to nie tylko ze strony psychiatrów ale, i może przede wszystkim, przez lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. Sądzę, że zjawisko „fabrykowania” chorób w celu sprzedaży farmaceutyków jest znacznie szersze. Przykładem dobrze znanym w alternatywnych środowiskach lekarskich są choroby układu krążenia i cholesterol. Powszechną praktyką służby zdrowia jest wmawianie ludziom, że choroby te są spowodowane nadmiarem tłuszczu zwierzęcego w diecie i związanym z tym wysokim poziomem cholesterolu. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Tłuszcz jest niezbędny dla prawidłowej pracy serca a propagowana dieta z dużą zawartością węglowodanów prowadzi do chorób. Podobnie jest z cholesterolem. Jego zawartość we krwi jest w niewielkim stopniu związana z dietą, a zdeterminowana przez sam organizm, wytwarzający tę substancję zgodnie z własnym potrzebami. Jedynym pozytywnym aspektem statyn (pigułek na cholesterol) jest powiększenia zawartości portfela przemysłu farmaceutycznego. Poza tym statyny są wybitnie szkodliwe. Znam dobrze udokumentowany przypadek pacjenta, który brał proszki na cholesterol i nadciśnienie dla leczenia nieistniejących chorób, bowiem z zaburzeń pracy serca wyleczył się dzięki poprawie diety. Po kilka latach nabawił się poważnych problemów z wątrobą. Wynik badań przekraczały 11-krotne normę. Trafił do szpitala gdzie wykonano biopsję wątroby, stwierdzono poważny stan zapalny i wypisano go do domu bez leczenia. Charakterystyczne jest, że lekarz w szpitalu był poinformowany, że pacjent bierze „leki” na cholesterol i kazał mu je dalej przyjmować. Tymczasem nie trzeba być lekarzem, żeby wiedzieć, że choroby wątroby są absolutnym przeciwwskazanie dla statyn. Na szczęście pacjent ten po powrocie do domu wyrzucił wszystkie leki (statyny i leki na nadciśnienie) i po dwóch miesiącach cudownie wyzdrowiał z pomocą jedynie ziół z supermarketu za kilka złotych. Prawdziwą przyczyną powrotu do zdrowia było jednak zaprzestanie zatruwania organizmu. Rzecz miała miejsce kilka lat temu a wspomniany pan ma się dobrze, serce pracuje mu jak trzeba a ciśnienie ma w normie.
    Patrzą wstecz, nie mam wątpliwości, że lekarz zalecający kontynuowanie przyjmowania statyn dobrze wiedział co robi, i że była to ewidentna próba morderstwa. Oczywiście służby państwowe takim przypadkami się nie zajmą, bo ich rolą nie jest służenie społeczeństwu, lecz psychopatom, którzy uzurpują sobie wadzę nad nami.
  • @Rebeliantka 12:19:06
    Bardzo ciekawy artykuł poruszający wiele wątków. Również są bardzo ciekawe odpowiedzi.
    Ja trochę inaczej podchodzę do problematyki leków. Niezależnie od tego, jak są reklamowane leki i jak wielcy są producenci leków - nikt mnie nie zmusza do ich zażywania.
    Powstaje więc pytanie, czy możemy żyć bez leków? Odpowiedź możemy tylko musimy bardziej się skupić na profilaktyce i zdrowym stylu życia.
    To co medycyna współczesna zrobiła to przekonała bardzo dużą grupę osób do tego, że można robić z życiem co się chce, można nie przestrzegać zasad profilaktyki, biomechaniki, możemy przeciążać nasz organizm z psychiką włącznie w nieskończoność. To wszystko możemy robić bez problemu ponieważ medycyna współczesna ze swoimi lekami i innymi patentami, jest niejako ponad tym wszystkim i wróci nam utracone zdrowie. Tak nie jest. Ja to wiem i wiele innych to wie.
    Aby zachować zdrowie trzeba znać swoje ciało, swoją psychikę, możliwości, profilaktykę zdrowotną, odpowiednio się odżywiać, zapoznać się z biomechaniką naszego ciała, regularnie ćwiczyć. I jeśli to będziemy przestrzegać, to chorować będziemy dużo rzadziej, a co zatem idzie nie będziemy musieli korzystać z leków, które jak autorka wykazała często - zamiast pomagać szkodzą.
    Wybór jak zawsze należy do nas, co z naszym życiem zrobimy.
    Janusz Danielczyk
  • @Rebeliantka
    Dodam, że tak nachalnych reklam leków, etc.. w naszych telewizjach nie widziałem na zachodzie, etc..dałem 5!
  • @kula Lis 68 14:03:13
    Dzięki. Za "5" i ciekawą obserwację.
  • @Pasjonat Ruchu 12:52:44
    Dziękuję za miłe słowa i cenne rakapitulacje.

    Mam wrażenie, że powoli coraz większa liczba Polaków dochodzi do podobnych konkluzji.

    Trudność polega tylko na tym, jak przejść "od ogółu do szczegółu" ;)
  • @Rebeliantka 14:33:13
    Te reklamy piorą Polakom mozgi, nie wszystkim lecz większości, niezależnie od wieku.
  • @Bogdan Goczyński 12:46:28
    Dzięki za wnikliwy, stanowczy komentarz.

    I za zilustrowanie go ważnym przykładem praktycznym.

    Już wyżej napisałam, co sądzę o statynach, ale kłopot polega na tym, że ludzie boją się je odstawić bez zgody lekarza. A lekarze twierdzą na ogół, że trzeba je brać do końca życia.

    :(((
  • @Pasjonat Ruchu 12:52:44
    Witam

    Jest jeszcze jedna sprawa na którą jakoś nikt nie zwraca uwagi, a jest to po prostu kolejny duży biznes.

    Po pierwsze - z tym akurat w pełni się zgadzam - nowa dziedzina, kiedyś lekceważona - walka z bólem. Filozofia dzisiaj jest taka, że każdy chory ma prawo do tego, by nie cierpieć w bólu. A to nie zawsze jest słuszne. Ból i jego lokalizacja, często jest bardzo cenną informacją diagnostyczną.
    Ok - wiadomo - wątroba nie boli. Lecz ostre zapalenie wyrostka robaczkowego, to w 90% określenie bolesności i miejsca bólu.
    Także kamienie nerkowe. I wiele, wiele innych.
    Jednak morfina dla terminalnie chorych, to jak najbardziej słuszna sprawa.

    Jest jeszcze dalsza część, zahaczająca o hedonizm. Twierdzą niektórzy, że pacjent ma prawo do odczuwania dobrostanu. Potem może będzie euforia i nirwana. Kto jest na tyle głupi niech popija, albo pali trawkę.
    Leki nie powinny być do tego.

    Pozdrawiam
    JK
  • @Janusz Kamiński 15:01:44
    Ważne uzupełnienie. Dzięki.
  • @interesariusz z PL 05:15:00
    Udawane leczenie objawowe w celach "biznesowych" powinno być jak najsurowiej ścigane prawem.
    Takie "leczenie" mające na celu wyłącznie "wyłączanie " objawów choroby...zabija chorego działa na niekorzyść jego zdrowia.
    Choroba dalej się rozwija .. a chory nie odczuwa objawów ...
    to stan najbardziej niebezpieczny z możliwych.
    Ewolucja wymyśliła ból, odczucia w tym celu by chory uświadamiał sobie że coś z nim jest nie tak i żeby podejmował działania obronne.
    Wyłączanie tych objawów choroby dla zysków to wprost mordowanie chorego.
    Pomijam tu różnie znieczulenia i inne anty objawowe techniki które są stosowane podczas efektywnego czy choćby paliatywnego leczenia..

    Firmy które robią "biznes" kosztem zdrowia "farjera" powinny być natychmiast zniszczone na rynku najlepiej gigantycznymi karami i zakazem działania.
  • @Oscar 15:31:34
    Januszek Pan mnie straszy statynami...
    właśnie kardiolog zapisał mi statynę.....
    kasa niby nie wielka ..8 zł... ale lista ubocznych działań kilometrowa.
    trzeba by się trochę pozbyć cholesterolu

    po chyba 40 latach zetknąłem się z z nasza "solidarnościową" przecież służbą zdrowa..
    opowiem w krótkich żołnierskich słowach ... "ooo ja p..dolę!!! "
    ZA pieniądze masz wszystko od ręki.. na NFOZ masz tylko lekarza pierwszego konaktu który niewiele wie i nic nie może (może odesłać do specjalisty).. specjalista na NFOZ terminy roczne lub wielomiesięczne ...

    Ten cały NFOZ to jedna wielka firma naganiania biznesu prywatnym komercyjnym "lekarzom biznesmenom".
    Wiem że to jeszcze nie dokończona koncepcja PO bo miało być sprywatyzowane wszystko łącznie ze szpitalami...
    PO to też solidaruchy...

    Polska służba zdrowia to jeszcze jedna zbrodnia na Narodzie Polskim.
    W "zbrodniczym" PRLu takich cyrków nie było , było skromnie czasem brudnawo na miarą poziomu późniejszych solidaruchów bo to oni tam pracowali jak wszędzie.. ale system działał leczył ludzi a nie wyciągał od ludzi pieniądze...

    Solidaruchy w swojej nieskończonej głupocie i tej zbrodni na narodzie Polskim dokonali... a wszystko to zawdzięczamy ...solidaruchom oraz KK z JPII na czele.
  • @Oscar 15:31:34
    //Firmy które robią "biznes" kosztem zdrowia "farjera" powinny być natychmiast zniszczone na rynku najlepiej gigantycznymi karami i zakazem działania//

    Nie ma instytucji, które by zrealizowały taką misję.
  • @Rebeliantka 17:03:42
    Zgoda ... nie ma a powinna być...
    piękny temat dla PIS.
    oczywiście wiem że ambasador USA natychmiast zabroni takich ekscesów.
  • @
    Podżegacze
    https://d.ibtimes.co.uk/en/full/1477632/robert-spitzer.jpg
    Robert Spitzer (żyd) w latach '70 usunął homoseksualizm z wykazu chorób i jednocześnie wprowadził ponad sto nowych jednostek chorobowych (w tym stany emocjonalne takie jak nieśmiałość) do tzw DSM-III/ W najnowszym DSM-V, poszerza się definicję choroby ADHD i obejmuje nią także dorosłych.

    John W. Huffman (żyd) i jego zespół opracował ponad 450 syntetycznych pochodnych kannabinoidów, z których dziesiątki jak nie setki obecnie niszczą życie młodych ludzi, stanowiąc główny składnik tzw dopalaczy.

    Na pytanie dziennikarza jak te związki chemiczne (które opracował) trafiły na ulice? Odpowiedział: każdy mógł znaleźć jego opracowania (były dostępne) "jeśli jesteś przedsiębiorczym młodym ćpunem, następny krok jest oczywisty"

    //As to how the drug got on the streets, he said anyone with the desire could find his research papers. "If you're an enterprising young druggie, the next step is obvious," Huffman said.//
  • @Oscar 15:55:33
    No widzisz Oscar - jak trwoga to do Boga... bla, bla, bal.

    Ale ja świnią nie jestem i jeszcze nieraz się przekonasz, że uczciwą wiedzę mam. I co ważne - dobrą wolę.
    I jeszcze jedno, co sam z dzieciństwa powinieneś sobie przypomnieć. Powinienem być lekarzem. Wyobrażasz sobie jaką klinikę mielibyśmy w Orłowie, gdybym po tacie przejął praktykę? No... nieważne.

    Więc do rzeczy.

    Spytaj się tego swojego doktora dlaczego wybrał statyny, a nie fibraty. Fibraty też są złe, ale nie tak nieodwracalnie, jak statyny. Statyny niszczą mięśnie. A jaki jest najważniejszy mięsień? No........... Oczywiście serce.
    Robiłeś badanie cholesterolu. Całkowity, gdy nie sięga sufitu, nie jest taki ważny. Dobrze by było, gdyby HDL był wysoki. To bardzo uspokaja sytuację. Czy LDL jest faktycznie bardzo wysoki? A teraz ich ulubiony konik - trójglicerydy. Pewnie są wysokie. Ale one będą wysokie nawet jeżeli tydzień przed badaniem się obżerałeś i piłeś. Długo trzymają.
    Zachowuj się przez dwa tygodnie przyzwoicie. Odrzuć boczek z jajecznicy. Jajek w tygodniu możesz zjeść nawet siedem. Kup sobie tą drogą margarynę za ok. 12 zł przeciw cholesterelową. Kup sobie szwedzkie kruche pieczywo Vasa na śniadanie (polskie też już jest). I najedz się dobrze na śniadanie. I kawy/herbaty pij ile lubisz. Żadne soki i słodkie wynalazki do picia. Pij wody sodowe - znajdziesz taką co lubisz. Jeszcze możesz Coca Cola ZERO. Teraz jest dużo dobrych śliwek. Jedz ich dużo. Avocado lubisz? Omega 3 w dużych ilościach. Obiad normalnie, ale bez przesady. Skup się na kurczakach i rybach. Te pstrągi łososiowe w Biedronce nie są złe. I nie za drogie. Kolacja normalnie. Tylko nie podżeraj w przerwach.
    A po dwóch tygodniach zrób ponownie cholesterol. I sobie porównaj ze starymi wynikami. Jest spadek? To bardzo dobrze i chrzań statyny i fibraty.

    Proszę bardzo. Nic nie kosztuje.
  • @Janusz Kamiński 18:41:41 pomieszanie z poplątaniem
    Margaryna za 12 zł i nawet siedem jajek tygodniowo!
    Czy ma Pan szczególne poczucie humoru czy też ogląda Pan za dużo propagandy w TV. Ja zjadam ponad 40 żółtek tygodniowo na słoninie od 16 lat i nie mam najmniejszych problemów z sercem i ciśnieniem. Wprost przeciwnie. Przy 64 latach mam ciśnienie 120/75. Zamiast margaryny za 12zł proponuję dobre masło. Z kurczakami to bym nie przesadzał. Do paszy mają regularnie dodawane hormony i inne świństwa mimo, że jest to nielegalne. Chyba, że jest to kura z dobrego wiejskiego chowu. Cholesterolem już dawno przestałem się przejmować. Po osobistych doświadczeniach, informacjom służb państwowych dawno już przestałem ufać. Są to specjaliści od udowadniania, że dwa plus dwa = pięć.
  • @Arjanek 17:32:10
    Tak, Spitzer to wyjątkowo wpływowy psychiatra i odpowiadający za negatywne zmiany w klasyfikacji chorób psychicznych. Warto się przyjrzeć metodzie jego "pracy" nad DSM-III.

    Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne (APA) zleciło mu przewodniczenie grupie naukowej sprawującej nadzór nad trzecim wydaniem DSM, zawierającym kryteria diagnostyczne dla wszystkich zaburzeń psychicznych.

    Kiedy DSM-III zostało opublikowane w 1980, zawierało 256 diagnoz (wzrost z 182 w poprzednim wydaniu), i weszło niemal do powszechnego użycia, nie tylko przez psychiatrów, ale również przez towarzystwa ubezpieczeniowe, szpitale, sądy, więzienia, szkoły, ośrodki badawcze, agendy rządowe i całą resztę instytucji medycznych. Jego głównym celem było wprowadzenie jednolitości (zwykle nazywanej „rzetelnością”) w stawianiu diagnoz psychiatrycznych, dzięki której różni psychiatrzy, którzy widzieli tego samego pacjenta, mogli stawiać te same diagnozy.

    W tym celu każda z diagnoz została określona jako lista objawów z progami liczbowymi. Przykładowo, przejawianie co najmniej 5 z 9 wymienionych objawów było podstawą do otrzymania pełnej diagnozy epizodu depresji klinicznej z szerokiej kategorii „zaburzeń nastroju”. Był jeszcze jeden cel – uzasadnienie użycia leków psychoaktywnych. Prezes APA Carol Bernstein zasadniczo przyznała to w zeszłym roku. Napisała: „W latach 70. konieczne stało się ułatwienie uzgadniania diagnoz wśród klinicystów, naukowców i ośrodków nadzorczych z powodu potrzeby dopasowania pacjentów do nowo powstających typów leczenia farmakologicznego”.

    DSM-III niemal z pewnością był bardziej „rzetelny” od poprzednich wydań, ale rzetelność to nie to samo, co trafność. Rzetelność oznacza konsekwentność; trafność oznacza słuszność lub prawidłowość. Jeśli niemal wszyscy lekarze zgadzają się, że piegi są oznaką raka, diagnoza byłaby „rzetelna”, ale nie byłaby prawidłowa. Problem z DSM jest taki, że niemal we wszystkich swoich wydaniach, stanowił on odbicie poglądów autorów, a w przypadku DSM-III głównie samego Spitzera, który został słusznie nazwany jednym z najbardziej wpływowych psychiatrów XX wieku. Jak sam powiedział, do współpracy w 15-osobowej grupie zadaniowej „wybierał tych, z którymi mu się dobrze pracowało”. Stawiano zarzuty, że zwołał zbyt mało posiedzeń i ogólnie prowadził prace w sposób nazbyt losowy i arbitralny. Spizter powiedział w wywiadzie z 1989 roku: „Mogłem przeforsować swój punkt widzenia przez słodką mowę [pochlebstwa]”. George Vaillant, profesor psychiatrii na Harvard Medical School napisał w artykule z 1984 roku, że DSM-III stanowi „śmiałą serię wyborów opierających się na zgadywaniu, upodobaniu, uprzedzeniu i nadziei”, co wydaje się uczciwym opisem.

    http://www.psychologia.edu.pl/obserwatorium-psychologiczne/1750-farmakologiczne-iluzje-psychiatrii.html
  • @Rebeliantka 19:50:03
    Cyt://Ale sam opis fizycznej ewolucji DSM nie oddaje w pełni tego, co Spitzer był w stanie osiągnąć. W trakcie definiowania ponad stu chorób psychicznych nie tylko zrewolucjonizował praktykę psychiatrii, ale także dał ludziom w całych Stanach Zjednoczonych nowy język do interpretowania codziennych doświadczeń i oswajania anarchii życia emocjonalnego.//

    https://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:3Fa_LRQHXjQJ:https://www.newyorker.com/magazine/2005/01/03/the-dictionary-of-disorder+&cd=10&hl=en&ct=clnk&gl=pl&client=firefox-b
  • @Arjanek 07:30:45
    Koszmar.
  • @Arjanek 07:30:45
    To też interesujące:

    Diagnozy są często wyzwalające, pomagając zrozumieć, że to, co uważa się za osobistą porażkę, jest w rzeczywistości problemem medycznym, ale w niektórych przypadkach mogą stać się samospełniającymi się przepowiedniami. Dziecko niewłaściwie oznaczone etykietą zaburzenia koncentracji / nadpobudliwości może postrzegać siebie jako ograniczone i postępować odpowiednio. I są inne problemy z DSM. Krytycy narzekają, że często charakteryzuje się w tej klasyfikacji codzienne zachowania jako nienormalne.
    i
  • @Janusz Kamiński 18:41:41
    No patrz .. tata lekarzem i wiedza u syna się wyindukowała spora.
    Wiedzę masz ale wnioskujesz na wyrost w ciemno...i błędnie.

    Mam trochę za wysoki LDL i niższy HDL ale w sumie tylko trochę poza normą...a trójglicerydy głęboko w normie.
    Odżywiam się ekologicznie choć np moja matka pożera jajka codziennie i ciągle ma się dobrze.
    Tryb życia mam bardzo sportowy wręcz wyczynowy żadnej nadwagi czy niedowagi...
    czyli całkiem inaczej niż to sobie wyobrażasz.

    Herbata kawka ..ulubione, ciemne pieczywo też, twarożek...kakao..
    co ciekawe bardzo lubię dżem śliwkowy.. do twarożku akurat
    z mięs tylko kurczak od czasu do czasu bardzo lubię choć wiem że jest faszerowany chemią... na Omega3 mam olej rzepakowy też podobno dobry i dostępny ... no i ulubiony od zawsze nie wiem dlaczego ale organizm ciągle się go domaga sok z czarnej porzeczki..

    Tak więc dramatu nie ma, ciśnienie w normie...wydolność płuc taka że pielęgniarka robiąca spirometrię aż krzyknęła z wrażenia...
    Też jak przeczytałem ulotkę tych statyn do się przeraziłem ...kilka stron skutków ubocznych w wielu przypadkach drastycznych.
    Myślę że wywalę to do kosza te statyny i zostanę przy metodach łagodniejszych.

    Dzięki za troskę o moje zdrowie... cenne uwagi.
  • @Bogdan Goczyński 19:44:38
    Pan ma swoje doświadczenia, ja mam swoje.

    Życzę panu szczęśliwego, długiego życia.

    ...

    Mimo tego powiem panu jeszcze, że najnowocześniejsza medycyna jest bardzo holistyczna i zindywidualizowana.
    Prawdziwy, dobry lekarz, a nie internetowy mędrzec, do każdego pacjenta podchodzi bardzo indywidualnie. Ale większość tego nie robi, bo po prostu im się nie chce, a jeszcze mają procedury.

    Zaproponowanie komuś z jakimiś problemami 40 żółtek może go bardzo szybko ulokować w ciężkim stanie na OIOMie.

    To, że pan tak robi i to dla pana jest dobre, nie oznacza, że dobre jest dla wszystkich. Więc można swoje doświadczenie opisać, ale to nie może być to rada dla ludzi.

    No i ma pan rację - żywność zdobywać wyłącznie z zaufanych źródeł.
    Tylko i tak 80% kupuje wszystko w Biedronce, Stokrotce, Lidlu i innych sieciach.
    Więc mądre działanie jest takie, żeby te sieci szajsu nie sprzedawały.
    Jajka na szczęście są już uczciwie oznakowane i tylko trzeba się nauczyć, co oznacza np. zero na początku
  • @Oscar 08:15:47
    I masz rację. Wywal to cholerstwo.

    Tak ci napisałem, bo sadziłem, że masz kiepskie wyniki, a nie ledwie poza normą. Tego nie powinno się brać pod uwagę, bo normy są umowne i różne.

    Przepraszam, gdzie wnioskuję błędnie? Tak przedstawiłeś sprawę, więc ją tak zinterpretowałem. Oczywiście ze sporym nieszkodliwym marginesem.
  • @Janusz Kamiński 10:12:46
    wywalę to świństwo.. nie będziemy się sprzeczać o drobiazgi...
    są inne ważne płaszczyzny gdzie warto się "posprzeczać"...
    w interesie Polski...
  • Żywność GMO powoduje zaburzenia zdrowotne i miliardowe zyski aptek
    To co jemy jak i ile zjadamy jest bardzo ważne dla naszego zdrowia a nawet długości życia. Jednak na świecie pojawiły się siły, którym zależy na skróceniu naszego życia.

    Rośliny GMO choć powiększają plony ale skażają czysto ekologicznie glebę czyniąc ja po paru latach martwą prawie bez żadnych mikroorganizmów po prostu niszczą florę i faunę tak bardzo ważną w tym łańcuchu biologicznego obiegu energii. Rośliny GMO co prawda łatwo przyswajają azot, fosfor czy inne składniki z nawozów sztucznych, ale te nie przetworzone pierwiastki dostają się w końcu do zwierząt hodowlanych zasilając ich organizmy obcymi nieprzyswajalnymi cząstkami zamiast mikroelementami które nam są tak bardzo potrzebne. Ziemię którą zaczniemy zanieczyszczać w ten sposób już najczęściej nie da się już uratować dla przyszłych pokoleń.

    Od wielu lat choroba raka wyznacza kierunek inwestycji przemysłu GMO i przemysłu farmaceutycznego, które przekształciły epidemię raka w biznes wart wiele miliardów dolarów.

    Widać to najlepiej tu w USA kraju który produkuje najwięcej tej zdegenerowanej żywności genetycznie modyfikowanej i radioaktywnie konserwowanej. Nigdzie na świecie nie ma tylu ludzi z nadwagą i tylu co mają problemy z układem trawiennym, krążeniem i rakiem jak tutaj. Tych parę pokoleń wytworzyło ludzi, których można nazwać "uzbrojone hybrydy", większość z nich już nie potrafi strawić naturalnej żywności.

    Uprawy roślin GMO to masowe ginięcie pszczół i przyrost odsetek sztuk padłych zwierząt hodowlanych oraz znaczny wzrost produkcji mączki mięsnej stosowanej w paszach.

    Na Węgrzech odpady pochodzenia zwierzęcego (rzeźnie, hipermarkety i w bardzo znikomym stopniu hodowle) poddawane są tylko utylizacji - stosowanie mączki mięsnej w karmie zwierzęcej jest surowo zabronione u Węgrów. Wszystkie odpady pochodzenia zwierzęcego trafiają do węgierskich elektrociepłowni, biogazowni rolniczych lub kompostowni. W UE prawdopodobnie tylko w Wielkiej Brytanii i w Polsce stosują mączkę mięsną w paszach.

    W Stanach Zjednoczonych i Kanadzie ok. 25% taniej żywności (opakowanej) z super- i hipermarketów przeznacza się do utylizacji, nie mówiąc o milionach ton nie zjedzonej żywności lądującej do śmietników w tamtejszych skupiskach miejskich. Koszty utylizacji taniej żywności i opakowań, które są wielokrotnie większe od kosztów wytworzenia żywności nie ponoszą super- i hipermarkety tylko są pokrywane z budżetu tych państw lub samorządów, inaczej z pieniędzy podatników. Podatnikiem jest też producent i dostawca żywności, który udziela kredytu super- i hipermarketom czekając miesiącami na zapłatę. Składowiska śmieci budowane są z dala od miast i osiedli, najczęściej w lasach Stanów Zjednoczonych, Kanady i Hiszpanii, które są dzisiaj ogarnięte pożarami.

    Jest to jeden z wielu przykładów gdzie pieniądz pokonał rozsądek ludzki. Prawie wszystkie „polskie” media i portale rolnicze są opanowane przez firmy produkujące jednocześnie środki ochrony roślin oraz lekarstwa dla zwierząt i ludzi..

    Żywność ekologiczna jest kluczem do zdrowia i długowieczności człowieka. Rolnictwo ekologiczne określa się jako system gospodarowania o zrównoważonej produkcji roślinnej i zwierzęcej. Produkcja ekologiczna powinna łączyć przyjazne środowisku praktyki gospodarowania, wspomagać wysoki stopień różnorodności biologicznej, wykorzystywać naturalne procesy oraz zapewnić właściwy dobrostan zwierząt.

    Polska wieś jest piękna i reprezentuje wartości, które w krajach Europy Zachodniej zanikły lub zostały zniszczone. Polska wieś to niespotykane bogactwo natury, cudowne krajobrazy i ciągle żywa kultura ludowa. Nie łatwo jest dziś ogłupić polskiego chłopa w mediach, właściwie to niemożliwe. Jest to „najzdrowsza” i najbardziej wartościowa część społeczeństwa polskiego pozbawiona swoich przedstawicieli w Sejmie, w mediach polskich wspieranych przez największe koncerny spożywcze oraz przez koncerny farmaceutyczne produkujące jednocześnie środki ochrony roślin.

    Od 30 lat celowo niedoinformowana polska wieś żyje w erze panowania wegetujących miernot miejskich, gdzie cwaniactwo, chamstwo i okradanie chłopa przez wielkie sieci handlowe jest miernikiem nowoczesności. Popierane finansowo przez Unię Pieniężną (zwaną przez Polaków - Unia Europejska) duże obszary rolne oraz rolnictwo przemysłowe powoduje nieodwracalne spustoszenie przyrody oraz zniszczenie warstwy uprawy ziemi - leczonej chemikaliami produkowanymi przez firmy zaopatrujące też apteki.

    Przeciętny człowiek mający kontakt ze środkami masowego przekazu jest atakowany średnio 100 razy dziennie przez koncerny farmaceutyczne przypomniających o lekach i lekarzu.

    To błędne koło naszej zagłady powinniśmy traktować jako zbrodnie przeciwko ludzkości.
  • @Witam-z-Węgier 23:49:09
    Dziękuję za ten piękny, merytoryczny głos.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej